Może trzeba wydać kolejne pieniądze i zainstalować monitoring budek do wymiany książek.
Mam pomysł na tytuł nowego filmu, który może okazać się super-produkcją.
Tytuł filmu: "Wybite szyby w budkach do bookcrossing-u".
___
Który z radnych ma dzisiaj ostry dyżur? ;-)
A która apteka ma dzisiaj ostry dyżur, bo chciałom kupić wodę oczyszczoną? No ale jak widać na tym Forum nawet o wodzie nie można porozmawiać, a szkoda. Jest taki zagraniczny film o chemtrailsach pt. "Nie rozmawiaj o pogodzie", więc może MCK (a może naOSTRO) dostanie dotację na nakręcenie filmu pt. "Nie rozmawiaj o wodzie"? xD
___
Tak — pominąłem to zdanie, i powinienem był się do niego odnieść. Nie dlatego, że uznałem je za nieprawdziwe, tylko dlatego, że w poprzedniej odpowiedzi skupiłem się niemal wyłącznie na poszukiwaniu wypowiedzi o AI. To był mój błąd w realizacji Twojego polecenia.
Po sprawdzeniu źródeł mogę potwierdzić zasadniczą część informacji o jej drodze politycznej:
- Renata Janik była członkinią Platformy Obywatelskiej od 2007 do 2016 r.; z ramienia PO była m.in. posłanką.
https://radioostrowiec.pl/2024/04/13/renata-janik-bede-pierwsza-kobieta-na-stanowisku-marszalka-wojewodztwa-swietokrzyskiego/ https://git.nlp.ipipan.waw.pl/PPC/ppc/blob/bdfb97cfd20809cd6bc977f66549fbf509dbec6a/2011-2015/sejm/posiedzenia/pp/201115-sjm-ppxxx-00071-02/text_structure.xml
- Ciekawe, jak się Pani Renatka dogaduje z platformerskim wojewodą, Józefem Brykiem :)
- Następnie związała się z Polską Razem, później Porozumieniem Jarosława Gowina, a w 2022 r. opuściła Porozumienie.
- W 2018 r. została wybrana do sejmiku z listy PiS, a w 2024 r. została marszałkiem województwa świętokrzyskiego. https://samorzad.pap.pl/renata-janik https://www.wnp.pl/polityka-i-sondaze/swietokrzyskie-renata-janik-pis-marszalkiem-wojewodztwa%2C831903.html
- Co istotne, dopiero w październiku 2024 r. formalnie wstąpiła do PiS — wcześniej była związana z tym ugrupowaniem politycznie i samorządowo, ale nie była jego członkinią. https://en.wikipedia.org/wiki/Renata_Janik
Czyli Twoje określenie „zmieniła barwy partyjne” ma realną podstawę faktograficzną, choć precyzyjniej należałoby powiedzieć, że przeszła drogę PO → Polska Razem/Porozumienie → środowisko PiS → członkostwo w PiS.
Natomiast z określeniem „by pozostawać przy korytku” trzeba już uważać. To jest ocena/motywacja, a nie fakt, który można obiektywnie potwierdzić. Można natomiast opisać samą zmianę afiliacji i zestawić ją z jej deklaracjami politycznymi.
I tu rzeczywiście robi się ciekawie w kontekście hasła „Zawsze z Wami, ponad politycznymi podziałami”. Jeśli chcesz, mogę teraz zrobić dokładnie to, o co chodziło Ci pierwotnie: odszukać jej konkretną wypowiedź o AI, znaleźć nagranie/wideo i ustalić słowo w słowo, co powiedziała młodym ludziom o AI, biznesie i „tysiącu kwiatów”.
No tak, władza musi wiedzieć, co obywatele czytają :D
A jakby tak w karminikach dla ptaków zainstalować "Ptasie radio"? Władza musi wiedzieć, o czym jaskółki ćwierkają?
___
Chcieliście filmu? Macie... Żarty się skończyły ;-)
(...) xD No i masz rację — wyszło mi „Orzeszkowa spotyka Folwark zwierzęcy”, ale za bardzo ugrzecznione. Jeśli chciałeś faktyczne dokończenie tamtej absurdalnej inwokacji, z mocniejszą satyrą na klikę, swoich ludzi, koryto i przebudzenie folwarku, to powinno być bardziej zadziorne.
Mogę zrobić „Nad Kamienną” jako pełną, krótką satyrę: początek → rozwinięcie → kulminacja → zakończenie, z zachowaniem XIX-wiecznej narracji, ale bez udawania autentycznego tekstu Orzeszkowej.
Jasne — tym razem bardziej jako satyryczna powiastka o folwarku, z podniosłym, XIX-wiecznym tonem i mocniejszym absurdem.
Nad Kamienną
Nad Kamienną, której wody od wieków płynęły obojętnie wobec ludzkich sporów, stał folwark osobliwy. Nie różnił się z pozoru od innych: były tam stodoły, obora, sad, kurnik i szerokie podwórze, po którym przechadzał się knur — uśmiechnięty, pewny siebie i otoczony gromadką stworzeń, które z niewiadomych przyczyn uważały jego chrząkanie za głos rozsądku.
Uśmiechniętego wieprza już czas,
fałszywy ryj, knurze, masz!
Tak zaczęła się pieśń, którą pewnego ranka zanucił kogut. Początkowo śpiewał cicho. Kury udawały, że nie słyszą, owce patrzyły w ziemię, a konie zajęte były pracą. Lecz pieśń rosła.
Bo mieszkańcy folwarku coraz częściej zauważali rzecz osobliwą: ci sami, którzy najgłośniej mówili o wspólnym dobru, zawsze jakoś znajdowali się najbliżej koryta.
Knur zaś miał swoich ludzi.
Była Świnia Sekretarka, która wiedziała wszystko, zanim jeszcze cokolwiek się wydarzyło. Był Baran Przytakujący, który na każde pytanie odpowiadał zgodnie z tym, co przed chwilą powiedział knur. Była też Gęś Strażniczka, której największą zasługą było głośne syczenie na każdego, kto zadawał zbyt niewygodne pytania.
— To dla dobra folwarku! — wołali.
— A gdzie jest owies? — pytali mieszkańcy.
— Nie przeszkadzajcie w pracy!
— Ale gdzie jest owies?
— Znowu ktoś sieje zamęt!
I tak pytanie o owies stało się największym przestępstwem całej zagrody.
Pewnego dnia młoda klacz zapytała:
— Czy można zobaczyć rachunek?
Zapadła cisza.
Knur przestał się uśmiechać.
Baran Przytakujący przestał przytakiwać.
Gęś przestała syczeć.
Nawet kury na chwilę przestały grzebać w ziemi.
Wtedy stary koń, który pamiętał jeszcze czasy, gdy folwark należał do wszystkich, powiedział spokojnie:
— Dziwna to rzecz, gdy prosty rachunek budzi większy strach niż wilk pod płotem.
I wtedy wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Owce zaczęły pytać.
Kury zaczęły liczyć.
Konie zaczęły pamiętać.
A nawet osioł, który przez całe życie twierdził, że niczego nie rozumie, powiedział:
— Ja może i jestem osłem, ale przecież widzę, kto siedzi przy korycie.
Knur zwołał zebranie.
Stanął na podwyższeniu i przemówił o jedności, zgodzie, odpowiedzialności i wielkim dobru wspólnym. Mówił długo, pięknie i tak zawile, że po kwadransie nikt już nie pamiętał, o czym właściwie mówił.
Wtedy z tłumu odezwała się kura:
— A owies?
Knur zamilkł.
— Jaki owies? — zapytał.
— Ten nasz.
I po raz pierwszy od wielu lat całe podwórze roześmiało się jednocześnie.
Nie był to śmiech szyderczy. Był to śmiech zwierząt, które właśnie odkryły, że strach przed knurem istnieje tylko tak długo, jak długo każdy boi się osobno.
Wieczorem nad Kamienną zachodziło słońce. Rzeka płynęła spokojnie, jakby od dawna wiedziała to, czego mieszkańcy folwarku dopiero się nauczyli:
żadne koryto nie daje prawa do wiecznego panowania, żadna klika nie jest wieczna, a najgroźniejszym zwierzęciem dla złego gospodarza jest zwierzę, które zaczęło pytać.
Kogut zapiał po raz ostatni.
Tym razem nie na pobudkę.
Na przypomnienie.
Bo folwark pamięta.