Za granicę wyjechali właśnie ci co w Polsce nie mieli pacjentów - to tak na marginesie. Oczywiście mówię o dentystach. Dobry fachowiec w tej dziedzinie nie musi wyjeżdżać z Polski za chlebem , zapewniam :)
Z lekarzami odwrotnie - tam mają o wiele lepsze warunki, no i prestiż zawodu dużo wyższy, więc się nie dziwię że wyjeżdżają. Zresztą polscy lekarze są bardzo cenieni, szkoda tylko że wszędzie tylko nie we własnym kraju.
To mylne masz wrażenie :) Wyjechali ci co musieli.
a po co mieli sie garnąć do pracy w szpitalu nie bedzie szpitala będą prywatne gabinety i o to chodzi jak którys ma lepsza renome to ma w tyłku pracować w szpitalu tylko tacy mniej znani to muszą isc do pracy do szpitala a z dyzurami to niech tak nie biadola jak za wekend wezmie tysiac czy półtora to niech nie dramatyzują
Tradycyjny zarzut do pracy lekarza na dyżurze: bo w nocy śpi ! Niech wierzy kto chce, kto nie chce nie uwierzy: praca przeciętnego lekarza - od rana 8 godzin na oddziale szpitalnym lub w POZ, potem od 15 do rana dyżur na oddziale szpitalnym. Dalej: jeśli jesteś z POZ po dyżurze do poradni,a jeśli na stałe pracujesz w szpitalu to po wizycie idziesz do domu (jak ma kto za ciebie tego dnia pracować - na marginesie przed wejściem do Unii Europejskiej zostawaliśmy po dyżurze następne 8 godzin, a przepis mówił że mamy obowiązek dyżurować 2 doby pod rząd - fajnie co ?). Z dyżurami jest różnie, na jednym oddziale trzeba brać 5-6 dyżurów miesięcznie, na innych 8-10. W tej sytuacji myślicie, że w nocy jak jest możliwość się zdrzemnąć (zdrzemnąć bo wyspać się jeszcze nikt nie wyspał na dyżurze) to nie wolno nam ? Ludzie no to popracujcie tak 20-30 lat (jak dacie radę 5-10 razy w miesiącu nie spać 24 godziny przez praktycznie całe życie zawodowe. I piszcie mi, że lekarze nie musieli się na ten zawód pisać, bo przecież ktoś chyba powinien prawda ? Naprawdę tak was boli, że w ciągu 24 godzin pracy, prześpi się lekarz 2-3 godziny w nocy ? Nie ma możliwości pracować np tylko na nocną zmianę i wtedy rzeczywiście zero przyzwolenia na sen. A nie ma takiej możliwości bo nie ma lekarzy, nie widzicie tego ? Z tego samego powodu państwo nie zabrania pracy i w państwowej służbie zdrowia i prywatnie - gdyby tak było duża część lekarzy zrezygnowałaby z pracy państwowej i byłby krach w poradniach i szpitalach. O Ukraińcach zapomnijcie - prosty przykład czy Polacy emigrują do Słowacji czy do Niemiec i Anglii ? Ukraińcy też wolą warunki pracy i pensje na zachodzie a nie w Polsce.
Czasem myślę, że powinni wszyscy lekarze się zwolnić ze szpitali i POZ-ów i pracować tylko prywatnie. Może wtedy społeczeństwo i rządzący by się ocknęli.Zlikwidować wszystkie składki i niech każdy płaci z własnej kieszeni. A jak kogoś nie stać to trudno - nie płacisz nie leczysz się - tak jak w USA - kończą się pieniądze - do widzenia, wypisują ze szpitala i umieraj w domu.
Płacę a jeżdże prywatnie, bo w Ostrowcu strach pójśc zarówno do stomatologa jak i do pediatry, endokrynologa. Jestem na tak,nie chcę płacić na to, z czego nie korzystam. Nie pójdę w tym miasteczku do okulisty i do zadnego "specjalisty". A teraz wiem, ze dobrze robię.
I jeszcze tylko jeden detal - opłata za ukonczone za darmo na koszt przyszłych pacietów najdroższe studia medyczne ( jak w Stanach ). Nie masz pieniędzy - trudno - nie musisz być lekarzem . Zawsze możesz zostać pacjentem
ale kto go zmusza do tylu etatów jak im mało kasy to do kogo prtensje albo szpital albo prywata albo przychodnia a nie 10 srok za ogon
Do 17:30 - stały zarzut to "kto ich zmusza do tylu etatów, 10 srok za ogon, nie mogą się nachapać" itd itp Jeśli do społeczeństwa nie dociera najprostsza prawda, że lekarzy w tym kraju jest o wiele za mało i ta praca na kilku etatach to konieczność, żeby nie zamykać szpitalnych oddziałów lub poradni państwowych - no to nie wiem jak jeszcze to tłumaczyć. Przecież trąbią o tym bez przerwy media (które lekarzom raczej przychylne nie są). Jeśli w pracy państwowej spędzam 80% czasu pracy i mam za to 40% zarobku miesięcznego, a prywatnie działam 20% swojego czasu pracy miesięcznej i mam z tego 60% zarobku, to powinniście się cieszyć, że nie odchodzę ze szpitala, tylko poczuwam się do pracy na NFZ. I tak jest ze zdecydowaną większością lekarzy w tym kraju.
podejście do pacjenta, wiedze i umiejetnosci naszych lekarzy chyba znamy -tyle w temacie
Ja jak kilka lat temu rodziłam w ostrowieckim szpitalu, akurat w nocy to nie doprosiłam się o lekarza, choć pojawiły się komplikacje i tylko cudem udało się, że i ja i dziecko jakoś z tego wyszliśmy. A położna powiedziała, że pani doktor śpi i nie kazała się budzić. Pech chciał że na dyżurze była inna lekarka niż ta , do której chodziłam na prywatne wizyty więc chyba nie czuła się w obowiązku mną zająć. Dopiero lekarz z dziennej zmiany mi pomógł i dał odpowiednie leki.
ale to tylko w Ostrowcu lekarze na dyżurze spią ja pojechałam z dzieckiem do Kielc dokładnie opółnocy bylismy na izbie przyjęc i lekarze we trzech do rana diadnozowali syna nie mysleli o tym by sie wyspac tylko by znalezc przyczyne dolegliwosci bez grosza w łape
Zapewniam Cię, że wtedy kiedy trzeba leczymy pacjentów w dzień i w nocy. Jak nic się nie dzieje można złapać drzemkę w nocy. Tak samo jest i w tych cudownych Kielcach. "Tylko w Ostrowcu" to są tacy roszczeniowi pacjenci. Niedawno z pracy w ostrowieckim szpitalu zrezygnowała lekarka z zewnątrz (bardzo obiecująca młoda dziewczyna, na pewno byłaby dobrym pomocnym dla chorych specjalistą) - stwierdziła, że tak roszczeniowych ludzi jak w Ostrowcu nie spotkała.
Ta, uwierzymy w to... Jakoś w miastach zupełnie inna kultura niż w małych grajdołach i pewnie wolała pracować tam, gdzie inne warunki.
Racja pacjenci sa straszni, rozszczeniowi, myślą ze na wszystkim się najlepiej znają i wiedzą jak i co powinno sie zrobić. Czasem aż sie dziwie po co przychodzą do lekarza skoro wszystko wiedzą najlepiej, a lekarz wedlug nich to i tak sie na niczym nie zna bo to konowal.
Kasa fiskalna z tachografem załatwi sprawę przepracowania lekarzy. Nie myslicie, że to byłby taki "bicz Boży" na pracujących w tym samym czasie na kilku etatach a jednocześnie wyeliminowaloby kwestię przemęczenia i użytkowania szpitalnych urządzeń do prywatnych praktyk?
Tylko ciekawe ile wtedy by się czekało w kolejkach?
Do gościa takie-to-proste: Który lekarz w obecnym czasie użytkuje szpitalne urządzenia do prywatnych praktyk ??? Pewnie wcześniej tak było. Teraz lekarz w gabinecie prywatnym ma własny sprzęt (często lepszej klasy niż szpitalny). Poza tym co to za pomysł "kasa fiskalna z tachografem" ? A kto lekarzowi zabroni w prywatnym gabinecie pracować tak długo jak uważa ? Chybione spostrzeżenia.