Poruszona watkiem o samobojstwie ucznia, mam pytania: kto wedlug Was zdecydowal o ilosci godzin ucznia w szkole, nauczyciel czy ministerstwo? Czy uwazacie, ze nauczyciel realuzuje program po zlosci I zadaje ogrom materialu po zlosci, czy robi to, co ma narzucone przez polski rzad, bo pozniej jest rozliczony z godzin? Kto zdecydowal, ze dzieci w podstawowce maja dwie lekcje religii tygodniowo?
Nauczyciele powinni zachowywać się nie jak wrogowie ucznia, bo tak póki co większość z nich się zachowuje. Nie powinni dzieci szufladkować, powinni być sprawiedliwi. Nie powinni poniżać dzieci a tak się zdarza. Powinni uczyć, dawać coś z siebie ale tu też są problemy, łatwiej zwalić wszystko na dom, matka uczy albo korepetytor a n-l i tak jednemu zawyży oceny, drugiemu zaniży. Dziś niestety w szkołach jest bardzo źle. Kiedyś po lekcjach miałam luz, bo n-l tłumaczył, podchodził bardziej indywidualnie a dziiś olewka. Uogólniam, wiem, bo są tacy, którzy tak uczą, że dziecko wszystko umie i lekcja wystarczy, jednak większość ma to w nosie.
gość 19:54 23.11.2015 dobrze napisane, podpisuję się rekami i nogami pod tym ;)
A kto atakuje? Po prostu radzą aby sprawdzić co się działo w szkole. Tam dzieciak spędza najwięcej czasu. Czemu nauczyciele (bo kto inny) wiecznie źle mówią o rodzicach? Sami niestety swoich dzieci często nie potrafią wychować. Odbijanie piłeczki. Swoją drogą ja też nie wierzę, że bez przyczyny dzieciak popełnił samobójstwo, a przyczyną czesto bywa szkoła. Dużo tego w tv ostatnimi czasy więc niedziwne, że wielu ludzi szukałby przyczyny w szkole.
Jeżeli chodzi o wątek religii, polecam stronę o świeckiej szkole, żeby znów nie kłopotać ludzi wałkowaniem w koło macieju, no chyba że ktoś nie robi nic tylko siedzi na foru. To staje się powoli nudne.
Nie interesuje mnie czy świecka czy nie, bo sama chodziłam w latach 70 i 80 do takiej szkoły, bo religia była w salkach katechetycznych i więcej we mnie wiary niż w obecnych krzyczących i plujących jadem katolikach mających religię w szkołach. Mnie przeraża , gdy 6 letnia wnuczka wraca i mówi, że na religii siedzą tylko w ławkach i coś rysują. Żadnych zabaw , piosenek czy wierszyków, a ostatnio przyszła upłakana bo katechetka powiedziała, że Mikołaj nie istnieje. Nie istnieje, ale od razu kubeł zimnej wody na głowę dziecka.
Co ma piernik do wiatraka gościu 20:43? Dlaczego czepiasz się akurat religii? Na pewno z jej powodu uczeń nie popełnił samobójstwa. Bez przesady. Też chodziłem na religię do salek a później miałem ją w szkole i obiektywnie stwierdzam że to drugie rozwiązanie jest o wiele wygodniejsze. Dzieci sześcioletnie zawsze na religii kolorowały obrazki, było tak odkąd sięgam pamięcią i nie ma w tym nic dziwnego. Oczywiście piosenki powinny być bo one zawsze były ale to już zależy od katechety, nie każdy się sprawdza. Jeśli są jakieś problemy to należy je zgłaszać tam, gdzie potrzeba. Jednak atakowanie religii jako przedmiotu to przesada, tym bardziej że nie jest ona obowiązkowa.
To samo powiedział ksiądz uczący mojego syna że mikołaj nie istnieje. Dziecko się rozpłakało zaczęło krzyczeć że go oszukiwaliśmy że sami podkładaliśmy prezenty że po co on pisał tyle listów jeśli ON nie istnieje!!! I po co tak ksiądz zrobił? Zniszczył mojemu dziecku błogie dzieciństwo..
Trzeba było powiedzieć dziecku, że na pewno ksiądz był niegrzeczny i Mikołaj nigdy do niego nie przyszedł, dlatego myśli, że go nie ma :)
10/10
Religia nie jest obowiązkowa, jak uczy ksiądz a nie katecheta to szczerze fajna, luźna lekcja. Nie ma spiny jak na w-fie czy muzyce.
Po reformie najnowszej (tej z likwidacją gimnazjów) przybędzie w planie historii i religii kosztem przedmiotów ścisłych, zwłaszcza matematyki.
Kilka postow, a odpowiedzi nie ma. Temat religii podjelam nie w zwiazku z planem lekcji. Jest nieobowiazkowa, ale presja grupy jest tak duza, ze nieliczni rodzice z dziecmi podejmuja decyzje o nie braniu udzialu w lekcji. To niewiele zmienia, poniewaz czesto lekcja religii jest w srodku szkolnego dnia I nie skraca planu. Mozna pojsc za wzorem innych panstw I zmniejszyc godziny wybranych przedmiotow. Ale wciaz nie wiem, czy ten dzien w szkole moze skrocic ministerstwo, czy jednak nauczyciel. Dotad myslalam, ze prace szkoly nadzoruje kuratorium, a prace kuratorium ministerstwo, ale po przeczytaniu niektorych wypowiedzi na tutejszym forum, mam watpliwosci. Dywagowanie o przyczynie samobojstwa, czy lezy w rodzinie, czy szkole, to upraszczanie do bialego lub czarnego. Aby publicznie zabierac glos w tej sprawie, wypadaloby miec cos madrego do powiedzenia. Forum czytaja nie tylko dorosli.
O jakiej presji grupy Ty mówisz. To bzdura i to totalna. Po prostu trzeba mieć jaja i nie być hipokrytą. W klasie mojego dziecka trzy osoby nie chodzą na religię i jakoś żadnych problemów z tym nie mają. Nikt na nich presji nie wywiera. Nie opowiadaj więc głupot. Z Twoim tokiem rozumowania to religii musiałoby w ogóle nie być. Gdyby była w salkach tez pisałbyś o presji? No bo gdyby większość klasy chodziła po południu do sali katechetycznej a Twoje dziecko nie to pewnie też czułoby presję. Jak widzisz nie tu leży problem.
O takiej presji grupy mowie: dziecko placze w domu, bo wszyscy z klasy chodza na religie, a ono musi isc do biblioteki. Placze tez, bo koledzy smieja sie z niego, ze jehowy. Jesli wymagasz, aby dziecko w wieku 8 albo 11 lat mialo jaja, to chyba nie masz pojecia o zyciu. Mam do powiedzenia tyle, co Gosc z 9.05. Moj temat powstal w obronie innych, ktorym przypisujecie wine za cudza smierc. Najprosciej jest komus ja przypisac, Wy stawiacie na szkole, nauczycieli. Lepiej Wam? Jesli ktos wykorzystal temat, to z pewnoscia byliscie pierwsi, dajac sobie upust na pedagogow. Wroccie do poprzedniego watku I sobie przypomnijcie. A gdyby ktos Was obwinil za czyjas smierc, jak czulibyscie sie? Poczytajcie sobie troche o specyfice samobojstw, moze zmienicie punkt widzenia.
Dziwne masz dziecko. U nas nie było z tym nigdy problemów. A co do nauczycieli, to wiadomo, że są różni. Nikt winy na nich nie zrzuca i nie rozumiem tych ataków i odbijania piłeczki. Atak to obrona, ale przed czym? Czy rzeczywiście mają sobie coś do zarzucenia? Jeśli to kolejne samobójstwo to jednak przyczyna może leżeć w szkole. Każda matka tak by myślała, bo w szkołach jest różnie. Idealnych już nie ma.
Pisząc o tzw" jajach" miałem na myśli rodziców a nie dziecko. Tak jak pisałem, w klasie mojego dziecka trzy osoby na religię nie chodzi i nie mają z tego powodu żadnych problemów. Dzieciom trzeba tłumaczyć takie rzeczy. Moje dziecko z nikogo się nie wyśmiewa, dużo rozmawiamy w domu na takie tematy bo samo zadaje pytania. Dzieci nie są złe ani głupie tylko niektórzy rodzice próbują je takie robić. Przecież gdyby ta religia odbywała się w salkach, tak jak kiedyś i większość klasy tam chodziła to i tak z Twojego dziecka by się śmiali skoro teraz to robią. Jak widzisz nie tu leży problem.
Dobrze, ze rozmawiacie ze swoim dzieckiem I wierze, ze nikomu nie dokucza. Sa jednak dzieci, ktore zachowuja sie inaczej. Gdyby religia byla popoludniami, chocby w szkole, te dzieci, ktore nie chodza na nia, konczylyby zajecia wczesniej dwa razy w tygodniu. Gdyby zabral po jednej lekcji polskiego, wfu czy edukacji wczesnoszkolnej, to znow krocej w szkole. Dzieci nie ucierpialyby na tym. A dochadza jeszcze zajecia dla dzieci, ktore musza odbywac sie w ramach dwoch dodatkowych godzin kazdego nauczyciela. Szkoda mi dzieci, ze juz w klasie szostej siedza po szesc, siedem a nawet osiem godzin w szkole. Gdzie czas na prace domowa, zainteresowania, dodatkowe lekcje z tanca lub angielskiego, zabawe? Ale wedlug mnie to sprawa ministerstwa, ktore decyduje o losie polskiej edukacji.