Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.
                  • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                    założę się jakby ubrania były po 20zł pierwsi w kolejce byście stali

                    Gość
                    Zgłoś
                    Odpowiedz
                    • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                      Nie brońcie gościa,trzeba było zobaczyć,w jakim stanie był pies.Winny zaniedbania jest tylko właściciel biednego zwierzaka.Precz z tym sklepem!

                      Gość
                      Zgłoś
                      Odpowiedz
                    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 84

                      Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                      z tego co piszecie pies mial ok 15 lat,z tego co czytałam w fachowych pismach kiedy pies umiera potrafi nie jeść przez tydzień zanim umrze więc może to był jego czas? a pani akurat trafiła na taki niemiły moment?

                      Gość
                      Zgłoś
                      Odpowiedz
                      • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                        Pierwszy raz pani zadzwoniła po straż to jedzenie (dwa pełne garczki) i picie było wiec czy nie celowe zagranie.Może ktos miał cel podtrucie psa.Wątpie by wlasciciel chciał robić problem.NA zdjeciu nie wygląda ten pies na zagłodzonego i zaniedbanego.

                        Gość
                        Zgłoś
                        Odpowiedz
                        • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                          Nie wygląda?To musisz iść do okulisty.Ja go widziałem na żywo.

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                        • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 87

                          Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                          Mój pies umierał tydzień, z każdym dniem miałam nadzieję, że jeszcze z tego wyjdzie, miał podobnie jakieś 15-16 lat, to był duży owczarek niemiecki, ostatnie miesiące życia bardzo go osłabiły do tego stopnia, że nie miał siły chodzić, w ostatnim tygodniu przestał jeść tylko wodę pił, w ostatnich dniach miał siłę tylko na to,żeby głowę podnieść, wiedziałam, że to już koniec ale zwlekałam z decyzją o uśpieniu bo bardzo sama się tego bałam, gdyby wtedy ktoś na mnie zadzwonił na straż czy do animalsów to pewnie też posądzili by mnie o zagłodzenie i znęcanie się nad moim ukochanym psem, gdy zdecydowałam się go uśpić to odszedł na godzinę przed przybyciem weterynarza, gdyby wtedy ktoś mu zrobił zdjęcie to miałabym zarzuty prokuratorskie a to nie znaczy, że go nie kochałam on po prostu umarł ze starości.

                          Gość
                          Zgłoś
                          Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            Ale czy pani pies zdychał w samotności,gdzieś pozostawiony,bez kontaktu z panią?Zresztą nie o pani psa tutaj chodzi,więc się proszę nie wypowiadać.Smieszny jest ten pani wpis,wszyscy wiemy jak psy pod wlasciwą opieką zdychają,przy swoim opiekunie.Na tej działce,na której ta psina zeszła ,sąsiedzi słyszeli w nocy jakieś odgłosy.Tak szybko zdechł po interwencji policji.Dziwne,że piesek nie zaczekał do rana,bo właśnie jego "opiekun"miał sie wtedy spotkać na tej posesji z policją.

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            Pani z 22:13 bardzo mądrze tu napisała i nie pisz gościu z 23:25,że ten wpis jest śmieszny,mój pies też tak konał kilka dni,nie mogłam być przy nim bo chodziłam do pracy,może się zastanów jak miał być przy psie opiekun skoro pracuje od rana do wieczora.Z twojego wpisu wynika ,że ktoś dokonał w nocy "morderstwa na zlecenie" chyba za dużo filmów się naoglądałaś.

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Post nadrzędny dla poniższego posta o numerze 89

                            Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            Wcale nie jest tak. Moja mama ma starego psa i nie wygląda dobrze ale dba o niego wydaje dużo na leki a gdy wyjeżdża na kilka dni do siostry dzieci pilnować to ja dojeżdżam do psa i kotów (wszystkie znajdy) i dwa razy dziennie choć to 25km w jedną stronę, jednak leki, zastrzyk trzeba podać. U sąsiada pies na łąńcuchu i tak się zastanawiam czy nie powinnam tego gdzieś zgłosić. Trzeba dbać o zwierzaki, bo same o siebie nie zadbają. Mamy psiak chodzi jeszcze, ma problem z płucami i sercem, raz lepiej raz gorzej ale ma 10lat więc mama widzi jeszcze nadzieję choć leczy go już ze 2lata. Pies, o którym mowa był podobno sam, tak tu piszą więc to ogromna różnica.

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Post nadrzędny dla poniższego posta o numerze 91

                            Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            Jeżeli ten pies był stary i chory to przecież nic prostszego tylko kontakt z weterynarzem który go leczył - jego opinia będzie wiążąca w tej sprawie.Więc czy był chory i leczony?

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            Na tej posesji nikt nie mieszkał.Rzekomo mieli psiaka dokarmiać,sżsiedzi,a właściciel miał się zjawiać 2 razy w tygodniu.Pies nie był leczony,dopiero właściciel na prośbę policji miał go zawieżć na drugi dzień rano do weterynarza.Ale rano policja po przyjeżdzie na posesję stwierdziła,że zwierzę jest martwe.

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            Dziwne informacje : zagłodzony,odwodniony,otruty ,nieleczony itp. Teraz jeśli opinia po sekcji od weterynarza będzie że było inaczej to pewnie "przekupiony" !

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            hehe dobrze piszesz gościu z 15:57

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            Jak się zwierze leczy to od weterynarza dostaje się paragon za usługę a po za tym wszystko jest wpisywane w książeczkę, a weterynarz zapisuje u siebie, więc nie problem sprawdzić.

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            A kto powiedział ze nie był leczony ?

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            A był?To może napiszesz jeszcze u którego weta?

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            Pies był wychudzony, wyczerpany, odwodniony. Wisiała na kościach tylko skóra... Pies miał postawione wiadro z wodą pod płotem ale nie był w stanie się do niego doczołgać co też widziałem na własne oczy. W wiadrze schowanym we wraku samochodu znajdowała się sucha karma z Biedronki (a czy 15 letni pies jada suchą , twardą karmę???). Posesja wyglądała na małe złomowisko na którym prócz sterty zardzewiałych blach samochodowych, wraków kilku samochodów , wysuszonej trawy znajdowała się szopa , w której pies spędził ostatnie lata swego życia bo nie dostał od "swojego pana " nawet budy. Posesja ogrodzona jest z trzech stron betonowym, 2 metrowym ogrodzeniem a od uliczki około 2 metrowej wysokości ogrodzeniem ze szczelnie zbitych desek. Ani pies nie mógł przez takie ogrodzenie widzieć nikogo ani nikt nie mógł widzieć psa bez zaglądania przez dziury i szczeliny w płocie. Pies dokarmiany był rzekomo przez właściciela 2 razy w tygodniu chociaż przez ostatni tydzień wogóle u psa nie był jego "pan" oprócz sytuacji kiedy to został wezwany na miejsce, poniważ czekała już tam Straż Miejska i Policja. Pies nie posiadał książeczki, nie miał szczepień i nie był leczony weterynaryjnie - tak zeznał w obecności Policji i świadków właściciel. Zaznaczę, że właściciel mieszka w nowym , przepięknym domu , a pies przez ostatnie lata żył w miejscu, które zostało opisane. Jeśli w tym co zostało przeze mnie napisane w jakikolwiek sposób nie podałem prawdy proszę o wytoczenie mi sprawy o pomówienie.... Posiadam zdjęcia psa, posesji. Ten pies przez lata pracował jako stróż komisu samochodowego a kiedy jego pracodawca zmienił działalność zawodową zostawił niepotrzebnego psa na opuszczonej, zagraconej posesji. Na tym kończę swój komentarz a każdy w tym miejscu może myśleć sobie co tylko chce.

                            Gość
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
                          • Odp.: Zagłodzony pies na ostrowieckiej posesji. Straż Miejska: „Nic się nie dzieje”

                            To przerażające co napisałeś gościu 21:45. Brak mi słów... nie wiem co napisać :((( Czy ludzie nie mają już sumień? Bardzo ubolewam nad bezdusznym postępowaniem ludzi w Polsce wobec zwierząt...bardzo... :( Po co posiadać zwierzę jak się nie ma dla niego czasu, chęci do opieki nad nim itd... Przykre to.

                            fajna
                            Zgłoś
                            Odpowiedz
    17 postów w tym wątku zostało wyłączonych z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.
    
    - Reklama -
    - Ogłoszenie społeczne -

    - Reklama -

    - Reklama -
    - Reklama -
    - Reklama -
    Losowa firma:Dodaj firmę