Się wszyscy w tym forum rozchodzą,zdradzają,szukają przygód, a niech no chociaż parę osób z naszego miasta i okolic napisze o dłuższych związkach wreszcie, doradźmy może trochę innym, co takiego jest fajnego w naszych związkach i dlaczego długo jesteśmy ze swoimi partnerami, i przede wszystkim dlaczego nadal z nimi jesteśmy. Ja np. powiem,że mimo dziesięcioletniemu stażu łączy nas przyjaźń, rozmowy i fantastyczny seks. No i dwójka maluchów i zwierzaki. Nawet jak się pokłócimy tak "na amen"to te maluchy niefutrzaste czy futrzaste tak nas rozbawią,że się o kłótniach zapomina. Się chyba to wszystko łączy w całość i tyle. I nadmienię że nie mamy ślubu(chociaż ja bym chciała) i obydwoje jesteśmy po przejściach,łącznie piątka dzieciaków. A wy jak sobie radzicie?
Czesc Lena, my bardzo podobnie - po prostu sie lubimy (poza miloscia), duzo rozmawiamy i duzo czasu spedzamy ze soba. Milosc jest fajna, ale szacunek rownie wazny. Dobry seks tez nie przeszkadza, jak i poczucie humoru. Czasem sa klotnie i ciche dni, nawet zly rok lub dwa u jednego z nas, ale sie wspieramy i nie poddajemy. Jestesmy prawdziwym partnerstwem - obydwoje pracujemy, opiekujemy sie domem i dziecmi....nie ma u nas ja gotuje i sprzatam a on zarabia, to by chyba nie dzialalo.
patrzac na znajomych ktorzy sa po rozwodzie albo razem a tak naprawde nie....to widac ze przed slubem on obiecywal zloto, ze bedzie kupe zarabial a ona pachniala w domu i czekala na niego z obiadkiem - ona jest uszczesliwiona tymi perspektywami.....a zycie jest jakie jest, i potem zostaje tylko zal do tej drugiej osoby.
Milo, ze sa jeszcze ludzie, ktorzy cenia sobie pewne wartosci. Myslalam, ze dobrzy ludzie juz umarli.
Dla mnie to jest zupełnie normalne. Nic nadzwyczajnego. My jesteśmy 20 lat po ślubie, 23 lata razem, jest bardzo dobrze. Wśród znajomych par z podobnym stażem tak samo. Czym tu się podniecać?
Normalne jest to, że ludzie na forum będą się ekscytować zdradami i przygodami tak jak czytelnik woli kryminał lub romans niż opisy przyrody :)))
U nas było to samo, czy była kasa czy nie kochaliśmy się tak samo. Pisze o pieniądzach, bo to one najczęściej są powodem problemów w związkach. U nas tak nie było. Też mieliśmy w sumie czwórkę dzieci własnych i prawie własnych, dzieciaki nadal ze mną kontakt utrzymują, mimo iż ich Ojca już nie ma. Grunt to miłość i zrozumienie. Znam sytuację, gdzie mąż chcąc jechać na ryby musiał kłamać, że ma sobotę pracującą czy coś w tym stylu bo żona nie tolerowała jego hobby. Ja często sama jeździłam z moim mężem na ryby. On sobie łowił, a ja robiłam zdjęcia okolicy lub czytałam książkę. Można? Można