a ja jezdze do Hutnika od 1999 roku i nigdy nie spotkałam zadnego robaka a co do obsługi to panie w recepcji sa bardzo mile i uczynne,wiec nie wiem dlaczego tak Pani krytykuje.Warunki za czasów Gierka tak zgadza się ale jest tanio jak nigdzie.... i przytulnie i wyżywienie bardzo smaczne.Polecam.Hania z Warszawy.
Chce się wybrać na turnus i po tych opiniach jestem przerażona
Turnus odchudzający jest super ! a warunki... w sam raz do odchudzania .
Negatywne opinie to pewnie piszą roszczeniowe 500 plusiary ktore chcialyby wszystko za darmo.
Smutne musisz mieć życie teletubisiu z 15:42 w tym obledzie 500+
Bo to najwyższy szczyt góry i dlatego jastrzębia wieje jak cho.... ale idzie przyzwyczaić. Byliśmy już dawno ale wspomnienia pozostały :-)
Prawda że do pracy szukają w Jastrzębiej górze ?
Za ile i do kogo Dom Wczasowy, Hutnik wiele lat temu poszedł z Huty w prywatne ręce?
25 mln do sprzedania ! Pieski z Ostrowca szczekają, a g …… wiedzą.
Bobkiewicz był właścicielem
Z tych ośrodków już nie wiele zostało bo zainteresowanie nimi było takie samo jak podległymi firmami i wszystko z upływem czasu popadło w ruinę.
Upadłość domu wczasowego została już ogłoszona. Z tego, co wiadomo, ośrodek ma zostać sprzedany na pokrycie zobowiązań, podobnie jak hala na WKS. „Gazeta Wyborcza” pisała o około 28 mln zł zadłużenia samej spółki GRANT. A przecież były jeszcze inne firmy i ich zobowiązania.
Przepracowałem tam 30 lat i nigdy nie przypuszczałem, że to wszystko może się tak skończyć. Najbardziej boli mnie to, że po tylu latach pracy człowiek musi jeszcze walczyć o należną odprawę i własne, uczciwie zarobione pieniądze.
Za życia pana Stanisława wyglądało to zupełnie inaczej. Świętej pamięci Pan Stanisław był człowiekiem, z którym można było normalnie porozmawiać i wiele spraw załatwić. Pamiętał o pracownikach, były paczki na święta, a kiedy ktoś znalazł się w trudnej sytuacji czy trafił do szpitala, potrafił naprawdę pomóc.
Po jego śmierci wszystko zaczęło się zmieniać. Z perspektywy wieloletniego pracownika wyglądało to tak, jakby jego synowie zamiast zająć się pracą, rozwojem firm i ratowaniem tego, co ojciec budował przez lata, skupili się przede wszystkim na pieniądzach. Przyjeżdżali w otoczeniu prawników i odnosiłem wrażenie, że najważniejsze było tylko liczenie: skąd jeszcze można wziąć pieniądze, co można zabrać i z czego można je wyciągnąć. Pracą i normalnym funkcjonowaniem przedsiębiorstw, w mojej ocenie, praktycznie się nie zajmowali.
I właśnie za ich czasów firmy, które przez wiele lat funkcjonowały i dawały ludziom zatrudnienie, doszły do obecnej sytuacji. Zabrakło doświadczenia, przygotowania i odpowiedzialności za majątek budowany przez dziesięciolecia. Dzisiaj skutki widzą wszyscy: upadłości, ogromne zadłużenie, sprzedaż majątku i pracownicy, którzy zamiast otrzymać należne im świadczenia, muszą walczyć o własne pieniądze.
Najbardziej przykre jest to, że w tak krótkim czasie skończyło się coś, co Pan Stanisław tworzył przez wiele lat. Tych firm praktycznie już nie ma i prawdopodobnie nigdy nie będzie tak jak kiedyś.
Po 30 latach pracy pozostaje ogromny żal. Człowiek patrzy na to wszystko i aż trudno uwierzyć, że można było doprowadzić do takiego końca.
Lokalna postkomuna uposażyła się na hutniczym majątku.