mam duże wątpliwości czy prezydent elekt jest osobą wierzącą i czy potrzebuje Wykluczonego modlitwy ?
Przede wszystkim czy dożyje do zaprzysiężenia? Bo: 1. Komorowski to był słup postawiony przez służby sterowane przez GRU. Co zresztą było bardzo łatwe do zauważenia: nieporadny jak dziecko, zdania nie potrafi sklecić, ideał na marionetkę. 2. Agenci spenetrowali i uzależnili od siebie wiele osób na kluczowych stanowiskach w państwie. Mają bezpośredni interes ekonomiczny i polityczny, którego z wiadomych względów nie chcą ujawnić publicznie. 3. Nie cofną się przed niczym, aby zachować status quo. 4. Mają siły i środki by to zrobić.
Pewnie mieszkaniec nie miałby nic przeciwko temu SCZ.
nie chcę żyć w państwie gdzie będzie rządził kościół i Kaczor. A na to się zanosi bo w pierwszy dzień przyszła głowa państwa pojechała na Jasną Górę. Średniowiecze po prostu. Jeśli jest katolikiem to modli się w zaciszu a nie rozgłasza wszędzie. Prezydent powinien być dla wszystkich Polaków a nie tylko dla katolików.
wole średniowiecze niż złodziejstwo po, a komr rakiem wycofał się z tego "projektu" emerytura po 40 latach pracy.. POkazał tym samym gdzie ma Polaków i swój elektorat ale mu jego mamy jeszcze głębiej
Następney anty_myślący. ustępujący prezydent nie zostawia napoczętych ustaw po sobie, tym bardziej jeśli elekt obiecał co innego
I niestety,zgadzam się z wypowiedzią mieszkańca z godz 20.26:)
nic nie zmieni faktu gdzie komor miał elektorat przez 5 lat rzadzenia, rozumiem jednak gorzki smak porażki, aj niewiele brakowało
Był przez te 5 lat bardzo dobrym prezydentem ponieważ nie wyróżniał żadnej grupy obywateli, o co nowo wybranemu będzie o wiele trudniej.
Boguś, ja jako zdeklarowany niekatolik, ani żaden inny wyznawca jakiejkolwiek religii mogę to akurat zrozumieć, że pojechał na Jasną Górę. Byłem kiedyś uwiedziony przez religie m/in katolicką i wtedy, gdyby mi się udało coś wielkiego osiągnąć, to też bym na Jasną Górę pobiegł (zwłaszcza, że miałem wtedy z Sobieskiego z kilometr piechotą). Ale przecież nie w odległości sprawa. Gościu ma jakieś ideały i w coś wierzy, to jego sprawa. Szanuję to.
Eee nie można go traktować poważnie. Gdzieś czytałem, że on jakieś leki bierze, czy coś.
W latach 90-tych Kiszczak powiedzial w jednym z wywiadów ze mial na samej górze w Solidarnosci ponad 100 agentów którym dla lepszego zakonspirowania nawet nie pozwolil zalozyc teczek i sam ich prowadzil. Ci wyselekcjponowani przez niego "opozycjonisci" do rozmów przy okraglym meblu z kantami prawdopodobnie w wiekszosci byli jego agentami. Teraz po 35 latach ( liczac od roku 1980 ) zajmuja zapewne najwyzsze stanowiska panstwowe. Trzeba cala ta styropianowa elite splukac do klozetu histori - a jest to moralnym obowiazkiem Solidarnosci. Pierwszy krok do tego juz zostal zrobione
Małżonka Agata to wnuczka krakowskiego Żyda Jakuba Kornhausera (1913–1972)[3] i pochodzącej z Chorzowa Ślązaczki Małgorzaty Glombik (1914–1987)[3]. Jej ojcem jest Julian Kornhauser (ur. 1946, poeta, prozaik, krytyk literacki, tłumacz, autor książek dla dzieci; w 1981 opublikował tomik poezji pt. Tyle rzeczy niezwykłych. Wiersze dla Agatki a matką Alicja Wojna-Kornhauser, z wykształcenia polonistka. Jej bratem jest dr Jakub Kornhauser, literaturoznawca, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłumacz i poeta.