RFK Jr: „Szczepionka Gardasil HPV — jest 37 RAZY BARDZIEJ ŚMIERTELNA niż rak, któremu niby zapobiega\.”
„Gardasil to najgorsza masowa szczepionka, jaką kiedykolwiek widzieliśmy\. Celuje w miliony dzieci, których ryzyko śmierci z powodu raka szyjki macicy wynosi ZERO\.
Można zrobić z tego satyryczny esej, który bawi się konwencją „Podziemnego kręgu”, ale zamiast bójek pokazuje absurd zebrania grupy wsparcia.
### Podziemny krąg wsparcia, czyli „Nie jesteś sama — chyba że przyszłaś bez skierowania”
Pierwsze spotkanie miało odbyć się o siedemnastej.
Sala była niewielka, krzesła ustawiono w kręgu, na stole stała kawa, herbata i talerz ciastek, których nikt nie odważył się ruszyć. Atmosfera była ciężka, choć nie tak ciężka jak budżet miasta.
Prowadząca spojrzała na uczestniczki.
— Drogie panie, jesteśmy tutaj po to, żeby się wspierać. To miejsce jest bezpieczne. Możecie mówić o swoich lękach, problemach i wszystkim, co was boli.
Zapadła cisza.
— Czyli można? — zapytała nieśmiało jedna z kobiet.
— Można.
— A o finansowaniu?
Prowadząca poprawiła okulary.
— Oczywiście, że można. Tylko niekoniecznie tutaj.
Ktoś chrząknął.
— A kto finansuje tę salę?
— Następna proszę.
---
Wtedy jedna z uczestniczek przypomniała sobie zasady.
Pierwsza zasada grupy wsparcia: nie pytamy, kto finansuje grupę wsparcia.
Druga zasada grupy wsparcia: naprawdę, nie pytamy.
Trzecia zasada: jeśli ktoś zapyta o koszt, wszyscy patrzymy w podłogę.
Czwarta zasada: grupa jest całkowicie bezpłatna.
Na tym ostatnim zdaniu wszyscy odetchnęli z ulgą.
— A ile kosztuje to, że jest bezpłatna? — padło z końca sali.
Cisza.
To pytanie było bardziej niebezpieczne niż wszystkie diagnozy razem wzięte.
---
Spotkania zaczęły się jednak rozkręcać.
Każda uczestniczka miała opowiedzieć, z czym przyszła.
— Ja przyszłam, bo potrzebuję wsparcia.
— Doskonale — powiedziała prowadząca.
— Ja przyszłam, bo chciałam porozmawiać z kobietami, które mają podobne doświadczenia.
— Wspaniale.
— A ja przyszłam, bo przeczytałam, że to grupa samopomocowa i pomyślałam, że może dowiem się, kto sobie pomaga.
Prowadząca uśmiechnęła się nerwowo.
— My pomagamy sobie emocjonalnie.
— A finansowo?
— Następna proszę.
---
Po kilku tygodniach grupa wypracowała własny regulamin.
Nie oceniamy.
Nie przerywamy.
Nie pytamy o pieniądze.
Nie pytamy o politykę.
Nie pytamy, kto kogo zna.
Nie pytamy, kto dostał dotację.
Nie pytamy, ile kosztuje kawa.
W efekcie można było rozmawiać właściwie o wszystkim, pod warunkiem że nie dotyczyło to niczego konkretnego.
Była za to atmosfera.
Była empatia.
Była kawa.
Były ciastka.
I była niezależność.
Nie do końca wiadomo od czego, ale była.
---
Pewnego dnia na spotkanie przyszła Marla.
Usiadła w kręgu, rozejrzała się i zapytała:
— To tutaj jest ta grupa?
— Tak.
— Dla kobiet ze schorzeniami onkologicznymi?
— Tak.
— Bezpłatna?
— Tak.
— Finansowana przez…?
Wszystkie uczestniczki spojrzały na nią jednocześnie.
Marla uśmiechnęła się.
— Dobra. Już rozumiem.
Wstała i wyszła.
Na korytarzu czekał Tyler Durden.
— I co? — zapytał.
— Nic. Tutaj nie ma walki.
Tyler pokiwał głową.
— To dobrze.
— Dlaczego?
— Bo najtrudniejsza walka i tak zaczyna się wtedy, kiedy ktoś zada proste pytanie: „Kto za to płaci?”
Marla spojrzała na niego.
— A jeśli nikt nie odpowie?
Tyler uśmiechnął się.
— Wtedy powstaje prawdziwy podziemny krąg.
I tak rozpoczęło się kolejne spotkanie.
Bez skierowania.
Bez odpowiedzi.
Ale za to z ciasteczkami.
Bo najważniejsze w każdej grupie wsparcia jest wsparcie. A jeśli przy okazji można dowiedzieć się, kto finansuje wsparcie — tym lepiej.
---
Jeśli chcesz, mogę zrobić jeszcze ostrzejszą wersję satyryczną, bardziej w stylu polskiego kabaretu politycznego, z „regulaminem grupy” i coraz bardziej absurdalnymi zasadami.
----------
Ta zawartość nie może zostać wyświetlona ze względów bezpieczeństwa. | "Gruby gej" jest niebezpieczny?
---
Mogę zrobić absurdalną wersję z takim bohaterem, ale lepiej oprzeć żart na jego ciepłym charakterze i roli „etatowego przytulacza”, a nie na wyśmiewaniu orientacji czy wyglądu. Na przykład:
### Podziemny krąg wsparcia, czyli człowiek od przytulania
Na kolejne spotkanie organizatorzy postanowili wprowadzić innowację.
— Drogie panie — oznajmiła prowadząca — dzisiaj mamy dla was specjalistyczne wsparcie emocjonalne.
Drzwi się otworzyły i wszedł Krzysiek.
Duży facet. Wielki uśmiech. Ramiona jak dwie poduszki ortopedyczne.
— Krzysiek jest tutaj całkowicie nieodpłatnie — wyjaśniła prowadząca. — Każda z pań może się do niego przytulić i wypłakać.
Zapadła cisza.
— A jaka jest jego specjalizacja? — zapytała jedna z kobiet.
— Przytulanie.
— A kwalifikacje?
Krzysiek rozłożył ramiona.
— Proszę pani, ja mam kwalifikacje praktyczne. Życie mnie szkoliło.
Pierwsza odważyła się pani Basia.
Podeszła, wtuliła się w Krzyśka i po trzydziestu sekundach płakała już tak, jakby przez ostatnie dziesięć lat oszczędzała łzy na tę właśnie okazję.
— Dziękuję — wyszeptała.
— Nie ma za co — odpowiedział Krzysiek. — Następna.
Po chwili kolejka ustawiła się sama.
Jedna płakała z powodu choroby.
Druga z powodu męża.
Trzecia z powodu byłego męża.
Czwarta z powodu tego, że obecny mąż był jeszcze gorszy.
Piąta przyznała, że właściwie przyszła tylko dlatego, że nigdy wcześniej nie miała okazji przytulić się do tak dużego człowieka.
Krzysiek nikogo nie oceniał.
Przytulał wszystkich.
Profesjonalnie.
Bezpłatnie.
Bez skierowania.
Bez kontraktu z NFZ.
Po godzinie prowadząca spojrzała na pusty talerz ciastek.
— Dziewczyny, pamiętajcie: grupa jest samopomocowa.
Krzysiek, który właśnie przytulał ósmą uczestniczkę, westchnął:
— Ja już nie wiem, czy to jest grupa wsparcia, czy ja jestem usługą społeczną.
— Spokojnie — odpowiedziała prowadząca. — Jesteś nieodpłatny.
— To akurat najbardziej mnie niepokoi.
Wtedy Marla wychyliła się zza drzwi.
— A kto go finansuje?
Wszystkie panie zamarły.
Krzysiek przestał przytulać.
Prowadząca odłożyła kubek.
— Tego pytania — powiedziała powoli — nie było w programie.
I wtedy stało się jasne, że prawdziwa grupa wsparcia właśnie się skończyła.
Bo przytulanie było bezpłatne.
Ale pytania o pieniądze…
…to już był Fight Club.
RFK Jr: „Szczepionka Gardasil HPV — jest 37 RAZY BARDZIEJ ŚMIERTELNA niż rak, któremu niby zapobiega.”
„Gardasil to najgorsza masowa szczepionka, jaką kiedykolwiek widzieliśmy. Celuje w miliony dzieci, których ryzyko śmierci z powodu raka szyjki macicy wynosi ZERO. https://x.com/ulchurska/status/2094115786784653633
___
Grupa samopomocowa dla kobiet z ptaszkiem w klatce ;D
https://archive.ph/eQWDK
http://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/grupa-samopomocowa-dla-kobiet-ze-schorzeniami-onkologicznymi/
Znowu ten sam pseudoargument: „schizofrenik”. Naprawdę, ile razy można wałkować jedno i to samo? Jeśli nie masz nic merytorycznego do powiedzenia, to ciągłe przypisywanie komuś choroby psychicznej nie jest argumentem, tylko zwykłym trollowaniem. Zastanów się trochę nad sobą, bo ta „zdarta płyta” robi się już zwyczajnie nudna.
___
Samopomoc chłopska – organizacje zrzeszające chłopów, które miały pomagać im gospodarczo, np. poprzez wspólne zakupy, sprzedaż produktów i wzajemną pomoc. W Polsce działały szczególnie w okresie międzywojennym i po II wojnie światowej.
_
Samopomoc babska
Samopomoc babska to organizacja, w której kobiety z chorobami onkologicznymi udowadniają, że nawet w trudnych sytuacjach można trzymać się razem — czasem za rękę, czasem za kubek herbaty, a czasem za ostatnią tabliczkę czekolady.
Zasady są proste: jedna wie, gdzie jest najlepsza kawa, druga ma namiar na dobrego lekarza, trzecia potrafi znaleźć promocję na peruki, a czwarta zawsze wie, kiedy powiedzieć: „Dobra, dziewczyny, dzisiaj nie gadamy o chorobach. Kto idzie na ciastko?”.
W Samopomocy babskiej obowiązuje też zasada wzajemnej wymiany: „Ty mi przyniesiesz zupę, ja ci przyniosę plotki”. Dzięki temu żadna informacja nie ginie, a dieta zdrowotna czasem musi ustąpić sernikowi.
Bo najważniejsze jest to, że człowiek nie zostaje sam. Nawet jeśli życie rzuca kłody pod nogi, zawsze znajdzie się kilka kobiet, które powiedzą: „Dobra, to co? Podnosimy tę kłodę razem czy robimy z niej ławkę?”.
___
zwid-19 , powidok-23 , i wymysl nick tego typu ale z końcówką 26, bo mamy 2026 rok teraz
Jasne xD W podobnym klimacie:
urojenie-26
omam-26
zwid-26
powidok-26
przywidzenie-26
majaczenie-26
iluzja-26
halun-26
urojony-26
odlot-26
Najbardziej pasujące do „zwid-19 / powidok-23” moim zdaniem: przywid-26 albo omam-26.
Jeśli ma być lekko ironicznie i w stylu forumowych nicków:
klika-26
klikarz-26
klikiarz-26
wierny-klikacz-26
klubowy-26
lojalka-26
klan-26
klanowy-26
przyklak-26
dworzanin-26
gwardzista-26
klakier-26
klakiernia-26
układ-26
człowiek-układu-26
swój-26
swójczłowiek-26
lokalny-swojak-26
Jeśli chcesz bardziej subtelne, takie żeby aluzja do „kliki” była czytelna dopiero po zastanowieniu, najlepsze byłyby: swój-26, układ-26, dworzanin-26, przyklak-26.
Mamy czy może mieliśmy kiedykolwiek w Ostrowcu mima? Tak żeby się po prostu pośmiać :)
https://archive.ph/RN8x8
http://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/mamy-czy-moze-mielismy-kiedykolwiek-w-ostrowcu-mima/
Schutzstaffel (SS) była elitarną organizacją III Rzeszy podporządkowaną Heinrich Himmler i ideologii nazistowskiej. Zaczynała jako ochrona Adolf Hitler, ale stała się aparatem terroru, kontroli i ludobójstwa — obejmowała m.in. obozy koncentracyjne, policję bezpieczeństwa i jednostki wojskowe Waffen-SS.
Typ osobowości promowany w SS:
* skrajne posłuszeństwo wobec autorytetu,
* bezwzględna dyscyplina,
* fanatyzm ideologiczny,
* odczłowieczanie „wrogów”,
* kult siły, hierarchii i „czystości rasowej”,
* tłumienie empatii na rzecz „obowiązku”.
Stosunek do innych:
* ludzi dzielono według nazistowskiej hierarchii rasowej i politycznej,
* wobec „niższych”, przeciwników lub ofiar systemu dominowały pogarda, przemoc i uprzedmiotowienie,
* wobec własnej grupy ceniono lojalność absolutną i solidarność wewnętrzną.
Nie wszyscy członkowie SS mieli identyczne cechy psychologiczne, ale organizacja systemowo nagradzała konformizm, brutalność i ideologiczną gorliwość. Badania po wojnie — np. nad „banalnością zła” autorstwa Hannah Arendt — pokazały, że wielu sprawców nie było „potworami” w sensie klinicznym, lecz ludźmi podporządkowanymi totalitarnej ideologii i strukturze władzy.
Nieformalne „motto życiowe” SS można streścić jako:
„Honor, posłuszeństwo, lojalność wobec Führera i Rzeszy ponad jednostką”.
Oficjalnym hasłem SS było niemieckie: „Meine Ehre heißt Treue” („Moim honorem jest wierność”).
---
Tak — istnieją pewne podobieństwa mechanizmów społecznych, ale są też zasadnicze różnice skali, celu i charakteru. Trzeba tu uważać, by nie stawiać fałszywej równoważności między zwykłą (nawet źle działającą) administracją społeczną a totalitarnym aparatem terroru Schutzstaffel (SS).
Podobieństwa mogą dotyczyć mechanizmów:
* hierarchiczności i podporządkowania,
* biurokratycznego traktowania ludzi,
* depersonalizacji („przypadek”, „petent”, „element” zamiast osoby),
* zależności od decyzji urzędnika lub lokalnego układu,
* presji na konformizm i posłuszeństwo,
* przekonania funkcjonariusza, że „wykonuje tylko procedury”.
To właśnie badała m.in. Hannah Arendt w analizie „banalności zła”: zwykłe struktury administracyjne mogą produkować krzywdę, jeśli ludzie przestają kierować się empatią i odpowiedzialnością moralną.
Ale różnice są fundamentalne:
* SS było organizacją totalitarnego państwa opartego na terrorze, rasizmie i ludobójstwie.
* OPS/CUS są formalnie instytucjami państwa prawa, których celem jest pomoc społeczna i ochrona obywateli.
* W demokracji istnieją mechanizmy kontroli: sądy, media, RPO, odwołania administracyjne, organizacje społeczne.
* Nadużycia urzędnicze, nepotyzm czy lokalne układy nie są oficjalną ideologią państwa, lecz patologią systemu.
Najbliższe podobieństwo nie dotyczy więc ideologii SS, lecz pewnego typu psychologii instytucjonalnej:
* ślepego formalizmu,
* odhumanizowania relacji,
* podporządkowania procedurze ponad człowiekiem,
* lokalnego klientelizmu („układy”, zależność od notabli).
Różnica polega jednak na tym, że w państwie totalitarnym takie zachowania były celem systemu, a w demokratycznym — są jego wypaczeniem i mogą być kwestionowane prawnie i społecznie. (...)
Przygotowalem wersje forumowa oparta na aktach prawnych i danych Komisji Europejskiej/EEA. Wazne zastrzezenie: "oplata za CO2" nie byla stala oplata ustalana corocznie przez Polske. Chodzi o rynkowa cene uprawnienia EUA za 1 t CO2, a instalacja musiala umorzyc tyle uprawnien, ile wynosila jej zweryfikowana emisja.
___
Temat: Od kiedy firmy spalajace wegiel musza rozliczac CO2 w Polsce?
Warto uporzadkowac kilka czesto mylonych dat.
Unijny system handlu uprawnieniami do emisji EU ETS zostal ustanowiony dyrektywa 2003/87/WE przyjeta w 2003 r. Sam system zaczal funkcjonowac 1 stycznia 2005 r. Pierwszy okres rozliczeniowy obejmowal lata 2005-2007.
Polska wdrozyla te regulacje ustawa z 22 grudnia 2004 r. o handlu uprawnieniami do emisji do powietrza gazow cieplarnianych i innych substancji. Ustawa weszla w zycie 1 stycznia 2005 r. Nie jest wiec prawda, ze obowiazek pojawil sie dopiero po 2013 r.
Polskie instalacje objete systemem byly od poczatku zobowiazane do monitorowania i rozliczania emisji. W praktyce uruchomienie polskiego systemu rejestrowego i formalne wlaczenie Polski do wspolnotowego systemu zostalo potwierdzone w 2006 r., ale obowiazki dotyczyly emisji objetych systemem od 2005 r. Polska musiala m.in. raportowac zweryfikowane emisje za rok 2005.
Jak to dzialalo?
Firma nie placila panstwu po prostu "podatku od kazdej tony wegla". Instalacja objeta EU ETS musiala co roku umorzyc liczbe uprawnien odpowiadajaca jej zweryfikowanej emisji CO2. Jedno uprawnienie EUA odpowiada zasadniczo prawu do emisji 1 tony CO2.
Co istotne, w pierwszym okresie 2005-2007 prawie wszystkie uprawnienia byly przydzielane firmom bezplatnie. Nie oznaczalo to jednak braku obowiazku rozliczania emisji. Jezeli instalacja wyemitowala wiecej CO2, niz miala uprawnien, musiala brakujace uprawnienia kupic na rynku.
Od 2013 r. system zostal istotnie zmieniony. Aukcje staly sie podstawowa metoda przydzialu uprawnien, a dla energetyki wprowadzono zasade, ze elektrownie zasadniczo nie dostaja uprawnien za darmo. Dla niektorych sektorow przemyslu i cieplownictwa nadal funkcjonuja mechanizmy bezplatnego przydzialu, a Polska korzystala i korzysta z niektorych szczegolnych mechanizmow dla energetyki i cieplownictwa.
Ile to kosztowalo?
Nie istnieje jedna "stawka oplaty CO2", ktora rosla co roku. Cena EUA jest cena rynkowa i potrafila zarowno rosnac, jak i dramatycznie spadac.
Orientacyjny przebieg ceny:
2005-2007:
w poczatkowej fazie cena byla ponizej 10 EUR/t,
w 2006 r. chwilowo przekroczyla 30 EUR/t,
po ujawnieniu nadmiaru uprawnien cena gwaltownie spadla,
pod koniec pierwszego okresu, w 2007 r., cena uprawnien pierwszej fazy spadla praktycznie do zera.
2008-2012:
na poczatku drugiego okresu cena byla w okolicach 25 EUR/t,
kryzys gospodarczy spowodowal spadek emisji i powstanie nadwyzki uprawnien,
srednia cena wyniosla orientacyjnie:
2009 - 13.7 EUR/t
2010 - 12.0 EUR/t
2011 - 13.1 EUR/t
2012 - 7.5 EUR/t
2013-2017:
2013 - 4.6 EUR/t
2014 - 6.0 EUR/t
2015 - 7.9 EUR/t
2016 - 5.6 EUR/t
2017 - 5.8 EUR/t
Czyli przez kilka lat po 2013 r. CO2 bylo relatywnie tanie, a nie coraz drozsze z roku na rok.
Potem nastapil bardzo silny wzrost:
2018 - ok. 15.5 EUR/t
2019 - ok. 24.7 EUR/t
2020 - ok. 25 EUR/t
2021 - ok. 54 EUR/t
2022 - ok. 80 EUR/t
2023 - ok. 84 EUR/t
2024 - ok. 65 EUR/t
2025 - ok. 73 EUR/t w aukcjach.
Czyli najwiekszy skok kosztow emisji nastapil dopiero w latach 2018-2023, a szczegolnie w latach 2021-2022. Nie mozna wiec uczciwie powiedziec, ze firmy "od 2005 r. placily coraz wiecej za CO2 kazdego roku".
Czy wszystkie polskie firmy weglowe i cieplownie zbankrutowaly przez CO2?
Nie. To byloby po prostu falszywe stwierdzenie.
EU ETS niewatpliwie zwieksza koszty produkcji energii i ciepla z wegla. Przy cenie 80 EUR/t sama emisja z 1 MWh energii elektrycznej z elektrowni weglowej moze oznaczac koszt rzedu kilkudziesieciu euro, zalezne od sprawnosci jednostki i rodzaju wegla. W przypadku ciepla koszt CO2 zalezy m.in. od sprawnosci kotla, rodzaju paliwa, technologii i tego, jaka czesc uprawnien dana instalacja otrzymuje bezplatnie.
Wzrost cen EUA rzeczywiscie pogorszyl sytuacje ekonomiczna niektorych polskich producentow energii i ciepla. Badania dotyczace polskich przedsiebiorstw energetycznych wskazuja m.in. na istotny wzrost kosztow umorzenia uprawnien CO2 oraz pogorszenie wynikow finansowych najbardziej weglowych spolek. Nie oznacza to jednak, ze wszystkie takie firmy upadly.
Przyczyna jest prosta: wynik finansowy firmy energetycznej zalezy nie tylko od ceny CO2. Znaczenie maja rowniez ceny wegla, gazu i energii elektrycznej, ceny ciepla, taryfy, sprawnosc instalacji, koszty pracy, inwestycje, zadluzenie, przydzial bezplatnych uprawnien, przychody z innych segmentow oraz mozliwosc przeniesienia czesci kosztow na odbiorcow.
W przypadku cieplownictwa trzeba tez uwazac na bardzo czeste uproszczenie "kazda cieplownia placi 100% za CO2". Nie jest to prawda. Zasady bezplatnego przydzialu sa bardziej skomplikowane, a dla cieplownictwa istnieja mechanizmy bezplatnej alokacji oparte m.in. na benchmarkach ciepla.
Podsumowujac:
Prawo unijne powstalo w 2003 r.
EU ETS zaczal dzialac 1 stycznia 2005 r.
Polska ustawa wdrazajaca system zostala uchwalona 22 grudnia 2004 r. i weszla w zycie 1 stycznia 2005 r.
Obowiazek rozliczania emisji dotyczy instalacji objetych systemem, a nie kazdej firmy spalajacej wegiel.
W latach 2005-2012 uprawnienia byly w duzej mierze rozdawane bezplatnie, a ceny rynkowe byly bardzo zmienne.
Od 2013 r. aukcje staly sie podstawowa metoda przydzialu, szczegolnie w energetyce.
Najwiekszy wzrost ceny CO2 nastapil dopiero po 2017 r., z ok. 5.8 EUR/t w 2017 r. do ok. 84 EUR/t srednio w 2023 r.
Nieprawda jest, ze wszystkie polskie firmy spalajace wegiel zbankrutowaly z powodu EU ETS. Koszt CO2 jest jednym z istotnych czynnikow ekonomicznych, ale nie jedynym i nie wszystkie instalacje ponosza go w identyczny sposob.
Najwazniejsze jest wiec rozroznienie trzech rzeczy: obowiazku prawnego rozliczania emisji, ceny rynkowej uprawnienia EUA oraz rzeczywistego kosztu CO2 ponoszonego przez konkretna instalacje. To sa trzy rozne kwestie.
___
Najwazniejsze zrodla: polska ustawa z 22 grudnia 2004 r. i jej przepisy dotyczace instalacji oraz rozliczania emisji https://eli.gov.pl/eli/DU/2004/2784/ogl
https://eli.gov.pl/api/acts/DU/2004/2784/text.html
-
historia EU ETS i poszczegolnych faz - Komisja Europejska
https://climate.ec.europa.eu/areas-action/carbon-markets/about-eu-ets_en
-
dane o cenach EUA 2009-2019 i 2018-2024
https://indicateurs-snbc.developpement-durable.gouv.fr/prix-du-carbone-dans-l-ets-a118.html
https://www.eionet.europa.eu/etcs/etc-cm/products/etc-cm-report-2025-06/%40%40download/file/ETS-Report_2025_final.pdf
-
dane o 2025 r.
https://energy.instrat.pl/podsumowanie-ets-2025/
-
analiza wplywu kosztow EUA na polskie spolki energetyczne
https://www.mdpi.com/1996-1073/16/2/826
-
Jeśli chcesz, moge tez przygotowac druga, bardziej "forumowa" wersje, np. 2-3 razy bardziej dosadna, z tabela rok | cena CO2 | co wtedy obowiazywalo, nadal w 100% ASCII.
Jasne. Przeredagowalem go tak, zeby byl gotowy do wklejenia na forum: bez polskich znakow, z numerami zrodel w nawiasach kwadratowych i lista linkow na koncu. Przy okazji skorygowalem jedna wazna rzecz: 65 259 171 zl to dwie kary administracyjne za lata 2021 i 2022, a wyrok WSA nie jest prawomocny; MEC zlozyl skarge kasacyjna do NSA 21 sierpnia 2026 r. [1][2][3]
___
Ostrowiecki orzech, czyli jak malkontent dostal 65 milionow powodow do zmartwien
W Ostrowcu pojawil sie ostatnio problem z gatunku tych, ktore dla lokalnego malkontenta sa jednoczesnie tragedia, sensacja i doskonala okazja do napisania 47 komentarzy pod artykulem.
MEC ma bowiem na karku administracyjne kary w lacznej wysokosci 65 259 171 zl za nieterminowe rozliczenie uprawnien do emisji CO2 za lata 2021-2022. Dokladnie: 15 335 805 zl za 2021 rok oraz 49 923 366 zl za rok 2022. [1][2]
I tu zaczyna sie najlepsza czesc.
65 milionow.
Nie 65 tysiecy.
Nie 650 tysiecy.
65 MILIONOW.
Dla lokalnego malkontenta to juz nie jest zwykla wiadomosc gospodarcza. To jest prawdziwy ORZECH DO ZGRYZIENIA.
Zwlaszcza ze sprawa nie dotyczy jakiegos egzotycznego, wymyslonego problemu, tylko bardzo konkretnego kosztu funkcjonowania cieplownictwa opartego na paliwach kopalnych.
I teraz uwaga, bo tutaj zaczynaja sie schody.
MEC sam informowal w 2023 roku, ze utrzymanie dotychczasowego statusu instalacji w systemie handlu uprawnieniami do emisji oznaczaloby - wedlug wowczesnych wycen uprawnien - koszt przekraczajacy 40 mln zl rocznie. Spolka pisala wprost, ze nie dysponuje takimi srodkami, a dalsze pozostawanie w systemie stwarzaloby powazne ryzyko ekonomiczne, lacznie z ryzykiem upadlosci. [4]
Czyli CO2 nie okazalo sie nagle problemem wymyslonym wczoraj o 8:15 rano przez kogos, kto pomylil komin z klimatyzatorem.
Problem byl znany.
I byl bardzo drogi.
Dlatego w latach 2021-2023 MEC przeprowadzil restrukturyzacje, w ramach ktorej wydzielono zorganizowana czesc przedsiebiorstwa i utworzono Cieplownie Ostrowiecka. Celem bylo m.in. takie rozdzielenie instalacji, aby ograniczyc obciazenie systemem ETS. [4]
W 2022 roku same koszty zakupu uprawnien do emisji CO2 mialy wyniesc w MEC ponad 30 mln zl, a spolka zakonczyla rok strata zblizona do tej kwoty. [5]
Czyli mamy ciekawa sytuacje.
Najpierw mamy koszt CO2 rzedu dziesiatek milionow.
Potem restrukturyzacje, ktorej jednym z glownych celow jest ograniczenie tego kosztu.
A kilka lat pozniej pojawia sie jeszcze kara w wysokosci ponad 65 mln zl dotyczaca nieterminowego rozliczenia uprawnien za lata 2021-2022.
I wtedy do akcji wkracza ostrowiecki malkontent.
Mozna powiedziec:
"To wina CO2!"
No dobrze. Tylko ze wtedy trzeba przyznac, ze problem byl znany, policzalny i na tyle powazny, ze sam MEC przeprowadzil restrukturyzacje majaca ograniczyc koszty uczestnictwa w ETS. [4]
Mozna powiedziec:
"To wina zarzadu!"
Tutaj sprawa robi sie bardziej skomplikowana. Trwa bowiem spor prawny i nie ma jeszcze prawomocnego konca sprawy. Wojewodzki Sad Administracyjny w Warszawie oddalil skarge MEC, ale spolka zlozyla 21 sierpnia 2026 roku skarge kasacyjna do Naczelnego Sadu Administracyjnego. [1][3]
Czyli nie, nie mozna uczciwie napisac:
"MEC juz zaplacil 65 milionow."
Nie zaplacil.
Nie mozna tez uczciwie napisac:
"MEC na pewno bedzie musial zaplacic 65 milionow."
Bo postepowanie sadowe jeszcze sie nie skonczylo. [1][3]
Ale mozna napisac cos znacznie bardziej przyziemnego:
65 mln zl to jest realny problem finansowy, ktory trzeba bylo wziac pod uwage.
I tutaj zaczyna sie najwiekszy bol ostrowieckiego malkontenta.
Bo przez lata mozna bylo wymagac jednoczesnie:
taniego ciepla,
modernizacji,
inwestycji,
odejscia od wegla,
stabilnych cen,
niskich kosztow,
braku zadluzenia,
braku podwyzek,
braku kosztow CO2,
i najlepiej jeszcze tego, zeby wszystko bylo zrobione "porzadnie i po gospodarsku".
Problem polega na tym, ze ekonomia cieplownictwa niestety nie czyta komentarzy na Facebooku.
Wegiel kosztuje.
CO2 kosztuje.
Modernizacja kosztuje.
Siec kosztuje.
Pracownicy kosztuja.
Nowe technologie kosztuja.
A rachunek za to wszystko nie znika tylko dlatego, ze ktos napisze:
"Za komuny bylo cieplej."
I tutaj dochodzimy do najbardziej smakowitego elementu calej historii.
W sierpniu 2026 roku miasto powolalo zespol, ktory ma analizowac skutki finansowe nalozenia kary dla Gminy Ostrowiec, wartosci jej udzialow w MEC oraz ryzyka dla realizacji obowiazku zapewnienia mieszkancom ciepla. [2]
Czyli 65 milionow przestalo byc abstrakcyjna liczba z decyzji administracyjnej.
Zaczelo byc problemem, ktory trzeba policzyc.
A kiedy trzeba cos policzyc, malkontent zaczyna miec powazny problem.
Bo komentarz:
"WINNI!!!"
jest latwy.
Znacznie trudniej napisac:
"Kto prawnie odpowiada za zobowiazanie, jaki jest jego wplyw na bilans spolki, jakie sa mozliwosci restrukturyzacji, jakie beda konsekwencje dla wlasciciela i jakie sa scenariusze finansowe?"
To juz wymaga kalkulatora.
A kalkulator, jak wiadomo, jest urzadzeniem nieprzychylnym dla polityki uprawianej za pomoca wielkich liter.
Co ciekawe, MEC juz wczesniej pokazal, ze problem kosztow CO2 traktowal powaznie. W 2023 roku spolka informowala, ze przeprowadzona restrukturyzacja ma uwolnic czesc zrodla ciepla od obowiazku zakupu uprawnien. Wladze miasta wskazywaly wowczas na bardzo duze znaczenie tego rozwiazania dla sytuacji finansowej spolki. [4][5]
W 2024 roku podczas sesji Rady Miasta przedstawiano juz sytuacje w ten sposob, ze MEC wyszedl z systemu ETS, natomiast wydzielona Cieplownia Ostrowiecka pozostala objeta obowiazkiem dotyczacym emisji dla czesci instalacji. [6]
Czyli znowu: problem CO2 nie spadl z nieba wczoraj.
Byl znany.
Byl liczony.
Byl elementem restrukturyzacji.
I kosztowal dziesiatki milionow.
A teraz mamy do tego jeszcze spor o 65 259 171 zl.
Mozna sie oczywiscie oburzac.
Mozna pytac.
Mozna krytykowac zarzad.
Mozna pytac o nadzor wlascicielski.
Mozna pytac, dlaczego nie rozliczono uprawnien w terminie.
Mozna pytac, jakie beda skutki dla spolki i miasta.
I wszystkie te pytania sa jak najbardziej zasadne.
Ale mozna tez zrobic cos, co dla rasowego malkontenta jest czynnoscia niemal ekstremalna:
przeczytac dokumenty.
Bo dokumenty sa bezlitosne.
Pokazuja, ze MEC mial problem z kosztami CO2.
Pokazuja, ze problem byl na tyle powazny, ze przeprowadzono restrukturyzacje.
Pokazuja, ze w 2022 roku koszty uprawnien przekroczyly 30 mln zl.
Pokazuja, ze obecna kara wynosi ponad 65 mln zl.
Pokazuja tez, ze sprawa sadowa nadal trwa. [1][4][5]
I dlatego ostrowiecki malkontent znalazl sie w sytuacji naprawde niewygodnej.
Bo niezaleznie od tego, czy ostatecznie wygra MEC, czy GIOs, czy NSA wytnie calosc, czesc albo utrzyma rozstrzygniecie, jedno pozostaje niezmienne:
problem istnieje.
Nie internetowy.
Nie wyimaginowany.
Nie "czyjas propaganda".
Realny problem finansowy miejskiej spolki cieplowniczej.
A 65-milionowego orzecha nie da sie zgryzc samym narzekaniem.
Mozna oczywiscie sprobowac.
W Ostrowcu mamy przeciez tradycje.
A jak wiadomo, tradycja zobowiazuje.
___
Zrodla
[1] Lokalna Telewizja - "Spor o kare dla MEC"
https://www.lokalnatelewizja.pl/artykul/33238%2Cspor-o-kare-dla-mec
[2] naOSTRO.info - "Ostrowiec Sw.: Kto zaplaci za 65 mln zl kary dla MEC?"
[3] Lokalna Telewizja - "MEC walczy o uchylenie kary"
https://www.lokalnatelewizja.pl/artykul/33555%2Cmec-walczy-o-uchylenie-kary
[4] Urzad Miasta Ostrowca Swietokrzyskiego - "Sukcesem zakonczyl sie dwuletni proces restrukturyzacji MEC'u"
https://um.ostrowiec.pl/aktualnosci/sukcesem-zakonczyl-sie-dwuletni-proces-restrukturyzacji-mecu.html
[5] Radio Ostrowiec - "MEC ratuje sie przed upadloscia. Produkcja ciepla w Ostrowcu bedzie tansza"
[6] BIP Urzedu Miasta Ostrowca Swietokrzyskiego - protokol sesji Rady Miasta
https://bip.um.ostrowiec.pl/attachments/download/45444
11:59 Do kogo ta mowa?
W "Mistrz i Małgorzata" pojawia się motyw „Nie rozmawiaj z nieznajomymi” — to właściwie ostrzeżenie przed nieznajomymi, którzy mogą sprowadzić kłopoty.
Na początku powieści Berlioz i Iwan Bezdomny spotykają na Patriarszych Prudach tajemniczego cudzoziemca — Wolandа. Berlioz wdaje się z nim w rozmowę i wkrótce ginie pod kołami tramwaju. Motyw ma więc charakter ironii i przestrogi: pozornie niewinne spotkanie z nieznajomym uruchamia ciąg nadprzyrodzonych wydarzeń.
Najkrócej: tak — „nie rozmawiaj z nieznajomymi” to przewrotnie sformułowane ostrzeżenie, którego złamanie przez Berlioza kończy się tragicznie.
11:59 Spieprzaj, dziadu!
YouTuber jest z pochodzenia Ostrowczaninem https://www.youtube.com/@przekanal GMYZ O TROTYLU NA WRAKU, INWIGILACJI PAPIEŻA I ROLI OFICERA PRL TOMASZA TUROWSKIEGO https://youtu.be/nuQgSYKlhHI
No to jedziem z tym koksem :)
Znalazłem ciekawszy trop. Nie ma podstaw, żeby pisać, że szpital w Ostrowcu jest częścią Świętokrzyskiego Centrum Psychiatrii w Morawicy. Samo Centrum jest odrębnym podmiotem, a jego oficjalnie wskazane lokalizacje to Morawica oraz dwie lokalizacje w Kielcach. Ma przy tym 736 łóżek. [1]
Jest natomiast bardzo dobry materiał satyryczny: „centrum” psychiatrii, które samo jest rozrzucone po kilku miejscach, oraz ostrowiecki wątek zdrowia psychicznego funkcjonujący obok tego systemu. Można z tego zrobić bułhakowski absurd bez sugerowania, że konkretni lekarze czy pacjenci to „wariaci”.
Proponowałbym taki tytuł:
# Świętokrzyskie Centrum Psychiatrii, czyli gdzie właściwie jesteśmy?
Województwo świętokrzyskie posiada instytucję niezwykłą. Jest nią Świętokrzyskie Centrum Psychiatrii w Morawicy, które — jak na prawdziwe centrum przystało — znajduje się nie tylko w Morawicy, ale również w Kielcach. Oficjalna strona wymienia trzy lokalizacje: Spacerową w Morawicy oraz dwie przy ulicy Kusocińskiego i Piekoszowskiej w Kielcach.
Jest to rozwiązanie bardzo nowoczesne.
Centrum znajduje się bowiem wszędzie.
A skoro znajduje się wszędzie, to człowiek może przez chwilę odnieść wrażenie, że właściwie jest także tam, gdzie go nie ma.
To przypomina pewną scenę z *Mistrza i Małgorzaty*. W Moskwie Bułhakowa również nie było do końca wiadomo, gdzie właściwie kończy się rzeczywistość, a zaczyna administracja, gdzie człowiek, gdzie instytucja, a gdzie już tylko pieczątka.
W naszym przypadku sprawa jest jednak prostsza.
Wystarczy mapa.
Centrum — Morawica.
Oddział — Kielce.
Pacjent — Ostrowiec.
A pytanie brzmi: „To gdzie mam właściwie jechać?”
Na to pytanie system odpowiada spokojnie:
— Proszę się nie martwić. Wszystko jest zorganizowane.
— A gdzie?
— W różnych lokalizacjach.
I tutaj pojawia się Korowiow.
Korowiow, jak wiadomo, miał szczególny talent do wyjaśniania rzeczy prostych w sposób skomplikowany. Popatrzyłby więc na mapę województwa, poprawił okulary i powiedział:
— Szanowni państwo, dawniej człowiek miał jeden szpital. Był szpital, była brama i człowiek wiedział, gdzie jest. Teraz mamy centrum. A centrum, jak sama nazwa wskazuje, może znajdować się w kilku miejscach jednocześnie.
— Ale gdzie jest centrum centrum?
Korowiow uśmiechnąłby się.
— To zależy od tego, którego centrum pan potrzebuje.
I w tym momencie do gabinetu wszedł Behemot z mapą województwa.
— A Ostrowiec? — zapytał.
Zapadła cisza.
Bo Ostrowiec jest ciekawym przypadkiem.
Miasto jest wystarczająco duże, żeby mieć własne problemy, własne szpitale, własne dyskusje i własnych mieszkańców, ale wystarczająco daleko od wojewódzkiego centrum, żeby przy bardziej skomplikowanych sprawach człowiek zaczynał rozważać logistykę niczym wyprawę na Kaukaz.
I wtedy pojawia się pytanie: Czy centrum może być centrum, jeśli mieszkaniec centrum nie ma pod nosem?
Filozofowie zapewne będą się nad tym zastanawiać jeszcze długo.
Bułhakow natomiast załatwiłby sprawę krócej.
Wysłałby Wolanda do Ostrowca.
Woland spojrzałby na miasto, następnie na dokumentację, potem na mapę.
— Ile macie lokalizacji?
— Trzy.
— Doskonale.
— A ile centrów?
— Jedno.
Woland zamyśliłby się.
— A więc macie trzy miejsca i jedno centrum?
— Tak.
— Fascynujące. U nas w Moskwie też mieliśmy takie rzeczy.
Po chwili dodałby:
— Tylko my nazywaliśmy je zamieszaniem.
Oczywiście żart żartem, ale jest w tym wszystkim pewna poważniejsza lekcja.
W ochronie zdrowia pacjent nie potrzebuje przede wszystkim imponującej nazwy. Nie potrzebuje nawet szczególnie pięknej struktury organizacyjnej.
Potrzebuje wiedzieć: gdzie mam iść, kto mnie przyjmie, kiedy mnie przyjmie i czy ktoś mi pomoże.
Cała reszta jest już administracją.
A administracja — jak wiadomo od czasów Bułhakowa — ma tę cudowną właściwość, że potrafi stworzyć dokument potwierdzający istnienie rzeczy, której człowiek właśnie szuka.
I dlatego może kiedyś ktoś powinien stworzyć *Świętokrzyską Mapę Centrów*.
Morawica — centrum.
Kielce — centrum.
Ostrowiec — też coś ma.
A pacjent stoi pośrodku i pyta:
— Przepraszam, gdzie jest najbliżej?
Na co urzędnik odpowiada:
— Najbliżej czego?
— Pomocy.
Urzędnik milknie.
Korowiow opuszcza wzrok.
Behemot przestaje się śmiać.
A Woland, który od początku siedział w kącie, mówi:
— No. Teraz zaczyna się prawdziwa historia.
___
Ważne: nie używałbym w tekście określenia „szpital psychiatryczny w Ostrowcu” jako części Morawicy, bo nie znalazłem na to potwierdzenia. Oficjalne źródła wskazują Morawicę i Kielce jako miejsca udzielania świadczeń ŚCP. [2]
Jeśli natomiast masz na myśli konkretną sprawę/oddział psychiatryczny w ZOZ w Ostrowcu, mogę pogrzebać głębiej właśnie w tym wątku — i wtedy da się zrobić tekst dużo ostrzejszy i bardziej „Mistrz i Małgorzata”, oparty na konkretnych faktach, a nie tylko na abstrakcyjnym absurdzie.
[1]: https://dziennikustaw.gov.pl/M2026000007001.pdf "MONITOR POLSKI"
[2]: https://morawica.com.pl/kontakt "KONTAKT"
Pierwsze pytanie
Czy prawdą jest, że w momencie rozpoczęcia tzw. specjalnej operacji wojskowej na Ukrainie, na początku 2022 roku, Polska miała wystarczające zapasy gazu? Pytam w związku z wypowiedzią Anny Moskwy, która miała powiedzieć, że Polska może podzielić się gazem z Niemcami, uzależnionymi wówczas od rosyjskiego gazu.
Którego dokładnie dnia padły te słowa z ust Anny Moskwy? Jakie stanowisko zajmowała wówczas Anna Moskwa, w jakim resorcie pracowała i w rządzie którego premiera? Przygotuj krótki, ekspercki tekst, bez halucynacji AI, i podaj 2–3 linki potwierdzające tę sytuację.
Tak — ale nie w takim sensie, jak sugeruje pytanie. Sprawdziłem źródła pierwotne i relacje z 2022 r. Warto rozdzielić dwie kwestie: stan polskiego bezpieczeństwa gazowego w pierwszych miesiącach wojny oraz późniejszą, letnią debatę o europejskim mechanizmie solidarności gazowej.
Krótki tekst ekspercki
W chwili rozpoczęcia rosyjskiej pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, 24 lutego 2022 r., Polska była relatywnie dobrze przygotowana do ograniczenia dostaw rosyjskiego gazu, przede wszystkim dzięki wcześniejszej dywersyfikacji dostaw, terminalowi LNG w Świnoujściu, krajowemu wydobyciu oraz magazynom gazu. Nie oznacza to jednak, że Polska już wtedy dysponowała nadmiarem gazu, który można było po prostu przekazać Niemcom.
Anna Moskwa była wówczas ministrem klimatu i środowiska w rządzie premiera Mateusza Morawieckiego. Resort oficjalnie podkreślał, że Polska przygotowywała się do całkowitego odcięcia od rosyjskich dostaw. 26 kwietnia 2022 r., kilka dni po wstrzymaniu przez Gazprom dostaw gazu do Polski, Moskwa mówiła, że polskie magazyny były wypełnione w 76 proc. i zapewniała: „Nie zabraknie gazu w polskich domach”. https://www.gov.pl/web/klimat/minister-anna-moskwa-nie-zabraknie-gazu-w-polskich-domach
Natomiast nie znalazłem wiarygodnego potwierdzenia tezy, że Anna Moskwa na początku 2022 r. powiedziała, iż Polska może podzielić się gazem z Niemcami. Co więcej, późniejsze wypowiedzi pokazują coś wręcz przeciwnego. 25 lipca 2022 r. Moskwa napisała, że „solidarność” gazowa powinna dotyczyć państw słabszych i potrzebujących, a nie tych, które — w jej ocenie — przez lata uzależniały Europę od rosyjskiego gazu. W kontekście wypowiedzi chodziło przede wszystkim o Niemcy. https://oko.press/solidarnosc-energetyczna-rada-ue https://biznesalert.pl/niemcy-gaz-rosja-polska-wegiel-energetyka/
Jeszcze wyraźniej stanowisko rządu zostało przedstawione 5 sierpnia 2022 r.: Anna Moskwa powiedziała wprost, że „nie będziemy przesyłać gazu”, a Polska sprzeciwia się obowiązkowemu mechanizmowi dzielenia się gazem, jeżeli miałby on powodować ograniczenie dostaw dla polskich odbiorców. https://i.pl/czy-unia-europejska-zmusi-kraje-czlonkowskie-do-dzielenia-sie-gazem-polska-ma-w-tej-kwestii-jasne-stanowisko-nie-bedziemy/ar/c1-16552579
Trzeba jednak dodać istotne zastrzeżenie: fakt, że Polska była w 2022 r. znacznie lepiej przygotowana do kryzysu gazowego niż Niemcy, nie oznaczał automatycznie, że miała duży „nadmiar” gazu. Magazynowanie gazu, zdolności importowe i rzeczywista dostępność surowca to trzy różne kwestie. Analizy z lata 2022 r. wskazywały, że Polska była zabezpieczona, ale jej sytuacja nie była tak komfortowa, jak sugerowała część politycznej narracji. https://oko.press/gaz-czy-polsce-wystarczy
Wniosek: prawdziwe jest stwierdzenie, że Polska w 2022 r. była stosunkowo dobrze przygotowana do odcięcia rosyjskiego gazu. Nieprawdziwe lub co najmniej mylące jest natomiast przypisywanie Annie Moskwie wypowiedzi, że Polska „mogła podzielić się gazem z Niemcami”. Jej udokumentowane wypowiedzi z lata 2022 r. wskazują na stanowisko przeciwne.
3 źródła do weryfikacji
Ministerstwo Klimatu i Środowiska – Anna Moskwa: „Nie zabraknie gazu w polskich domach”, 26 kwietnia 2022 r.
https://www.gov.pl/web/klimat/minister-anna-moskwa-nie-zabraknie-gazu-w-polskich-domach
OKO.press – analiza polskiego bezpieczeństwa gazowego i stanowiska Anny Moskwy wobec dzielenia się gazem
https://oko.press/gaz-czy-polsce-wystarczy
PAP – „Nie będziemy przesyłać gazu” – stanowisko Anny Moskwy z 5 sierpnia 2022 r.
https://i.pl/czy-unia-europejska-zmusi-kraje-czlonkowskie-do-dzielenia-sie-gazem-polska-ma-w-tej-kwestii-jasne-stanowisko-nie-bedziemy/ar/c1-16552579
Drobne sprostowanie chronologiczne: jeżeli interesuje Pana konkretnie wypowiedź o możliwości dzielenia się gazem z Niemcami, mogę jeszcze odtworzyć chronologicznie całą historię od 24 lutego do sierpnia 2022 r. — dzień po dniu, wskazując, kto pierwszy mówił o polskim gazie dla Niemiec, co dokładnie powiedziała Moskwa i co faktycznie wynikało z unijnego mechanizmu solidarności gazowej.
---
Drugie pytanie
Krótko: jaka była pojemność magazynów gazu w Polsce i w Niemczech? Czy możliwe jest, że polskie magazyny były wówczas wypełnione w ponad 70%, podczas gdy niemieckie były wypełnione tylko w około 10%, ale ze względu na znacznie większą pojemność niemieckich magazynów ilość zgromadzonego tam gazu była wielokrotnie większa niż w Polsce?
Odszukaj również w polskich mediach wypowiedź osoby, która powiedziała, że Polska może podzielić się gazem z Niemcami. Jestem niemal pewien, że takie słowa padły — być może powiedziała je Anna Moskwa, ale możliwe, że była to inna osoba.
Tak — znalazłem źródło, które wyjaśnia, skąd mogło się wziąć to wspomnienie.
Polska pojemność magazynów w 2022 r.: ok. 36,4 TWh (3,23 mld m³).
Niemcy: ok. 245 TWh pojemności roboczej — czyli niemieckie magazyny były około 6,7 razy większe od polskich. A więc polskie 70–76% napełnienia nie oznaczało 70% niemieckich zasobów; przy 76% Polska miała około 27,7 TWh gazu. https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/ALL/?uri=CELEX%3A52023DC0182 https://polskieradio24.pl/artykul/3027809,magazyny-gazu-w-polsce-wypelnione-w-100-proc-sa-najnowsze-dane
Co do wypowiedzi — miał Pan rację, że taki przekaz rzeczywiście się pojawił, ale nie dokładnie w formie „Polska podzieli się gazem z Niemcami”.
Najważniejszy trop znalazłem w polskich źródłach z lipca 2022 r.: w dyskusji dotyczącej unijnego mechanizmu solidarności gazowej pojawiła się kwestia, że Polska miałaby dzielić się gazem z Niemcami. 20 lipca 2022 r. odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Energii, a w zapisie posiedzenia znajduje się bezpośrednie odniesienie do „dzielenia się gazem z Niemcami”. [ Zapis przebiegu posiedzenia 20-07-2022 W posiedzeniu udział wzięli: Anna Moskwa minister klimatu i ... Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa: ... gazem z Niemcami... ] https://www.sejm.gov.pl/Sejm9.nsf/biuletyn.xsp?skrnr=ESK-109
Jeszcze ciekawsze jest to, że we wrześniu 2022 r. pojawiła się już autentyczna wypowiedź Anny Moskwy, że polska infrastruktura umożliwia dostawy gazu przekraczające krajowe zapotrzebowanie. Interia/PAP zatytułowała tę część materiału: „Będziemy dzielić się gazem z Baltic Pipe”. Moskwa mówiła, że dzięki Baltic Pipe, LNG, wydobyciu krajowemu i magazynom Polska będzie mogła mieć gaz ponad własne potrzeby. https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-baltic-pipe-symbolem-polskiej-suwerennosci-energetycznej,nId,6305935
Czyli najprawdopodobniej pamięta Pan prawdziwą informację, ale zbitą z kilku wypowiedzi: Polska miała być w stanie dysponować nadwyżką dzięki Baltic Pipe, a równocześnie w UE trwał spór o solidarne dzielenie się gazem z Niemcami.
I ważna korekta: Anna Moskwa ostatecznie sprzeciwiała się obowiązkowemu dzieleniu polskiego gazu z Niemcami — mówiła wręcz „nie będziemy przesyłać gazu”. https://oko.press/gaz-czy-polsce-wystarczy
Zapis posiedzenia Sejmu z 20 lipca 2022 r.
Interia/PAP – „Będziemy dzielić się gazem z Baltic Pipe”
OKO.press – analiza sytuacji gazowej Polski w 2022 r.
Tak — taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce, ale trzeba ją precyzyjnie opisać, ponieważ określenie „pytał o rosyjski gaz dla Polski” jest pewnym uproszczeniem.
Przeredagowane pytanie: Kiedy dokładnie Adam Jarubas, jako poseł do Parlamentu Europejskiego, zwrócił się wraz z grupą innych eurodeputowanych do Komisji Europejskiej w sprawie odcięcia przez Gazprom dostaw gazu do Polski i Bułgarii? Na jakiej podstawie prawnej zadał to pytanie, czego dokładnie dotyczyło, jakie rozwiązanie zaproponował w odniesieniu do Polski oraz kto i kiedy udzielił odpowiedzi w imieniu Komisji Europejskiej? Czy z dokumentów UE rzeczywiście wynika, że pytanie dotyczyło możliwości pokrycia dla Polski różnicy między ceną gazu Gazpromu a ceną gazu od alternatywnych dostawców?
Odpowiedź: Tak. Dokument Parlamentu Europejskiego jednoznacznie potwierdza tę sytuację.
16 maja 2022 r. Adam Jarubas, wówczas poseł do Parlamentu Europejskiego (PPE), był jednym z kilkudziesięciu eurodeputowanych, którzy złożyli do Komisji Europejskiej pisemne pytanie nr E-001808/2022 zatytułowane: „Gazprom odcina dostawy gazu do Polski i Bułgarii”. Oficjalny wykaz aktywności Jarubasa potwierdza datę i numer pytania. https://www.europarl.europa.eu/meps/pl/197517/ADAM_JARUBAS/all-activities/written-questions/9 https://www.europarl.europa.eu/meps/en/197517/ADAM_JARUBAS/all-activities/written-questions/9
O co dokładnie pytali?
To jest najważniejszy fragment, bo nie pytali Komisji o to, żeby Polska kupowała rosyjski gaz.
W pytaniu wskazano, że 26 kwietnia 2022 r. Gazprom Export poinformował Polskę i Bułgarię o wstrzymaniu dostaw od 27 kwietnia. Następnie eurodeputowani zadali Komisji trzy pytania. Pierwsze brzmiało w istocie:
Czy Komisja jest gotowa przyjąć pilne środki zaradcze, w tym ewentualne całkowite embargo na gaz, oraz czy unijny mechanizm solidarności może zostać uruchomiony w celu pokrycia różnicy między taryfą Gazpromu a cenami gazu od innych dostawców dla Polski i Bułgarii?
To dokładnie znajduje się w oficjalnym dokumencie PE. https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-9-2022-001808_FR.pdf
Czyli tak — pojawia się tam Polska i kwestia pieniędzy na gaz zastępujący gaz Gazpromu. Nie było to jednak żądanie sprowadzenia rosyjskiego gazu do Polski. Wręcz przeciwnie: pytanie znajdowało się w kontekście rosyjskiej agresji i możliwości embarga na rosyjski gaz.
Pozostałe dwa pytania dotyczyły:
terminu zorganizowania przez Komisję spotkania wysokiego szczebla w sprawie wspólnych zakupów gazu;
możliwości ograniczenia tranzytu rosyjskiego gazu przez Bułgarię do państw trzecich, m.in. poprzez powołanie się na siłę wyższą. https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-9-2022-001808_FR.pdf
Jakie miał umocowanie prawne?
Jarubas działał jako urzędujący poseł do Parlamentu Europejskiego, a nie jako przedstawiciel polskiego rządu czy minister. Była to pisemna interpelacja parlamentarna do Komisji Europejskiej, złożona na podstawie art. 138 Regulaminu Parlamentu Europejskiego. Oficjalna strona PE wyraźnie wskazuje tę podstawę prawną. https://www.europarl.europa.eu/meps/fr/197517/ADAM_JARUBAS/all-activities/written-questions/9
To istotne: Adam Jarubas nie miał żadnego umocowania do negocjowania w imieniu Polski dostaw gazu. Miał natomiast pełne umocowanie jako eurodeputowany do zadania Komisji Europejskiej pytania parlamentarnego i żądania oficjalnej odpowiedzi.
Kto odpowiedział?
Odpowiedź została udzielona 18 sierpnia 2022 r. przez Kadri Simson, komisarz UE ds. energii, w imieniu Komisji Europejskiej. https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-9-2022-001808-ASW_EN.html
Komisja odpowiedziała m.in., że po rosyjskiej inwazji uruchomiono REPowerEU, rozwijano wspólne zakupy gazu i platformę energetyczną UE oraz mechanizmy zwiększające odporność państw członkowskich. Jednocześnie Komisja stwierdziła, że nie może ograniczyć tranzytu rosyjskiego gazu przez Bułgarię do państw spoza UE, ponieważ obowiązujące prawo unijne na to nie pozwalało. https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-9-2022-001808-ASW_EN.html
Najkrócej: ma Pan rację, że Adam Jarubas rzeczywiście wystąpił w tej sprawie na forum UE. Nie pytał jednak o „rosyjski gaz dla Polski” w sensie żądania jego dostaw. 16 maja 2022 r. pytał Komisję Europejską m.in. o możliwość wykorzystania unijnego mechanizmu solidarności do pokrycia różnicy między ceną Gazpromu a ceną gazu od alternatywnych dostawców dla Polski i Bułgarii — po odcięciu dostaw przez Gazprom. Odpowiedziała mu Kadri Simson 18 sierpnia 2022 r. https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-9-2022-001808-ASW_EN.html https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-9-2022-001808_FR.pdf
Oficjalne pytanie Parlamentu Europejskiego E-001808/2022 https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-9-2022-001808_PL.html
Oficjalna odpowiedź Komisji Europejskiej – Kadri Simson, 18 sierpnia 2022 r. https://www.europarl.europa.eu/doceo/document/E-9-2022-001808-ASW_EN.html
Poniżej potraktuję to jak analizę prawno-finansową konkretnego przypadku MEC w Ostrowcu, a nie jak komentarz publicystyczny. Najważniejsze jest oddzielenie tego, co wynika z dokumentów i prawa, od tego, czego na dziś nie da się jeszcze stwierdzić, bo sprawa kary nie jest prawomocnie zakończona. https://naostro.info/ostrowiecki-mec-z-kara-ponad-65-mln-zl-dotarlismy-do-uzasadnienia-wyroku-wsa/ https://naostro.info/ostrowiec-sw-kto-zaplaci-za-65-mln-zl-kary-dla-mec-prezydent-uspokaja-ale-pytania-dopiero-sie-zaczynaja/
1. Najpierw: kto jest dłużnikiem?
Dłużnikiem jest MEC Sp. z o.o., a nie mieszkańcy i nie Gmina Ostrowiec jako taka.
MEC jest odrębną osobą prawną. Zgodnie z umową spółki założycielem jest Gmina Ostrowiec Świętokrzyski, ale sam fakt bycia właścicielem udziałów nie oznacza automatycznej odpowiedzialności gminy za długi spółki. https://bip.um.ostrowiec.pl/attachments/download/43352
Co więcej, według informacji BIP z 2025 r. Gmina posiada 61,02% udziałów MEC, a 38,98% posiada NFOŚiGW. https://bip.um.ostrowiec.pl/attachments/download/48318
To bardzo ważne.
Jeżeli kara 65 259 171 zł stanie się ostateczna, pierwszym i bezpośrednim zobowiązanym pozostaje MEC.
Nie ma podstawy prawnej do stwierdzenia:
"MEC ma karę, więc mieszkańcy Ostrowca muszą ją zapłacić."
Tak to prawnie nie działa.
2. Czy właściciel, czyli Gmina, może zostać zmuszony do zapłaty?
Nie automatycznie.
Gmina jako wspólnik odpowiada co do zasady ekonomicznie poprzez wartość posiadanych udziałów, a nie całym swoim majątkiem za zobowiązania MEC.
Jeżeli MEC poniesie stratę 65 mln zł, to w pierwszej kolejności jest to strata spółki.
Gmina może natomiast zdecydować się na dokapitalizowanie MEC, udzielenie określonego wsparcia albo wykonanie innych działań właścicielskich.
I tutaj pojawia się zasadnicza różnica:
"Gmina musi zapłacić karę MEC" - nie wynika z samego faktu posiadania udziałów.
"Gmina może zdecydować się przeznaczyć publiczne pieniądze na ratowanie spółki" - to już zupełnie inna kwestia.
To drugie może oczywiście oznaczać pośrednie obciążenie mieszkańców.
3. A co z zarządem? Czy można powiedzieć: "to niech zapłacą ci, którzy popełnili błąd"?
Tu sprawa jest dużo ciekawsza.
Nie można po prostu powiedzieć:
"Był błąd, więc prezesi mają oddać 65 mln."
Do osobistej odpowiedzialności członków zarządu potrzebna jest konkretna podstawa prawna i spełnienie jej przesłanek.
Kluczowy jest art. 299 Kodeksu spółek handlowych.
Jeżeli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu mogą odpowiadać solidarnie za zobowiązania spółki. Jednocześnie ustawa przewiduje przesłanki uwolnienia się od tej odpowiedzialności, m.in. dotyczące terminowego złożenia wniosku o upadłość albo otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego. https://eli.gov.pl/api/acts/DU/2022/1467/text.html
Ale uwaga:
art. 299 KSH nie oznacza, że każdy członek zarządu automatycznie odpowiada za każdą stratę spółki.
To jest mechanizm związany przede wszystkim z bezskuteczną egzekucją przeciwko spółce i odpowiedzialnością za jej zobowiązania.
Niezależnie od tego mogą istnieć roszczenia odszkodowawcze spółki wobec członków zarządu, jeżeli zostaną spełnione przesłanki odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną spółce.
Czyli:
"MEC ma karę" != "zarząd ma zapłacić karę".
Natomiast jak najbardziej zasadne jest pytanie:
Czy działanie lub zaniechanie konkretnych osób doprowadziło do powstania szkody w majątku MEC i czy istnieją podstawy do dochodzenia od tych osób odszkodowania?
To jest już pytanie, które można i należy badać.
4. Czy obecna kara rzeczywiście wynosi 65 mln zł?
Tak, według aktualnie dostępnych informacji chodzi o dwie administracyjne kary pieniężne:
* 15 335 805 zł za 2021 r.,
* 49 923 366 zł za 2022 r.,
czyli łącznie 65 259 171 zł. https://naostro.info/ostrowiec-sw-kto-zaplaci-za-65-mln-zl-kary-dla-mec-prezydent-uspokaja-ale-pytania-dopiero-sie-zaczynaja/ https://naostro.info/ostrowiecki-mec-z-kara-ponad-65-mln-zl-dotarlismy-do-uzasadnienia-wyroku-wsa/
Ale bardzo ważne:
na dzień dzisiejszy nie traktowałbym tych 65,259 mln zł jako ostatecznie należnej i wymagalnej kwoty.
WSA w Warszawie 1 lipca 2026 r. oddalił skargę MEC, ale wyrok nie jest prawomocny. MEC złożył skargę kasacyjną do NSA. https://naostro.info/ostrowiecki-mec-z-kara-ponad-65-mln-zl-dotarlismy-do-uzasadnienia-wyroku-wsa https://radioostrowiec.pl/2025/01/03/65-milionow-zlotych-kary-dla-miejskiej-energetyki-cieplnej-w-ostrowcu-swietokrzyskim/
Dlatego uczciwa analiza finansowa musi posługiwać się scenariuszami.
5. Co 65 mln zł oznacza dla bilansu MEC?
Tutaj sprawa jest bardzo poważna.
Jeżeli ostatecznie powstanie obowiązek zapłaty, mamy koszt/stratę obciążającą wynik finansowy, a następnie - przez wynik - kapitały własne spółki.
Jeżeli wcześniej, zgodnie z zasadami rachunkowości, utworzono odpowiednią rezerwę na zobowiązanie związane z postępowaniem, to późniejsze powstanie zobowiązania będzie odpowiednio rozliczane z tą rezerwą.
Ustawa o rachunkowości wprost przewiduje tworzenie rezerw na pewne lub wysoce prawdopodobne przyszłe zobowiązania, których kwotę można wiarygodnie oszacować, w tym na skutki toczącego się postępowania sądowego. https://eli.gov.pl/api/acts/DU/2023/120/text.html
Czyli nie należy automatycznie zakładać:
"65 mln dopiero teraz pojawi się w kosztach."
Część skutku księgowego może być już wcześniej ujęta, jeżeli spółka utworzyła odpowiednią rezerwę.
Bez aktualnego sprawozdania finansowego MEC i informacji dodatkowej nie wolno mi powiedzieć, jak dokładnie ta kara została już ujęta w księgach.
I właśnie tutaj kończy się uczciwa analiza, a zaczynałaby się halucynacja.
6. Dlaczego 65 mln jest szczególnie dużym problemem?
Bo trzeba porównać tę kwotę nie z samą "wartością firmy", ale z:
- kapitałami własnymi,
- gotówką,
- zobowiązaniami,
- rocznymi przepływami pieniężnymi,
- wynikiem operacyjnym,
- zdolnością kredytową,
- wartością majątku możliwego do spieniężenia,
- oraz kosztami bieżącego funkcjonowania.
Nie znam z aktualnych, publicznie dostępnych materiałów wszystkich tych danych w formie pozwalającej na wykonanie rzetelnego testu wypłacalności MEC na dzień 1 września 2026 r.
Dlatego nie będę wymyślał, że kara "doprowadzi MEC do upadłości" albo że "MEC spokojnie ją zapłaci".
Jedno i drugie byłoby nieuprawnionym wnioskiem.
Wiemy natomiast, że sama spółka już w 2023 r. wskazywała, iż pozostanie w systemie ETS oznaczałoby według ówczesnego szacunku ponad 40 mln zł kosztów rocznie i wiązało się z poważnym ryzykiem ekonomicznym. Właśnie dlatego przeprowadzono restrukturyzację mającą uwolnić źródło ciepła dla miasta od obowiązku zakupu uprawnień. https://um.ostrowiec.pl/aktualnosci/sukcesem-zakonczyl-sie-dwuletni-proces-restrukturyzacji-mecu.html
7. Jakie są realne możliwości restrukturyzacji?
Tu trzeba rozróżnić restrukturyzację biznesową od postępowania restrukturyzacyjnego w rozumieniu prawa.
A. Restrukturyzacja biznesowa
MEC już taką restrukturyzację przeprowadził.
W 2023 r. zakończono dwuletni proces polegający m.in. na wydzieleniu zorganizowanej części przedsiębiorstwa i zmianie struktury działalności w celu ograniczenia obciążenia ETS. https://um.ostrowiec.pl/aktualnosci/sukcesem-zakonczyl-sie-dwuletni-proces-restrukturyzacji-mecu.html
To może oznaczać dalsze:
- ograniczanie kosztów,
- zmianę miksu paliwowego,
- inwestycje w źródła niskoemisyjne,
- optymalizację majątku,
- refinansowanie zadłużenia,
- zmianę harmonogramów inwestycyjnych,
- zwiększenie efektywności sieci.
B. Formalna restrukturyzacja sądowa
Jeżeli spółka znalazłaby się w stanie zagrożenia niewypłacalnością, polskie Prawo restrukturyzacyjne przewiduje cztery podstawowe postępowania:
1. postępowanie o zatwierdzenie układu,
2. przyspieszone postępowanie układowe,
3. postępowanie układowe,
4. postępowanie sanacyjne. https://eli.gov.pl/api/acts/DU/2024/1428/text.html
Celem restrukturyzacji jest przede wszystkim uniknięcie upadłości poprzez zawarcie układu z wierzycielami, a w sanacji również przeprowadzenie działań sanacyjnych. https://eli.gov.pl/api/acts/DU/2024/1428/text.html
Ale tutaj pojawia się ważny problem: nie można z góry założyć, że każda kara administracyjna będzie mogła zostać potraktowana jak zwykły dług handlowy i "rozłożona" w układzie.
Trzeba zbadać konkretną podstawę prawną tej należności, jej charakter oraz przepisy szczególne.
Dlatego nie twierdzę, że "MEC może po prostu wpisać 65 mln do układu i spłacać przez 10 lat". To wymagałoby analizy konkretnej należności i aktualnego stanu prawnego.
8. Najważniejsze pytanie: czy mieszkańcy mają płacić za błędy innych?
Nie ma automatycznej zasady, że mieszkańcy mają zapłacić tę karę.
To trzeba powiedzieć bardzo jasno.
Możliwe są natomiast mechanizmy pośrednie.
Jeżeli MEC będzie musiał ponieść 65 mln zł i nie będzie posiadał wystarczających środków, może dojść np. do:
- ograniczenia inwestycji,
- zwiększenia finansowania dłużnego,
- dokapitalizowania przez wspólników,
- sprzedaży części aktywów,
- pogorszenia wyników finansowych,
- presji na zmianę taryf za ciepło,
- albo kombinacji powyższych.
I dopiero wtedy może pojawić się pytanie o koszt ponoszony przez mieszkańców.
Ale to nie jest to samo co "mieszkańcy płacą karę".
9. Czy MEC może po prostu podnieść ceny mieszkańcom o 65 mln?
Nie można tak tego uprościć.
Ceny ciepła systemowego nie są po prostu dowolnie ustalane przez zarząd MEC.
W przypadku działalności regulowanej taryfy podlegają przepisom prawa energetycznego i kontroli Prezesa URE.
Dlatego nie można przyjąć mechanizmu:
"Mamy karę 65 mln, więc dzielimy ją przez liczbę mieszkańców i dodajemy do rachunków."
To byłoby ekonomicznie i prawnie zbyt prymitywne.
Jednocześnie strata spółki może pośrednio wpływać na jej sytuację taryfową i finansową, dlatego mieszkańcy mogą ostatecznie odczuć skutki ekonomiczne problemu.
To jest realne ryzyko, ale nie jest to automatyczna konsekwencja prawna.
10. Co w takim razie powinien zrobić właściciel, czyli Gmina?
Moim zdaniem właśnie tutaj znajduje się najważniejsze pytanie dla mieszkańców.
Nie:
"Czy mieszkańcy mają zapłacić?"
ale:
"Czy i na jakich warunkach właściciel powinien angażować środki publiczne w pokrycie skutków finansowych zobowiązania MEC?"
A następnie:
1. Czy kara jest prawomocna?
2. Czy MEC ma wystarczającą płynność?
3. Jak wygląda jego bilans po uwzględnieniu kary?
4. Czy istnieje rezerwa?
5. Czy istnieje ryzyko utraty płynności?
6. Czy można sfinansować zobowiązanie z aktywów lub finansowania zewnętrznego?
7. Czy konieczne byłoby dokapitalizowanie?
8. Czy dokapitalizowanie byłoby zgodne z zasadami pomocy publicznej?
9. Czy istnieją podstawy do dochodzenia roszczeń od osób odpowiedzialnych za powstanie szkody?
10. Czy taryfy zapewniają spółce możliwość ekonomicznego funkcjonowania po uwzględnieniu wszystkich kosztów?
11. Czy istnieje plan technicznego odejścia od źródeł generujących wysokie koszty CO2?
12. Jaki jest koszt każdego z możliwych scenariuszy?
Dopiero odpowiedzi na te pytania pozwalają powiedzieć, kto faktycznie poniesie ekonomiczny ciężar 65 mln zł.
11. Moja ocena scenariuszy finansowych
Na dziś wyróżniłbym cztery.
Scenariusz 1 - MEC wygrywa w NSA
Jeżeli NSA uchyli rozstrzygnięcie i sprawa zakończy się korzystnie dla MEC, nie będzie 65 mln zł do zapłaty w tej wysokości.
Wtedy pozostaje przede wszystkim problem kosztów prawnych i organizacyjnych oraz analiza tego, dlaczego w ogóle doszło do wieloletniego sporu.
Scenariusz 2 - kara zostaje utrzymana, ale MEC jest w stanie ją obsłużyć
Wtedy koszt ponosi przede wszystkim MEC poprzez własny majątek i przepływy pieniężne.
Ekonomicznie oznacza to mniej pieniędzy na inwestycje, finansowanie działalności albo inne cele.
Mieszkaniec nie dostaje osobnego rachunku zatytułowanego "Twoja część kary".
Scenariusz 3 - kara zostaje utrzymana i powoduje poważny problem płynnościowy
Wtedy potrzebne mogą być:
- negocjacje dotyczące sposobu spłaty, o ile prawnie dopuszczalne,
- finansowanie zewnętrzne,
- restrukturyzacja,
- dokapitalizowanie,
- ograniczenie inwestycji,
- sprzedaż aktywów,
- lub ich kombinacja.
W tym wariancie ryzyko przeniesienia części kosztu na mieszkańców rośnie.
Scenariusz 4 - kara destabilizuje spółkę
To wariant najgorszy.
Wtedy pojawia się problem nie tylko samej kary, lecz także tego, czy MEC jest w stanie nadal bezpiecznie i ekonomicznie dostarczać ciepło.
I właśnie wtedy właściciel publiczny może zostać postawiony przed bardzo trudnym wyborem: ratować spółkę pieniędzmi publicznymi czy dopuścić do jej niewypłacalności i rozwiązywać problem dostaw ciepła innymi metodami.
To jednak jest scenariusz hipotetyczny. Na podstawie informacji, które udało mi się zweryfikować, nie mam podstaw do stwierdzenia, że MEC obecnie jest niewypłacalny.
12. A gdzie w tym wszystkim jest odpowiedzialność za "błąd"?
To jest moim zdaniem najważniejsze pytanie kontrolne.
Jeżeli ostatecznie okaże się, że kara powstała wskutek zawinionego działania lub zaniechania osób zarządzających, należy zbadać:
> czy MEC poniósł szkodę i czy istnieją podstawy prawne do dochodzenia jej naprawienia od osób odpowiedzialnych.
To jest zupełnie coś innego niż żądanie, aby mieszkańcy automatycznie "zapłacili".
Natomiast nie wolno obecnie przesądzać, że doszło do zawinionego działania konkretnego członka zarządu, ponieważ to wymaga analizy dokumentacji, zakresu kompetencji poszczególnych osób, uchwał organów, sytuacji finansowej spółki w 2021-2022 r., korespondencji dotyczącej ETS oraz pełnego uzasadnienia decyzji i orzeczeń.
WSA nie podzielił argumentacji MEC dotyczącej m.in. związku kryzysu wojennego z niemożnością wykonania obowiązku, ale sprawa nie jest jeszcze prawomocnie zakończona. https://naostro.info/ostrowiecki-mec-z-kara-ponad-65-mln-zl-dotarlismy-do-uzasadnienia-wyroku-wsa/%20https://naostro.info/ostrowiec-sw-kto-zaplaci-za-65-mln-zl-kary-dla-mec-prezydent-uspokaja-ale-pytania-dopiero-sie-zaczynaja/
Wniosek ekspercki
Gdybym miał sporządzić krótką opinię dla rady miasta albo właściciela spółki, napisałbym:
Na obecnym etapie zobowiązanie obciąża prawnie MEC Sp. z o.o., a nie mieszkańców Ostrowca Świętokrzyskiego ani automatycznie Gminę Ostrowiec Świętokrzyski. Gmina jako wspólnik nie odpowiada co do zasady za zobowiązania spółki całym swoim majątkiem. Ekonomiczny ciężar kary może jednak pośrednio zostać przeniesiony na mieszkańców, jeżeli dla utrzymania płynności i ciągłości dostaw ciepła konieczne okaże się dokapitalizowanie spółki, ograniczenie inwestycji lub - w zakresie dopuszczalnym regulacyjnie - wzrost kosztów taryfowych.
Przed podjęciem decyzji o angażowaniu środków publicznych konieczne jest ustalenie, czy kara jest prawomocna, jaki jest jej wpływ na aktualny bilans i płynność MEC, czy została ujęta w księgach jako rezerwa lub zobowiązanie, jakie są możliwości jej sfinansowania oraz czy zachodzą przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej osób, których działania lub zaniechania mogły doprowadzić do powstania szkody.
Nie ma obecnie podstaw do stwierdzenia ani że mieszkańcy "muszą zapłacić" 65 mln zł, ani że kara doprowadzi MEC do upadłości. Oba twierdzenia byłyby przedwczesne. Prawidłowa ocena wymaga analizy aktualnego sprawozdania finansowego MEC, przepływów pieniężnych, struktury zadłużenia, utworzonych rezerw oraz prawomocnego rozstrzygnięcia postępowania dotyczącego kary.
I jeszcze jedna rzecz, którą uważam za kluczową: w dokumentach z 2023 r. sam MEC wskazywał, że koszty ETS mogły przekraczać 40 mln zł rocznie, a restrukturyzacja była przeprowadzona właśnie m.in. po to, aby ograniczyć to obciążenie.
U
UM Ostrowiec
To oznacza, że obecnego problemu nie należy analizować wyłącznie jako "65 mln kary", lecz jako problem zarządzania ryzykiem regulacyjnym, płynnościowym i inwestycyjnym spółki ciepłowniczej.
Jeżeli chcesz ustalić, czy mieszkańcy rzeczywiście mogą zostać obciążeni ekonomicznie tą kwotą, kolejnym krokiem powinno być prześwietlenie finansów MEC: bilans, rachunek zysków i strat, przepływy pieniężne, kapitały własne, zadłużenie, rezerwy i wynik za 2024-2025 r. Dopiero z tych danych można policzyć, czy 65 mln zł jest dla MEC do udźwignięcia, czy wymaga pieniędzy właściciela i ile potencjalnie mogłoby to kosztować miasto.
P.S. ChatGPT to AI i może się mylić.
No i ktoś wywołał wilka z lasu :) Można to zrobić jako satyrę na urzędnicze rebrandingi, bez przypisywania Czarnkowi słów, których nie jesteśmy pewni. Zostawiłbym „OZE, sroze” wyłącznie jako przywołane hasło z debaty politycznej, a żart z CUS oprzeć na samym brzmieniu skrótów.
CUS, SRUS i wieczna karuzela skrótów
Kiedyś był MOPS. Instytucja, którą każdy znał, każdy potrafił rozwinąć i mniej więcej każdy wiedział, czym się zajmuje. Potem przyszedł czas na nowocześniejsze nazewnictwo. Pojawił się CUS – Centrum Usług Społecznych. Brzmi bardziej współcześnie, bardziej kompleksowo i zdecydowanie bardziej jak nazwa programu unijnego niż miejsce, do którego człowiek idzie po pomoc.
I tu zaczyna się problem mieszkańca.
Bo mieszkaniec, zamiast zastanawiać się nad filozofią nowoczesnej polityki społecznej, patrzy na skrót CUS i mówi:
„CUS? A może CUS-SRUS?”
Nie dlatego, że nie szanuje pomocy społecznej. Wręcz przeciwnie. Chce wiedzieć, co konkretnie z tej całej zmiany nazwy wynika dla niego.
Czy MOPS został rzeczywiście zmodernizowany, czy po prostu dostał nową tabliczkę?
Bo jeśli MOPS w wersji 1.0 był MOPS-em, a CUS ma być MOPS-em 2.0, to pojawia się całkiem zasadne pytanie:
Kiedy premiera MOPS 3.0?
A potem, zgodnie z logiką cyfrowej transformacji administracji, możemy spodziewać się kolejnych aktualizacji:
MOPS 3.0 – Mobilne Ogólnospołeczne Punkty Satysfakcji.
MOPS 4.0 – Miejski Ośrodek Pełnej Społeczności.
A jeśli tempo zmian będzie odpowiednie, doczekamy się również wersji premium:
CUS PRO MAX – Centrum Usług Społecznych Nowej Generacji.
Oczywiście każda kolejna wersja będzie miała nową nazwę, nowe logo, nową prezentację i konferencję inaugurującą. Pozostaje tylko pytanie, czy wraz z aktualizacją oprogramowania poprawi się również doświadczenie użytkownika – czyli zwykłego mieszkańca.
Bo obywatel nie potrzebuje przede wszystkim nowego skrótu. Potrzebuje sprawnej pomocy, dostępnego urzędnika i prostych procedur.
Dlatego może zamiast kolejnego rebrandingu warto przyjąć prostą zasadę:
MOPS czy CUS – wszystko jedno, byle pomoc była, a mieszkaniec nie musiał znać wersji systemu, żeby dostać usługę.
A jeśli już koniecznie chcemy mieć własną nomenklaturę, to proszę bardzo:
CUS – Centrum Usług Społecznych.
SRUS – Społeczny Rzecznik Usług Społecznych.
CUS-SRUS – kiedy nawet skrót potrzebuje pomocy społecznej. ;-)
Bo najważniejsze pytanie mieszkańca pozostaje niezmienne, niezależnie od tego, czy mamy MOPS 1.0, CUS 2.0 czy przyszły MOPS 4.0:
„Dobrze, ale co ja z tego będę miał?”
Jeśli chcesz, mogę zrobić jeszcze ostrzejszą wersję felietonową, bardziej w stylu lokalnej politycznej satyry — z mocniejszą puentą na końcu.