Właśnie czytałam wątek o SOR w Ostrowcu ale tam będąc człowiek się napatrzy córka wstydzi się swojego Ojca leżącego na SOR zamiast być dla niego miła to wymaga tego od obcych a sama wychodzi.Co się dzieje jak tak można wstydzić się rodzica starszego i schorowanego.przecie wiadomo że człowiek chory ma prawo czuć się żle.Ale takie brak człowieczeństwa we wszystkich sytuacjach masakra co się dzieje ? rodzina kiedyś to była świętość ,ludzie szanujcie się bo i wy będziecie starzy.
A Ty droga Jago nie osądzaj, żebyś sama nie była sądzona. Skąd wiesz, jakie stosunki panują w tej rodzinie? Może ta osoba zaznała od ojca wiele krzywd.
Nie osądzam bo nie mam prawa lecz widzę co jest ,oczekujemy od obcych pomocy a tu bliscy jej nie okazują .A Ty drogi gościu nie myśl ze ja mam dziesięć lat ja bywam w tych miejscach bardzo wiele razy ,i wiele widziałam złego i bardzo dobrego .Lecz ostatnio widzę znieczulicę ogromną i nie jest to tylko moje zdanie nie śmiałabym się wypowiadać gdybym nie widziała .Bywam często w szpitalach i człowieczeństwo jest teraz jakieś inne .A mam już swoje lata i wiem że że odrobina miłości jeszcze nikomu nie zaszkodziła w szczególnym czasie choroby.
Nie wstydzę się swoich bardzo starych rodziców, ale kto nie ma z takimi osobami styczności nie powinien osądzać niczyjego postepowania. Każdy wstydzi się mówić o tym, jak męcząca jest opieka nad starym człowiekiem, właśnie z panującego przekonania, że rodzina to świętość. Piszę męcząca - ale nie fizycznie, jest wykańczająca psychicznie.
mądrze mówisz. Ja sama tego doświadczyłam opieki nad babcia 93 lata. To wykańcza i fizycznie i psychicznie. Jeszcze jak człowiek starszy jest spokojny i da sobą pokierować to pół biedy. najgorzej jest gdy taki człowiek jest mądrzejszy od wszystkich. Dużo by pisać ale czasem nie mogłam wytrzymać z nerwów. Mimo to opiekowałam się babcia do śmierci i sumienie mam spokojne
A ja wiem że nie opiekowałabym się swoją babcią bo to wcielony diabeł który wszystkich wykańcza psychicznie i co ? Jestem zła?????
Nie. Doskonale Cię rozumiem. Patrz wątek: http://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/czy-oddalibyscie-rodzica-do-dps-dom-starcow/
Ja musiałam się opiekować swoimi rodzicami chociaż było nas dwie druga córka nie poczuwała się do opieki nad rodzicami sama chora jestem ale rodziców nie zostawiłam i nic z tego nie miałam jakby ktoś chciał mnie krytykować .A jak mi dali popalić oj nie życzę nikomu ale to był mój obowiązek .Niestety teraz jest nowoczesność i rodziców się oddaje do DPS.
Obowiązek? Za cenę swojego zdrowia a czasem nawet rodziny? Sorry ale mądry rodzic nie wychowuje swoich dzieci po to żeby później poświęciły się dla niego kiedy będzie stary. Ja nie mówię żeby nie pomagać swoim rodzicom bo kocham mamę bardzo i pomagam jej jak tylko mogę. Ale jakby potrzebowała pomocy 24/h a ja bym nie dawała rady to co miałabym się zahamować na śmierć? Albo jakby psychicznie mnie wykanczala to też swoje życie i zdrowie poświęcić? Ludzie zastanówcie się....
A matka Cię nie wyrzuciła kosztem swojego wolnego czasu a mogła.Moi mnie różnie traktowali w swojej starości ,często nie przespałam nocy a jednak żyje i wytrwałam i tego Wam życzę kochani nawet osoba obłożnie chora potrzebuje miłości i będąca w Hospicjum odwiedzin .I Wy będzie cie jej potrzebować jak minie Wam 70tka.Pozdrawiam.
albo podrzuca do szpitala, jak rodzinka chce sobie jechać na wakacje lub spędzić świeta w spokoju. Ludzie nie maja wstydu, czasem na pierwszy rzut oka widać że babcia/dziadek nie wymaga pobytu w szpitalu, wiadomo że jak każdy starszy człowiek ma swoje dolegliwosci ale spokojnie mógłby przebywać w domu. No ale jak wakacje ważniejsze to tak się robi
Tylko ze my także mamy swoje rodziny i mamy się zaharować kosztem swoich rodzin,matka umrze a my musimy żyć dalej,albo starsi rodzice przeżyją jak często bywa,a my odejdziemy.Dobrze piszesz 21:07,to niech nam nie dokuczają w opiece,często są okropni,nie mają litości dla opiekujących się a dokuczają ile mogą.
Otóż właśnie. A kiedy rodzic wymaga opieki 24-godzinnej to co robić? Z pracy się zwolnić nie można, z czegoś trzeba żyć. Trudne to decyzje, ciężkie dla sumienia, przykre dla wszystkich w rodzinie, więc kto nie ma takiej sytuacji niech nie osądza drugiego.
Dokuczają? No bo to choroba z nich robi "małych dzieci", zmienia się myślenie, rozumowanie. Przykra jest dla niektórych starość ale nie można człowieka traktować jak zbędny przedmiot. Póki był zdrowy, młodszy, był potrzebny ale jak stary, zdziecinniały to po co taka udręka. Co to za starość i za życie jak człowiek czuje się nikomu niepotrzebny. Nawet jeśli jedynym rozwiązaniem jest dps to częste odwiedziny, okazywanie miłości i zainteresowania to moim zdaniem podstawa, bo to przecież matka czy ojciec, lub babcia czy dziadek...to najbliższe osoby, które nas wychowały.
Bardzo często jest tak,że jak dzieci potrzebowały różnej pomocy to rodzice ich mieli w nosie,nie interesowało ich to bo przecież im wolno ,a dzieci niech się męczą,taka mama-babcia nie pomoże, bo paniusia wielka,nie wesprze finansowo ,bo niech się dorabiają ,a potem mają dziadki pretensje ,że im nikt nie pomaga.To nie dawne czasy,że praca była,łatwiejsze życie i tp,z czego będą młodzi żyli jak zostaną bez pracy bo trzeba siedzieć od rana do wieczora ze starszymi chorymi rodzicami.Mają emerytury to niech sobie najmą nianie.
To prawda,na nianię szkoda a emeryturka chowana w poduszkę a dzieciom zero pomocy.