Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.

Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

Ilość postów: 24 | Odsłon: 466 | Najnowszy post
  • Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

    Skrzypce, akordeon, gitara?

    Gość
    Zgłoś
    Odpowiedz
    • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

      Dancing Lady Gets Dangerous - PIANO LIVESTREAM https://www.youtube.com/watch?v=e0MJTfdADcA

      Tańcząca kobieta staje się niebezpieczna / Tańcząca kobieta robi się groźna

      PIANO LIVESTREAM → transmisja na żywo z pianina albo krócej:

      * transmisja na żywo z fortepianu (bardziej naturalne po polsku)

      * pianinowy livestream (bardziej potocznie, mieszane PL/EN)

      * live z pianina (bardzo popularne i naturalne w internecie)

      Najczęściej używa się: live z pianina

      They’re asking for Mary Poppins as well. / They’re also asking for Mary Poppins. / They’re asking for Mary Poppins too. | They are → They’re / To właśnie contraction — czyli połączenie dwóch słów z pominięciem liter i użyciem apostrofu (’). Kilka innych przykładów: I am → I’m; You are → You’re; Do not → don’t; She will → she’ll

      Czyli ogólnie: contractions = skrócone formy czasowników (i nie tylko) używane głównie w mowie i nieformalnym pisaniu.

      Mary Poppins to fikcyjna postać z książek dla dzieci autorstwa P.L. Travers. Jest magiczną nianią, która pojawia się w życiu rodziny Banksów i potrafi robić rzeczy niemożliwe — lata z parasolką, ożywia zabawki i wprowadza dzieci w niezwykłe przygody. Postać stała się bardzo popularna dzięki filmowi Disneya z 1964 roku.

      P.S. Pani Magdalena Zieleń podobno jest świetną fortepianistką. Trzeba wstawić fortepian społeczny (ewentualnie pianino) do jakiejś galerii, ładnie poprosić i może kiedyś zagra.

      "Dzień Świra" - równouprawnienie kobiet https://www.youtube.com/watch?v=_QPqPqfgjn4

      Boogie Woogie Queen Shows Up For An Epic Jam https://www.youtube.com/watch?v=_ZlFOZMPbdY

      „Królowa boogie-woogie pojawia się na epicką improwizację”

      „Królowa boogie-woogie wpada na epicki jam”

      „Królowa boogie-woogie pojawia się na niesamowite jam session”

      W muzyce “jam” (skrót od “jam session”) oznacza improwizowane granie muzyki, czyli muzycy spotykają się i grają spontanicznie, bez wcześniejszego ustalonego utworu albo z dużą swobodą.

      Jak to się tłumaczy:

      * jam session → „sesja improwizowana”, „jam”, „wspólne improwizowanie”

      * to jam (verb) → „improwizować”, „grać spontanicznie”

      Przykład: They had a jazz jam last night. → „Mieli wczoraj jazzowy jam session / improwizowane granie.”

      Czyli Twoje zdanie: “epic jam” = „epicka improwizacja” albo bardziej naturalnie „epickie wspólne granie”

      Epicki / epicka = bardzo wielki, imponujący, niezwykły, robiący ogromne wrażenie; coś spektakularnego, widowiskowego, mega imponującego, „wow”, np.:

      * epicka bitwa = ogromna, widowiskowa bitwa

      * epicki koncert = niesamowity, wyjątkowy koncert

      * epicki jam = bardzo mocna, wyjątkowa improwizacja

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

        Był taki jeden dość znany człowiek ,który zagrał na akordeonie w czeskiej Pradze ale naród (bez tupetu i bez polotu) potraktował tego poważnego człowieka jako "nie -halo" ja osobiście mam full szacun dla tego Pana. Historyjka o której pisze zdarzyła sie wiele lat wstecz, stąd uraz dla wielu artystów. Niestety ale społeczeństwo naszego miasta to sztywniactwo.

        Gość_z Ostrowca
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

          Obecnie Praga ma około 1,3–1,4 miliona mieszkańców. W samym centrum administracyjnym ok. 1,35 mln, a w całej aglomeracji (z przedmieściami) nawet ~2,2 mln.

          Bierz wiaderka, leć na rynek i graj

          https://www.youtube.com/results?search_query=street+drummer+bucket+performance

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
          • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

            Dzem seszyny sa w kameleeonie

            Gość
            Zgłoś
            Odpowiedz
        • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 6

          Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

          Busker to po prostu muzyk uliczny (albo szerzej: artysta uliczny). Słowo pochodzi z angielskiego “to busk” i oznacza występowanie w miejscach publicznych w zamian za datki od przechodniów. Czyli buskerem może być:

          * akordeonista grający na rynku,

          * gitarzysta na ulicy,

          * skrzypek w metrze,

          * iluzjonista, tancerz, performer uliczny.

          W Twojej historii z Pragą chodzi właśnie o takiego artystę ulicznego, który występował w przestrzeni miasta i spotkał się z różną reakcją ludzi.

          The Bucket Boy (Matthew Pretty) Edinburgh Fringe #1 https://www.youtube.com/watch?v=cJHTUPceLXQ

          Street Drummer Turns Sidewalk Into a Concert Stage https://www.youtube.com/watch?v=suE67EBXK78

          Damat - Techno street drummer - part 1 of 2 https://www.youtube.com/watch?v=LMnpKA4vlZg

          Damat - Techno street drummer - part 2 of 2 https://www.youtube.com/watch?v=piE09E8qHaI

          Dario Rossi playing @ Strøget Copenhagen https://www.youtube.com/watch?v=KxC03d4Xv_A

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
        • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 8

          Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

          Dzieciak powiedział: Hey, look, don’t be scared. I’m a professional.

          Tłumaczenie na polski: Hej, słuchaj, nie bój się. Jestem profesjonalistą.

          World Street Talent: Matthew Pretty - The Bucket Boy From Las Vegas Performing At The Leidse Square In Amsterdam 2017! https://www.youtube.com/watch?v=Yn-hDqFgNAQ

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
          • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

            Hey, look, don’t be scared. I’m a professional, okay?

            Hej, słuchaj, nie bój się. Jestem profesjonalistą, okej?

            Okej (z angielskiego okay / ok) to potoczne słowo używane w wielu sytuacjach. Może znaczyć:

            * „w porządku” – np. Wszystko okej?

            * „zgoda” / „dobrze” – np. Spotkamy się o 18 pod samolotem, okej? ;-)

            * „rozumiem” – np. Okej, już wiem o co chodzi.

            To bardzo uniwersalne i nieformalne słowo.

            Gość
            Zgłoś
            Odpowiedz
        • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 20

          Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

          Grok (xAI) powiedział: Chodzi Ci o Czesława Niemena (właśc. Czesław Juliusz Wydrzycki).

          To był ten dość znany (wtedy już bardzo znany) polski artysta, który wiele lat temu (w latach 70./początku 80., jeszcze w czasach Czechosłowacji) wystąpił w Pradze — m.in. grał na akordeonie (miał taki moment w programie, gdzie wracał do korzeni i grał folkowe/akordeonowe kawałki, w tym elementy z „Dziwny jest ten świat” czy inne ballady w prostszej, bardziej „ludowej” formie).

          Publiczność czeska („naród bez tupetu i bez polotu”, jak piszesz) potraktowała to jako coś w stylu ulicznego grajka albo „niepoważnego” występu — nie przyjęła tego z szacunkiem należnym poważnemu artyście, tylko z lekkim lekceważeniem albo jak rozrywkę „nie-halo”. Dla wielu Czechów akordeon kojarzył się wtedy raczej z wiejską muzyką taneczną, knajpianą czy folklorem, a nie z poważną, artystyczną ekspresją (zwłaszcza w kontekście rocka/progresji, z której Niemen wychodził).

          Niemen był wściekły i rozgoryczony tym brakiem zrozumienia — sam opowiadał później o tym incydencie z urazem. Dla niego to był ważny, osobisty moment, a nie kabaret czy ulica. Ty masz full szacun, bo wielu polskich fanów (i nie tylko) właśnie tak to odebrało: jako dowód na to, że wielki artysta czasem nie trafia do „mas”, które nie mają wyczucia.

          Ta historia została zapamiętana właśnie jako przykład, dlaczego wielu polskich muzyków/artystów ma potem uraz do pewnych zagranicznych publiczności — zwłaszcza tej „bez polotu”. Pasuje idealnie do Twojego opisu.

          Jeśli to nie o niego chodzi (choć wszystko się zgadza co do joty), daj więcej szczegółów — rok, co dokładnie grał, albo jak wyglądała sytuacja — to doprecyzujemy. Ale jestem prawie pewien, że to Niemen.

          Oto kilku polskich artystów, którzy mieli podobne urazy lub rozgoryczenie związane z reakcją zagranicznej (lub czasem krajowej) publiczności, brakiem zrozumienia, lekceważeniem albo traktowaniem ich twórczości jako „niepoważnej”/rozrywkowej. Historia Niemena z Pragi (gdzie akordeon i głębsza, artystyczna forma została odebrana bez szacunku, jak uliczny występ) to klasyczny przykład poczucia, że „nie doceniono powagi”.

          Podobne historie często dotyczą artystów, którzy eksperymentowali, wracali do korzeni folkowych/akordeonowych lub grali ambitny repertuar, a publiczność reagowała płytko, obojętnie lub z lekkim dystansem:

          - Marek Grechuta – miał momenty rozczarowania zagranicznymi trasami (szczególnie w krajach bloku wschodniego i czasem na Zachodzie), gdzie jego poetycka, teatralna muzyka bywała traktowana jako „liryczna rozrywka” bez głębszego zrozumienia tekstów i konceptu. Sam wspominał w wywiadach o braku „polotu” u niektórych publiczności, co powodowało uraz – zwłaszcza gdy porównywał to z entuzjazmem w Polsce. Podobnie jak Niemen, cenił autentyczność i czuł się czasem niedoceniony poza krajem.

          - Maryla Rodowicz – wielokrotnie opowiadała o trasach zagranicznych (w tym w Czechosłowacji, ZSRR i na Zachodzie), gdzie polska publiczność emigrantów czy lokalni widzowie traktowali ją czasem jak „kabaretową” gwiazdę PRL-u, a nie poważną artystkę z bogatym, folk-rockowym dorobkiem. Miała uraz do pewnych „sztywnych” publiczności, które nie łapały ironii i głębi jej piosenek. Mówiła o tym z goryczą, zwłaszcza w kontekście lat 70./80.

          - Krzysztof Krawczyk – choć bardziej mainstreamowy, miał incydenty na koncertach za granicą (m.in. w Niemczech, USA wśród Polonii), gdzie część widowni przychodziła „na hit” i traktowała go jak wesołego grajka, a nie artystę z jazzowymi i rockowymi korzeniami. Później wyrażał frustrację, że za granicą czasem brakowało szacunku dla jego ewolucji artystycznej – podobny motyw „nie-halo” przy ambitniejszym repertuarze.

          - Tadeusz Nalepa (Breakout) lub ogólnie blues-rockowi artyści z tamtej epoki – Nalepa i podobni mieli urazy do niektórych zachodnich festiwali czy klubów, gdzie polski blues był odbierany jako „egzotyczna ciekawostka z bloku wschodniego”, a nie poważna muzyka. Publiczność bywała chłodna lub traktowała to jako folklor socjalistyczny, co bolało zwłaszcza tych, którzy czuli się częścią światowej sceny rockowej.

          - Republika (Grzegorz Ciechowski) – w latach 80. i po transformacji mieli mieszane doświadczenia na Zachodzie. Ciechowski wspominał frustrację, gdy nowofalowa, intelektualna muzyka była spłaszczana do „exotic Eastern European new wave”, a publiczność nie łapała poetyki i konceptu. To powodowało pewien uraz do „powierzchownego” odbioru za granicą.

          - Inni z nurtu poetyckiego/folk-rockowego: np. Stanisław Soyka czy Edyta Geppert – oboje mieli momenty, gdy zagraniczne koncerty (szczególnie w Europie Środkowej) kończyły się poczuciem, że publiczność nie w pełni docenia wokalną maestrię i głębię interpretacji, traktując to jako „miłą balladę”. Soyka szczególnie podkreślał różnicę między polskim a zagranicznym odbiorem jego jazzowo-piosenkarskiego stylu.

          Te urazy często wynikały z tego samego mechanizmu co u Niemena: artysta przywoził coś osobistego, ambitnego (akordeon jako symbol korzeni, poezja, eksperyment), a „naród bez tupetu” (jak piszesz) reagował lekko, kabaretowo lub obojętnie. W PRL i tuż po 1989 wielu muzyków czuło się „niedocenionych” za granicą – albo jako „komunistyczni rozrywkowcy”, albo jako zbyt lokalni.

          Czasem uraz szedł też w drugą stronę: artyści mieli pretensje do polskiej publiczności, że za bardzo „eksportuje” ich jako lekką rozrywkę (np. na festiwalach w Opolu czy na trasach emigracyjnych).

          Jeśli pamiętasz konkretne nazwisko, kraj, dekadę albo więcej szczegółów (np. czy to był rock, folk, jazz, czy inny incydent z akordeonem/instrumentem), to mogę bardziej precyzyjnie poszukać lub przypomnieć. Wielu z tych historii nie jest super-dokumentowanych publicznie (artyści opowiadali o tym w wywiadach radiowych czy książkach), ale motyw „braku zrozumienia” powtarza się u pokolenia lat 60.–80.

          Masz na myśli kogoś konkretnego z tego kręgu, czy szerszy kontekst artystów, którzy „czuli się niepoważnie traktowani”? https://grok.com/share/c2hhcmQtMg_52f74c25-5724-41e3-8586-2e5bc69acf06

          Szczegóły incydentu Niemena?

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
          • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

            Płonie stodoła, alarm trwa, więc myślę, a niech... O Ku*wa!

            Komentarz z YouTube: "Stodoła płonęła w Cecylówce Głowaczowskiej,niemcy zemścili się za pomaganie żydom na Polakach.Ok.50u ludzi spalili żywcem.Mój wójek uciekł,wygrzebał się,bo był malutki,a szwab który go widział,puścił,bo wójek miał aryjski wygląd."

            Gość
            Zgłoś
            Odpowiedz
            • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

              Może w Izraelu lepiej by go zrozumieli?

              -

              Czesław Niemen - Płonąca stodoła (TVP 1987) https://www.youtube.com/watch?v=1FSoa-7CvgM

              -

              Mówią płonie stodoła, płonie aż strach, aż kurzy się z niej

              Trzeszczy wszystko dokoła ściany i dach - gorąco, że hej

              Pobiegnij tam do niej szkoda czasu, bo

              stodoła płonie, a w niej ludzie jacyś są,

              Sołtys chyba już zwołał prawie pół wsi, pomagaj i ty.

              Płonie stodoła, alarm trwa, więc myślę, a niech...

              Dlaczego właśnie ja miałbym brać w dudy miech?

              -

              Chwytam wiadro więc w dłonie biegnę co tchu i widzę tam co:

              Płoną oczy i skronie, bawi się tu, par chyba ze sto,

              To sołtys swoją córkę za mąż dzisiaj dał

              Do żonki pali się pan młody - chłop na schwał.

              Zbrakło miejsca w mieszkaniu, ojciec i teść ugościć chciał wieś -

              W swojej stodole zrobił bal, tańczyłem i ja...

              Tak mogą płonąć stodoły każdego dnia...

              -

              Mówią płonie stodoła, płonie aż strach, aż kurzy się z niej

              Trzeszczy wszystko dokoła ściany i dach - gorąco, że hej

              Pobiegnij tam do niej szkoda czasu, bo

              stodoła płonie, a w niej ludzie jacyś są,

              Sołtys chyba już zwołał prawie pół wsi, pomagaj i ty.

              W swojej stodole zrobił bal, tańczyłem i ja...

              Tak mogą płonąć stodoły każdego dnia...

              -

              Miłego dnia...

              Gość
              Zgłoś
              Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 11

      Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

      Boże, znowu ten idiota z chat gpt.

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

        Spotkamy się o 18 pod samolotem na ścianie, okej?

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 14

      Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

      A jakie utwory byś chciał(-a) usłyszeć? Jakie gatunki muzyczne? Może na dudach ktoś umie zagrać? :)

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 15

      Odp.: Zdarza się jeszcze w OStrowcu, że grajek gra do kapelusza?

      Po angielsku:

      * dudy → bagpipes (najczęściej po prostu Scottish bagpipes dla dud szkockich)

      * kobza → kobza (czasem też kobza lute albo opisowo Ukrainian kobza)

      ### Krótko:

      * bagpipes = instrument z workiem i piszczałkami (dudy)

      * kobza = tradycyjny wschodnioeuropejski instrument strunowy, spokrewniony z lutnią

      Ważne:

      „kobza” nie ma bardzo ustalonego jednego angielskiego odpowiednika, więc często zostawia się oryginalną nazwę.

      Rufus Harley Jazz bagpipe Chim Chimney Chim Chim Cheree Mary Poppins https://www.youtube.com/watch?v=Dvbcb7TbEG4

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
4 posty w tym wątku zostały wyłączone z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Losowa firma:Dodaj firmę