Hej :) Wszyscy jesteśmy dumni skąd pochodzimy i równie wszyscy kochamy to miasto i zawsze będziemy o tym pamiętać. Każdy narzekający na Ostrowiec w głębi duszy coś czuje do tego miasta! Jestem bardziej niż pewny, że każdy by chciał zostać w Ostrowcu i z nim wiązać swoją przyszłość, ale pytam się jak to zrobić? Zarabiając przeważnie około od 1200 złotych miesięcznie jak młoda osoba ma myśleć o tym aby stać się chociażby samodzielnym człowiekiem i wyprowadzić od rodziców, a nie mówić już o przyjemnościach i chęci rozwoju.
Nawet mieszkając z dziewczyną i zarabiając we dwoje te 2500 złotych, jak wysokie koszty są na Ostrowiec i jak tu myśleć o założeniu rodziny? To dlatego my młodzi chcemy się stąd wyrwać, aby szukać lepszego, spokojnego jutra.
Mieszkam w Anglii od kilku miesięcy. Zarabiam miesięcznie od 1300 do 1800 funtów (Najniższa krajowa w fabryce + nadgodziny)
Koszty życia: wynajmu pokoju 65f+/- za tydzień, a z jedzeniem to wychodzi łącznie 300-400 funtów na miesiąc. Reszta? No tylko się zastanówcie :)
Koszt wynajmu jednakże domu lub mieszkania: dwie sypialnie + salon + kuchnia + łazienka 600 funtów w górę w zależności od tego jaki stan, ile pokoi, jaka okolica.
Ostatnio zrobione zakupy - garnki, patelnia, sztućce, talerze, pojemniki, termos i pierdoły do domu, kuchni, pracy oraz po prostu potrzebne na co dzień. Zakupy w TESCO - półka wysoka i czasami średnia, nigdy najniższa. Koszt 130 funtów. Aby kupić to wszystko w Polsce potrzebowałbym na to około 180 funtów. Gdzie logika? Stosunek zarobki - ceny?
Patrzcie sobie na ceny na stronie asda . com
Jeden przykład: Domestos marki DOMESTOS kosztuje funt, a na wyprzedaży pół funta. Wiele, wiele innych. Stosunek zarobki - koszty? Odpowiedzcie sobie sami dlaczego MY młodzi stąd niestety "uciekamy".
Wyjeżdżamy, pracujemy, borykamy się z tym, że jesteśmy tutaj obcy, ale stać nas na normalne życie, wakacje w ciepłych krajach ponosząc koszty opuszczenia rodziny, przyjaciół, ojczyzny.
Nie żałuję i na pewno szybko nie wracam ;)
Opuszczamy rodzinne strony nie dla swojego t zw."widzi mi się",tylko dlatego,że we własnym mieście rodzinnym,nie mamy możliwości normalnego życia.Piszę normalnego,czyli bez luksusów.Ale niestety za 1200zł/mies?....Jakie perspektywy dla młodzieży...?Ale co tam, byle do jutra...niektórzy tak podchodzą do życia niestety...))
No tak, a zobacz jak w kilka minut wylała się gorycz, wrogość i negatywne nastawienie. Nigdzie nie napisałem, że jestem bogaty, ani nikogo nie określiłem biednym, a ludzie cisną sami. Jakie to niestety "polskie".
Powodzenia życzę Ja już niestety nie mogę wyjechać: rodzina, starsi rodzice,wiek powiedzmy sredni .Ale potwierdzam- żyć tutaj już się nie da.Ja pracuję od rana do wieczora i utrzymać się jest ciężko; nie mówiąc o tym, że trzeba pożyczać na media.Za to raj jest dla złodziei i oszustów ale, cóż taki kraj q właściwie rząd i pomyśleć,że jeszcze około 5 lat temu nie było żle
Ja życzę powodzenia w Polsce, wytrwałości i lepszego jutra! :)
Za PiS-u było lepiej... Za PO jest tragedia!
przepraszam, ale bardzo irytuja mnie takie stwierdzenia. To czy jest to Pis, PO czy innego tego typu odlamy w przeszlosci to nic nie zmienia. Sa to ci sami ludzie od 89, tylko pod innym plaszczem przykryci. Zastanawia mnie kiedy w koncu wiekszosc to dostrzegnie. Prawda jest taka, ze kraj wraz z dobytkiem i jego obywatelami sukcesywnie zostaje wyprzedawany. Nie wiem czy to bylo zamierzeniem zmiany ustroju, ale mnie osobiscie juz meczy cala ta niepotrzebna walka z panstwem i przetrwaniem. Zaraz wskoczy mi 30 i coraz czesciej zasstanawiam sie nad wyjazdem. Ilez mozna zyc w niepewnosci? Ilez mozna zyc w ciaglym wyzysku ze strony rodakow, pseudo-biznesmenow, ktorzy uwazaja sie za szlachte, zatrudniajac za najnizsza lub na czarno. Ilez mozna byc okradanym przez rzadzacych ze zdrowia i dobytku. Wiekszisc urzedow w tym kraju to fikcja stojaca na parodii - gdzie wszedzie jestem wrogiem i potrzebujesz milion dokumentow, aby domagac sie o swoje.
Autor ma racje, szkoda opuszczac miasto gdzie sie dorastalo i ma sie tysiace wspomnien. Jednak z drugiej strony, bycie przegranym to takze dawanie sie okradac. Ceny mieszkan, samochodow, a nawet artykuly pierwszej potrzebny wszedzie naokolo sa tansze niz w tym kraju. Stosunek zarobkow do cen to jakas paranoja. Lubie Polske za to gory, lasy, morze i klimat w jakim zyje sie tutaj, ale chyba najlepsza perspektywa jest wyjazd i ewemtualnych przyjazd na starosc (bo starosci dozyc tutaj, to niedlugo bedzie nie lada wyczyn). Uciekajmy, skoro nawet byly premier to zrobil - cos w tym musi byc.
Nadal te same twarze w "wiadomościach", tylko troszeczkę postarzałe, coraz więcej podatkowych podatków od podatków, większe przekręty i afery, o których najpierw głośno, a później jakoś dziwnym trafem cisza :) Z deszczu pod rynnę i cały misterny plan "cudownej ojczyzny" psu w "cztery litery" :/
popieram, trzeba isc na wybory.
O to nie tylko w Anglii jest taki przelicznik . Ja na razie pracuję w Niemczech sam , ale na jesieni zabieram już ze sobą swoje dzieciaki i żonę . Zarabiam może i na razie nie wiele bo delikatnie ponad 2500 euro i wystarczy zwykłe porównanie ; niech ktoś z Ostrowca zarabia również 2500 pln(co w tym mieście będzie to kosmicznie wysoka pensja) i obydwaj podjedźmy zatankować auto - ja w Niemczech zapłacę 1,19 euro , a Polak ponad 4,50 pln czyli proszę zobaczyć komu kwota 2500 euro/pln zacznie się szybciej kurczyć . Co do pozostałych cen to wcale w Niemczech drożej nie jest , są nawet produkty tańsze niż u nas , a o ich jakości w stosunku do produktów , które kupuje się w Polsce nie ma co dyskutować .
Prawdą jest , że wolałbym zostać w Ostrowcu w końcu to moje rodzinne miasto , ale przykro mi odwrotu już od naszej decyzji nie ma .
Był czas kiedy mnóstwo moich znajomych kilka lat temu wyjeżdżało stąd do Anglii . Wiadomo , że jednym powodzi się lepiej , a drugim gorzej , ale nikt nie wraca . Był czas , że jadąc w święta do kościoła , czy też na ulicy było mnóstwo aut na Angielskich numerach , bo ludzi przyjeżdżali jeszcze w odwiedziny . Teraz już w ogóle , albo mało kto , bo prawdą jest , że coraz mniej mają tu rodziny , znajomych i innych rzeczy do których mogliby tu wrócić .
To wszystko prawda. Ale jest druga strona medalu. Piszesz tylko o podstawowych kosztach życia, wszystko jest dobrze póki jest zdrowie , jesteś młody , nie masz dzieci i wydatki masz niewielkie. Niestety ceny usług , leczenia prywatnego , koszty zakupu domu czy mieszkania są już o wiele , wiele większe niż w Polsce. Życie na podstawowym poziomie , na tzw. minimum - owszem jest tam dużo tańsze , łatwiejsze. Ale chcąc przejść na trochę wyższy poziom to już trudniej. Większość z tych , którzy wyjechali niestety pozostaje na poziomie minimum i żyje latami w wynajętym pokoju , ciesząc się , że mają funty na markowe dżinsy , perfumy i inne pierdoły , na wakacje na południu Europy raz do roku i na wyjścia do pubu czy restauracji. Ale nie stać ich na prywatną wizytę u dobrego lekarza czy lepszą szkołę dla dzieci. I tak wegetują - tyle że ta wegetacja trochę lepsza niż w kraju. Lepiej powodzi się tym , którzy tu pozakładali firmy albo mając wykształcenie i siłę przebicia nie poprzestali na pracy w fabryce za minimum tylko poszli dalej i im się powiodło - ale to mniejszość. Widzę to na co dzień , jestem tu od 10 lat.
To też prawda. Widać choćby po tym ile osób przyjeżdża do Polski na leczenie , zabiegi czy żeby sobie zrobić zęby. Za granicą po prostu ich na to nie stać.
Gość 11:05 nie to, że nie stać, ale Polak jest oszczędny i woli zaoszczędzić, bo za granicą drożej to wychodzi. Czy to źle, że przyjedzie i da zarobić krajanowi :) Zresztą osoba, która założyła wątek ma rację. Tutaj koszty życia w stosunku do zarobku są za wysokie. Za granicą jest odwrotnie. Każdy chce godnie żyć więc ucieka gdzie może sobie na to pozwolić. Co by było, gdyby teraz wszyscy Polacy powrócili do kraju? Urzędy Pracy by pękały w szwach od rejestracji, nie mówiąc już jak by słupek bezrobocia poszybował w górę. A za granicą wcale tak lekko nie ma jak to sobie niektórzy ludzie myślą.
Wiem że tam żyje się lepiej ale w moim wieku już nigdzie nie wyjadę.
Do gościa z 11:05 no weź takie Czech, zęby leczysz za darmo i to nie jakimiś wypełniaczami z lat 80, ale takim, że u naszych dentystów musiałbyś zapłacić 150 zeta za ząbka. Dalej okulistyka, refundowane zabiegi o których nawet się nie śni w ministerstwie zdrowia. A to nie jakieś niemcy czy inne duńczyki, to tylko te wyśmiewane przez polaczków, pepiczki.
Ja tam wolę w Polsce robić,niż w UK siedzieć na zmywaku.
Racja - wolę w Anglii pracować(!) na zmywaku i coś mieć :) Niż w Polsce "siedzieć" i właśnie niestety nic nie robić ;) Praca w Polsce to pańszczyzna, po co robić, skoro niby coś masz, a tak na prawde tego za chwile nie masz. Zaciskasz pasa od pierwszego do dziesiątego, a później czekasz na wypłate i kombinujesz, jak tu pociągnąć do pierwszego. Taki przykład ;)
I w wieku 40-50-60 lat też chcesz na tej taśmie pracować czy na zmywaku? Dla mnie to by było trochę uwłaczające, to jest dobre dla studenta na wakacje. Uważasz, że całe życie będziesz młody, silny i zdrowy, żeby tyrać tak fizycznie na obczyźnie jako zwykły robol? Jeśli w Polsce też miałbyś robić to samo co tam bo nie masz, wykształcenia, głowy na karku, pomysłu na swoją karierę to ok, lepiej robić to tam za lepszą kasę. Natomiast same pieniądze to nie wszystko, do grobu ich nie zabierzesz. Konsumpcjonizm was zjada. Ja wolę pracę umysłową w swoim zawodzie, który lubię, czystą, za biurkiem, mimo, że za połowę mniejsze pieniądze. Żyję skromniej, ale w swoim kraju, który kocham, gdzie jestem u siebie, a nie obcy. Mam rodziców na miejscu bo coraz starsi i też tego potrzebują i będą potrzebować coraz bardziej z wiekiem opieki. Nie wyobrażam sobie widzieć widzieć ich kilka razy do roku i na Skypie.