Zwolnilem się z pracy w Niemczech, jadę do Ostrowca. W Ostrowcu od przyszłego tygodnia będę pracował na biało za dwójkę. Dobrze zrobiłem?
Bardzo dobrze. Czekamy na Ciebie. Twoja osoba bedzie przykladem dla innych, ze mozna jak sie chce. Pewnie tez duzo wniesiesz swoja osoba w zycie naszego miasta.
Zalezy co w zyciu dla ciebie liczy sie najbardziej. Bo jesli pieniadze to moze byc problem, jesli cos innego to chyba dobrze.
Jeśli jesteś samotny , nie masz na głowie żony i dzieci a zamieszkasz z mamusią i wypłatę masz tylko dla siebie to możesz wracać , mama tęskni za tobą.
Dlaczego naśmiewasz się z nas mieszkających i pracujących w Polsce?Nie wszyscy mogą wyjechać.
Pieniadze sa niewazne tylko zdrowie pieniadze dzis sa jutro może ich niebyc i zdrowia też ,jak bedzie zdrowie to i kasa się znajdzie
Dziękuję za każde Wasze słowa. Nie palę mostów, dlatego od poniedziałku zaczynam pracę w Ostrowcu. Ta dwójka, tamtej dwójce nie będzie równa :-). A komuś kto uważa że wątek został założony dla żartu powiem że nie, to fakt. My Polacy nie mamy tam życia usłanego różami, może kto ma to ma? Łatwiej azylantom? Kto niewierzy niech się sam przekona.
trzy lata temu wróciłem do ostrowca z norwegii w zasadzie musiałam ze względów rodzinnych ... z ekonomicznego punktu widzenia niczego bardziej w życiu nie żałuje jak tej własnie decyzji.. tam żyłem tutaj wegetuje od wypłaty do wypłaty. pracowałem u norkow legalnie ...
Dobrze,że nie spaliłeś za sobą mostów.Ja dziesięć lat temu zrobiłem identycznie jak ty a teraz wróciłem do punktu wyjścia i...Dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi-ale ja musiałem wejść ponownie!I znów,od czterech lat siedzę za granicą.Życie,w moim wypadku,zweryfikowało wszystko bardzo szybko.Nie tak być miało!Nie tak.Życzę powodzenia i dużo samozaparcia!
Nie naśmiewam się, źle odebrałeś mój post gościu 12:23.
spokojnie tutaj sobie mozna rade dać
My z żoną mieszkaliśmy w Niemczech mając pracę i w miarę wszystko ułożone,naprawdę spokojne życie. Tutaj na nic nie wystarcza i wszystko na wariackich papierach; po trzech latach już wiemy, że powrót to był największy w życiu błąd. Nasi nastoletni synowie również zaczynają to widzieć. Podejrzewam, że jeszcze chwilę nam to zajmie i dojrzejemy do powrotu tam z powrotem.
Nasi znajomi po 9 latach pobytu w Anglii też wrócili. Wytrwali tutaj od wiosny do jesieni. Ich ostatnie słowa to, że nigdy więcej tu nie wrócą.
Tylko jest jeden warunek, aby sobie dać radę w Ostrowcu, trzeba mieć znajomości, aby mieć prace, która jest fundamentem spokojnego życia.