Za pisanie grożą 3 lata a prawnik pod wpływem od trumny na kółkach dostał 2 a posłał do nieba dwie niewinne kobity. Tak samo ten z Boksyckiej 12 nie 14. A w USA wolno bluzgać na kogo się chce bo jest wolność słowa. Nie mówiąc o zabójstwie Michała w wąskiej czy Eryka z Zamościa albo jak policja zabiła Olka czy Oliwiera z Elbląga albo Przemka Czaję lata temu. Dlatego żyjemy w symulacji. Wyobraźcie sobie grę gdzie każdy level każda plansza są takie same. Nikt by jej nie kupił. Dlatego wiek inicjacji sexualnej czy legalnego picia alko jest inny w różnych krajach. To samo wolność słowa. Czy to że w Holandii można jarać zioło a są kraje gdzie kamienują za wypicie piwa. A Treli grożą trzy lata za obrażanie prezydenta. A prezydenta popieram bo wetuje ustawy antyhejterskie. Toż to hipokryzja ścigać za hejt i wetować. A hejt nie jest zły to tak jakby zabić kogoś w CS GO albo Fortnite to za to nie ma kary. Trza odróżniać świat wirtualny od realnego. Są gorsze rzeczy jak gwałty pobicia zabójstwa dilerka sutenerstwo złodziejstwo itp. A co do gwałtu to każdy facet co ma siurka jest potencjalnym gwałcicielem skoro hejt prowadzi do przemocy. A kopiowanie to nie kradzież bo jak skopiuję jakimś cudem żarówkę z klatki to jej nie zakosiłem bo nadal na niej świeci.
Pojęcie wymyślone przez system by czepiać się ludzi o pierdoły i tłuc kasę na karach.
https://uwazajmynaslowa.uw.edu.pl/czym-jest-hejt-i-mowa-nienawisci/
To mnie właśnie zastanawia, bo wychodzi na to, że nie mogę sobie bezkarnie kogoś/czegoś nienawidzić i komunikować moich uczuć bez ryzyka narażenia się na ukaranie???
Tutaj na przykład piszą, że Ruch Obrony Granic jest samozwańczy.
Jak można to wyjaśnić, skoro ktoś sobie powołuje jakąś organizację, to jaka ona jest?
19:09 tak wymyślił system można tylko lubić niemożna nienawidzić tak samo nie można kopiować czegoś bo zaraz ukradłeś przykleili to taśmą do paragrafu o kradzieży kasy czy mienia. Patologia i tyle. A w stanach wolno gadać fuck Trump albo Trump is dick i nikomu nic nie zrobią i dobrze. Dlatego żyjemy w matrixie.
Ja jestem lgbt tak jestem bi i mi nie przeszkadza jak ktoś mnie nazwie częścią od rowera. Są gorsze rzeczy.
Powiem ci ciekawostkę, którą wyczytałem w angielskojęzycznym Internecie. Społeczność początkowo miała skrótowa nazwę GLB (gej był na początku skrótu), a później kolejność liter się zmieniła i zaczęto dodawać nowe litery do tego skrótowca.
Możesz się utożsamiać w jakiś sposób ze społecznością LGBT (lub tylko z jej częścią), podzielać wszystkie lub tylko niektóre ich poglądy, ale dosłownie nie jesteś osobą LGBT samą w sobie, bo nie możesz być równocześnie osobą Lesbijską, Gejowską, Biseksualną, Trans-płciową. Płci nie zmieniłeś, więc Transgender-em nie jesteś. Wmówiono ci, że jesteś LGBT! Zostałeś zmanipulowany i zaszufladkowany, przyczepiono ci metkę i ustawiono po określonej stronie sceny politycznej ;-)
Transwestyta – tu uwaga:
Transwestytyzm to zwykle ubieranie się w ubrania typowe dla przeciwnej płci.
To nie jest tożsamość seksualna ani płciowa, tylko zachowanie/wyrażanie siebie.
Nie każdy transwestyta identyfikuje się jako osoba LGBT. Bycie transwestytą samo w sobie nie czyni kogoś automatycznie LGBT, choć czasem osoby te się z tym środowiskiem utożsamiają.
Źli ludzie przy władzy co decydują o naszych losach za gruby hajs.
Gościu 19:15; dziwisz się postkomunistycznemu medium?
Czym jest Ruch Obrony Granic
Ruch Obrony Granic (ROG) to ogólnopolska inicjatywa społeczna powołana przez Roberta Bąkiewicza, której celem jest obrona Polski przed masową migracją i zagrożeniami z nią związanymi. Chodzi nie tylko o ochronę granic fizycznych, ale również o obronę naszej tożsamości narodowej, kultury i wspólnoty społecznej poprzez wywieranie presji na terenie całej Polski.
ROG sprzeciwia się planom, które mogłyby prowadzić do przymusowego osiedlania migrantów w Polsce i zmiany struktury naszego społeczeństwa. Ruch ma za zadanie budować świadomość społeczną, organizować obywateli oraz wywierać wpływ na politykę państwa, zawsze w sposób zgodny z prawem i w duchu patriotyzmu.
Pellet hit ostatnich dni a właściwie jego brak i ceny jak z bazaru za komuny. Po kolei bo to w pewnym sensie pokaz pełnej olewki problemu przez rządzących. Miała być ekologia mała emisja CO2 odejście od węgla. Im więcej ludzi zmieniało piece tym proporcjonalnie rosły ceny pelletu. Nie cofając się daleko w zeszłym roku cena palety (975 kg) to 1200 zł. Jesienią 1500 zł. Pod koniec roku 1700 zł. dziś 2400 zł. Czyli obrazowo wzrost o ponad 100%. O ile w zeszłym roku dostawa na telefon o tyle obecnie zapisy do kolejki oczekiwanie i jest!!! jedna paleta. Slownie jeszcze raz JEDNA PALETA. Pelletu jest tak mało że składy wydzielają go. Słyszę że ktoś w jakimś ministerstwie zastanawia się czy nie wszcząć kontroli bo może to zmowa producencka ale znając fachowość tych speców nic się nie wydarzy. Pamiętacie rząd PiS wybuch wojny na Ukrainie zerwane sieci dystrybucji materiałów i paliw. Szybka decyzja o datkowych zakupach węgla statki płynące z tym paliwem do naszych portów szybką dystrybucja na kraj i co najważniejsze tarcza ochronna przyznająca każdemu 3 tys zł. na zakup. Dziś to wspomnienie zero zainteresowania kogokolwiek. Ale za chwilę będą ścigać ludzi za ekologię. Wystarczyło parę dni mrozów rzeczy naturalnej w zimie w naszych warunkach geograficznych i państwo zostawia obywateli samym sobie. Dla emerytów i ludzi mniej zasobnych to horror i powrót do palenia byle czym. Życie jest ważniejsze niż emisja CO2. I teraz wyobraźcie sobie jakiś kataklizm wojnę i ten rząd. Armagedon to pikuś. Setki tysięcy ofiar i cofnięcie państwa o dwa stulecia. Może przesadzam ale słuchając ministry ministrów tego rządu wiem że mają matrix wokół siebie i każda sytuacja wykraczająca poza ciepełko własnego gabinetu powoduje u nich paraliż decyzyjny myślowy i jaki kolwiek. Boże mniej nas w opiece bo obecnie rządzący mają w opiece tylko siebie i swoje rodziny.
Jak przestajesz emitować CO2 to znaczy, że jesteś osobą trupią.
To skąd to określenie "samozwańczy"?
Dokładnie tak — w takim skrajnym scenariuszu prawnym wygląda to tak:
* Jeśli państwowe organy (Wojsko, Policja, Straż Graniczna, politycy) przestaną pełnić swoje funkcje, formalnie nie ma legalnego upoważnienia do ochrony granicy.
* Każdy obywatel, który wtedy sam organizuje patrole lub używa siły, działa poza ramami prawa państwowego.
* W sensie prawnym media i prawnicy mogliby nazwać ich „samozwańczymi obrońcami granic”, bo przypisują sobie funkcję państwową bez formalnego mandatu.
Ważna uwaga praktyczna
W sytuacjach totalnego chaosu lub wojny, prawo państwowe często nie działa w pełni, a społeczeństwo może spontanicznie bronić granic.
* Wtedy status prawny obywateli jest niejednoznaczny — mogą być postrzegani jako samozwańczy, ale moralnie i praktycznie działają w obronie swojego kraju.
* Jeśli państwo odbuduje władzę, może później uregulować lub zalegalizować działania takich grup (np. przyjęcie do ochotniczych formacji obronnych).
Kto i na jakiej podstawie twierdzi, że obrona granic jest "funkcją państwową" i wymaga jakiegokolwiek mandatu?
Zresztą w artykule samą organizację określono jako samozwańczą, to zwróciło moją uwagę.
Jak zorganizuję straż sąsiedzką to też będzie to samozwańcza straż sąsiedzka?