Co ma piernik do wiatraka gościu 20:43? Dlaczego czepiasz się akurat religii? Na pewno z jej powodu uczeń nie popełnił samobójstwa. Bez przesady. Też chodziłem na religię do salek a później miałem ją w szkole i obiektywnie stwierdzam że to drugie rozwiązanie jest o wiele wygodniejsze. Dzieci sześcioletnie zawsze na religii kolorowały obrazki, było tak odkąd sięgam pamięcią i nie ma w tym nic dziwnego. Oczywiście piosenki powinny być bo one zawsze były ale to już zależy od katechety, nie każdy się sprawdza. Jeśli są jakieś problemy to należy je zgłaszać tam, gdzie potrzeba. Jednak atakowanie religii jako przedmiotu to przesada, tym bardziej że nie jest ona obowiązkowa.
Weź Klara się nie ośmieszaj, śmieszny ten twój temat i to co piszesz.
Ktos napisal do mnie, ze podejmujac powyzszy temat, osmieszam sie. Czy moglabym dowiedziec sie czym, co czyni mnie smieszna? Skrytykowanie cudzej wypowiedzi bez uzasadnienia jest dla mnie slabe I agresywne. Cenie rozmowe na argumenty, gdyz z rozmowy rodza sie wazne rzeczy.
Powtórzę jeszcze raz - wykorzystujecie śmierć ucznia, by załatwiać porachunki polityczne? Może z powodu osobistych problemów społecznych? Jak by nie nazwać, wykorzystujecie...Mgołabym jeszcze zadać krępujące pytanie na temat sytuacji w życiu waszych rodzin. Wszystko o nich wiecie, troszczycie się i wszystko jest pięknie. To cieszcie się tym. I nie wykorzystujcie cudzej tragedii do osobistych porachunków. To jest niegodne człowieka!!!!
Piernik do wiatraka jest taki, ze za mało godzin jest na realizacjępodstawy programowej innych przedmiotów bo je zabral przedmiot religia.Myślcie ludzie!
Doświadczony obserwacją edukacji własnych dzieci a obecnie wnuków śmiem twierdzić, że ataki na szkołę /całokształt/ są nieuzasadnione. Ocena tego,czy dana szkoła jest dobrą, czy złą zależy od dyrekcji i grona pedagogicznego. Jest znaczny brak nauczycieli z zamiłowania - większość wybiera ten zawód nie widząc dla siebie alternatywy. Kiedyś było inaczej. Nauczyciel żył problemami ucznia. Dziś niejednokrotnie wiąże osobiste problemy z wykonywanym zawodem. Na koniec cytat słów nauczycielki jednego z ostrowieckich gimnazjów: Już mi brakuje nerwów do tych becharów. Ocenę i komentarz pozostawiam czytelnikom tego Forum.
Dziadku śmiem twierdzić, że piszesz bzdury. Kiedyś byli z powołania a teraz nie? Obecnie uczą nauczyciele ok średnia 50 + , więc zaczęli uczyć 25 i co niektórzy ponad 25 lat temu. To nie są nauczyciele, którzy kończą studia za kasę, albo jakąś pseudo uczelnię. Piszesz, że się nie zajmują problemami dzieci? Dodatkowe zajęcia wyrównawcze, całodniowe wycieczki, zielone szkoły. Szukanie najtańszych biur albo organizowanie samemu żeby tylko taniej dla nas rodziców było. Gdy ja chodziłam do szkoły, to o słabe dzieciach czy z problemami nikt nie walczył. Drugoroczność była i nikt nie widział problemu. Gdy koleżanki nie rozumiały matmy to nie nauczyciel (bo strach było się przyznać) ale ja im tłumaczyłam lub drugi kolega świetny z tego przedmiotu. Przygotowując się do zajęć encyklopedię trzeba było wertować i ile czasu się traciło. A jaka była dyscyplina? Baliśmy się nauczycieli jak ognia. I prace społeczne, gdy delikwent podpadł.
Teraz dzieci nie mają źle. Nauczyciele jak kumple, wikipedia, drukarki, nie ma drugoroczności bo są jakieś poprawki, zajęcia dodatkowe itp . A jakie kary? A żadne. A że dzieci czasu nie mają? Policzcie ile spędzają przed kompem. Sami się z niego okradają. To co powiedziała pani n-lka z gim świadczy o niej, ale zapewniam cię dziadku, że dawno temu w niektóre dzieci też nie raz usłyszały że gamoń , że debil, że do 7 się nadaje(była taka szkoła dawno zwana też "Sorboną").
Gosc 15.46, podaj konkretne dane dotyczace ukonczonych uczelni przez nauczycieli, wowczas bedziesz wiarygodny. Konkretnie: szkola, liczba nauczycieli I ukonczone szkoly, albo dane wszystkich szkol.
Kilka razy zmieniały szkoły w klasach 1-3? 8:01 ty masz jakieś problemy z nauczycielami? Ile razy można zmieniać w ciągu trzech lat szkołę? Właściwie można zmieniać. Do klasy mojej córki w kl 2 trafiło dziecko , które odeszło w klasie 3. czyli w ciągi 3 lat trzy szkoły. Dziecko bardzo lubiane, ale rodzina patologiczna. Szkoda dziecka.
Eulalia obleciała już wszystkie co ciekawsze wątki na forum. Witamy, witamy
Włosy mi się na głowie jeżą jak słyszę co się w szkołach dzieje. Za moich czasów tak nie było, teraz dzieci dla siebie są okropne i bezduszne. Czy to przez bezstresowe wychowanie?