W 1998 roku minie 30 lat od powstania reformy samorządowej. Wprowadziła ona w Polsce trójstopniowy podział terytorialny państwa. W tym czasie, oprócz rzeczy pozytywnych, które dokonały się w powiatach i gminach, wyrosła patologia władzy lokalnej. W samorządach, gdzie często od początku rządzą ci sami ludzie lub przez nich namaszczeni, demokracja występuje tylko w nazwie. Zażyłość władzy samorządowej i sądowniczej oraz podporządkowanych lokalnych mediów tworzą swoisty parasol kontrolny nad lokalną społecznością. O koniecznych zmianach mówią coraz częściej zgodnym głosem posłowie i publicyści. Czy wystarczy determinacji i odwagi, aby zmierzyć się z tym palącym tematem po wyborach w 2027 roku?