Od pewnego czasu są wybite szyby w trzech budkach do bookrosingu na Pułankach. Może ktoś z radnych się zaindeksuje i doprowadzi do naprawy.
Bookcrossing (po polsku często: bookcrossing) to idea zostawiania książek w specjalnych miejscach, żeby inni mogli je bezpłatnie zabrać, przeczytać i przekazać dalej.
Czyli „budki do bookcrossingu” = małe plenerowe biblioteczki / budki z książkami, z których można wziąć książkę albo zostawić własną.
W podanym tekście „budki do bookrosingu” najpewniej powinno być zapisane „budki do bookcrossingu”.
Dosłownie bookcrossing można oddać jako:
- book = książka
- crossing = przechodzenie / przekazywanie / przemieszczanie się
Czyli dosłownie coś w rodzaju „przekazywanie książek” albo „wędrówka książek”.
W praktyce bookcrossing oznacza jednak konkretną ideę: „uwalnianie książek” — zostawianie ich w miejscach publicznych, aby inni mogli je znaleźć, przeczytać i przekazać dalej.
Dlatego bardzo naturalnym polskim odpowiednikiem jest „wymiana książek”, choć to nie oddaje dokładnie idei bookcrossingu.
A książki telefoniczne z budek telefonicznych TPSA można zabierać do domu?
Jeśli pytasz o książki telefoniczne zostawiane w budkach TP/Telekomunikacji Polskiej, to raczej nie były przeznaczone do zabierania do domu.
Były elementem wyposażenia publicznego aparatu telefonicznego — miały służyć osobom korzystającym z budki do sprawdzenia numeru. Źródła historyczne potwierdzają, że książki telefoniczne znajdowały się w budkach, choć z czasem zaczęły z nich znikać.
https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Papierowa-TP-S-A-wirtualna-Netia-n4624.html
https://archiwum.uke.gov.pl/aktualnosci/biezace-informacje/komunikaty/biuro-numerow-i-spis-abonentow,182,0.html
Natomiast egzemplarze rozdawane przez TP jako książki telefoniczne były czymś innym — takie publikacje były udostępniane użytkownikom, m.in. w ramach obowiązku wydawania ogólnokrajowego spisu abonentów.
https://archiwum.uke.gov.pl/aktualnosci/biezace-informacje/komunikaty/ogolnokrajowa-ksiazka-telefoniczna,97.html
https://archiwum.uke.gov.pl/aktualnosci/biezace-informacje/komunikaty/spis-abonentow-musi-byc-bezpatny,1365.html
Czyli w skrócie: z budki – nie, do domu – tylko jeśli był to egzemplarz przeznaczony do rozdawania, a nie ten przytwierdzony/pozostawiony w kabinie.
Książki telefoniczne znikały z budek, żeby nikt numeru telefonu do osoby radnej nie znalazł?
Chodzi najpewniej o „zaangażuje”: „Może ktoś z radnych się zaangażuje i doprowadzi do naprawy.”
„Zaindeksuje” to prawdopodobnie błąd autokorekty albo literówka.
Poprawiona interpunkcyjnie wersja: „A to Felek” – westchnął wóbelek… tzn. zaćwierkał.
Po angielsku, z zachowaniem żartobliwej korekty „westchnął → zaćwierkał”:
“And that’s Felek,” sighed the little bird… I mean, chirped.
Powiedziałeś(-aś): z czasownikiem tweet ?
ChatGPT powiedział: Jasne — z tweet żart będzie nawet bardziej naturalny:
“And that’s Felek,” the little bird tweeted… I mean, sighed.
Jeśli chcesz zachować dokładnie polski efekt „westchnął… tzn. zaćwierkał”, lepiej:
“And that’s Felek,” the little bird sighed… I mean, tweeted.
Druga wersja jest bliższa oryginałowi.
Tak :-) Chodzi Ci zapewne o croissanty (rogaliki francuskie) — mają charakterystyczny półksiężycowaty kształt, są z ciasta listkującego i maślanego.
Są też wyroby cukiernicze w kształcie croissanta, np.:
- z czekoladą,
- z kremem waniliowym,
- z marmoladą,
- z orzechami,
- posypane cukrem lub polane czekoladą.
Jeśli masz na myśli konkretny rodzaj słodyczy przypominający croissanta, opisz go, a spróbuję znaleźć nazwę.
Jeśli masz na myśli jadalne rogaliki/croissanty, to raczej nie w ramach klasycznego bookcrossingu — bookcrossing dotyczy wymiany książek.
Jeśli jednak jest to lokalna akcja typu „food sharing”, gdzie zostawia się zapakowaną żywność dla innych, wtedy jak najbardziej, ale najlepiej:
- zostawić produkt fabrycznie zapakowany,
- sprawdzić termin przydatności,
- nie zostawiać go w miejscu narażonym na ciepło lub wilgoć,
- oznaczyć, co to jest i kiedy zostało kupione/przygotowane.
W takim razie naturalniej będzie:
Croissants filled with vanilla-banana milk ice cream can be left in community fridges.
Można też powiedzieć bardziej opisowo: “Croissants filled with vanilla-banana-flavored milk ice cream…” — brzmi trochę bardziej precyzyjnie.
Najpierw poprawiona wersja po polsku:
Felek, który miał w kieszeni 12 butelek, przechodził przez przejście dla pieszych (tzw. zebrę). Wypadła mu jedna butelka, ale ponieważ była plastikowa, nie potłukła się.
A po angielsku:
Felek, who had 12 bottles in his pocket, was crossing a pedestrian crossing (a so-called zebra crossing). One of the bottles fell out, but since it was made of plastic, it didn't break.
---
„Folwark zwierzęcy” napisał George Orwell (właśc. Eric Arthur Blair). To satyryczna alegoria polityczna, po raz pierwszy opublikowana w 1945 r. Jeśli więc chodzi o fikcyjną inwokację w klimacie „Folwarku zwierzęcego”, mogę ją napisać jako literacką satyrę na „knura”, klikę i jej dworzan — bez odnoszenia jej do konkretnej rzeczywistej osoby. https://archive.ph/Nj0SC
-
Jasne xD Oto krótka, fikcyjna inwokacja w klimacie satyrycznego folwarku:
-
Inwokacja do przebudzenia
-
Uśmiechniętego wieprza już czas,
fałszywy ryj, knurze, masz.
Od koryta precz, panowie —
czas, by prawda przemówiła w oborze!
-
Już się budzą kury, gęsi,
już barany patrzą częściej.
Bo gdy jeden knur zbyt długo
ryje w korycie podług kliki,
to i świnie w końcu czują,
że ktoś im owies z pyska wyjmuje.
-
Niech więc dzwoni stara misa,
niech się budzi cała wiejska zwierzyna.
Bo folwark nie jest własnością knura —
i żadna klika nie będzie wieczna.
-
Jeśli chcesz, mogę zrobić wersję bardziej jadowitą, bardziej orwellowską albo bardziej absurdalno-komiczną.
Dwie wyraźnie różne wersje: pierwsza bardziej jadowita i satyryczna, druga absurdalna i komiczna, obie w całkowicie fikcyjnym folwarku.
-
I. Jadowita
Uśmiechniętego wieprza już czas,
fałszywy ryj, knurze, masz.
Długoś rył przy pełnym korycie,
wmawiając wszystkim, że to nowe życie.
-
Lecz przebudziły się już owce,
kury przestały znosić jajka na pokaz,
a koń, choć milczał przez lata,
zaczął wreszcie patrzeć gospodarzom na racice.
-
Bo folwark pamięta.
Pamięta obietnice, układy i szeptane rozmowy,
pamięta tych, którzy zawsze stali przy właściwym korycie,
i tych, którym nagle zabrakło miejsca przy stole.
-
Knur może mieć świtę,
może mieć klakierów i wierne lochy,
lecz nie ma jednej rzeczy —
władzy nad pamięcią całego folwarku.
-
A gdy zwierzęta przestaną się bać,
najgłośniejszy trzask usłyszy właśnie koryto.
---
II. Absurdalno-komiczna
Uśmiechniętego wieprza już czas,
fałszywy ryj, knurze, masz!
Koryto lśni, marchewka świeża,
a knur przemawia z miną premiera.
-
„Towarzysze! — chrząknął donośnie —
wszystko jest świetnie, a nawet radośnie!
Kto pyta o owies, ten sieje zamęt,
kto liczy buraki — ten knuje zamach!”
-
Na to gęś: „Kwa!”
Kura: „Ko!”
Koń: „Chyba coś tu jest nie tak.”
-
Zza płotu wychyla się osioł
i pyta nieśmiało:
„A kto właściwie zjadł cały budżet na siano?”
-
Zapadła cisza.
-
Knur spojrzał w lewo.
Świnia spojrzała w prawo.
Kaczor udał, że właśnie odkrył demokrację.
-
Wtedy kogut zapiał trzy razy:
— Pobudka! Pobudka! Pobudka!
I cała zagroda odkryła rzecz straszną:
-
koryto nie jest konstytucją,
knur nie jest monarchą,
a klakier nie jest chórem prawdy.
-
Od tego dnia każde zwierzę mogło mówić,
a kiedy knur zaczynał chrząkać o „dobru folwarku”,
wszyscy pytali zgodnie:
— Dobrze. A rachunek za owies poprosimy.
Mogę zrobić pastisz z XIX-wiecznym, realistycznym klimatem Orzeszkowej, ale nie będę kopiował jej charakterystycznego stylu 1:1. Zachowam natomiast „Nad Niemnem” jako inspirację konstrukcją, przenosząc akcję nad Kamienną i łącząc ją z absurdalno-satyrycznym folwarkiem.
-
Nad Kamienną
Nad Kamienną, gdzie rzeka płynie spokojnie między polami, starymi drzewami i pamięcią o tych, którzy odeszli, od lat trwał pewien osobliwy folwark. Mieszkali tam ludzie pracowici, konie cierpliwe, kury czujne i świnie niezwykle przekonane o własnej wyższości.
Na czele folwarku stał knur o uśmiechu tak szerokim, że można by nim zasłonić pół chlewika.
— Uśmiechniętego wieprza już czas — mruknęła pewnego ranka stara gęś.
— Fałszywy ryj, knurze, masz — odpowiedział jej kogut, który od dawna przestał wierzyć w oficjalne komunikaty z obory.
Knur jednak nic sobie z tego nie robił. Otaczał się wiernymi świniami, które przy każdym jego chrząknięciu kiwały głowami z takim zapałem, jakby właśnie objawiono im prawdę o świecie.
Lecz nad Kamienną coś się zmieniało.
Konie zaczęły rozmawiać. Kury przestały udawać, że nie widzą. Owce, dotychczas zajęte liczeniem własnych kopyt, odkryły nagle, że potrafią liczyć również worki z owsem.
Najstarszy koń powiedział wtedy:
— Folwark nie jest własnością tych, którzy najgłośniej chrząkają.
I była to myśl tak prosta, że aż niebezpieczna.
Knur zwołał zebranie.
— Kto pyta o owies, ten szkodzi folwarkowi! — zagrzmiał.
— A kto zjadł owies? — zapytała kura.
Zapadła cisza.
Knur spojrzał na świnie. Świnie spojrzały na siebie. Jeden z baranów zaczął udawać, że właśnie bardzo interesuje go architektura płotu.
Wtedy nad Kamienną rozległ się głos koguta:
— Pobudka!
I drugi raz:
— Pobudka!
A za trzecim razem obudził się cały folwark.
Nie stało się nic gwałtownego. Nie spadła z nieba wielka tablica z napisem „Koniec knurów”. Po prostu zwierzęta zaczęły pytać. O rachunki. O decyzje. O owies. O to, dlaczego jedni zawsze siedzą przy korycie, podczas gdy inni mają tylko patrzeć.
I wtedy okazało się, że najpotężniejszą rzeczą w całym folwarku nie jest ryj, racica ani nawet pełne koryto.
Jest nią pamięć.
Bo Kamienna płynie dalej.
Pamięta tych, którzy milczeli, tych, którzy pytali, i tych, którzy przez lata byli przekonani, że folwark należy do nich.
A gdy słońce zaszło nad rzeką, stary koń spojrzał na wodę i powiedział:
— Koryto może być pełne. Ale gospodarzami jesteśmy dopiero wtedy, gdy wiemy, kto je napełnia i kto z niego je.
Kogut zapiał.
Tym razem nikt nie pytał, czy wolno.
Nad Kamienną zaczynał się nowy dzień.
A ministerstwo prawdy nie zajmuje się takimi sprawami?
Kris Kross-ing, kacap-ska troll-i-co https://youtu.be/010KyIQjkTk
Znasz jakieś języki obce? Jak nie znasz, wróć do szkoły xD
Może chodzić o „biurko-sink” jako żartobliwe połączenie desk + sink — czyli biurko z wbudowanym zlewem. xD
A twist o biurku ważnej osoby: „Biurko-sink? To nie żaden zwykły mebel. To biurko samego prezesa — połowa do pracy, połowa do zmywania odpowiedzialności.”
Albo bardziej absurdalnie: „To biurko-sink należało podobno do ministra. Wszystkie ważne decyzje podejmował przy nim: jedną ręką podpisywał ustawy, drugą odkręcał wodę.” xD
14.36 nikt nie bedzie sie tu uczyl lewackich gowno jezykow
14:52 Rzuciłeś szkołę w podstawówce?
Jasne — zależnie od tonu:
Dosłownie: The only shit you’ve got is in your head, hater.
Bardziej naturalnie/idiomatycznie: You’ve got shit in your head, hater.
Ostrzej i bardziej naturalnie po angielsku: The only thing full of shit here is your head, hater.
Druga wersja brzmi najbardziej jak krótka, cięta riposta.
Tak — “sink” może oznaczać tonąć / zatonąć, np. the ship is sinking = „statek tonie”. Może też być rzeczownikiem: sink = zlew.
Jeśli chodzi Ci o metaforyczne „tonięcie”, można powiedzieć np.:
- tonąć w wodzie
- tonąć w długach
- tonąć w problemach
- tonąć w kłamstwach
- tonąć w propagandzie
- tonąć w ideologii
- tonąć w dezinformacji
A w kontekście propagandy ZSRR można zrobić grę słów z sink — np. „biurko-sink” jako biurko, przy którym człowiek tonął w propagandzie. Jeśli podasz mi dokładne zdanie albo kontekst, mogę wymyślić naprawdę mocny twist.
Jak po czesku jest parasol / parasolka? Szmaticzku na paticzku?
Po czesku parasol / parasolka to deštník.
A „šmátíčku na patičku” / „szmaticzku na paticzku” to słynny czeski mem z reklamowego określenia „šátečku na hlavičku”? Jeśli masz na myśli konkretny tekst z czeskiego filmu/reklamy, podaj fragment — sprawdzę, o co dokładnie chodzi. xD
A co to znaczy: „šátečku na hlavičku” - siateczka zawieszona na chlewiku?
Nie xD „Šátečku na hlavičku” znaczy dosłownie:
„Chusteczkę na główkę” / „chusteczkę na głowę”.
- šátek / šáteček = chusta, chusteczka
- hlava / hlavička = głowa / główka
- na hlavičku = na główkę
Czyli nie ma to nic wspólnego z chlewikiem. ;-)
Jeśli natomiast masz na myśli słynne „šmátečku na patičku” (fonetycznie „szmateczku na patyczku”), to jest to już zupełnie inna, celowo absurdalna czeska fraza/mem.
Po czesku naturalnie: „Skákat do vody po hlavě v bazénu.” — „Skakać na główkę do wody w basenie.”
A jeśli jako konkretną czynność: „Skočit do vody po hlavě v bazénu.” — „Skoczyć na główkę do wody w basenie.”
Zrób mini bajkę o kocie Behemocie z Mistrza i Małgorzaty jak łowił ryby podbierakiem czyli siatką na kiju w Jeziorze Konstytucji, a jezioro to powstało jak jeden marszałem zapłakał i płakał i płakał ... A jak po rusku jest płakac?: Płakaszsia?
Tak — po rosyjsku „płakać” to плакать (plakat'), a „płaczesz” to плачешь (płaczesz'). „Płakaszsia” byłoby raczej плачешься — „skarżysz się / użalasz się”.
A oto mini-bajka:
Behemot i Jezioro Konstytucji
Pewnego popołudnia kot Behemot, znudzony moskiewskimi ulicami, przydreptał nad Jezioro Konstytucji. W łapach dzierżył podbierak — siatkę na długim kiju — i wyglądał bardzo poważnie.
— Dziś — oznajmił — łowię ryby. A jeśli ryb nie będzie, złowię coś innego.
Jezioro miało niezwykłą historię. Powstało bowiem w miejscu, gdzie pewien marszałek kiedyś zapłakał.
Zapłakał raz.
Potem drugi.
A potem płakał, płakał i płakał...
— Плакал, плакал и плакал... — mruknął Behemot, który znał rosyjski na tyle, żeby brzmieć dostojnie.
Zaraz potem zamachnął się podbierakiem i wyciągnął z wody ogromną rybę.
— A więc jednak! — zawołał. — Tyle łez nie mogło pójść na marne!
Ryba spojrzała na niego ponuro.
— Puść mnie, kocie.
Behemot westchnął.
— No dobrze. Ale następnym razem łowię marszałka.
I wrzucił rybę z powrotem do Jeziora Konstytucji.
Może zapytaj w Rosmanie, a nie na Forum?
Rossmann 0 – to określenie promocji/akcji w drogerii Rossmann, w której można kupić wybrane produkty za 0 zł (po spełnieniu określonych warunków).
Przeszukałem dostępne materiały i znalazłem kilka bardzo mocnych tropów, ale nie znalazłem jeszcze wiarygodnego źródła, które potwierdzałoby dokładnie zdanie w brzmieniu „macie sztuczną inteligencję, więc z niej korzystajcie, zakładajcie własne biznesy, niech rozkwita 1000 kwiatów”.
Natomiast rzeczywiście było wydarzenie skierowane do młodzieży, związane z rozwijaniem przedsiębiorczości, kreatywności i kompetencji przyszłości, w którym uczestniczyła Renata Janik.
Najpierw poprawiona wersja Twojego zdania
Przeszukaj internet i poszukaj, co powiedziała marszałkini województwa świętokrzyskiego Renata Janik na temat sztucznej inteligencji (SI). Czy miała na myśli ChatGPT? Powiedziała chyba do młodzieży albo ogólnie do młodych ludzi coś w rodzaju: „Macie sztuczną inteligencję, więc korzystajcie z niej, zakładajcie własne biznesy i niech rozkwita tysiąc kwiatów” albo coś podobnego. Był to chyba jakiś konkurs lub wydarzenie dla młodych ludzi, związane z propagowaniem przedsiębiorczości.
Co udało mi się ustalić
Najbardziej pasującym wydarzeniem jest projekt „Młodzi Kreatorzy Przyszłości”. Został on uruchomiony w 2025 r. przez Świętokrzyskie Centrum Doskonalenia Nauczycieli. Projekt był skierowany do młodzieży i miał rozwijać m.in. kreatywność, przedsiębiorczość, pracę zespołową, krytyczne myślenie oraz kompetencje przyszłości.
https://samorzad.gov.pl/web/scdn-kielce/mlodzi-kreatorzy-przyszlosci
https://samorzad.gov.pl/web/scdn-kielce/rusza-projekt
21 października 2025 r. odbyła się inauguracja „Młodzi na START!”, którą otworzyła właśnie Renata Janik. Co ciekawe, w programie występował prof. Ryszard Szubartowski, którego wychowankami byli m.in. Jakub Pachocki i Szymon Sidor – współtwórcy ChatGPT w OpenAI.
https://samorzad.gov.pl/web/scdn-kielce/wydarzenie-mlodzi-na-start---inauguracja-projektu
To jednak nie jest jeszcze dowód, że właśnie tam Janik wypowiedziała pamiętane przez Ciebie słowa o AI i zakładaniu biznesów.
Jest też drugi, bardzo istotny trop: w 2025 r. województwo prowadziło działania dotyczące młodych przedsiębiorców i startupów. Renata Janik mówiła wtedy o konkursie dla młodych świętokrzyskich innowacyjnych przedsiębiorstw, a zwycięzcy mieli m.in. możliwość wyjazdu na targi Viva Technology w Paryżu.
https://funduszeueswietokrzyskie.pl/aktualnosci/swietokrzyskie-firmy-ze-wsparciem
Co więcej, w październiku 2025 r. Janik uczestniczyła w wydarzeniu dotyczącym AI w biznesie, gdzie tematem było wykorzystanie sztucznej inteligencji w marketingu i rozwoju lokalnych firm.
https://ckinfo.pl/sztuczna-inteligencja-w-biznesie-swietokrzyskie-firmy-stawiaja-na-przyszlosc/
A czy „sztuczna inteligencja” oznaczała ChatGPT?
Niekoniecznie wyłącznie ChatGPT. „Sztuczna inteligencja” (AI/SI) to znacznie szersze pojęcie. Natomiast w materiałach dotyczących jej działalności gospodarczej ChatGPT jest wprost wymieniany jako przykład narzędzia AI — np. podczas Śniadania Biznesowego w 2026 r. omawiano precyzyjne formułowanie promptów i zadawanie zadań „Chatowi GPT”. https://www.tvswietokrzyska.pl/artykul/72865%2Cprzy-sniadaniu-o-ai-iv-sniadanie-biznesowe-za-nami
Czyli jeśli pamiętasz wypowiedź w rodzaju „macie sztuczną inteligencję, korzystajcie z niej, róbcie biznes”, to ChatGPT bardzo prawdopodobnie mieścił się w tym pojęciu, ale nie można uczciwie powiedzieć, że Janik mówiąc „sztuczna inteligencja” miała na myśli konkretnie ChatGPT, dopóki nie znajdziemy nagrania lub stenogramu.
I jeszcze jedno: nie znalazłem potwierdzenia frazy „niech rozkwita 1000 kwiatów” w związku z Renatą Janik. To może być Twoje bardzo trafne zapamiętanie sensu wypowiedzi, ale równie dobrze mogło chodzić o inne sformułowanie.
Jeżeli chcesz, mogę pójść jeszcze głębiej i poszukać konkretnie nagrania wideo tego wystąpienia Renaty Janik — YouTube, Facebook, strony Urzędu Marszałkowskiego, lokalne telewizje i archiwa — żeby spróbować odnaleźć dokładne słowa, które powiedziała.