Pewien czas temu poznałem, a właściwie ktoś mnie poznał z fajną, wspaniałą kobietą. Wiedziałem że pani ma dzieci, męża. Wiedziałem też o tym że jej życie z mężem się nie układa i myśli o rozwodzie. Spędzalismy ze sobą sporo czasu. Pani raczej nie ukrywała znajomości ze mną.[ Wieczór w kinie był najzabawniejszym wieczorem w moim życiu droga .....u. ]Zakochałem się w niej, myślałem że z wzajemnością??? Nasza znajomość nie trwała długo, pani wybrała rodzinę.To wszystko było pewien czas temu, do dziś nie mogę o niej zapomnieć. W każdej spotkanej kobiecie chciałbym widzieć tę panią. Nie mogę się skupić na rozmowie z innymi kobietami. Zdarzyło się że z jakąś kobietą usiedlismy przy stoliku gdzie wcześniej siedzieliśmy z tą panią - wieczór był porażką. Są chwile że nie mogę sobie poradzić z myślami, wypatruję jej wszędzie. Wiem gdzie mieszka i pracuje, ale doceniam jej decyzję. Nie chcę rujnować jej spokoju. Ja o mamie mojego dziecka nigdy nie myślałem tak jak o tej pani. Czy to jest miłość, choroba czy jakiś obłęd z mojej strony? Dziękuję za uwagę.
19:53 a może za bardzo idealizujesz tę kobietę? Może, gdyby wybrała ciebie okazałoby się, że to niefajna osoba, że nie o to ci chodzi? Przecież znajomość nie trwała długo. Są związki , które im dłużej są ze sobą, tym bardziej się umacniają w uczuciu i są takie że im dłużej, gdy te przysłowiowe motyle już nie trzepocą skrzydełkami, tym bardziej się nie mogą znieść. Dobry wybór to, gdy nie tylko kochamy, ale ufamy, lubimy, chętnie przebywamy razem, tolerujemy wady, pomagamy itd....
Klaro przeczytaj swój pierwszy post. Tak napisałaś o swoim partnerze, że albo pijak, albo jakiś popapraniec bijący kobiety, albo narwany awanturnik. Nie dziw się, takiej reakcji innych osób. Taką trudną miłość trudno zrozumieć. Ja kiedyś próbowałam, ale nie na tym polega miłość. Ty nie możesz bez niego oddychać, a on bez ciebie?
Nie zgadzam sie na takie ocenianie ludzi. To okrutne. Co mi chcecie przekazac? Ze moj maz moze beze mnie oddychac, czy raczej to, ze nasz zwiazek jest toksyczny? Na podstawie czego? Zdania, ze pokochalam mezczyzne z problemami? Bo zbankrutowal I zostal bez pracy, a bank spedzal mu sen z powiek? Nie mam obowiazku tlumaczyc sie. A gdyby nawet byl pijakiem albo narwancem, to wedlug Was nie ma mowy o milosci nietoksycznej? Az trudno mi uwierzyc, ze pozwalacie sobie na takie osobiste uwagi. Sprawily mi przykrosc nie tyle w mojej sprawie, co ocenie innych ludzi I zwiazkow. Chocby tego Pana, ktory zostawil wzruszajacy I piekny post o uczuciu do zameznej kobiety. Nalezalo uszanowac Jego wspomnienie, a nie spieszyc z bezprawna, psychologiczna analiza, odzierajaca to wspomnienie z tego, co pozostalo. Zycze szczegolnie Wam prawdziwej milosci, gdyz taka uwrazliwia I budzi w czlowieku samo dobro.
Klaro ja Cię nie oceniam.Pokazałam jak może być odczytane coś co napiszesz. Przepraszam jeśli sprawilam ci przykrość. Pisząc oraz dyskutujac na forum rzeczywiście trzeba uważać co się pisze. Mam na myśli nie tylko siebie oraz również ciebie. Dobrze wiesz że takimi wpisami narazasz się na krytykę lub pochwałę. Widzisz Klaro ja uważam że miłość jest wtedy gdy jesteśmy dobrzy dla partnera , gdy sobie ufamy, gdy w różnych sytuacjach zastanawiamy się co by pomyślała doradzila ta druga osoba. To dotyczy obu stron. Ja wiem że komuś podobno bardziej. Ale te roznice nie powinny byc duze.Życzę szczęścia.
P.S Mam kolezanke ktora bardziej kocha bardziej jej zależy. Nie mogę patrzyc jak mąż ja traktuje. Ona się przyzwyczaila, ja tez. Nie oceniam nie wtrącam się. Podobno kocha i nie poradzi sobie bez niego ale mi jest szczęśliwa.Co to za miłość? Życie mamy jedno nie powtórzony gi.
Ja się nie kierowałam niczym. Wszystkie moje związki były przypadkiem, zbiegiem różnych okoliczności. W końcu trafiłam na faceta, jak to się mówi, zupełnie nie w moim typie. I to było "to". Daliśmy sobie szansę. Facet okazał się inteligentny, dowcipny, opiekuńczy. Zrodziła się przyjaźń. I tak jesteśmy już 7 lat. Wiem, że to właśnie ktoś na całe życie. Jak ktoś powiedział: chcesz rozśmieszyć Boga - powiedz mu o swoich planach. Tak jest, jak kogoś spotykamy. Człowieka nie pozna się w 5 minut. Dopiero będąc z kimś, można ocenić, czy pasujemy do siebie i czy to związek, w którym chcemy być. Jestem zwolenniczką związków metodą prób i błędów. Jeśli ktoś nie odpowiada, trzeba po prostu rozstać się i dać w ten sposób sobie i drugiej stronie szansę na spotkanie właściwego partnera/-ki życiowego/-ej.
Wybrałam partnera życiowego kierując się rozsądkiem bo w bajki o miłości nie wierzę.
Są motyle w brzuchu,zauroczenie i pociąg na początku a potem po roku już zostaje codzienność.
Jesteśmy już 15 lat małżeństwem. Mam do męża zaufanie i szanuje go za to że potrafi zrobić w domu wszystko /oczywiście ja mu pomagam zawsze/ Nie zawiódł mnie nigdy.
Nie musiałam się za niego wstydzić nigdy. Nie skompromitował mnie nigdy.
Mamy dwóch synów i zawsze mu powtarzam że jest 200% mężczyzną. Zbudował dom,posadził kilka drzew i spłodził aż dwóch synów.
Koleżanka mamy z pracy umówiła mnie na bal sylwestrowy ze swoim nieśmiałym synem i spędziliśmy następnych 15 Sylwestrów razem :)
22:37 ale czytając twój wpis od razu rzuca się w oczy miłość do męża. Gdybyś go nie pokochała to nie wiadomo jak 15 Sylwestrow by wyglądało. Potwierdzasz to że nie ma recepty. Super gdy wybór kończy się happy endem.
Czego wszystkim poszukującym życzę