Mnie nauczono, ze slowa dzien dobry, prosze, dziekuje, przepraszam, do widzenia to wyrazanie swojej kultury osobistej. Wchodzac do sklepu witam sie i nie uwazam, ze sprzedawca powinien mi sie pierwszy klaniac. Schamienie spoleczenstwa powoduje, ze wymusza sie na kasjerce czy ekspedientce "sztuczna kulture", bo klient nasz PAN.
W wielu przypadkach jest to wymagane od pracowników :) stanowi to punkty obsługi klienta i zwraca się na to szczególną uwagę dlatego nie ma się co oburzać. No i chyba milej jest być przyjaźnie witanym/zegnanym w sklepie niż jesli stosunek obsługi wobec klienta jest obojętny lub też co czasem się zdarza ze klient mówi "dzień dobry" i nie słyszy odpowiedzi :)
no fajnie jest być zauważonym przez obsługę i dobrze byłoby gdyby był to jasny komunikat nie koniecznie musi to być wyuczony wyrecytowany ze sztucznym usmiechem slogan,
Mnie denerwują w sklepach, zwłaszcza zaraz po wejściu, teksty typu
A może pomóc znaleźć coś konkretnego?
Czego pan szuka?
Szuka pan konkretnego rozmiaru?
I masz człowieku. To nasza mentalność. I tak źle i tak niedobrze. Jeśli ktoś mnie pyta gościu 11:13 to grzecznie odpowiadam, że dziękuję. Jaki problem widzisz?
Czasami jest to na prawdę przesadna cukierkowa uprzejmość, zwłaszcza gdy jeszcze nie zdążę dobrze dojść do półek ze spodniami, a już jestem atakowany. I ten sam utarty tekst do każdego wchodzącego klienta. Bardziej odpowiada mi dyskretna obserwacja klienta i kontakt wzrokowy. Dobry sprzedawca, wie wtedy że klient potrzebuje pomocy. Takie jest moje zdanie. Mogłbym wymienić kilka takich sieciówek, ale nie będę;)
Ja nie lubię sztucznej uprzejmości. Jak ktoś ma być fałszywie miły to lepiej niech w ogóle nie otwiera paszczy.
Uważam że kultura nikomu nie zaszkodzi.
Fajnie by było żeby kultury nauczyli się też klienci nie wszyscy ale są tacy co myślą że dobre wychowanie ich nie dotycz. Więc więcej uśmiechu i życzliwości na codzień dla sprzedawców i klientów,
Raz tylko w przerwie wakacyjnej pracowalam w sklepie i kazano mi wowczas podchodzic do klienta tuz po jego wejsciu. Mialam go witac i pytac w czym pomoc. Sprzeciwilam sie, bo takie zachowanie nie zacheca klienta do zakupow. Wlasciciel mial inne zdanie, ale nie podporzadkowalam mu sie. Myślę, ze mial problem z empatia, byl gruboskorny i przekonany, ze wie wszystko najlepiej.
Dodam jeszcze, ze omijam te sklepy, w ktorych atakuja mnie przy wejsciu checia pomocy.
Miło gdy usłyszy sie dzien dobry i do widzenia, ale jak ja wchodzę/wychodze do sklepu to ja mówie też. Nie jestem wielką Pania, która trzeba obsłużyć, bo mi się należy. Obserwuje jak sie zachowują niektórzy klienci, przez wielkie K. bo im się należy, za grosz nie maja kultury. Takich sytuacji wymieniac mogę wiele, bo wiadomo czesto robi się zakupy.
Najgorsze,że wielu klientòw nie rozumie,że panie pytające "w czym mogę pomòc",mają takue polecenie odgórnie i chcąc utrzymać pracę muszą je zadać
DK 79 ma rację. Też nie lubię napastowania. Zawsze mówię dzień dobry i do widzenia, ale dziękuję tylko wtedy, gdy mam za co. Współczuję paniom marketowym, że muszą recytować - dziękuję, miłego dnia , zapraszam ponownie, wcale tak przecież nie myślą :)
Nie lubię gdy :sprzedawczyni gada przez tel i udaje, że mnie nie ma,
sprzedawczyni gada z koleżanką i równocześnie mnie obsługuje, sprzedawczyni zajmuję się sprawami porządkowymi i trzeba czekać.
Na schodkach koło kościoła Michała są różne sklepiki i jak jest ciepło dziewczyny z tych sklepów siedzą na murku przy schodkach i gadają sobie.
Do jednego z tych sklepów wchodziła starsza kobieta, dostrzegły ją, i mówi jedna nich do sprzedającej w tym sklepie - idź, piękna pani do ciebie.
pewnie miało to brzmiec idź piękna....pani do ciebie. Piękna to koleżanka na murku z któ©a sobie gadają.
Dla mnie jest sztucznym mówienie każdemu klientowi przy kasie "dzień dobry" i "do widzenia". To brzmi jak nagranie z taśmy. Duży supermarket, anonimowi ludzie, zmęczone, często 8 lub więcej godzin pracujące bez wytchnienia na stojąco kobiety. Moim zdaniem wystarczyłoby powiedzieć z uśmiechem " dziękuję i zapraszam ponownie".