Żadna z prezydenckich obietnic nie wzbudziła chyba wśród Polaków tyle nadziei jak ta. – Złożę ustawę dającą każdej uboższej rodzinie 500 zł na każde dziecko – jak jeszcze pod koniec maja byliśmy zapewniani. Ludzie uwierzyli. Teraz się mówi: To zadanie dla rządu. Czyli rząd dostał niespodziewanie kukułcze jajo!, a plony z obietnic zebrał ktoś inny.
Czy z wiekiem emerytalnym będzie to samo?
A może była to tylko kiełbasa wyborcza tak jak zawsze przed wyborami? Jak zawsze okłamywanie ludzi w/g schematu jest po to, aby tylko dostać się do władzy? Teraz robota należy do Rządu, chociaż to nie On obiecywał to wszystko podczas swojej kampanii wyborczej, biorąc ludzi na swoją łatwowierność. A może już najwyższy czas aby zacząć samemu myśleć!
A ja już zacząłem wydawać te obiecane pieniądze?, co teraz powiem dzieciom?
No przecież wiadomo, że to było po to aby go wybrali. Każdy głupi by zajarzył, że to tylko czcze wyborcze gadanie. A teraz nagle okazuje się , że on bidulek nie ma takich kompetencji i to rząd powinien przygotować ustawę.A skoro premier mówi, że sie tego nie da zrobić, to teraz rząd niedobry, nie chce współpracować( w domyśle - wybierzcie PIS na jesieni, wtedy to wszystko zrobimy, bo to PO takie jest be)
- "Mam świadomość możliwości prezydenta" - to się Dyzma obudził... ...ale przed wyborami plotło się co ślina na język przyniesie i złote góry obiecywało?;
- Uświadomił sobie bidulek że nie jest wszechwładny;
- Techniczny Prezydent okłamał Polaków w czasie kampanii wyborczej?;
- Nie wycofuje się z obietnic , tylko chce żeby ktoś inny je spełnił;
TO TYLKO NIEKTÓRY KOMENTARZE NA INTERNECIE ROZCZAROWANYCH WYBORCÓW.
Tylko żeby ci rozczarowani nie zapomnieli o tym do wyborów.
Wcale się nie wycofał. Powiedział tylko że potrzebna jest współpraca z rządem, co było przecież oczywiste. Mam nadzieję, że na jesieni będzie już nowy rząd.
W maju mówił- jak tylko obejmę urząd, złożę projekt ustawy. W sierpniu mówi- niech rząd przygotuje ustawę. A czy skonsultował się z rządem skąd wziąć tyle miliardów nagle , w drugim półroczu roku ? Ma jakiekolwiek pojęcie o budżecie?
Bo z tego co widziałam, wśród doradców nie ma ani jednej osoby znającej sie na gospodarce.
Jak miał się skonsultować z rządem skoro rząd będzie wyłoniony po wyborach.
to nie prawda,nie siejcie paniki.
Tak mówił prezydent na spotkaniu bodajże w Suchej Beskidzkiej:
"W każdym razie nie wyobrażam sobie możliwości przygotowania tego projektu bez bardzo ścisłej współpracy z rządem, bo to jest poważna kwestia finansowa".
A co, wcześniej w kampanii wyborczej nie było wiadomo, że to poważna kwestia finansowa i nie można ot tak sobie rzucać słów na wiatr? Tylko, że wtedy nikt nie pytał rządu jakie są możliwości i nie liczył się z jego stanowiskiem.
Premier Kopacz zaproponowała mu spotkanie z ministrami, by pokazać mu jak wygląda budżet, by trochę spuścił z tonu jeśli chodzi o obiecywanie. Ale spoko, jak PIS wygra, weźmie się kredyt i da nawet 2000 na dziecko. Ewentualnie lepiej przyciśnie się podatników.
no to mamy już cyrk :) obiecanki cacanki a wygranemu radość.....
Wystarczy że rząd ukróci tego typu rzeczy http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/4-5-mln-zl-wydane-a-system-identyfikacji-podatnika-po-glosie-nie-dziala/qdrfl5 a pieniążki się znajdą.
Człowieku cierpliwości!Przez osiem lat tego nie otrzymałeś co ci obiecywali a teraz chcesz abyś od razu miał spełnione obietnice?
gościu z 21.28. czy w kampanii mówił,ze będzie mu potrzebna współpraca z rządem. brzmiał; jak zostanę: dam, zrobię. Teraz biedny nie może nic sam. Może i dobrze jakby PIS wygrało parlamentarne wybory, bo jeżeli nie, to będzie wina rządu a nigdy nie PIS. Tylko ,cz naprawdę dla gospodarki dobrze?-aż strach pomyśleć,
Gospodarka przetrwała rządy PIS, przetrwała też PO, przetrwa też powrót PIS. I żeby nie było - za politykę socjalną zapłacimy my, z naszych podatków i nie tylko. Większe opodatkowanie banków te instytucje nie przerzucą na zmniejszenie zysków, lecz wyciągną tę kasę z naszych portfeli: poprzez opłaty za konto, droższe przelewy i kredyty itp. Są w tym mistrzami.
Gościu 11:18 nie wiem jak Ty ale ja, jako dorosły człowiek zdawałem sobie sprawę z tego, że prezydent sam nie może za wiele, potrzebuje współpracy z rządem. Tak też traktowałem więc te obietnice i dalej je tak traktuję. Zdawałem sobie też sprawę, że rząd PO do tej współpracy nie będzie chętny. Dlatego na jesieni będę głosował na PIS. Prezydenta z obietnic rozliczę po skończeniu kadencji a nie po pięciu dniach urzędowania.