Cóż za słownictwo- od razu "bezczelny sposób"! Większość z nich to są wegetarianie.
Co złego jest w słowach "bezczelny sposób"? Znowu manipulujesz?
Ktoś kto w ukrytym komentarzu mi odpisał, idealnie pokazał kto tu jest pieniaczem. A także to, że nie wie za bardzo co to słowa oznacza... :) Pozdrawiam z uśmiechem na twarzy, a nie z pianą w ustach. :D
Rocznie wielu rodzicom z rodzin, które nie jedzą mięsa zabierane są małe dzieci, ponieważ pasja rodziców do "zdrowego odżywiania" doprowadza te dzieci do skrajnego niedożywienia, anemii, czy innych poważnych chorób...
Chodzi tylko i wyłącznie o tzw. żelazo hemowe. ("...hema, hemoglobina, taka sytuacja...") Choć i to jest wiąż sprawą sporną. Reszta niezbędnych składników pokarmowych jest w roślinach.
Sa wegetarianie :)
Porażka. Nie jestem wierząca, ale nawet ja wiem, że jedzenie mięsa nie jest grzechem. Zanim coś powiesz, upewnij się osiem razy, że masz rację.
Są wegetarianie. Wysyłam Ci linki do kilku fajnych stronek z przepisami:
http://www.vegestrefa.pl/przepisy/przepisy-weganskie/
http://zwegowani.pl/category/kuchnia-weganska/
http://vegeluv.org/
http://agnieszkamaciag.pl/temat/przepisy-ajurwedyjskie/
http://agnieszkawielobob.pl/category/przepisy/
"krew i cierpienie( rosół i schabowy)" niezłe jaja :D
Jaja w sumie też cierpienie, ostatnio czytałem badania, opisujące fakt, odczuwania bólu przez rośliny, ile biednych roślin cierpi z naszej winy, nikt ich nie broni, lekceważymy ten problem, a przecież biedny rośliny w przeciwieństwie do zwierząt nawet nie mają środków ekspresji do wyrażenia swego cierpienia. :P Jemy zwierzątka bo do tego jesteśmy stworzeni, można jeść mniej, można więcej, ale natura tak nas wyposażyła, też jesteśmy zwierzętami.
Dokładnie. Ludzkie uzębienie jest świetnym dowodem, że człowiek jest stworzony do jedzenia zarówno mięsa jak i roślin...
Biologicznie nie jesteśmy mięsożercami. Świadczy o tym długość jelit - wszystkie mięsożerne ssaki mają krótkie jelita, żeby resztki padliny nie zalegały w organizmie. Nie posiadamy również instynktu drapieżnika i nie moglibyśmy jeść na surowo bo większość takich prób skończyła by się w najlepszym razie zatruciem. Mięso jemy tylko dlatego że jest "lżejsze" po obróbce cieplnej. Dowodzi to że nie jest to naturalne przystosowanie do takiego pokarmu.
Podobnie można powiedzieć o mleku, którego większość dorosłych osób nie trawi. Są wyjątki w społeczeństwach w których nabiał był codziennością, ale to kolejne przystosowanie, a nie naturalne predyspozycje.
Trzeba się zagłębić w temat, a nie powtarzać brednie że mięso to podstawa. Tym bardziej mięso, które jest faszerowane hormonami, antybiotykami za życia, a potem nastrzykiwanie różnymi specyfikami, po których z kilograma mięsa wychodzi 3 kilogramy. Samo zdrowie.
Może ktoś pokusi się założenie grupy na facebooku? Byłoby łatwiej z komunikacją.
Czytaj ze zrozumieniem... Nie napisałem, że jesteśmy mięsożercami. Nawet wprost przeciwnie - wyraźnie napisałem, że uzębienie ludzkie świadczy że jesteśmy pantofagami...
Masz rację - trzeba się zagłębić w temat, żeby nie powielać bzdur jakie piszesz, dlatego pokuszę się o ich obalenie.
Człowiek jak najbardziej posiada instynkt drapieżnika, o czym świadczyć mogą z pozoru błahe sprawy - rywalizacja o kobietę, rywalizacja o przywództwo w grupie, wypieranie innych zwierząt z ich naturalnego środowiska, "wyścig szczurów"... Do tego dołożyłbym całą masę potraw mięsnych jakie człowiek spożywa na surowo - sushi zawierające surowe mięso ryb, basashi, tatar, carpaccio, kiviak; po których człowiekowi nic nie dolega.
Nietolerancja laktozy jest związana z brakiem laktazy w organizmie, co jest akurat cechą dziedziczną. Nabiał jak najbardziej jest naturalnym pokarmem człowieka. Przecież niemowlęta karmi się właśnie mlekiem. Nietolerancja na laktozę pojawia się dopiero po ok 2 roku życia i jest wadą genetyczną, a nie jakimś tam przystosowaniem... Dodam jeszcze, że właśnie to iż więcej ludzi ma nietolerancję na laktozę oraz glukozę (występującą w owocach) niż na cokolwiek występującego w mięsie - świadczyć to może właśnie o tym, że jak najbardziej stworzeni jesteśmy do tego aby jeść mięso...
Trzeba się nauczyć czytać ze zrozumiem, bo nigdzie nie twierdziłem, że mięso faszerowane jest zdrowe. Stwierdziłem jednak fakt - mięso jako takie stanowi podstawę odżywiania (odpowiednie mięso i w odpowiednich ilościach) i zawiera najwięcej niezbędnych do życia składników odżywczych...
Wyrywasz z kontekstu zdania i piszesz bzdurne wytłumaczenia. Wyobraź sobie taką sytuacje, że zostawiasz dziecko z myszą i jabłkiem i zgadnij co wybierze do zjedzenia? Pewnie rzuci się na mysz i zje na surowo.
A surowe potrawy o których piszesz robi się wyłącznie ze szczególnie wyselekcjonowanych produktów i jak dla mnie to wyjątki które potwierdzają regułę.
Mleko matki oczywiście jest dla dziecka wskazane, ale żadne inne mleko. Więc dlaczego porównujesz mleko matki z nabiałem z mleka odzwierzęcego?
Nie ma w świecie natury takiego przypadku żeby dorosłe osobniki żywiły się mlekiem innego gatunku w wieku dorosłym. Skład mleka jest dostosowany do budowy ciała i cech jakie młody osobnik musi wykształcić w trakcie wzrostu, dlatego mleko dla krów jest wskazanie dla cieląt, a nie dla ludzi.
Ostatnią kwestią jest to że mięso nie jest podstawą żywienia i w świecie nauki nie znajdziesz osoby która by to potwierdziła.
Zobacz sobie coś takiego jak piramida żywienia i zobacz gdzie jest mięso i nabiał.
Na koniec proponuje kubeł zimnej wody, bo widzę że z miłej dyskusji próbujesz zrobić kłótnie, jakbym zabraniał komuś jadać mięso.
Poza tym to miał być wątek dla wegetarian, a nie dla ludzi, którzy będą próbowali przekonać wegetarian że mięso to podstawa.
Oj straszne jest to co piszesz...
Wyobraź sobie sytuację, że zamykasz dorosłego człowieka z koszykiem warzyw i torbą mięsa na tydzień. Co zje? Wszystko...
Mleko matki to przypadkiem nie mięso odzwierzęce?
Wyobraź sobie, że chociażby dorosłe koty piją każde mleko, nie tylko mleko matki... Czemu twierdzisz, że mleko krów nie jest wskazane dla ludzi, skoro zdecydowana większość ludzi pije to mleko i nic im nie dolega?
W piramidzie żywieniowej ważniejsze są owoce i warzywa, ze względu na witaminy. Niemniej jednak białko zwierzęce jest równie ważne, ponieważ niedobór różnorodnych białek, stanowiących budulec komórkowy, prowadzi do znacznie groźniejszych zaburzeń w strukturze komórkowej, niż schorzenia jakie wynikają z niedoborów witamin, które można szybko i łatwo uzupełnić. W piramidzie tej, mięso znajduje się wyżej, ponieważ zawiera znacznie więcej niezbędnych składników i nie trzeba ich jeść tyle co witamin. Co nie oznacza, że nie trzeba ich jeść w ogóle. Zwróć uwagę chociażby na to, że to płyny są absolutną podstawą odżywiania, pomimo, że nie zawierają żadnych właściwości odżywczych...
Każdy specjalista od odżywiania, powie ci, że tłuszcze w diecie są dla organizmu niezbędne, ponieważ witaminy A, D, K i E rozpuszczają się tylko w tłuszczach i bez tłuszczy zawartych w produktach odzwierzęcych metabolizm tych witamin jest niemożliwy... To wyraźnie pokazuje, że człowiek musi spożywać zarówno mięso jak i rośliny.
To ja tobie proponuję kubeł zimnej wody, bo ja jedynie przedstawiam argumenty potwierdzające moją tezę, żadnych zdań z kontekstu nie wyrywam - ty to robisz "zamykając dziecko z myszą i jabłkiem...". Nie widzę tutaj powodów do kłótni. Skoro ty masz na to inne spojrzenie, to najwyraźniej nie potrafisz przyjąć poważnych argumentów do siebie.
Jeśli to miał być wątek dla samych wegetarian, to proponuję przenieść się na jakieś forum tematyczne, a nie na ogólne forum ostrowieckie, gdzie każdy ma prawo wyrażać swoje opinie, nie tylko "roślinożercy"...
11:16, "Mleko matki to przypadkiem nie mięso odzwierzęce". Nie, mleko to nie MIĘSO, to produkt odzwierzęcy, który się uzyskuje w b. humanitarny sposób ;)
Zamknięta z mięsem i warzywami - zjem warzywa. Poza tym mięso po takim czasie poza lodówką, zepsuje się i będzie jeszcze dodatkowe białko (robaczki).