Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 34

      Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

      2025 r. Odp.: Radny zapytał o koszty organizacji Dni Ostrowca!

      To powrót do tradycji, czyli tradycyjnie: "(...) orkiestra dęta. Ta przyjechała do nas z Ochotniczej Straży Pożarnej w Pińczowie. – Bardzo nam się podoba. Fajnie, że coś się dzieje w naszym mieście – mówi, jedna z mieszkanek osiedla Kolonia Robotnicza. (...)"

      Okazuje się, że wielka huta Celsa nie ma nawet własnej orkiestry? Buehehe.

      Informacje o orkiestrach są zwykle rozproszone (kultura, MCK, wydarzenia, kroniki gmin).

      ### Oficjalne strony powiatu / instytucji

      * Starostwo Powiatowe w Ostrowcu Świętokrzyskim (strona główna i BIP):

      https://www.powiat.ostrowiecki.eu > https://samorzad.gov.pl/web/powiat-ostrowiecki/

      https://www.kielce.uw.gov.pl > https://www.gov.pl/web/uw-swietokrzyski/

      * Informacje o kulturze w powiecie (zawierają listę: Orkiestra Dęta, Młodzieżowa Orkiestra Dęta):

      https://arch.ostrowiecki.eu/turystyka/kultura/

      ### Ważne: gdzie realnie znajdziesz info o orkiestrach

      * Miejskie Centrum Kultury w Ostrowcu Świętokrzyskim

      * lokalne gminy (Ostrowiec, Kunów, Bodzechów itd.)

      * OSP i ich strony FB

      * Biuletyn Informacji Publicznej (BIP powiatu i miasta)

      ### W Ostrowcu funkcjonują m.in.:

      * Orkiestra Dęta

      * Młodzieżowa Orkiestra Dęta (przy MCK)

      Nie ma natomiast osobnej „powiatowej strony orkiestry” — to raczej element działalności kulturalnej miasta i gmin, nie samego starostwa.

      Jeśli chcesz, mogę znaleźć konkretne artykuły (np. o występie tej orkiestry z Pińczowa albo koszcie wydarzenia), ale potrzebuję daty albo nazwy imprezy.

      [1]: https://www.kielce.uw.gov.pl/pl/wojewodztwo/samorzad-terytorialny/powiaty-i-gminy/r8,Powiat-Ostrowiecki.html "Powiat Ostrowiecki - Powiaty - Świętokrzyski Urząd Wojewódzki w Kielcach"

      [2]: https://arch.ostrowiecki.eu/turystyka/kultura/ "Kultura - Powiat ostrowiecki"

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

        Grały w kameleonie ale zamknely bo jakis fsiur dzwoni na pały

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 64

      Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

      W miasteczku, którego nikt nie potrafił znaleźć na mapie (choć wszyscy byli pewni, że kiedyś tam byli), pojawiła się pewnego dnia dziewczynka o rudych warkoczach i spojrzeniu, które zdawało się wyprzedzać rzeczywistość o pół kroku. Mówiono o niej różnie, ale najczęściej po prostu: Pippi.

      Nie przyszła cicho. Najpierw było słychać śmiech, potem coś jakby stukot, a dopiero na końcu ją samą — stojącą na środku rynku z kapeluszem w ręku, do którego właśnie grała. Albo raczej: grała *do* kapelusza, bo dźwięków nikt nie słyszał, ale wszyscy mieli dziwne wrażenie, że coś jednak brzmi.

      — To nie koncert — wyjaśniła z powagą. — To rozmowa.

      Nikt nie zapytał z kim.

      Największe poruszenie wywołało jednak coś, co mieszkańcy nazwali później „bombardowaniem pinderyndy”. Problem w tym, że nikt nie wiedział, czym właściwie jest pinderynda. Jedni twierdzili, że to wzgórze za rzeką, inni — że stary magazyn, jeszcze inni — że to w ogóle nie miejsce, tylko stan umysłu, w którym wszystko wydaje się trochę zbyt poważne.

      Pippi nie tłumaczyła. Po prostu któregoś dnia stanęła na dachu najkrzywszego domu i zaczęła rzucać w powietrze garściami czegoś, co wyglądało jak konfetti, ale spadało z opóźnieniem i jakby zmieniało kierunek w locie.

      — To na pinderyndę! — krzyknęła.

      — Ale gdzie to jest? — zapytał ktoś z dołu.

      — Wszędzie tam, gdzie nie powinno być aż tak poważnie — odpowiedziała.

      I rzeczywiście, od tego dnia coś się zmieniło. Urzędnik, który zawsze mówił szeptem, nagle się roześmiał. Sprzedawczyni, która liczyła wszystko trzy razy, zaczęła się mylić — i wcale jej to nie przeszkadzało. Nawet zegar na wieży zaczął chodzić trochę nierówno, jakby nie był już pewien, czy musi się tak spieszyć.

      A Pippi? Dalej grała do kapelusza.

      Czasem ktoś próbował podsłuchać, przyłożyć ucho, zajrzeć do środka. Ale w kapeluszu nie było nic — poza dziwnym poczuciem, że coś właśnie się wydarza, tylko nie tam, gdzie wszyscy patrzą.

      — To nie jest do oglądania — mówiła. — To jest do poruszania.

      — Czego?

      — No… pinderyndy.

      I choć nikt nadal nie wiedział, czym dokładnie jest pinderynda, coraz więcej osób zaczynało podejrzewać, że może chodzi o coś ważnego. Coś, co łatwo przegapić, kiedy wszystko musi być na serio, równo i zgodnie z planem.

      A Pippi? Robiła swoje.

      Bombardowała, śmigała, grała do kapelusza —

      i zostawiała za sobą rzeczywistość

      odrobinę mniej sztywną niż wcześniej.

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 65

      Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

      W miasteczku, którego nikt nie potrafił znaleźć na mapie (choć wszyscy byli pewni, że kiedyś tam byli), pojawiła się pewnego dnia dziewczynka o rudych warkoczach i spojrzeniu, które zdawało się wyprzedzać rzeczywistość o pół kroku. Mówiono o niej różnie, ale najczęściej po prostu: Pippi.

      Nie przyszła cicho. Najpierw było słychać śmiech, potem coś jakby stukot, a dopiero na końcu ją samą — stojącą na środku rynku z kapeluszem w ręku, do którego właśnie grała. Albo raczej: grała *do* kapelusza, bo dźwięków nikt nie słyszał, ale wszyscy mieli dziwne wrażenie, że coś jednak brzmi.

      — To nie koncert — wyjaśniła z powagą. — To rozmowa.

      Nikt nie zapytał z kim.

      Największe poruszenie wywołało jednak coś, co mieszkańcy nazwali później „bombardowaniem pinderyndy”. Problem w tym, że nikt nie wiedział, czym właściwie jest pinderynda. Jedni twierdzili, że to wzgórze za rzeką, inni — że stary magazyn, jeszcze inni — że to w ogóle nie miejsce, tylko stan umysłu, w którym wszystko wydaje się trochę zbyt poważne.

      Pippi nie tłumaczyła. Po prostu któregoś dnia stanęła na dachu najkrzywszego domu i zaczęła rzucać w powietrze garściami czegoś, co wyglądało jak konfetti, ale spadało z opóźnieniem i jakby zmieniało kierunek w locie.

      — To na pinderyndę! — krzyknęła.

      — Ale gdzie to jest? — zapytał ktoś z dołu.

      — Wszędzie tam, gdzie nie powinno być aż tak poważnie — odpowiedziała.

      I rzeczywiście, od tego dnia coś się zmieniło. Urzędnik, który zawsze mówił szeptem, nagle się roześmiał. Sprzedawczyni, która liczyła wszystko trzy razy, zaczęła się mylić — i wcale jej to nie przeszkadzało. Nawet zegar na wieży zaczął chodzić trochę nierówno, jakby nie był już pewien, czy musi się tak spieszyć.

      A Pippi? Dalej grała do kapelusza.

      Czasem ktoś próbował podsłuchać, przyłożyć ucho, zajrzeć do środka. Ale w kapeluszu nie było nic — poza dziwnym poczuciem, że coś właśnie się wydarza, tylko nie tam, gdzie wszyscy patrzą.

      — To nie jest do oglądania — mówiła. — To jest do poruszania.

      — Czego?

      — No… pinderyndy.

      I choć nikt nadal nie wiedział, czym dokładnie jest pinderynda, coraz więcej osób zaczynało podejrzewać, że może chodzi o coś ważnego. Coś, co łatwo przegapić, kiedy wszystko musi być na serio, równo i zgodnie z planem.

      A Pippi? Robiła swoje.

      Bombardowała, śmigała, grała do kapelusza —

      i zostawiała za sobą rzeczywistość

      odrobinę mniej sztywną niż wcześniej.

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

        Do kapelusza to można komuś najszczyć a nie zapłacić, szczególnie temu co to pisze takie głupoty jak ten z 20:45

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

          Raczej zamiast spiwać tak jak w Hanowerze opier na weselu 4 wieże

          https://www.youtube.com/watch?v=Km3_bsX_Xvo&list=RDKm3_bsX_Xvo&start_radio=1

          Gość_Ciotka pa pa ra
          Zgłoś
          Odpowiedz
        • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 75

          Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

          Wieczorem, kiedy rynek już pustoszał, a zegar na wieży znowu pomylił godzinę z nastrojem, pod słupem ogłoszeniowym pojawiła się nowa kartka. Krzywo przybita, napisana grubym mazakiem, pełna złości, która próbowała udawać dowcip.

          „Do kapelusza to można komuś naszczać, a nie grać.”

          Ludzie czytali, parskali półgębkiem, kiwali głowami — jedni dlatego, że im się spodobało, inni dlatego, że łatwiej było kiwać niż myśleć. Ktoś nawet dopisał niżej:

          „Wreszcie ktoś normalny.”

          Pippi przeczytała wszystko bez słowa. Stała chwilę nieruchomo, a potem zdjęła kapelusz z głowy i postawiła go na środku rynku.

          — Dziwne — powiedziała cicho. — Niektórzy naprawdę myślą, że jeśli czegoś nie rozumieją, to trzeba to od razu obsikać.

          Nikt się nie odezwał.

          — To taki odruch małych ludzi — ciągnęła. — Jak nie potrafią czegoś stworzyć, próbują przynajmniej zostawić na tym swój zapach.

          Kilka osób odwróciło wzrok.

          — Najłatwiej jest śmiać się z rzeczy, które mają w sobie trochę wyobraźni. Bo wyobraźnia jest groźna dla tych, którzy całe życie siedzą w ciasnym pokoju własnego ego i myślą, że cynizm to inteligencja.

          Wiatr poruszył kartką na słupie.

          — Tylko widzicie… — Pippi kopnęła kamyk. — Kapelusz da się wyczyścić. Gorzej z głową, która od środka nasiąkła pogardą.

          Zapadła cisza.

          Ten sam człowiek, który wcześniej śmiał się najgłośniej, prychnął:

          — Aleś ty poważna.

          Pippi uśmiechnęła się szeroko.

          — Nie. To wy jesteście strasznie przewidywalni. Zawsze ten sam numer: coś was przerasta, więc próbujecie to sprowadzić do poziomu rynsztoka. Bo tam czujecie się ekspertami.

          Kilka osób zachichotało nerwowo.

          I jeszcze jedno — dodała. — Mylicie bezczelność z odwagą. Odwaga to powiedzieć coś mądrego mimo ryzyka. Bezczelność to rzucić prymitywny komentarz i liczyć, że smród zastąpi charakter.

          Potem podniosła kapelusz.

          Otrzepała go spokojnie.

          I zagrała do niego jeszcze raz.

          Tym razem dźwięk było słychać wyraźnie.

          Brzmiał trochę jak śmiech z ludzi, którzy całe życie mylili chamstwo z błyskotliwością.

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
25 postów w tym wątku zostało wyłączonych z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Losowa firma:
Biuro Rachunkowe "Complex"
Branża: Biura rachunkowe
Dodaj firmę