Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.

Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

Ilość postów: 19 | Odsłon: 1767 | Najnowszy post
  • Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

    Po pierwsze idę na wybory bo to obowiązek. A po za tym jako człowiek chyba trochę wieżący myślę sobie tak: Mam pewne sprawy do Boga(tzw prośby) a więc wrzucając kartkę do urny będę mógł pomyśleć sobie tak:

    Ja robię coś dobrego, spełniam obowiązek to ty też mi pomóż.

    Po drugie nie głosuję ani na PO ani na PIS.

    Po trzecie jeśli mam do wyboru głosować na PO czy PiS to już wole chyba na Korwina.

    Po trzecie chyba będę głosował na Kukiza.

    Ludzie!Wybór prezydent nie ma takiego znaczenia(małe kompetencje prezydenta). Zaryzykujmy. Wybieżmy kogoś bezpartyjnego a jednocześnie w miarę rozsądnego.

    Gość_Grzegorz
    Zgłoś
    Odpowiedz
    • Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

      Niestety rozsądny jest tylko jeden kandydat i jest nim obecny Prezydent RP.

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

        Bzdury opowiadasz gościu 17:01 ale na szczęście coraz więcej osób to rozumie. Głosowanie na Bula jest passe ;) http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-tns-polska-dla-wiadomosci-spada-poparcie-dla-prezydenta-komorowskiego/7ncfhr

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

          zamknij

          Dzięki Tobie Forum może być lepsze - klikaj w tę ikonę: przy wpisach łamiących regulamin.

          Korzystasz z tego forum na własną odpowiedzialność

          Pętla zaciska się na szyi marsz.Komorowskiego..... Dodaj do ulubionych

          qwardian 21.11.08, 22:35 Skasujcie

          Odpowiedz

          2008-11-21, 20:52:36

          CZEGO BOI SIĘ MARSZAŁEK POLSKIEGO SEJMU

          „Ostatnio kilkakrotnie widziałem marszałka w stanie silnego

          podenerwowania. Pierwszy raz, gdy pytano go o związaną z WSI

          spółkę „Pro civili”. Drugi raz niedawno, gdy pytano go o kontakty z

          Leszkiem Tobiaszem i Aleksandrem L.” – te słowa Antoniego

          Macierewicza sprzed trzech tygodni wracają dziś, niczym echo, po

          wczorajszych zeznaniach Wojciecha Sumlińskiego podczas posiedzenia

          sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Specyfika prac tej komisji

          wyklucza jawność posiedzeń, zatem ludziom zainteresowanym

          aferą „Marszałkową” i losem dziennikarza wypadało jedynie czekać na

          informacje z wiarygodnych źródeł. Ponieważ czwartkowa wizyta

          Sumlińskiego w Sejmie została, z zachowaniem wszelkich prawideł

          sztuki dezinformacji, „przykryta” zeznaniami kilku renegatów,

          występujących na forum speckomisji ds. rzekomych nacisków – należało

          spodziewać się kompletnego, zwyczajowego milczenia mediów w tej

          sprawie.

          Tym bardziej na słowa uznania zasługuje postawa Wojciecha

          Wybranowskiego, który jako jedyny dziennikarz „z jajami” odważył się

          poinformować dziś o szczegółach zeznań Sumlińskiego i ujawnił

          kolejne kłamstwo Bronisława Komorowskiego. Kłamstwo – na tyle

          istotne, że może stanowić ważną przesłankę wskazującą na motywy,

          jakimi kierował się Komorowski, inicjując nagonkę na dziennikarza.

          Dowiedzieliśmy się, że marszałek polskiego Sejmu kłamał przed

          prokuratorem twierdząc, że nie zna Wojciecha Sumlińskiego.

          Przypomnę, że kłamał również publicznie, przed mikrofonami radia,

          gdy 1 sierpnia br. twierdził: „Akurat o panu Sumlińskim nic nie

          wiem, chyba nie znałem tego pana, więc moje zeznania dotyczyły

          byłego czy pułkownika dawnych służb komunistycznych...”

          Tymczasem, przed sejmową komisją ds.specłużb dziennikarz oświadczył,

          że spotykał się wielokrotnie z Komorowskim w roku 2007, a tematem

          rozmów był przygotowywany dla programu „30 minut" w TVP Info

          materiał o Fundacji Pro Civil.

          Niewykluczone, że to wówczas Komorowski zorientował się, iż wiedza

          Sumlińskiego na temat kontaktów posła PO z wojskowymi służbami, może

          stanowić zagrożenie dla jego dalszej kariery politycznej.

          Najwyraźniej, pytania zadane przez Sumlińskiego wywarły wówczas tak

          ogromne wrażenie na Komorowskim, że przez kilka następnych dni

          lutego 2007r. wciąż wspominał sprawę Fundacji Pro Cyvili.

          Oto w wywiadzie dla Moniki Olejnik 19 lutego 2007r ( trzy dni po

          opublikowaniu Raportu z Weryfikacji WSI), Komorowski tak komentuje

          ujawnienie przez prezydenta treści Raportu:

          „Myślę, że pan prezydent nie do końca w pełni świadomie wszystko,

          nie wszystko przeanalizował. Tam jest na przykład taki przypadek, że

          pan prezydent mówi zresztą o tym na konferencji prasowej, że jakimś

          dowodem na zbrodnie WSI miały być nieprawidłowości w ramach

          Wojskowej Akademii Technicznej, gdzie byli zamieszani oficerowie,

          słynna fundacja Pro Civili.”

          Trzy dni później, 22 lutego 2007r w wywiadzie dla Gazety.pl,

          poświęconym w całości ocenie Raportu, na pytanie dziennikarza –

          „Czyli właściwie z WSI nie było problemów?” – Komorowski stwierdza:

          - „Były. Ale znaczna większość grzechów WSI przytoczonych w raporcie

          nie jest żadną sensacją. Te sprawy od dawna bada prokuratura. Np.

          afera fundacji Pro Civili. Rozpracowały ją same WSI za czasów gen.

          Rusaka. W 2000 roku, kiedy kierowałem MON, sprawa została skierowana

          do prokuratury i znalazła finał w sądzie.

          Cóż takiego tkwi w sprawach dotyczących fundacji, co sprawiło, że

          Komorowski, najwyraźniej pod wpływem rozmów z Wojciechem Sumlińskim,

          próbuje bagatelizować problem i zapewnia publicznie, że jako

          minister ON dopełnił swoich obowiązków? Czy na pewno dotyczy okresu,

          gdy Komorowski szefował w MON, czy może ma związek z czasem innej

          aktywności obecnego marszałka i jego przyjaciółmi z WSI?

          Sprawa musi być ważna, skoro Komorowski „wytypował” dziennikarza

          jako ofiarę kombinacji operacyjnej służb i świadomie skazał go na

          zawodową śmierć.

          Jeśli pamiętać, jakimi metodami środowisko WSI „zamykało usta”

          ludziom zainteresowanym fundacją Pro Cyvili, można bez cienia

          sarkazmu uznać, że Wojciech Sumliński „miał szczęście”.

          Dziennikarz Dariusz Kos, tak w lutym 2007 roku opisywał

          okoliczności, w jakich wspólnie z Robertem Zielińskim próbowali

          w „Super Expresie” badać sprawę fundacji:

          „ Był przełom czerwca i lipca 1999 roku. Pracowałem wtedy w “Super

          Expressie”. Razem z Robertem Zielińskim stanowiliśmy “śledczy team”

          dziennikarski “SE”. Robert zadzwonił, przejęty. Dostał “cynk” o

          dużej aferze w wojsku. W redakcji opowiedział o co chodzi. Chodziło

          o “Pro Civili”, Wojskową Akademię Techniczną i PKO BP. W tle WSI.”

          [...]

          I wtedy zaczęły się dziać wokół mnie dziwne rzeczy. Nagle moją pracę

          szefostwo “SE” zaczęło źle oceniać. Nagle przestała liczyć się

          jakość materiałów, a zaczęłą ilość. W dodatku ważne było na jakiej

          stronie i ile publikowano moje artykuły. Podliczano ile

          miałem “jedynek”, ile “trójek”, a ile “cover story”. Spadały, jak

          iskry dziwne plotki. Atmosfera wokół mnie gęstniała z dnia na dzień.

          W końcu w połowie 1999 roku szefostwo “SE” postanowiło się ze mną

          rostać. Dziwne, że wtedy gdy zaczęliśmy porządnie rozpracowywać z

          Robertem akurat sprawę Pro Cyvili. Po latach wiem, że było to na

          rękę WSI. Musieli spokojnie kończyć swoje przekręty z innymi bankami

          i rozpocząć tuszowanie sprawy. Robertowi w końcu udało się całą

          aferę opisać, lecz dopiero w marcu 2000 roku. Po ponad pół roku od

          kiedy wspólnie zabraliśmy się za tą sprawę. Po moim odejściu z “SE”,

          a przed publikacją tekstu Roberta działy się dziwne rzeczy z osobami

          zaangażowanymi w przekręt. Jeden z wojskowych inicjatorów akcji z

          drenowaniem PKO BP i innych banków zginął w wypadku. Innego

          zasztyletowano, kogoś pobili nieznani sprawcy. Zaś pewien J. S.,

          który dysponował jednym z kont przekręciarzy poleciał w Sekułę,

          czyli dwukrotnie postrzelił się w brzuch.

          Można więc powiedzieć, iż ze mną postąpiono łagodnie. Wyrzucono

          tylko z pracy i pozbawiono środków do życia. Lecz nie pozbawiono

          samego życia. Ot, takie tam utrudnienia.”

          Choć zakładam, że temat fundacji Pro Cyvili jest powszechnie znany,

          spróbujmy zauważyć, w jakim kontekście nazwa ta wielokrotnie pojawia

          się w Raporcie z Weryfikacji WSI:

          „Na początku marca 1993 r. rozpoczęto prowadzić sprawę pod

          krypt. „PACZKA”, której głównym figurantem był kpt. Piotr Polaszczyk

          (ten sam, który w 1991 r. nawiązał kontakty z politykami prawicy. Na

          przełomie 1992/93 r. rozpoczął on działalność w branży samochodowej,

          gdzie m.in. kooperował z firmą Polmot Trading.

          W toku tej sprawy WSI zajmowała się również Fundacją „Pro Civili”

          (założoną m.in. przy współudziale obywateli Austrii, Manfreda

          Hollestscheka i Antona Kasco), mającą pomagać b. funkcjonariuszom

          państwowym. Z fundacją związany był również kpt. P. Polaszczyk,

          którego żona pełniła funkcję Dyrektora Generalnego Fundacji.

          Członkami Rady Fundacji byli również m.in. Janusz Maksymiuk.

          Fundacja ostatecznie została całkowicie przejęta przez oficerów WSI

          (w tym m.in. przez płk. Marka Wolnego) i współtworzyła sieć spółek

          wykorzystujących Wojskową Akademię Techniczną.

          Z upływem czasu rozpracowanie „aktywności gospodarczej” kpt. P.

          Polaszczyka przestało być zasadniczym celem sprawy. Prowadzący ją

          zainteresowali się przede wszystkim kontaktami figuranta sprawy ze

          środowiskami politycznymi, a zwłaszcza z politykami z rządu J.

          Olszewskiego. M.in. dokonano rozpoznania operacyjnego kontaktów kpt.

          Polaszczyka z b. ministrem J.

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 8

      Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

      Jeśli ktoś ma zamiar głosować na bande czworga, 10 maja niech lepiej siedzi w domu....

      Wybór prezydenta spoza układu ma sens, bo nie będzie podpisywał chorych ustaw przegłosowanych przez peło, jak to było teraz choćby z pracą do 67 lat...

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

        fakt trzeba iści ale czy to coś znacząco zmieni śmiem wątpić potrzebne były by zmiany nie tylko prezydenta .

        Gość_ktoś.
        Zgłoś
        Odpowiedz
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 12

        Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

        Każdy byle nie Bul bo nas Polaków osmiesza za granicą. Wchodzi w butach na krzesło. Ciekawe czy po Belwederze tez z żoną wchodza w gumiakach na krzesla?

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 13

        Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

        jak zwykle obiecanki cacanki przed wyborami lub milczenie jak nasz kochany prezydent a po wyborach grom z jasnego nieba i wstyd

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

          lepszy Duda niż Komorowski który już był i czas na zmiany dosyć starych rządów

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 15

        Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

        Otóż to. Więc mój apel jest prosty, głosujcie na Kukiza! :)

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

          wszyscy, którzy chcą aby te układy w rządzie zostały w końcu rozwalone wiedzą na kogo głosować

          reszta ciemnogrodu zagłosuje na bula lub dude przez co w kraju znowu nic się nie zmieni i ciągle będą rządzić mafijne partyjne kliki

          Gość_on
          Zgłoś
          Odpowiedz
        • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 18

          Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

          Szkoda, że Doda nie startuje bo bym chyba na nią głosował... Zrobiliście sobie z Kukiza wielkiego wybawiciela, a to zwykły celebryta. Już zapomnieliście jak wspierał po i swojego byłego kolegę Tuska w wyborach bo liczył na zwolnienie z podatków?

          Gość
          Zgłoś
          Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 17

      Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

      Głosowanie to nie obowiązek tylko przywilej. I dlaczego piszesz na kogo będziesz głosować, a na kogo nie?

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
      • Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

        A TY na kogo zagłosujesz i dlaczego?

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
    • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 25

      Odp.: Wybory prezydenckie. Idę, bo to obowiązek

      Wybory to nie jest obowiązek tylko przywilej,prawo!!

      Gość
      Zgłoś
      Odpowiedz
11 postów w tym wątku zostało wyłączonych z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -