A może była to tylko kiełbasa wyborcza tak jak zawsze przed wyborami? Jak zawsze okłamywanie ludzi w/g schematu jest po to, aby tylko dostać się do władzy? Teraz robota należy do Rządu, chociaż to nie On obiecywał to wszystko podczas swojej kampanii wyborczej, biorąc ludzi na swoją łatwowierność. A może już najwyższy czas aby zacząć samemu myśleć!
"Nieobecność Tuska na zaprzysiężeniu Dudy była jedynie pierwszym strzałem wymierzonym w nowego prezydenta. Ponadto Tusk był także jedynym politykiem, który nie wysłał listu gratulującego politykowi PiS objęcia nowego stanowiska. Napisał natomiast najlepsze życzenia dla nowego premiera Finlandii Juha Sipilä" – zauważa autor tekstu.
Wcale się nie wycofał. Powiedział tylko że potrzebna jest współpraca z rządem, co było przecież oczywiste. Mam nadzieję, że na jesieni będzie już nowy rząd.
Co jest nie prawda? To, że obiecywał i obiecuje nadal tzw. "gruszki na wierzbie"?
Premier Kopacz zaproponowała mu spotkanie z ministrami, by pokazać mu jak wygląda budżet, by trochę spuścił z tonu jeśli chodzi o obiecywanie. Ale spoko, jak PIS wygra, weźmie się kredyt i da nawet 2000 na dziecko. Ewentualnie lepiej przyciśnie się podatników.
gościu z 21.28. czy w kampanii mówił,ze będzie mu potrzebna współpraca z rządem. brzmiał; jak zostanę: dam, zrobię. Teraz biedny nie może nic sam. Może i dobrze jakby PIS wygrało parlamentarne wybory, bo jeżeli nie, to będzie wina rządu a nigdy nie PIS. Tylko ,cz naprawdę dla gospodarki dobrze?-aż strach pomyśleć,
Ty może i zdawałeś sobie z tego sprawę, ale masa prostych ludzi zaufała, że to Duda może załatwić po wyborach bez dodatkowych warunków.
Duda powinien powiedzieć szczerze przed wyborami jaka jest szansa realizacji jego obietnic i co do tego by potrzebował, ale on tego nie zrobił z prostych powodów.
PIS jakby nie daj Boże doszło do władzy na jesieni, to i bez pomocy Dudy może sobie ustawy wymyślać jakie tylko im się zapragnie...
Gościu z 12:17 - cha, cha, cha! Jeżeli wiem, że coś nie jest w mojej gestii, to nie czynię obietnic. Zostałem niedawno kierownikiem pewnej grupy ludzi i pomimo, że od pierwszego dnia moi podlegli pracownicy upominali się o podwyżki i grozili, że jeżeli nie sprostam, temu zadaniu, to nie będą ze mną współpracować i pracować - to ja nie starałem się czegokolwiek im obiecywać bez uzgodnienia z kadrami, moimi przełożonymi i rozeznania sytuacji finansowej firmy czy podwyżki będą możliwe teraz, za pół roku, czy za rok. I tyle w temacie!
Dziś Pan Prezydent za wykonanie swoich zobowiązań wyborczych uważa już sam fakt, że zgłosi ustawę, a oczekiwania wyborców myślę, że były zupełnie inne. Ludzie odbierają to jako wycofywanie się ze złożonych obietnic, choć miały one niewątpliwie ogromny wpływ na wynik wyborów. Jakoś też bardzo mało mówi się o przywróceniu poprzedniego wieku emerytalnego, bo każdy z nas jest świadomy i doskonale wie, że w świetle wyroku Trybunału Konstytucyjnego jest to niemożliwe.
W takim razie nie umiesz liczyć vrr albo nie wiesz o wielu rzeczach.
Niech prezydent "poczeka" na rząd PiS, który zrealizuje kandydackie, populistyczne obietnice bez pokrycia.
I co? To już koniec i tych 500 zł nie będzie na dzieci? Czarno widzę i martwię, zresztą pewnie jak większość rodzin, bo tak to realnie było nam przedstawiane. Wygląda na to, że przed czasem nie trzeba się cieszyć.