Czytam ten wątek od początku. W całej Europie z wyjątkiem 5 krajów dzieci 6-letnie idą do szkoły. I czy nasze polskie dzieci są w czymś gorsze lub głupsze? Nie na pewno nie. Jedynie nasze polskie dzieci są mało samodzielne. Co niektóre są odprowadzane pod drzwi klasy nawet w klasie 3. Nie piszcie mi o złej szkole, bo to nieprawda. My rodzice sami obrzydzamy dzieciom szkołę, wiecznie narzekając na wszystko co jest z nią związane. Jeśli dziecko radzi sobie zna litery, zaczyna czytać ma wyrobioną rękę po co ma drugi rok siedzieć w zerówce? Klasa mojego dziecka to 80 % sześciolatków. Po 4 miesiącach są nie do poznania. Świetnie sobie radzą. 2 odstaje, ale pani mówi, ze do czerwca dadzą radę. Lekcje to góra 40 min jak wolno pisze a tak to ok 20 i to nie codziennie zadawane. Czas na zabawę jest czy to na świetlicy czy to w domu. Nie przesadzajcie. Wydaje mi się, ze to my matki wszystko to wyolbrzymiamy i drżymy. Kiedyś pełne były żłobki a czy to nie był stres dla dziecka czasem 8 godzin bez mamy?
A ja powiem tak- mam dwoje dzieci w jednej klasie 6-latka i 7-latkę, z córką nie było problemu poszła do pierwszej klasy jako 7-latka, ale z synem wyboru już nie miałam, musiał pójść jako 6-latek, oboje zerówkę zaczęli w szkole podstawowej, ten wybór stał się strzałem w dziesiątkę; od zerówki mają jedną wychowawczynię- naprawdę bardzo dobrego pedagoga, który zwrócił uwagę na wiele rzeczy, których sama być może bym nie dostrzegła, ale niestety różnica między nimi jest przeogromna pod względem nauki. córce nauka przychodzi z łatwością, z synem było gorzej, rok różnicy między dziećmi to niestety bardzo dużo; owszem mój syn nadrobił wszystko i na tą chwilę w żaden sposób nie odstaje od dzieci siedmioletnich, no ale niestety to był duży nakład pracy wychowawczyni i mojej, poza tym bardzo dużo dał też rok zerówki w szkole i bardzo namawiam każdego rodzica jeśli ma tylko taką możliwość niech posyła swoje dziecko do zerówki w szkole, to jest całkiem inne przygotowanie niż w przedszkolu. dziecko bardzo się rozwinęło i intelektualnie i emocjonalnie, do szkoły chodzi z wielką radością, ma kolegów- naprawdę ja jako matka widzę ogromną różnicę. teraz gdybym miała wybór poszedłby do szkoły jako siedmiolatek, ale nie mam zamiaru go zostawiać w pierwszej klasie, bo mija się to z celem- dziecko idzie do przodu, świetnie sobie radzi i to chyba najważniejsze.
Mój syn poszedł do I klasy jako 6 latek. Nie mieliśmy wyboru (rocznik 2008, kwiecień). Obaw było mnóstwo, jak wytrzyma w ławce 45 min.?co z koncentracją i uwagą? przecież chłopcy uwielbiają w tym wieku ruch i zabawę!? I co się okazało? miłe zaskoczenie! Dziś jest w II klasie, pisze, czyta, liczy, uwielbia szachy, piłkę, basen, angielski. Oczywiście dziecko rok wcześniej w szkole to bardzo duże wyzwanie i bardzo dużo pracy dla rodziców, ale myślę, że warto. Patrząc na moje dziecko wiem,że obawy były zupełnie bezpodstawne. Nie panikujcie drodzy rodzice i trochę wiary we własne dzieci :) oczywiście każde dziecko jest inne i bardzo duże znaczenie ma nauczyciel, na którego traficie :)
Pisałam już wcześniej, że szczerze odradzam posyłania dzieci wcześniej do szkoły (jestem mamą gimnazjalistki, której rocznik był pierwszym gdzie rodzice mieli wybór, itd....). Czytam uważnie Wasze wpisy. Drogie mamy, nie patrzcie tylko na klasy 1-3. Popatrzcie trochę w przyszłość. Z mojego doświadczenia (pisałam o tym wcześniej) wiem, że problemy zaczęły się DOPIERO w 4 klasie, a wtedy jest naprawdę za późno na zmiany (nie zostawicie przecież dziecka specjalnie drugi rok w 4 klasie, a w zerówce możecie).
4 klasa to ogromny skok w szkole. Wymagania strasznie rosną. Popytajcie mam, które mają dzieci w starszych klasach, zobaczcie podręczniki do matematyki, przyrody i polskiego. Materiału jest naprawdę dużo. Radzę Wam - nie spieszcie się tak. O wiele łatwiej jest dzieciom w szkole, jeżeli wszystkie są z jednego rocznika.
23:27 pogadamy jak bedzie w 4-5kl. wtedy zaczną się schody. Póki co nauki mało.
Piszecie jakbyście nie chodzili do szkoły, zawsze były wymagania. Ja w latach 80- tych zaczynałam edukację jako 6-latek i mam się bardzo dobrze. TROCHĘ WIARY WE WŁASNE DZIECI
JEZELI DZIECI KARMIONE SĄ ŁYZECZKĄ JESZCE W 1 - SZEJ KLASIETO CZYJA WINA, ZE NIE DOJRZAŁY DO PEWNYCH CZYNNOŚCI
A pisanie , czytanie , cięcie, malowanie to nie czynności? Jak pamietam to to składa sie min na naukę. 2 śniadanie tez trzeba zjeść samodzielnie.
dzieci 6 letnie zostają na zajęcia dodatkowe, wyrównawcze bo są słabsze od dzieci ze starszego rocznika i od początku czują się gorsze i kiedy maja dorównać do swoich starszych kolegów z klasy
19:03 nie sądzę, że w 1-3 mają już problemy. Sama posłałam rok wcześniej córkę i nie powiem, cholernie żałuję mimo, że uczy się bardzo dobrze. Jednak dziś 10latka uczy się tyle ile niektórzy 12latkowie. Nie zabierajmy dzieciom dzieciństwa. Moje w 5kl. a do dziś żałujemy tego kroku. To,że zdolne to nic, ważne aby miało czas na to co lubi. Mądrzejsze nie będzie dzięki temu, że poślemy je wcześniej na pewno, a może być tylko sfrustrowane i mieć do nas żal. Niech żyją i bawią się a zasuwać jeszcze zdążą.
Pytam jeszcze raz? Czy nasze polskie dzieci są inne od dzieci w pozostałych krajach? Na pewno nie? I z programem tez nie przesadzajcie. Ostatnio pomagałam mamie w porządkach w piwnicy. I co znalazłam? Ćwiczeniówki do klasy III mojej siostry-rocznik - 74. A tam ułamki zwykłe i dziesiętne, mnożenie i dzielenie pisemne w zakresie miliona. Układ dziesiętny i układ dwójkowy. Swojego programu w klasach młodszych nie pamiętam, ale oglądałam z ciekawości obecne książki z kl.3 . Pikuś w porównaniu z tymi sprzed dwudziestu paru lat. Przesadzacie moi drodzy. Chodzą takie żarty że kiedyś trzeba było obliczyć ile drwal ściął drzew a teraz tylko pomalować drwala. Coś w tym jest.
Przecież to o nic nie chodzi, jak tylko o to, by nasze dzieci "weszły" rok wcześniej na rynek pracy, a co za tym idzie, wcześniej pracowały na nasze emerytury. Ja swojemu dziecku dzieciństwa nie skrócę. Zdąży się się wszystkiego nauczyć.
19:33 no a o cóż innego? Raczej nikt nie myśli o dobru dziecka. Nie mówię, że to jakaś straszna krzywda, bo moje w 5kl a ma 10lat i jakoś daje radę ale żałuję i wiele razy słyszałam od dziecka, że chciałoby chodzić do młodszej klasy i mieć mniej nauki. Nie gońmy tych dzieci nigdzie na siłę. One i tak są dziś mądrzejsze niż my w ich wieku byliśmy, ale karać je za to? Chodzi o to, żeby szybko do pracy szły, no i posyłanie wcześniej to praca dla nauczycieli(to oni tak namawiają na szybsze posyłanie) i subwencje na ucznia. Liczy się kasa a nie nasze dzieci..
Nie porównuj nas do innych krajów bo tam są inne programy nauczania, inne wymagania i przede wszystkim inne szkoły.
Może po prostu w porównaniu do innych krajów nasze dzieciaczki takie zacofane w rozwoju bo odziedziczyły marne geny po swych rodzicach
Niestety większość rodziców patrzy na problem bardzo krótkowzrocznie. Dziecko zna literki to znaczy, że sobie poradzi. Literki można nauczyć nawet 3-latka. Zadajcie sobie pytanie czy Wasze dziecko jest w stanie poprawnie formułować zdania. Czy rozumie to co czyta itd. Zapewnie 90% dzieciaków z początkowym programem sobie poradzi ale czy ktoś pomyślał jakim kosztem? Jeszcze większy problem pojawia się właśnie od 4 klasy gdy dziecko zderza się ze ścianą. Program jest programem i trzeba go zrealizować. Nikt później nie będzie się zastanawiał czy dziecko startowało jako 6-latek czy 7-latek - musi umieć to samo.
Bo nadgorliwosc jest gorsza od faszyzmu...
Zobacz sobie książkę do I klasy z lat 80-tych i obecną i porównaj. Mam nadzieję ,że będziesz wiedzieć o co chodzi. Kiedyś i ja bym posłała bez zastanowienia 6-latka do szkoły.