Ja pamiętam zupy mojej babci.Nigdy nie używała do nich mięsa ,a smak byl tak niepowtarzalny,byly tak pyszne.Nigdy później takiej zupy nie jadłam.Jako dziecko nie interesował mnie przepis na takie zupy,najważniejsze,ze smakowaly najlepiej na świecie.Moja mama nie umiała takiej zupy ugotować.Zawsze używała jakies mięso do zupy,tak jak my teraz,owszem,zupy mamy byly dobre,ale nie miały porównania do zup babci.Zawsze dziwilam sie mojej mamie,ze nie zna przepisu na zupy,które gotowala jej mama,a moja babcia,i ze nigdy nie darzyła,aby je zdobyć gdy babcia jeszcze żyła.A ja to juz w ogóle nie mam pojecia jak ją ugotować,nie wiem co babcia dodawała ,ze były tak pyszne,a trzeba wziąć pod uwagę,ze nie używała takich przypraw jak kostki bulioniwe czy wegeta.
Serek był the best, w takich białych pudełeczkach. Waniliowy też był dobry.
ja pamiętam.... mniam..... domowy makaron babci ze smażoną śmietaną
smak pizza z ogrodow na poczatku lat 90 i pozniej na Stawkach za malolata rocznik 1980
Ja pamiętam kogel-mogel robiony ze świeżych jajek wiejskich u babci, zupę jaglaną z zacierkami, ciasto z rabarbarem albo z burakiem cukrowym. A te kompoty owocowe jakie pyszne były...
Same z babcią robiłyśmy masło, piekłyśmy chleb, robiłyśmy sery i masę przetworów z sadu i ogrodu. Kwasiłyśmy barszcz biały i czerwony. Pamiętam marynowane prawdziwki i syropy z jeżyn leśnych.
Zawsze byłam chętna do prac domowych i kuchennych więc do dziś u mnie w domu zdrowa żywność to podstawa. A jaglanka to królowa moich zup. Podpłomyki z mlekiem od krowy i pieczone kartofle też jadałam. Świnka dwa razy do roku też była bita i już rodzinnie były robione wyroby - kiełbasy, pasztetowe, kaszanki, szynki. I to wszystko bez konserwantów. Ech! Co za wspomnienia...
jagodzianki i drozdzówki na rawszczyznie the best.
Groszki mleczne, jakie one były pyszne ,,, pychotka
Mnie bardzo smakowały lody śmietankowe i bakaliowe układane na wafelkach. Były kiedyś pod polmozbytem w budce (lidl)
Dobre były pałeczki mleczne ( mordoklejki) oraz groszki kakaowe w takich kremowych, okrągłych pudełeczkach z dziurkami .
babcia-placki ziemniaczane,kluski z truskawkami,pyzy z miesem,zeberka w sosie i kluski slaskie,kopytka ser bialy skwarki,i cos czego nikt od niej nie porównal by sie pierogi kosmos
grzyby podajrze goladki na blasze
Porkę umiem ugotować i nawet czasem ugotuję:)
A jaka wigilia była i Święta Bożego narodzenia w latach 70. Zapach maku,śledzi,bigosu smażone racuchy itd... Ten post był najważniejszy i oczekiwanie pierwszej gwiazdki. Po pasterce okręcanie drzewek żeby rodziły. Ach te piękne czasy. Łzy się same cisną. Zostaliśmy sami.
Ja pamiętam jak mama piekła placek ,nazywał się buracasz ,do ciasta dodawane były ugotowane buraki cukrowe.Wieczorami jesienią zajadaliśmy się tym smakołykiem.Ale to były lata 60 te.Ale to już było !!!
Troche przykre
Co jest przykre?
kawa zbozowa Turek z palona cykoria, dropsy mleczne,chlebek Turecki z rodzynkami,chleb z piekarni pana Giezkowskiego[nie wiem czy dobra pisownia].alez to byly smaki!A JAKIE WSPOMNIENIA!
Dokładnie tak było. Cały dzień na dworze. Dom, sklep, biuro na drzewie. Liście to były pieniądze. Na trzepaku się wisiało, skakało w gumę, grało w klasy, a wieczorem były podchody. Jak Ci się chciało jeść, to darłeś się na cały głos: Maaaaammoooooo, rzuć kanapkę!!! A wtedy wystawało kilka głów z bloku i któraś matka zawsze rzuciła 2 albo 3 kanapki, żeby dla innych starczyło. Jak padał deszcz to w gumiakach i ortalionie albo w takich foliowych płaszczach się latało po kałużach, a w zimę na sanki, gdzie popadło. Jak ktoś w bloku kupił sobie pierwsze video, to wszystkie dzieci chodziły bajki oglądać (pamiętam wypożyczalnie kaset w miejscu, gdzie obecnie jest MILA). "Smakiem" mojego dzieciństwa, a w zasadzie okresu dorastania są też filmy Dirty Dancing i Pretty Woman. Matko, 500 razy chyba obejrzane.
Kurczaki mrożone, wystane w kolejce ,albo karp na Wigilię.