Po pierwsze idę na wybory bo to obowiązek. A po za tym jako człowiek chyba trochę wieżący myślę sobie tak: Mam pewne sprawy do Boga(tzw prośby) a więc wrzucając kartkę do urny będę mógł pomyśleć sobie tak:
Ja robię coś dobrego, spełniam obowiązek to ty też mi pomóż.
Po drugie nie głosuję ani na PO ani na PIS.
Po trzecie jeśli mam do wyboru głosować na PO czy PiS to już wole chyba na Korwina.
Po trzecie chyba będę głosował na Kukiza.
Ludzie!Wybór prezydent nie ma takiego znaczenia(małe kompetencje prezydenta). Zaryzykujmy. Wybieżmy kogoś bezpartyjnego a jednocześnie w miarę rozsądnego.
Niestety rozsądny jest tylko jeden kandydat i jest nim obecny Prezydent RP.
Bzdury opowiadasz gościu 17:01 ale na szczęście coraz więcej osób to rozumie. Głosowanie na Bula jest passe ;) http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sondaz-tns-polska-dla-wiadomosci-spada-poparcie-dla-prezydenta-komorowskiego/7ncfhr
zamknij
Dzięki Tobie Forum może być lepsze - klikaj w tę ikonę: przy wpisach łamiących regulamin.
Korzystasz z tego forum na własną odpowiedzialność
Pętla zaciska się na szyi marsz.Komorowskiego..... Dodaj do ulubionych
qwardian 21.11.08, 22:35 Skasujcie
Odpowiedz
2008-11-21, 20:52:36
CZEGO BOI SIĘ MARSZAŁEK POLSKIEGO SEJMU
„Ostatnio kilkakrotnie widziałem marszałka w stanie silnego
podenerwowania. Pierwszy raz, gdy pytano go o związaną z WSI
spółkę „Pro civili”. Drugi raz niedawno, gdy pytano go o kontakty z
Leszkiem Tobiaszem i Aleksandrem L.” – te słowa Antoniego
Macierewicza sprzed trzech tygodni wracają dziś, niczym echo, po
wczorajszych zeznaniach Wojciecha Sumlińskiego podczas posiedzenia
sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Specyfika prac tej komisji
wyklucza jawność posiedzeń, zatem ludziom zainteresowanym
aferą „Marszałkową” i losem dziennikarza wypadało jedynie czekać na
informacje z wiarygodnych źródeł. Ponieważ czwartkowa wizyta
Sumlińskiego w Sejmie została, z zachowaniem wszelkich prawideł
sztuki dezinformacji, „przykryta” zeznaniami kilku renegatów,
występujących na forum speckomisji ds. rzekomych nacisków – należało
spodziewać się kompletnego, zwyczajowego milczenia mediów w tej
sprawie.
Tym bardziej na słowa uznania zasługuje postawa Wojciecha
Wybranowskiego, który jako jedyny dziennikarz „z jajami” odważył się
poinformować dziś o szczegółach zeznań Sumlińskiego i ujawnił
kolejne kłamstwo Bronisława Komorowskiego. Kłamstwo – na tyle
istotne, że może stanowić ważną przesłankę wskazującą na motywy,
jakimi kierował się Komorowski, inicjując nagonkę na dziennikarza.
Dowiedzieliśmy się, że marszałek polskiego Sejmu kłamał przed
prokuratorem twierdząc, że nie zna Wojciecha Sumlińskiego.
Przypomnę, że kłamał również publicznie, przed mikrofonami radia,
gdy 1 sierpnia br. twierdził: „Akurat o panu Sumlińskim nic nie
wiem, chyba nie znałem tego pana, więc moje zeznania dotyczyły
byłego czy pułkownika dawnych służb komunistycznych...”
Tymczasem, przed sejmową komisją ds.specłużb dziennikarz oświadczył,
że spotykał się wielokrotnie z Komorowskim w roku 2007, a tematem
rozmów był przygotowywany dla programu „30 minut" w TVP Info
materiał o Fundacji Pro Civil.
Niewykluczone, że to wówczas Komorowski zorientował się, iż wiedza
Sumlińskiego na temat kontaktów posła PO z wojskowymi służbami, może
stanowić zagrożenie dla jego dalszej kariery politycznej.
Najwyraźniej, pytania zadane przez Sumlińskiego wywarły wówczas tak
ogromne wrażenie na Komorowskim, że przez kilka następnych dni
lutego 2007r. wciąż wspominał sprawę Fundacji Pro Cyvili.
Oto w wywiadzie dla Moniki Olejnik 19 lutego 2007r ( trzy dni po
opublikowaniu Raportu z Weryfikacji WSI), Komorowski tak komentuje
ujawnienie przez prezydenta treści Raportu:
„Myślę, że pan prezydent nie do końca w pełni świadomie wszystko,
nie wszystko przeanalizował. Tam jest na przykład taki przypadek, że
pan prezydent mówi zresztą o tym na konferencji prasowej, że jakimś
dowodem na zbrodnie WSI miały być nieprawidłowości w ramach
Wojskowej Akademii Technicznej, gdzie byli zamieszani oficerowie,
słynna fundacja Pro Civili.”
Trzy dni później, 22 lutego 2007r w wywiadzie dla Gazety.pl,
poświęconym w całości ocenie Raportu, na pytanie dziennikarza –
„Czyli właściwie z WSI nie było problemów?” – Komorowski stwierdza:
- „Były. Ale znaczna większość grzechów WSI przytoczonych w raporcie
nie jest żadną sensacją. Te sprawy od dawna bada prokuratura. Np.
afera fundacji Pro Civili. Rozpracowały ją same WSI za czasów gen.
Rusaka. W 2000 roku, kiedy kierowałem MON, sprawa została skierowana
do prokuratury i znalazła finał w sądzie. „
Cóż takiego tkwi w sprawach dotyczących fundacji, co sprawiło, że
Komorowski, najwyraźniej pod wpływem rozmów z Wojciechem Sumlińskim,
próbuje bagatelizować problem i zapewnia publicznie, że jako
minister ON dopełnił swoich obowiązków? Czy na pewno dotyczy okresu,
gdy Komorowski szefował w MON, czy może ma związek z czasem innej
aktywności obecnego marszałka i jego przyjaciółmi z WSI?
Sprawa musi być ważna, skoro Komorowski „wytypował” dziennikarza
jako ofiarę kombinacji operacyjnej służb i świadomie skazał go na
zawodową śmierć.
Jeśli pamiętać, jakimi metodami środowisko WSI „zamykało usta”
ludziom zainteresowanym fundacją Pro Cyvili, można bez cienia
sarkazmu uznać, że Wojciech Sumliński „miał szczęście”.
Dziennikarz Dariusz Kos, tak w lutym 2007 roku opisywał
okoliczności, w jakich wspólnie z Robertem Zielińskim próbowali
w „Super Expresie” badać sprawę fundacji:
„ Był przełom czerwca i lipca 1999 roku. Pracowałem wtedy w “Super
Expressie”. Razem z Robertem Zielińskim stanowiliśmy “śledczy team”
dziennikarski “SE”. Robert zadzwonił, przejęty. Dostał “cynk” o
dużej aferze w wojsku. W redakcji opowiedział o co chodzi. Chodziło
o “Pro Civili”, Wojskową Akademię Techniczną i PKO BP. W tle WSI.”
[...]
I wtedy zaczęły się dziać wokół mnie dziwne rzeczy. Nagle moją pracę
szefostwo “SE” zaczęło źle oceniać. Nagle przestała liczyć się
jakość materiałów, a zaczęłą ilość. W dodatku ważne było na jakiej
stronie i ile publikowano moje artykuły. Podliczano ile
miałem “jedynek”, ile “trójek”, a ile “cover story”. Spadały, jak
iskry dziwne plotki. Atmosfera wokół mnie gęstniała z dnia na dzień.
W końcu w połowie 1999 roku szefostwo “SE” postanowiło się ze mną
rostać. Dziwne, że wtedy gdy zaczęliśmy porządnie rozpracowywać z
Robertem akurat sprawę Pro Cyvili. Po latach wiem, że było to na
rękę WSI. Musieli spokojnie kończyć swoje przekręty z innymi bankami
i rozpocząć tuszowanie sprawy. Robertowi w końcu udało się całą
aferę opisać, lecz dopiero w marcu 2000 roku. Po ponad pół roku od
kiedy wspólnie zabraliśmy się za tą sprawę. Po moim odejściu z “SE”,
a przed publikacją tekstu Roberta działy się dziwne rzeczy z osobami
zaangażowanymi w przekręt. Jeden z wojskowych inicjatorów akcji z
drenowaniem PKO BP i innych banków zginął w wypadku. Innego
zasztyletowano, kogoś pobili nieznani sprawcy. Zaś pewien J. S.,
który dysponował jednym z kont przekręciarzy poleciał w Sekułę,
czyli dwukrotnie postrzelił się w brzuch.
Można więc powiedzieć, iż ze mną postąpiono łagodnie. Wyrzucono
tylko z pracy i pozbawiono środków do życia. Lecz nie pozbawiono
samego życia. Ot, takie tam utrudnienia.”
Choć zakładam, że temat fundacji Pro Cyvili jest powszechnie znany,
spróbujmy zauważyć, w jakim kontekście nazwa ta wielokrotnie pojawia
się w Raporcie z Weryfikacji WSI:
„Na początku marca 1993 r. rozpoczęto prowadzić sprawę pod
krypt. „PACZKA”, której głównym figurantem był kpt. Piotr Polaszczyk
(ten sam, który w 1991 r. nawiązał kontakty z politykami prawicy. Na
przełomie 1992/93 r. rozpoczął on działalność w branży samochodowej,
gdzie m.in. kooperował z firmą Polmot Trading.
W toku tej sprawy WSI zajmowała się również Fundacją „Pro Civili”
(założoną m.in. przy współudziale obywateli Austrii, Manfreda
Hollestscheka i Antona Kasco), mającą pomagać b. funkcjonariuszom
państwowym. Z fundacją związany był również kpt. P. Polaszczyk,
którego żona pełniła funkcję Dyrektora Generalnego Fundacji.
Członkami Rady Fundacji byli również m.in. Janusz Maksymiuk.
Fundacja ostatecznie została całkowicie przejęta przez oficerów WSI
(w tym m.in. przez płk. Marka Wolnego) i współtworzyła sieć spółek
wykorzystujących Wojskową Akademię Techniczną.
Z upływem czasu rozpracowanie „aktywności gospodarczej” kpt. P.
Polaszczyka przestało być zasadniczym celem sprawy. Prowadzący ją
zainteresowali się przede wszystkim kontaktami figuranta sprawy ze
środowiskami politycznymi, a zwłaszcza z politykami z rządu J.
Olszewskiego. M.in. dokonano rozpoznania operacyjnego kontaktów kpt.
Polaszczyka z b. ministrem J.
Jeśli ktoś ma zamiar głosować na bande czworga, 10 maja niech lepiej siedzi w domu....
Wybór prezydenta spoza układu ma sens, bo nie będzie podpisywał chorych ustaw przegłosowanych przez peło, jak to było teraz choćby z pracą do 67 lat...
fakt trzeba iści ale czy to coś znacząco zmieni śmiem wątpić potrzebne były by zmiany nie tylko prezydenta .
Każdy byle nie Bul bo nas Polaków osmiesza za granicą. Wchodzi w butach na krzesło. Ciekawe czy po Belwederze tez z żoną wchodza w gumiakach na krzesla?
jak zwykle obiecanki cacanki przed wyborami lub milczenie jak nasz kochany prezydent a po wyborach grom z jasnego nieba i wstyd
lepszy Duda niż Komorowski który już był i czas na zmiany dosyć starych rządów
Otóż to. Więc mój apel jest prosty, głosujcie na Kukiza! :)
wszyscy, którzy chcą aby te układy w rządzie zostały w końcu rozwalone wiedzą na kogo głosować
reszta ciemnogrodu zagłosuje na bula lub dude przez co w kraju znowu nic się nie zmieni i ciągle będą rządzić mafijne partyjne kliki
Szkoda, że Doda nie startuje bo bym chyba na nią głosował... Zrobiliście sobie z Kukiza wielkiego wybawiciela, a to zwykły celebryta. Już zapomnieliście jak wspierał po i swojego byłego kolegę Tuska w wyborach bo liczył na zwolnienie z podatków?
Głosowanie to nie obowiązek tylko przywilej. I dlaczego piszesz na kogo będziesz głosować, a na kogo nie?
A TY na kogo zagłosujesz i dlaczego?
Wybory to nie jest obowiązek tylko przywilej,prawo!!
udział w wyborach to obowiązek przede wszystkim.
To nie jest obowiązek!!!Gdyby tak było to bylibyśmy rozliczani!!!!