Mylisz się gościu 18:33. Są tacy faceci i to pełnowartościowi. Trzeba po prostu mieć honor i jakieś zasady.
Nigdy nie mów nigdy. Każdy grawdziwy mężczyzna myśli o zdradzie, chyba że nim nie jesteś
Właśnie jestem prawdziwym mężczyzną i dlatego o zdradzie nie myślę, ba, brzydzę się nią. O czymś takim mogą myśleć jedynie zakompleksieniu siuśmajtki a nie prawdziwi mężczyźni. Zapamiętaj to sobie dobrze gościu 18:45!
Czyli nie jestem prawdziwym mężczyzną ? Ouuu :(
Sorki, że się wtrącę, ale ja bym psa nigdy nie zostawił ... bo nie ma innej istoty, która potrafi tak strasznie kochać i to bezinteresownie, do końca...
Nie ma co się załamywać ... z każdą chwilą będzie lepiej.
Recepta na to, żeby nie zdradzac: nie chciec zdradzac + szanowac partnera. Zgodzę się z którymś przedmówcą, że zdrada wciąga i nieważne, że parter może byc atrakcyjny, otwarty i możemy coś do niego czuc, a i tak możemy zdradzic. Podstawą do tego, by nie zdradzac - jest przede wszystkim świadomośc (taka myśl w mózgu: NIE CHCĘ ZDRADZAC). Nie ma reguły, że jak ktoś nie zdradzał, to zdradzał nie będzie lub jak zdradzał, to zawsze to będzie robił.
Nie lubię działań bez głowy, gdy rządzi instynkt zamiast rozumu, bo wydaje mi się to, że to taka słaba osobowośc, więc nie zdradzam świadomie, bo NIE CHCĘ.
Akurat , bo możliwości i okusy nie masz. Na instynkt nie ma mocnych
"Jeśli coś zdarzyło się jeden raz, nie znaczy, że wydarzy się po raz drugi. Jednak jeśli coś wydarzyło się dwa razy, z dużym prawdopodobieństwem stanie się po raz kolejny."
I tu sie zgodzę ilcia. Raz to mogla być chwila zauroczenia , bląd... ale jeśli to już dwa razy to niestety na bank bedą kolejne
A ja wam powiem, że pewne na tym świecie są tylko dwie sprawy: śmierć i podatki.
Człowiek tym różni się od zwierzęcia (jeśli jest na tyle cywilizowany i świadomy), że potrafi zapanować nad instynktem. Przykład: jesteś głodny i idąc przez ulicę widzisz, że ktoś je hot-doga (może to być coś innego, co bardzo lubisz) i pomimo tego głodu nie wyrywasz mu go z ręki. Idziesz sobie coś kupić albo wracasz do domu, żeby coś zjeść. To jest właśnie panowanie nad instynktem - w tym przypadku nad głodem. Podbnie jest z popędem seksualnym. Nawet, jeśli ktoś ma duży, to wcale nie znaczy, że musi zdradzać, bo może go zaspokajać w inny sposób i robić to ze świadomością, że dokonuje takiego lub innego wyboru.
Zdradzałem wielokrotnie różne partnerki. Dlaczego? Bo chciałem. Nie ma reguły, że jak zdradzisz 50 razy, to będziesz to robić zawsze. Możesz, ale nie musisz. Nie zdradzam. Dlaczego? Bo nie chcę. Proste jak budowa cepa.
W dzisiejszym świecie, przy ciągłym atakowaniu seksualnością, przy rozluźnionych obyczajach nie ma żadnego problemu, by zdradzać. Każda potwora znajdzie swego amatora.
Słodziaku na co teraz czekasz ? Na słowa że miałaś prawo zdradzić , oszukać , masz prawo do własnego szczęścia , zaspokojenia seksualnego , miłych słówek ?
Ot i cała filozofia ZDRADY wyłożona "jak kawa na ławę"! Zrozumiano :)
Bardzo prawdziwie napisane , Gienku. Zdradzają ci co chcą zdradzić , ba wręcz szukają okazji - a takich nie brak dzisiaj . Przymusu zdrady nie ma a nad instynktem można zapanować.
Teraz nie zdradzasz bo masz taką partnerkę , której chcesz być wierny. To twoja dobrowolna i świadoma decyzja. I to wystarczy , żeby nie ulec pokusie . Ja mam tak samo - kiedyś zdradzałam byłego chłopaka , teraz jestem wierna mężowi i nie mam z tym problemu :)
To dyrdymały. Bo zapewne wiele osób płci obojga mogłoby głosić odmienną teorię. Kto ślepo ufa i daje sobie za kogoś "uciąć ręce" - często staje się tragicznym kaleką.
Mężczyźni zdradę mają we krwi. Muszą w ten sposób swoją męskość udowadniać. Nie zdradzają ci co już nie chcą , bo sprzęcik już wyeksploatowany i po prostu brak werwy , a nie dlatego , że nie chcą bo lojalność , wierność. Okazji żaden nie przepuści , chyba , że istotnie jakiś wyjątek z wyjątków , ale cuda też się zdarzają .
Ten , kto jest pewny swojej męskości nie musi nic nikomu udowadniać.