Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.
W aktualnym widoku dostępne są posty, które oczekują weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy są zgodne z Zasadami Forum). Przywróć zwykły widok wątku „Afera z lekarzami, salonikiem,, przeskakiwaniem kolejki coś zmieni?”.
        • Odp.: Afera z lekarzami, salonikiem,, przeskakiwaniem kolejki coś zmieni?

          Kilka etatów

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
          • Odp.: Afera z lekarzami, salonikiem,, przeskakiwaniem kolejki coś zmieni?

            Pamiętam jakieś obawy przed wsiadaniem, wysiadaniem czy tam parkowaniem. Coś było o podobnym wydźwięku?

            Gość
            Zgłoś
            Odpowiedz
            • Odp.: Afera z lekarzami, salonikiem,, przeskakiwaniem kolejki coś zmieni?

              Doktor Dawid Kacprzyk był zatrudniony w czterech publicznych placówkach medycznych, w tym w Szpitalu Południowym pełnił funkcję „koordynatora SOR-u”.

              1,6 mln zł to jednak wciąż za mało - chciał trafić również do Szpitala Wolskiego (w którego zarządzie zasiada radna sejmiku mazowieckiego z KO Elżbieta Lanc).

              Niestety szpital nie wyraził zgody, więc dyrektor… został przez władze miasta zwolniony.

              Ich bezczelność jest nie do opisania!

              Gość
              Zgłoś
              Odpowiedz
              • Odp.: Afera z lekarzami, salonikiem,, przeskakiwaniem kolejki coś zmieni?

                Masakra.Tylko u nas taki cyrk rządzących Najpierw pisirów a teraz peowców.

                Gość
                Zgłoś
                Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 34

      Odp.: Afera z lekarzami, salonikiem,, przeskakiwaniem kolejki coś zmieni?

      4 sierpnia 2004 Depresja tylko na papierze

      Reporter UWAGI! ukrytą kamerą nagrał kupno „lewego” zaświadczenia o chorobie psychicznej. Pomimo dowodu winy lekarskiej ani sąd, ani władze szpitala nie chcą zająć się sprawą.

      UWAGA! udowodniła, że jeden z kieleckich psychiatrów, Tadeusz S., za niewielkie pieniądze wydaje zaświadczenia o zaburzeniach psychicznych. Nasz reporter zapłacił 200 zł za zaświadczenie, dzięki któremu mógł odroczyć rzekome przesłuchanie w prokuraturze. - Napiszę panu, że się pan leczy z powodu zespołu… jakiegoś tam… nasilonego zespołu lękowego… z komponentą depresyjną… o! coś takiego – wymyślił na poczekaniu psychiatra Tadeusz S. – Dopiszę też, że kuracja rozpoczęła się miesiąc temu i nie powinien pan uczestniczyć w przesłuchaniu. Ten sam lekarz wystawiał zaświadczenia Bogdanowi K., który 14 lat temu śmiertelnie pobił swoją konkubinę. Opinie lekarskie stwierdzały, że pobyt za kratkami Bogdana K. byłby dla niego niekorzystny. Sąd nie miał wątpliwości, co do winy mężczyzny i skazał go na pięć lat więzienia. Jednak zabójca nigdy tam nie trafił – skutecznie zasłaniał się zaświadczeniami i opiniami lekarskimi. - Jeśli opinia nie budziła zastrzeżeń pod względem prawnym, to dla sądu była ona wiarygodna - twierdzi Małgorzata Wasylczuk, sędzia wizytator z Sądu Okręgowego w Warszawie.A zweryfikowanie, czy zaświadczenie zostało nabyte w sposób legalny, czy nie, jest bardzo skomplikowane – dodaje kobieta. Bogdana K. badało kilkunastu lekarzy. Zdaniem większości, przestępca mógł odbyć karę. Jednak sąd brał pod uwagę opinie psychiatrów z kieleckiego szpitala – jednym z nich był Tadeusz S. Film z nagranym wręczeniem łapówki za zaświadczenie widziała także wicedyrektor szpitala Ewa Dominiczak: - Sytuacja jest niezręczna… jestem bardzo zaskoczona. Porozmawiam z lekarzem. Jeśli sprawa się potwierdzi zostaną prawdopodobnie podjęte kroki dyscyplinarne lub prawne. Mimo dowodu, jakim jest nagranie na ukrytej kamerze, sędzia Małgorzata Wasylczuk stwierdziła, że nie może obiecać wszczęcia postępowania, bo… nie jest prokuratorem. Prawo jednak jasno mówi, że sąd ma obowiązek powiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Profesor prawa Jan Widacki powiedział UWADZE!, że jeśli sąd tego nie czyni, można go podejrzewać nawet o przestępstwo poplecznictwa. Kieleccy psychiatrzy pomagają unikać kary 3,5 roku więzienia znanemu policji paserowi samochodów. Sławomirowi K. sąd ośmiokrotnie udzielił przerwy w odbywaniu kary. Z ostatniej przerwy nie wrócił. Teraz jest ścigany listem gończym. To tylko początek dziennikarskiego śledztwa UWAGI! W drugiej części reportażu pokażemy państwu jak bezkarni czują się lekarze, nawet w obliczu ewidentnych dowodów przestępstwa.

      https://uwaga.tvn.pl/reportaze/depresja-tylko-na-papierze-ls6687089

      10 czerwca 2004 W krakowskim NFZ jest jednak afera

      Wyniki śledztwa dziennikarzy TVN i Newsweeka ujawniły, że lekarze w Małopolsce wyłudzali pieniądze z NFZ. Sprawa ma dalszy ciąg. W okradanie pacjentów ze składek na ubezpieczenie zdrowotne zamieszani są nie tylko lekarze, ale także sam Fundusz Zdrowia.

      Grupa lekarzy z niepublicznych ZOZ-ów podpisywała opiewające na wysokie sumy kontrakty za refundowane z kasy NFZ specjalistyczne zabiegi, których w rzeczywistości nigdy nie wykonywali. Lekarze dane wpisywali do kartotek pacjentów, którzy o niczym nie mieli pojęcia. Pracownicy poszczególnych niepublicznych ZOZ-ów, biorący udział w przestępstwie wymieniali się danymi swoich pacjentów. Ich kartoteki zapełniały się fikcyjnymi zabiegami: w ich świetle zdrowy człowiek stawał się chory. W ten sposób za fikcyjne zabiegi lekarze dostawali pieniądze z NFZ. Dlaczego NFZ nie zareagował, gdy w marcu 2004 r. dostał pierwsze sygnały o przestępstwie? Wyjaśniło się szybko. Po tygodniu zatrzymano kolejne dwie osoby: lekarza i dyrektora Biura Dyrekcji Małopolskiego Oddziału NFZ. Postawiono mu zarzut przyjęcia korzyści majątkowych. W procederze pomagał wspólnik z NFZ, który dbał o to, by nikt nie skontrolował kartotek. W razie jakiegokolwiek przecieku albo wpadki miał zniszczyć twarde dyski komputerów, na których zapisane były wszystkie sfałszowane dane – dowód przestępstwa. O kontrolę – jak się okazało – nie musiał się martwić. Nikomu w NFZ nie przyszła do głowy. Dziennikarze TVN i „Newsweeka” od ponad miesiąca prowadzili śledztwo w krakowskich ZOZ-ach i NFZ. W największej dyskrecji, bo mieli świadomość, że najdrobniejszy błąd, najmniejszy przeciek o śledztwie, który dotrze do nieuczciwych lekarzy, spowoduje, że zostaną zniszczone twarde dyski i wszelki ślad po przestępstwie zaginie. Dlatego pod koniec swojego śledztwa dziennikarze zdecydowali się na ujawnienie jego wyników krakowskiej Prokuraturze Apelacyjnej i ABW. Materiał zgromadzony przez dziennikarzy w dużej mierze przyczynił się do wydania decyzji o aresztowaniu prowodyrów przestępstwa. 27 maja ABW zatrzymała cztery osoby, w tym lekarza, który był organizatorem procederu, i informatyka z NFZ. Dyrektor Małopolskiego Oddziału NFZ na zwołanej dwa dni później konferencji prasowej wygłosił oświadczenie, że nie czuje się odpowiedzialny za podległych mu pracowników. - W związku z tym, że przeprowadzone przez prokuraturę postępowanie dotyczy zarzutów postawionych świadczeniodawcom usług medycznych, NFZ czuje się poszkodowanym w tej sprawie – powiedział dyrektor Rafał Deja. Ministerstwo Zdrowia ma ustawowy obowiązek kontrolować Narodowy Fundusz Zdrowia i nie dopuszczać do defraudowania przez urzędników pieniędzy ze składek. Tymczasem już teraz wiadomo, że podobne afery wypływają w całej Polsce, a zamieszani w nie lekarze są bezkarni. Co więcej, pacjentom odebrano prawo kontrolowania, na co Fundusz wydaje ich pieniądze.

      https://uwaga.tvn.pl/reportaze/w-krakowskim-nfz-jest-jednak-afera-ls6687129

      Ten post oczekuje na weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy jest zgodny z Zasadami Forum). Czytelnicy Forum mogą na razie nie mieć dostępu do tego posta.
      Dlaczego post oczekuje na weryfikację?
      Co zrobić, aby moje posty sporadycznie oczekiwały na weryfikację (aby wyświetlały się niemal zawsze bez weryfikacji)?
      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 35

      Odp.: Afera z lekarzami, salonikiem,, przeskakiwaniem kolejki coś zmieni?

      4 sierpnia 2004 Depresja tylko na papierze

      Reporter UWAGI! ukrytą kamerą nagrał kupno „lewego” zaświadczenia o chorobie psychicznej. Pomimo dowodu winy lekarskiej ani sąd, ani władze szpitala nie chcą zająć się sprawą.

      UWAGA! udowodniła, że jeden z kieleckich psychiatrów, Tadeusz S., za niewielkie pieniądze wydaje zaświadczenia o zaburzeniach psychicznych. Nasz reporter zapłacił 200 zł za zaświadczenie, dzięki któremu mógł odroczyć rzekome przesłuchanie w prokuraturze. - Napiszę panu, że się pan leczy z powodu zespołu… jakiegoś tam… nasilonego zespołu lękowego… z komponentą depresyjną… o! coś takiego – wymyślił na poczekaniu psychiatra Tadeusz S. – Dopiszę też, że kuracja rozpoczęła się miesiąc temu i nie powinien pan uczestniczyć w przesłuchaniu. Ten sam lekarz wystawiał zaświadczenia Bogdanowi K., który 14 lat temu śmiertelnie pobił swoją konkubinę. Opinie lekarskie stwierdzały, że pobyt za kratkami Bogdana K. byłby dla niego niekorzystny. Sąd nie miał wątpliwości, co do winy mężczyzny i skazał go na pięć lat więzienia. Jednak zabójca nigdy tam nie trafił – skutecznie zasłaniał się zaświadczeniami i opiniami lekarskimi. - Jeśli opinia nie budziła zastrzeżeń pod względem prawnym, to dla sądu była ona wiarygodna - twierdzi Małgorzata Wasylczuk, sędzia wizytator z Sądu Okręgowego w Warszawie.A zweryfikowanie, czy zaświadczenie zostało nabyte w sposób legalny, czy nie, jest bardzo skomplikowane – dodaje kobieta. Bogdana K. badało kilkunastu lekarzy. Zdaniem większości, przestępca mógł odbyć karę. Jednak sąd brał pod uwagę opinie psychiatrów z kieleckiego szpitala – jednym z nich był Tadeusz S. Film z nagranym wręczeniem łapówki za zaświadczenie widziała także wicedyrektor szpitala Ewa Dominiczak: - Sytuacja jest niezręczna… jestem bardzo zaskoczona. Porozmawiam z lekarzem. Jeśli sprawa się potwierdzi zostaną prawdopodobnie podjęte kroki dyscyplinarne lub prawne. Mimo dowodu, jakim jest nagranie na ukrytej kamerze, sędzia Małgorzata Wasylczuk stwierdziła, że nie może obiecać wszczęcia postępowania, bo… nie jest prokuratorem. Prawo jednak jasno mówi, że sąd ma obowiązek powiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Profesor prawa Jan Widacki powiedział UWADZE!, że jeśli sąd tego nie czyni, można go podejrzewać nawet o przestępstwo poplecznictwa. Kieleccy psychiatrzy pomagają unikać kary 3,5 roku więzienia znanemu policji paserowi samochodów. Sławomirowi K. sąd ośmiokrotnie udzielił przerwy w odbywaniu kary. Z ostatniej przerwy nie wrócił. Teraz jest ścigany listem gończym. To tylko początek dziennikarskiego śledztwa UWAGI! W drugiej części reportażu pokażemy państwu jak bezkarni czują się lekarze, nawet w obliczu ewidentnych dowodów przestępstwa.

      https://uwaga.tvn.pl/reportaze/depresja-tylko-na-papierze-ls6687089

      10 czerwca 2004 W krakowskim NFZ jest jednak afera

      Wyniki śledztwa dziennikarzy TVN i Newsweeka ujawniły, że lekarze w Małopolsce wyłudzali pieniądze z NFZ. Sprawa ma dalszy ciąg. W okradanie pacjentów ze składek na ubezpieczenie zdrowotne zamieszani są nie tylko lekarze, ale także sam Fundusz Zdrowia.

      Grupa lekarzy z niepublicznych ZOZ-ów podpisywała opiewające na wysokie sumy kontrakty za refundowane z kasy NFZ specjalistyczne zabiegi, których w rzeczywistości nigdy nie wykonywali. Lekarze dane wpisywali do kartotek pacjentów, którzy o niczym nie mieli pojęcia. Pracownicy poszczególnych niepublicznych ZOZ-ów, biorący udział w przestępstwie wymieniali się danymi swoich pacjentów. Ich kartoteki zapełniały się fikcyjnymi zabiegami: w ich świetle zdrowy człowiek stawał się chory. W ten sposób za fikcyjne zabiegi lekarze dostawali pieniądze z NFZ. Dlaczego NFZ nie zareagował, gdy w marcu 2004 r. dostał pierwsze sygnały o przestępstwie? Wyjaśniło się szybko. Po tygodniu zatrzymano kolejne dwie osoby: lekarza i dyrektora Biura Dyrekcji Małopolskiego Oddziału NFZ. Postawiono mu zarzut przyjęcia korzyści majątkowych. W procederze pomagał wspólnik z NFZ, który dbał o to, by nikt nie skontrolował kartotek. W razie jakiegokolwiek przecieku albo wpadki miał zniszczyć twarde dyski komputerów, na których zapisane były wszystkie sfałszowane dane – dowód przestępstwa. O kontrolę – jak się okazało – nie musiał się martwić. Nikomu w NFZ nie przyszła do głowy. Dziennikarze TVN i „Newsweeka” od ponad miesiąca prowadzili śledztwo w krakowskich ZOZ-ach i NFZ. W największej dyskrecji, bo mieli świadomość, że najdrobniejszy błąd, najmniejszy przeciek o śledztwie, który dotrze do nieuczciwych lekarzy, spowoduje, że zostaną zniszczone twarde dyski i wszelki ślad po przestępstwie zaginie. Dlatego pod koniec swojego śledztwa dziennikarze zdecydowali się na ujawnienie jego wyników krakowskiej Prokuraturze Apelacyjnej i ABW. Materiał zgromadzony przez dziennikarzy w dużej mierze przyczynił się do wydania decyzji o aresztowaniu prowodyrów przestępstwa. 27 maja ABW zatrzymała cztery osoby, w tym lekarza, który był organizatorem procederu, i informatyka z NFZ. Dyrektor Małopolskiego Oddziału NFZ na zwołanej dwa dni później konferencji prasowej wygłosił oświadczenie, że nie czuje się odpowiedzialny za podległych mu pracowników. - W związku z tym, że przeprowadzone przez prokuraturę postępowanie dotyczy zarzutów postawionych świadczeniodawcom usług medycznych, NFZ czuje się poszkodowanym w tej sprawie – powiedział dyrektor Rafał Deja. Ministerstwo Zdrowia ma ustawowy obowiązek kontrolować Narodowy Fundusz Zdrowia i nie dopuszczać do defraudowania przez urzędników pieniędzy ze składek. Tymczasem już teraz wiadomo, że podobne afery wypływają w całej Polsce, a zamieszani w nie lekarze są bezkarni. Co więcej, pacjentom odebrano prawo kontrolowania, na co Fundusz wydaje ich pieniądze.

      https://uwaga.tvn.pl/reportaze/w-krakowskim-nfz-jest-jednak-afera-ls6687129

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Afera z lekarzami, salonikiem,, przeskakiwaniem kolejki coś zmieni?

        "(...) sędzia Małgorzata Wasylczuk stwierdziła, że nie może obiecać wszczęcia postępowania, bo… nie jest prokuratorem. Prawo jednak jasno mówi, że sąd ma obowiązek powiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Profesor prawa Jan Widacki powiedział UWADZE!, że jeśli sąd tego nie czyni, można go podejrzewać nawet o przestępstwo poplecznictwa (...)" I kto to mówi? https://www.tygodnikprzeglad.pl/wywiad/malgorzata-wasylczuk/

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
8 postów w tym wątku zostało wyłączonych z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -