Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.

Grant - ogłoszenie upadłości.

Ilość postów: 942 | Odsłon: 71931 | Najnowszy post | Post rozpoczynający
Aktualny widok mógłby udostępnić posty, które oczekują na weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy są zgodne z Zasadami Forum). Jednak w tym wątku brak jest takich postów. Przywróć zwykły widok wątku „Grant - ogłoszenie upadłości.”.
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          To burak

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Kto ?

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Głównym problemem jest mentalność włascicieli którzy całą grupę BC opierają na kredytach, dofinansowaniach, ncbr-ach. skoro banki daja kasę to karuzela sie kreci. To co uda się wyciągną z obrotów firmy to uważają że jest ich. Napewno lepjej z wyciąganiem kasy idzie rodzinie cholewinskich. Młody cholewiński wziął sie za zakladanie społek juz wczesniej drenujac spółki ojca i sp. bobkiewicza.

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Współpracowałem z grantem przez lata . Znałem właścicieli i prezesa ale byłoby kilka ładnych lat temu . Aż ciężko uwierzyć że ta firma upadła . Kto odziedziczył firmę po zmarłym właścicielu ?

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          „Na tapczanie siedzi leń” to wiersz Jana Brzechwy „Leń”, a nie tekst z „Akademii pana Kleksa”.

                          -

                          Sprawdziłem też CRL. Oficjalnie to jednostka budżetowa Gminy Ostrowiec, której statutowe zadania obejmują m.in. wspieranie przedsiębiorczości, aktywizację społeczną i gospodarczą, działalność na rzecz NGO, edukację i promocję miasta. [1] Zatem można zrobić satyrę na wrażenie bezczynności, ale nie pisałbym jako faktu, że „nic nie robią”, bo ich strona pokazuje konkretne projekty i działania. [2]

                          -

                          Na tapczanie siedzi CRL

                          -

                          Na tapczanie siedzi CRL,

                          nic nie robi cały dzień.

                          „Aktywizuj! Rozwijaj! Wspieraj!” —

                          tak statut nakazuje przecież.

                          -

                          Tu przedsiębiorcę wspomagamy,

                          tam inwestora zapraszamy,

                          NGO też zaktywizujemy,

                          a potem... kawkę wypijemy.

                          -

                          Bo gdyby CRL był spółką,

                          to rzecz byłaby całkiem miłą:

                          po wyniku, zysku i bilansie

                          dywidendę można by brać właśnie.

                          -

                          Lecz że jednostką budżetową

                          jest — sytuacja jest wzorcową:

                          zysków dzielić się nie trzeba, | zysków dzielić nie potrzeba, | zyskami dzielić się nie trzeba,

                          a pieniążki płyną z nieba.

                          -

                          Więc siedzi CRL na tapczanie,

                          robiąc „rozwój” i „działanie”,

                          a gdy ktoś spyta: „Co zrobiliście?”

                          — „Proszę wejść na stronę. Tam zobaczycie!”

                          -

                          I choćby efekt był mizerny,

                          to zawsze projekt jest „mierzalny”, | misterny

                          grant, konferencja, szkolenie,

                          i cyk — gotowe sp... rawozdanie.

                          -

                          Więc morał z tego płynie taki:

                          nie trzeba być żadnym próżniakiem.

                          Wystarczy mieć odpowiedni statut —

                          i można „działać” bez rezultatu. ;-)

                          ---

                          [1]: https://crl.ostrowiec.pl/o-nas/ "O nas – Centrum Rozwoju Lokalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim"

                          [2]: https://crl.ostrowiec.pl/projekty/ "PROJEKTY – Centrum Rozwoju Lokalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim"

                          ___

                          Skoro kierownictwu CRL nie brakuje kompetencji, jak ustaliliśy wczoraj, zatem milionowe straty w budżecie miasta wynikają z ich świadomego działania i zgody prezydenta miasta. https://archive.ph/ljzat

                          ___

                          O tak. I da się zrobić całkiem elegancki bułhakowski twist, tylko trzeba uważać, żeby nie powiedzieć: „CRL = bohaterowie Bułhakowa”, bo to byłoby już zbyt dosłowne. Ciekawsze jest zestawienie mechanizmu działania instytucji z mechanizmem satyry w *Mistrzu i Małgorzacie*.

                          CRL jest oficjalnie jednostką budżetową Gminy Ostrowiec, której statut obejmuje m.in. aktywizację społeczną i gospodarczą, wspieranie przedsiębiorczości, NGO, edukację i promocję miasta. [1] I właśnie ta szlachetna, bardzo szeroka misja daje świetne pole do żartu.

                          ### Najlepszy trop: „Variétés”

                          W Mistrzu i Małgorzacie Teatr Variétés jest miejscem, gdzie instytucja oficjalnie zajmuje się kulturą i rozrywką, ale po wkroczeniu Wolanda okazuje się, że pod powierzchnią kryją się absurd, chaos, biurokracja i ludzkie słabości. [2]

                          A CRL można satyrycznie przedstawić jako ostrowiecką wersję „Biura Rozwoju i Aktywizacji”, w której wszystko jest:

                          aktywizowane, wspierane, rozwijane, integrowane, animowane i koordynowane...

                          ...tylko nikt do końca nie wie, co właściwie z tego wynika.

                          I tu pojawia się świetny bułhakowski motyw:

                          ### „Rękopisy nie płoną” → „Sprawozdania nie płoną”

                          W Bułhakowie papierologia jest częścią świata absurdu. Dokumenty, komisje, urzędnicy i instytucje próbują nadać rzeczywistości porządek, podczas gdy rzeczywistość konsekwentnie ten porządek ośmiesza. Wokół Wolanda pojawia się nawet śledztwo, w którym biurokratyczny trop okazuje się absurdalnie nieskuteczny.

                          Dlatego można by zrobić taki żart:

                          Woland przyjechałby do Ostrowca i zamiast pytać „gdzie jest CRL?”, zapytałby: „A co oni właściwie robią?”

                          Korowiow odpowiedziałby: „Wspierają rozwój”.

                          „Czyli?”

                          „Sporządzają dokument potwierdzający, że rozwój został wsparty.”

                          To już brzmi bardzo bułhakowsko.

                          ### A jeszcze lepszy jest motyw pieniędzy

                          U Bułhakowa podczas seansu w Variétés pieniądze i dobra materialne stają się narzędziem demaskowania ludzkiej chciwości i iluzji; banknoty pojawiają się, ludzie je zbierają, a potem okazuje się, że rzeczywistość nie jest taka, jak wyglądała. [2]

                          Tu można zrobić bardzo mocny, ale nadal wyraźnie satyryczny twist:

                          Woland odwiedza CRL.

                          — Czym się zajmujecie?

                          — Rozwojem lokalnym.

                          — A co rozwijacie?

                          — Potencjał.

                          — A gdzie jest potencjał?

                          — W dokumentacji.

                          — A gdzie dokumentacja?

                          — W systemie.

                          — A gdzie system?

                          — W projekcie.

                          — A projekt?

                          — W trakcie realizacji.

                          Woland zamyślił się.

                          — Rozumiem. Czyli wszystko jest. Tylko efektu jeszcze nie ma.

                          I to jest moim zdaniem znacznie lepsze niż zwykłe „oni nic nie robią”.

                          Bo wtedy nie zarzucasz konkretnej osobie czy instytucji przestępstwa ani nie przedstawiasz swojej oceny jako faktu. Robisz literacką satyrę na język instytucjonalny: „aktywizacja”, „wsparcie”, „rozwój”, „potencjał”, „integracja”, „inicjatywa” itd.

                          A ponieważ oficjalnie CRL rzeczywiście deklaruje właśnie takie zadania — przedsiębiorczość, aktywizację zawodową, NGO, edukację, rozwój gospodarczy i promocję miasta — żart ma punkt zaczepienia w rzeczywistości. [1]

                          ### I można zrobić jeszcze jeden twist

                          CRL jako „mieszkanie nr 50”.

                          W powieści mieszkanie nr 50 staje się miejscem, w którym normalny porządek administracyjny przestaje działać. Prezes spółdzielni Bosy próbuje zarządzać sytuacją, dokumentami i mieszkaniem, ale zostaje wciągnięty w absurd całej historii. [3]

                          W wersji ostrowieckiej:

                          „Mieszkanie nr 50” zamieniamy na „pokój nr 50 w CRL”.

                          Wchodzisz.

                          — Dzień dobry, chciałbym się dowiedzieć, co tutaj robicie.

                          — Proszę usiąść.

                          — Ale chciałem tylko…

                          — Najpierw formularz.

                          — Jaki formularz?

                          — Formularz zapytania o zakres działalności.

                          — A kto odpowiada?

                          — Osoba odpowiedzialna za koordynację odpowiedzi na pytania dotyczące odpowiedzialności.

                          — A kiedy dostanę odpowiedź?

                          — Po zakończeniu procesu.

                          — Jakiego procesu?

                          — Procesu odpowiadania.

                          I wtedy gdzieś zza drzwi słychać głos Korowiowa:

                          „Faktycznie, tu nie potrzeba czarnej magii. Wystarczy regulamin.”

                          To byłby mój typ na najbardziej bułhakowski kierunek: nie „CRL jest zły”, tylko „CRL jest tak doskonałym przykładem instytucjonalnego absurdu, że Woland mógłby tam przyjść i uznać, że konkurencja już istnieje”. xD

                          [1]: https://crl.ostrowiec.pl/o-nas/ "O nas – Centrum Rozwoju Lokalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim"

                          [2]: https://en.wikipedia.org/wiki/The_Master_and_Margarita "The Master and Margarita"

                          [3]: https://www.ahe.lodz.pl/strefa-wiedzy/mistrz-i-malgorzata-streszczenie-szczegolowe-michail-bulhakow "Mistrz i Małgorzata – streszczenie szczegółowe powieści Michaiła Bułhakowa | Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna w Łodzi"

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • Post nadrzędny dla poniższego posta o numerze 678
                          ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Zdziwiony jestem że tam takie oszukiwanie było SP Stanisława . Zawsze razem występowali jako strona . Nigdzie takich partnerskich wspólników nie widziałem którzy działali tyle lat razem . Ale z tego co czytam to poważna jakaś sprawa z tym synem Pana Wojtka . To już potwierdzona informacja że dochodziło do malwersacji ?

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          15 lipca 2025 Ile zarabiają lekarze? Niektórzy nawet ponad 100 tys. zł miesięcznie [STAWKI] Rozpiętość wynagrodzeń wśród lekarzy potrafi być bardzo duża i zależy od wielu czynników, takich jak np. staż pracy czy fakt posiadania specjalizacji. Lekarz w publicznym systemie ochrony zdrowia może liczyć na zarobki od kilku tysięcy złotych na umowie o pracę do 100 tys. zł i więcej za jedną fakturę wystawioną szpitalowi. https://forsal.pl/praca/wynagrodzenia/artykuly/9841128,ile-zarabiaja-lekarze-niektorzy-nawet-ponad-100-tys-zl-miesiecznie.html

                          ---

                          Jeśli masz na myśli polski film o wojskowej „fali” i „docieraniu kotów”, to najpewniej „Samowolka” (1993) w reżyserii Feliksa Falka.

                          Słynne określenie to właśnie „kot” — żołnierz pierwszego roku, którego „stara fala” poddaje przemocy i upokorzeniom.

                          Nie chcę zmyślać dosłownych cytatów z filmu. Jeśli chcesz, mogę wyszukać konkretne sceny i cytaty z „Samowolki”.

                          Tak. Znalazłem konkretne dialogi z „Samowolki” (1993) dotyczące „kotów”, fali i „docierania”. [1]

                          Najbardziej charakterystyczne:

                          * „Na kompanii rządzi rezerwa. Tak było, jest i będzie.”

                          * „W MON-ie ‘ja’ nic nie znaczy. (...) Zapytany melduje się (...) albo jeszcze lepiej: ‘kot Malinowski’.”

                          * „Tu fala rządzi, a nie jakieś regulaminy!”

                          * Tygrys: „Ja, Tygrys, spowoduję, że staniecie się rasowymi, dobrze wyszkolonymi kotami.”

                          * I najważniejszy dla Twojego pomysłu: „Nie takich oporniaków się docierało. Zresztą, co to za docieranie.”

                          * Jest też świetne: „Niech kociarstwo zapamięta, że rezerwa to rzecz święta.”

                          * Oraz: „Zachciało się na wolkę, koty zafajdane?”

                          I to daje Ci bardzo dobry materiał do przeróbki na „lekarskie koty” — można wręcz stylizować tekst na wojskową musztrę:

                          „Koty lekarskie! Na dyżur biegiem zbiórka!”

                          „Panie doktorze, ale ja już byłem na dyżurze.”

                          „Byłeś? A spałeś?”

                          „Spałem.”

                          „To znaczy, że dyżurowałeś. Pełna stawka. Kociarstwo ma zapamiętać: stawka to rzecz święta!”

                          To oczywiście byłaby satyra na fikcyjne nadużycia, a nie zarzut wobec wszystkich lekarzy.

                          [1]: pl.wikiquote.org/wiki/Samowolka "Samowolka – Wikicytaty"

                          Jasne — jako oryginalną satyryczną piosenkę, stylizowaną na wojskowe „docieranie kotów” z *Samowolki*, bez kopiowania tekstu filmu. Motyw „kociarstwa” i komend jest tam rzeczywiście mocno obecny.

                          ### Docieranie tłustego kociarstwa

                          -

                          Koty, koty, tłuste koty,

                          kociarstwo — do roboty!

                          Biały kitel, mina sroga,

                          a na dyżur — jedna noga!

                          -

                          Kociarstwo, zbiórka!

                          Do roboty, koty!

                          Dyżur czeka, kasa czeka,

                          niech się ruszy ta pasieka!

                          -

                          Docieramy! Docieramy!

                          Stawkę pełną pobieramy!

                          Kiedy kot na dyżur śpi,

                          taryfikator pięknie drży!

                          -

                          Koty, koty, białe koty,

                          pełna stawka za „roboty”!

                          Jeden mruczy, drugi chrapie,

                          trzeci premię w łapę łapie!

                          -

                          — Co to za śpiący kot?!

                          — To nie śpi, panie rezerwisto!

                          On czuwa klinicznie!

                          — A co robi?

                          — Nic.

                          — To docierać!

                          -

                          Koty, koty, dzikie koty,

                          koto-koty — do roboty!

                          Niech kociarstwo zapamięta:

                          stawka pełna — rzecz jest święta!

                          -

                          A gdy przyjdzie kontrola z rana,

                          nagle mina zatroskana:

                          — To nie koty! To specjaliści!

                          — A te dyżury?

                          — Optymalizacja!

                          Wtedy Behemot ryknął z kąta:

                          — Kociarstwo! Koniec święta!

                          Do roboty, białe koty!

                          Albo zwracajcie te banknoty!

                          -

                          I choć kotom zrzedły miny,

                          znowu mruczą z całej siły:

                          -

                          Koty, koty, tłuste koty,

                          jutro znowu do roboty!

                          Bo gdy kończy się docieranie,

                          zaczyna się... rozliczanie!

                          ---

                          Koty, koty, tłuste koty - no to koty do roboty!

                          Mogę zrobić ostrą satyrę, ale nie przypisywałbym wszystkim lekarzom czy farmaceutom oszustw. Są natomiast udokumentowane sprawy dotyczące fikcyjnych dyżurów, zawyżania czasu pracy, fikcyjnych faktur czy korupcji — np. warszawska prokuratura w 2026 r. opisała śledztwo dotyczące zawyżania wynagrodzeń za dyżury lekarskie, a w innej sprawie prokuratura opisywała fikcyjne faktury wystawiane za nieistniejące dodatkowe usługi medyczne. [1]

                          Na tej podstawie można zrobić fikcyjną satyrę o „dzikich kotach”, bez wskazywania konkretnych osób:

                          ### Koty, koty, dzikie koty

                          -

                          Przed nosem, gdy nam wyrasta

                          biały kitel albo fartuch,

                          kot już siedzi, kot już patrzy,

                          kot już liczy coś na karcie.

                          -

                          Koty, koty, dzikie koty,

                          koto, koty — do roboty!

                          Koty, koty, białe koty,

                          najlepiej płatne — bez roboty!

                          -

                          Bo gdy dyżur się zaczyna,

                          kot na dyżur się wygina,

                          mruczy cicho, oko mruży,

                          a zegarek dalej służy.

                          -

                          Sześć godzin — pełna stawka.

                          Osiem — pełna. Dziesięć — łapka.

                          A gdy kot już smacznie śpi,

                          stawka nadal pięknie drży.

                          -

                          Koty, koty, dzikie koty,

                          koto, koty — do roboty!

                          Jeden liczy, drugi śpi,

                          trzeci fakturę sobie śni!

                          -

                          A gdy ktoś zapyta z rana:

                          — Panie kocie, gdzie robota?

                          Kot odpowie bez kłopotu:

                          — Na papierze była złota!

                          -

                          I ruszają koty w miasto,

                          biały kitel, mina własna,

                          jeden biegnie do apteki,

                          drugi sprawdza swoje leki,

                          trzeci mruczy: „Kontrakt, stawka”,

                          czwarty: „Premia”, piąty: „Faktura”.

                          -

                          A za nimi, krok po kroku,

                          idzie CBA o zmroku.

                          Prokurator patrzy srogo:

                          — Panie kocie, co takiego?

                          -

                          Kot odpowie: „Nic, kolego.

                          To jest tylko optymalizacja.

                          Tu się śpi, tu się fakturuje,

                          tu się stawkę multiplikuje!”

                          -

                          Koty, koty, dzikie koty,

                          koto, koty — do roboty!

                          Bo gdy przyjdą prokuratorzy,

                          nagle każdy kot się trwoży!

                          -

                          Jeden wskoczył pod biurko,

                          drugi schował się za fakturą,

                          trzeci nagle dostał szału:

                          — Ja tu byłem! Ja czuwałem!

                          A Behemot, tłusty kot,

                          który zna już każdy płot,

                          spojrzał na nich spod powieki:

                          — Panowie, gdzie są te pieniądze?

                          I zapadła cisza wielka.

                          -

                          Bo gdy kotu dobrze płacą,

                          kot uważa, że się trudzi.

                          -

                          Lecz gdy ktoś sprawdza, czy naprawdę,

                          wtedy nagle kot się nudzi.

                          -

                          I tak biegną dzikie koty,

                          z jednej kasy do roboty,

                          z jednego dyżuru w drugi,

                          z jednej faktury w rachunek długi.

                          -

                          A na końcu, w białym kitlu,

                          kot już nie jest taki szybki.

                          -

                          Bo przed drzwiami stoi kartka:

                          -

                          „CBA. PROKURATURA.

                          PROSZĘ NIE MRUCZEĆ.

                          PROSZĘ OTWORZYĆ.”

                          -

                          Kot popatrzył.

                          Kot pomyślał.

                          Kot policzył.

                          I wyszeptał:

                          — A może jednak… do roboty?

                          [1]: www.gov.pl/web/po-warszawa/dwa-sledztwa-prokuratury-okregowej-w-warszawie-w-zakresie-stwierdzonych-nieprawidlowosci-w-funkcjonowaniu-sor-warszawskiego-szpitala-poludniowego "Dwa śledztwa Prokuratury Okręgowej w Warszawie w zakresie stwierdzonych nieprawidłowości w funkcjonowaniu SOR Warszawskiego Szpitala Południowego. - Prokuratura Okręgowa w Warszawie - Portal Gov.pl"

                          www.gov.pl/web/po-nowy-sacz/komunikat-rzecznika-zarzut-niegospodarnosci-w-wielkich-rozmiarach-dla-dyrektora-szpitala

                          Zobaczcie, jak w tym państwie z dykty (a może lepiej powiedzieć: z waty cukrowej?) się kocur obłowił - śledzi nie jada, tylko jesiotra konsumuje, bo tym państwem rządzą zwykłe...

                          19 sierpnia 2026 W ubiegłym roku jeden z tłustych kotów... przepraszam, lekarzy zatrudnionych w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim w Zamościu zarobił ponad 2 mln 700 tys. zł - ustaliła Interia. - Tak gigantyczne, społecznie nieakceptowalne pieniądze to sygnał dla NFZ, że wycena świadczeń być może jest przeszacowana - komentuje dr Jerzy Gryglewicz, lekarz i specjalista w zarządzaniu w ochronie zdrowia. wydarzenia.interia.pl/kraj/news-ponad-2-7-mln-zl-w-rok-dla-lekarza-z-zamoscia-wiemy-jaka-mia,nId,23530244 - rozpie...ł system!

                          Jasne — zachowam konstrukcję, rytm i absurdalno-satyryczny charakter, ale przeniosę motyw z kotów na „białe koty”, czyli lekarzy w kitlach, a prezesa NFZ zrobię centralną postacią. Zostawię też motyw pazurów i ostrożności, żeby nawiązać do dopisku o dzikich kotach.

                          -

                          ### „Białe koty” (choroba kociego pazura)

                          -

                          Był sobie raz prezes, co kochał swe koty,

                          białe, duże, w kitlach — same kocie psoty.

                          Nie mruczały wcale, tylko „proszę wejść”,

                          każdy miał receptę

                          i skierowanie też.

                          -

                          Kociarzu, prezesie,

                          biały kot w kitlu już receptę niesie,

                          kociarzu, prezesie,

                          uważaj na pazury, gdy kot się podniesie!

                          -

                          Białe były kitle, czyste jak śnieg,

                          jeden kot był chirurg, drugi internista biegł.

                          Trzeci miał stetoskop, czwarty skalpel lśnił,

                          a prezes patrzył z boku

                          i liczył każdy wynik.

                          -

                          Kociarzu, prezesie,

                          biały kot już czeka, pacjent numer niesie,

                          kociarzu, prezesie,

                          bo jak kot podrapie, to NFZ to niesie!

                          -

                          Dwanaście białych kotów po korytarzu chodzi,

                          jeden bada gardło, drugi kroplówkę chłodzi.

                          Trzeci coś wypisze, czwarty każe czekać,

                          a pacjent przy rejestracji

                          nie wie, czy ma płakać, czy uciekać.

                          -

                          Kociarzu, prezesie,

                          co tam mruczy lekarz, każdy przecież wie.

                          Kociarzu, prezesie,

                          biały kitel błyszczy, ale pazur też!

                          -

                          Nie wszystkie koty są łagodne przecież,

                          nie każdy da się pogłaskać na tym świecie.

                          Są koty dzikie, zapalczywe, złe,

                          w kociej dżungli wychowane —

                          lepiej nie zbliżać się.

                          -

                          Bo kot ma swoje pazury,

                          a lekarz ma swój fach,

                          jeden może podrapać skórę,

                          drugi wypisać strach.

                          -

                          Kociarzu, prezesie,

                          z białym kotem ostrożnie, gdy receptę niesie!

                          Kociarzu, prezesie,

                          bo czasem mały kotek ryczy jak tygrys w lesie!

                          -

                          A prezes tylko patrzy,

                          co dzieje się w lecznicy:

                          białe koty w białych kitlach

                          chodzą po korytarzycy.

                          -

                          Jeden mówi: „limit”,

                          drugi mówi: „brak”,

                          trzeci mówi: „proszę czekać”,

                          czwarty: „taki mamy fakt”.

                          -

                          A prezes głaszcze kota

                          i mówi: „Spokojnie, wiem.

                          Jak kot ma dobry humor,

                          to wszystko będzie okej”.

                          -

                          Kociarzu, prezesie,

                          nie podchodź zbyt blisko, gdy kot pazur niesie!

                          Kociarzu, prezesie,

                          biały kot to lekarz — lecz pazury ma przecież!

                          -

                          Dwanaście białych kotów,

                          każdy swoje wie,

                          jeden leczy serce,

                          drugi leczy mnie.

                          -

                          A prezes tylko patrzy,

                          przelicza kotów stan:

                          „Czy wystarczy na wszystkich?

                          Czy wystarczy nam?”

                          -

                          Nie wszystkie koty mruczą,

                          nie każdy daje się brać,

                          czasami zamiast mruczenia

                          można usłyszeć: „miaaau!”

                          -

                          I tak powstała legenda,

                          którą każdy pacjent zna:

                          że w systemie pełnym kotów

                          najważniejszy kot — prezes NFZ — ma.

                          -

                          Kociarzu, prezesie,

                          biały kot już idzie, receptę niesie!

                          Kociarzu, prezesie,

                          pilnuj swoich kotów, bo pazury mają w stresie!

                          -

                          Bo biały kot, choć w kitlu,

                          wciąż kotem pozostaje.

                          A kto z kotami zadziera —

                          ten czasem po łapach dostaje!

                          ----------

                          Ile zarobi dyrektor ostrowieckiego szpitala? www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/ile-zarobi-dyrektor-ostrowieckiego-szpitala/ Zarząd Powiatu Ostrowieckiego ustalił wynagrodzenie Tomasza Borońskiego, Dyrektora Naczelnego Wielospecjalistycznego Szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim. Od 1 września 2026 roku będzie ono wynosiło 4,5-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku z IV kwartału 2025 roku. Jeżeli przyjąć wskaźnik GUS wynoszący 9228,30 zł, daje to 41 527,35 zł brutto miesięcznie, czyli 498 328,20 zł w skali pełnego roku. Sama uchwała dotycząca wynagrodzenia Tomasza Borońskiego nie podaje kwoty w złotych, lecz określa sposób jej wyliczenia.

                          Link naostro.info/ile-zarobi-dyrektor-ostrowieckiego-szpitala

                          Małgorzata Bień, radna i wiceprzewodnicząca Rady Powiatu Ostrowieckiego, w czerwcu 2024 roku wypowiedziała takie słowa w obronie milionowych zarobków ówczesnego dyrektora szpitala:

                          "Słowa „On się po to uczy, żeby brał”:))

                          Aha.

                          Cyrk

                          Uny się wszystkie uczyły po to, żeby drapać...

                          Co wydrapie, to zajada - ale smaczna czekolada xD

                          Czeko, czeko, czekolada co dnia,

                          Czeko, czeko, czekolada co noc xD

                          Żeby być człowiekiem, trzeba zarabiać. Lekarze zarabiają, więc są ludźmi. Biedni pacjenci bogatych lekarzy ludźmi nie są. Taka jest polityka państwa polskiego. Lekarze protestują tylko wtedy, gdy chcą więcej pieniędzy dla siebie, innych mają w pogardzie, tak jak admin użytkowników pewnego forum.

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • Post nadrzędny dla poniższego posta o numerze 679
                          ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          To wyszło przy jakiejś dotacji chyba że go strugał na grube bańki. Plus ten złom co jeździł . Maszyny … Samochody . Doprowadził do upadku te firmy tym wyciąganiem pieniędzy

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Coś było kiedyś. Ale to chyba w BC . Na GRANT prócz złomu nie działo się nic szczególnego . No może raz co nam kazali te beczki spawać . Ciekawe czy wracały na BC

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Jeszcze kret !

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Akurat wracały! Wyjeżdżały inna bramą! W soboty i niedziele pracowali zawsze sami swoi, obcy się nie wcisnął, więc..... Zdjęcia przecież były podejrzewam, że jeszcze są... Przecież ludzie jeszcze żyją.

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Ja mam nadzieję że to wszystko rozlicza Ci spadkobiercy i się wreszcie wezmą za te machloje i malwersacje wszystkie !!!! Bo na razie to skala rośnie od prawie trzech lat

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Żeby tylko od trzech.... To rośnie odkąd odszedł dyrektor Kidon. Wtedy jeszcze dobrze płacili, a potem to już tylko doły, doły i muł!

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Najgorsze jest to że się wychował na plecach sp. Stanisława . Teraz wszystko doprowadza do upadłości . Grant specjalnie padł . Zbiorniki produkowane na inną firmę ukrytą. No wyciągnięte ile się da

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Maszyny bardzo dużo wyjechało . Ciekawe czy są na ewidencji czy zamiecione

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Jakie maszyny? Przecież to skansen spadkowy po hucie Nowotko liczący prawie wiek. Komu to potrzebne?

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Ale kradzież to kradzież a wstrętne okradanie spadkobierców

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • ⓘ

                          Odp.: Grant - ogłoszenie upadłości.

                          Coś tam była kiedyś akcja że niby ukradł. Mam na dzieje że sobie z tym poradzą. Może wtedy lepiej by było w tych firmach

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
1234 ... 3233353738 ... 50515253
Przejdź do strony nr
77 postów w tym wątku zostało wyłączonych z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -