Jakie macie doswiadczenia w tym temacie drogie panie?.
Czy wasi faceci stają na wysokości zadania i dbaja o rodzinę?
Ciekawi mnie jak to jest naprawdę.
Dba by niczego nie brakowalo, choć mieszkamy z teściową wszyscy ze sobą współgramy więc chyba nie jest źle
Takie rzeczy widać od razu. Wystarczy tylko dobrze się przyjrzeć a nie patrzeć przez różowe okulary. Są normalni, dojrzali faceci i są wieczni chłopcy.
Nie zawsze. Czasami jeden z drugim udaje wielkiego dojrzałego.
Lepiej byc samej niz brac sobie na głowę faceta, któremu się będzie matkowało. Wogóle mam żal do pokolenia naszych matek, jak ich nie przygotowały do roli mężczyzny, gdyż my,młode kobiety w tej chwili mamy przerąbane, żeby znaleźć faceta, a nie dzieciaka, który jest obciążeniem i tak nie łatwej w Polsce życia kobiet, zamiast być jej wsparciem. Tragedia jest dzis z facetami bez jaj.
Same sobie wybieracie takich facetów. Jak jest porządny to go nie chcecie wolicie takiego co to koleżki, piwko itd. Później nie wiele się zmienia.
Moje panie do związku dorosnąć powinny obie strony.To że jesteście "słabą płcią"nie oznacza że w życiu codziennym macie się tylko podobać i nic więcej.Wasze wyobrażenia o partnerze czerpiecie z kobiecej prasy i z seriali.Tylko że tam pokazują klasę wyższą i średnią społeczeństwa,która nijak się ma do warunków ostrowieckich.Kolorowa prasa robi wam wodę z mózgu.
Otóż to gościu 19:05. Trafiłeś w samo sedno.
ja mam wspanialego meza,jestesmy razem 20 lat,kochamy sie ,wspieramy,znamy sie jak lyse konie,nie nudzimy sie,oby tak dalej bylo bo inaczej sobie nie wyobrazam.
A ja od 35 lat żyję w trójkącie(z teściową)Koszmar!
Znam takiego co matka bez niego nie potrafi zyc to jest dupek nie facet i lepiej niech nikomu zycia nie zatrowa tylko ciekawe jak ta kochajaca mamusia umrze znalam takich w podobnej sytuacji a potem z toczyli sie na dno
dziewczyny, uciekajcie!!! od mamisynków, wiem co mówie, bo w takich relacjach ZAWSZE będziecie tą trzecią, i dla mamusi, i dla niego.
byłam z facetem, co większą część swojej pensji oddawał mamusi, bo z nią mieszkał. Na początku stwierdziłam, ze ok, normalne, mieszka tam, więc ok. Potem mamusi sie spodobało, że jest dodatkowa pensja w domu, i juz synka nie chciała wypuścić, jak chciałam, żebysmy zamieszkali razem. On tez pewnie sie przyzwyczaił, bo posprzatane, ugotowane itd, a ze mną musiałby dzielic obowiązki na pół, więc po co mu to. Zmarnowałam tylko 2,5 roku życia na walke z tym...
"Oddałam" teściowej synka maminsynka. Odetchnęłam z ulgą. Tacy, z nieodciętą pępowiną, to najgorszy materiał na męża. Uciekajcie od nich, bo sobie tylko życie zmarnujecie.
przesadzacie kobitki,bo ktora matka chce zle dla syna,nie zapomnijcie ze wy tez bedziecie matkami,tesciowymi.
ja wiem, że nie chcą, ale niestety tworzą toksyczne relacje, są zaborcze, co wynika pewnie z ich problemów życiowych, przez to bardzo czesto nie umieją przygotować swoich synów do szcześliwych związków z innymi kobietami.
ojjoj- dokładnie tak to działa. Tylko szkoda,że matka nie zastanowi się nad tym,że takim postępowaniem, zaborczością niszczy życie własnemu dziecku. Ale na szczęście to już nie mój problem. Załuję jedynie,że tak długo czekałam i traciłam nerwy, bo małżonek okazał się typem niereformowalnym, z kompleksem Edypa, uznający tylko jedną, jedyną rację- mamusiną.
widzialy galy co braly!