W czerwcu w spółdzielniach mieszkaniowych w całej Polsce będą Walne Zgromadzenia. Nie bądź bezwolny, idź na walne zgromadzenie, od Ciebie zależą losy spółdzielni, a więc Twoje własne - los mieszkania, w którym mieszkasz z rodziną! Nie pozbawiaj się własnych praw!!!
Przeciętny członek na Walne nie chodzi, bo wydaje mu się, że i tak od niego nic nie zależy. To bardzo błędne podejście!
Zarządy, Rady Nadzorcze często zachowują się jak możnowładcy, którym wszystko wolno. Nie liczą się z ludźmi i prawem, przepisy traktują jak zbędne zapiski, z którymi nie ma co się liczyć. Posłusznych głaszczą, niepokornych karzą.
Zarząd i Rada Nadzorcza często są w kumoterstwie, co tworzy chorą sytuację, bo ani Zarząd nie rządzi, ani Rada nie sprawuje kontroli.
Pamiętaj, jeśli jesteś członkiem spółdzielni, masz prawo:
- wglądu oraz kopii wszystkich dokumentów w spółdzielni,
- nie udzielić absolutorium Zarządowi, odwołać Radę Nadzorczą,
- zgłosić się do odpowiedniego związku rewizyjnego o przeprowadzenie lustracji.
Pamiętaj, że Ty wraz z innymi członkami tworzycie Walnego Zgromadzenie, a to najważniejszy organ spółdzielni, nie Rada Nadzorcza, nie Zarząd!
Nie daj się nabić w butelkę, działaj!
W spółdzielniach bywają patologie tego typu, że Rada Nadzorcza obiera prezesa, który jest tylko pionkiem, figurantem, po to, by nie był samodzielny.
Ponieważ Ty nie chodzisz na Walne, grupki zainteresowanych wykorzystują to, zbierają swoich ludzi i spośród towarzystwa wzajemnej adoracji wybierają się wzajemnie. Tym sposobem w Radzie znajdują się osoby, które nie mają bladego pojęcia na temat prawa, sprawowania kontroli i pieczy nad naszymi nieruchomościami.
Możesz to zmienić, wybrać właściwych ludzi, możesz sam zostać członkiem Rady albo wybrać sąsiadów z osiedla, o których wiesz, że są uczciwi, elokwentni, znają się na prawie, ekonomii, zarządzaniu, wiedzą, jak postępować z ludźmi tak, aby nikogo nie krzywdzić.
Twój los, w Twoich rękach! Zadecyduj Ty, nie pozwól, by zrobił to za Ciebie ktoś inny!
Też w tym roku wybiorę się na Walne w Krzemionkach.
Ze względu na manipulacje grupy Mirka 24 jestem zmuszony utrudniż mu trochę blokowanie
Konstytucja RP Art. 61.
Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.
Tryb udzielania informacji, o których mowa w ust. 1 i 2, określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.
Członku spółdzielni!
Czy w ogóle wiesz, kto zasiada w Zarządzie Twojej spółdzielni, kto jest członkiem Rady Nadzorczej?
Możesz to sprawdzić w bardzo prosty sposób. Większość spółdzielni w Polsce ma własne strony internetowe, wejdź, zapoznaj się z nazwiskami. Być może znasz tych ludzi, a jeśli nie, może coś wiedzą na ich temat Twoi sąsiedzi, znajomi.
Nie można generalizować. W RN zasiadają uczciwi i praworządni ludzie, ale niestety, zdarza się także, że zasiadają ludzie z przeszłością kryminalną (znany jest w kraju przypadek, gdzie członkiem Rady jest człowiek, który w przeszłości został skazany prawomocnym wyrokiem na karę więzienia za współudział w brutalnym gwałcie), ludzie, których na co dzień widujesz na osiedlu w stanie wskazującym na spożycie alkoholu, ludzie, którzy niestety, nie cieszą się zaufaniem i szacunkiem społecznym.
Nie bądź bierny! Nie bądź dalej w niewiedzy! Sprawdź i Ty, kto jest członkiem Rady Nadzorczej w Twojej spółdzielni!
Czytałam gdzieś o tej (chyba o tej) sprawie. Jako kobieta nie wyobrażam sobie, żeby inna kobieta (żona, matka) mogła zagłosować na gwałciciela i pedofila. Takich ludzi trzeba izolować, żebyśmy się mogli na naszych osiedlach czuć bezpiecznie, a nie jeszcze ich gdzieś wybierać.
"osoba publiczna przystępująca do publicznej dyskusji odbywającej się za pośrednictwem Internetu, poprzez wygłaszanie swoich poglądów, prezentowanie swojego stanowiska na takim forum, faktycznie wyraża zgodę na ocenę przez pozostałych uczestników, czasem też ocen negatywnych."
Na stanowiskach urzędniczych nie można zatrudniać osób skazanych. Zakaz ten jest w praktyce prosty do obejścia. Ustawa o pracownikach samorządowych ani nie nakazuje zwalniać takich osób, ani nie przewiduje żadnych sankcji dla pracodawcy przymykającego oko na wyroki ciążące na urzędniku
Teksty moich znajomych z Dużego Formatu ostatnio budzą dyskusje o etyce w mediach. W rożnych zakątkach internetu uczestniczyłem w rozmowach np. o tym, czy to było etyczne, że Szczygieł zdemaskował przeszłość Ewy T. albo że Wójcik pozwolił posłance Pawłowicz swobodnie się wygadać nie uprzedzając jej, że to może kiedyś się ukazać w „Dużym Formacie”. Odniosę się do tego tutaj zbiorczo.
Nie istnieje jeden uniwersalny kodeks etyki medialnej. Różne kraje mają różne rozwiązania. Kiedyś za wzór uważałem brytyjskie rozwiązanie oparte o samoregulację branży - teraz uważam je za dowód na niemożliwość samoregulacji.
W Polsce sytuacja jest wyjątkowo zła, bo prawo prasowe jest ustawą z 1984, w której wciąż jeszcze mowa o „Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej”. Nie pasuje do dzisiejszej rzeczywistości na wielu poziomach, ale politycy wolą tego nie ruszać.
W efekcie w prasie panuje więc etyczne bezhołowie - każda redakcja może wymyślić sobie własny kodeks etyczny, a potem może się do niego stosować. Albo i nie.
Komcionauci w Internecie czasem odgrażają się, że podadzą jakąś gazetę do „Rady Etyki” albo „Komisji Etyki”, bo - jak to komcionauci z Internecie - nie wiedzą o czym mówią. Owszem, jest jakaś rada czy komisja, ale to prywatna inicjatywa prywatnych osób. Nic z jej działalności w praktyce nie wynika.
Komcionautom myli się to prawdopodobnie z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji - państwowym organem, który jak najbardziej może nakładać różne kary, w tym za uchybienia etyczne. Ale tylko w ramach radiofonii i telewizji.
Od samej tylko przesiadki z klawiatury na mikrofon dziennikarz przechodzi więc od mediów nieuregulowanych do mediów przeregulowanych. Obie te skrajności są złe, ale wymyślenie nowego systemu wymagałoby konsensusu ponad podziałami - a więc raczej się na to nie zanosi.
Nie ma ustawy, która pomogłaby nam odpowiedzieć na pytania typu - czy dziennikarz ma prawo zrujnować komuś karierę? Czy ma prawo wprowadzić rozmówcę w błąd? Czy ma prawo opublikować nieautoryzowane wypowiedzi? Czy ma prawo ukradkiem nagrywać?
Powyższe pytania są ważne, ale źle sformułowane. Oczywiście, że jak je zadamy tak, to dostaniemy serię gładkich banałów obok tematu, niczym lekcja etyki mediów z programu Lipszyca.
Etyka tymczasem robi się ciekawa dopiero gdy mamy konflikt dwóch wartości. Gdy nie pytamy już, czy dziennikarz ma prawo zrujnować komuś karierę - tylko w jakiej sytuacji inne wartości mogłyby usprawiedliwiść taką transgresję?
Jak pisałem, model brytyjski uważam za porażkę, ale jeśli chodzi o mechanizm regulacji, a nie o etyczne zasady. Te mi akurat wydają się sensowne.
Brytyjski model mówi, że od tych zasad można odchodzić, gdy wymaga tego interes publiczny. To pojęcie nie jest jednoznacznie zdefiniowane - i słusznie, w razie zaistnienia sporu trzeba to po prostu każdorazowo zostawiać sądom - ale wymieniono kilka elementów:
1. The public interest includes, but is not confined to:
i) Detecting or exposing crime or serious impropriety.
ii) Protecting public health and safety.
iii) Preventing the public from being misled by an action or statement of an individual or organisation.
2. There is a public interest in freedom of expression itself.
Przyłóżmy to kryterium do tych spraw. Bez względu na zatarcie wyroku Ewy T., osoba z taką przeszłością nie powinna pracować jako nauczycielka. To jest „serious impropriety”.
Oczywiście, nie wszyscy się z tym muszą zgadzać. Możemy instytucję zatarcia wyroku traktować jak fetysz gwarantujący, że po tym okresie ktoś się staje inną osobą.
Szanuję to, że ktoś ma taki pogląd, choć ja mam inny. Ale bez tego reportażu nie byłoby takiej debaty. Dlatego uważam, że to było etyczne.
To, co mówią posłowie, ministrowie, sędziowie, prokuratorzy (itd.), zawsze pozostaje w sferze interesu publicznego. Nawet, gdy mówią to prywatnie, bo są przekonani, że słyszą ich tylko „sami swoi”. Publikowanie takich prywatnych rozmów to element „preventing the public from being misled”.
Gdyby nie chodziło o posłankę, tylko - dajmy na to - o piosenkarkę, sztangistę czy grycankę, uznałbym publikowanie takich rozmów za etycznie naganne, bo nie byłoby „interesu publicznego” (nawet gdyby dana osoba budziła publiczne zainteresowanie). Potępiłbym też niszczenie kariery Ewy T., gdyby ta pracowała w, dajmy na to, bankowości.
Decydującym kryterium wydaje mi się interes publiczny i sfera publiczna - czyli ład prawny, funkcjonowanie państwa i jego władz. Teksty moich kolegów spełniają to kryterium.
Panie Mirku 24 vel Kazku ,brakowało mi pańskiego języka obłudy i fałszu ,jesteś pan teraz osobą publiczną
CZy prawdą jest że z użyciem siły zgwałciliście razem z braćmi panami M. . Czy jest prawdą taki pański czyn,czy to tylko plotka nieżyczliwych ludzi Podobnież sprawa odbyła się w Sądzie Okręgowym w Kielcach 3 Karny nr 90/92 wyrok z dn 6 listopada 1992 roku Jak plotka niesie ,,pobiliście ją brutalnie Panie Mirku 24 pana wyrok to podobnież 6 lat tzn. od 6.111991 do 31 .07 1995r.. Czy będąc teraz w RN SM "Krzemionki" a dziś prezesem czy nie zabierzesz pan pisma istniejącego napisanego przez pana z Zakładu Karnego proszącego o rozłożenie na raty zadłużenia w SM Krzemionki,mało tego byłes pan już żobaty i dzieciaty,. Jeśli popełniłeś pan ten czyn, to obpowiedz na mose zapytanie.Proszę zdementować lub potwierdzić istniejącą plotkęo panu? Jeśli to nie jest prawdą to proszę zaprzeczyć ja naprawdę przeprosze za domniemanie takiego czynu. W hierarchi mojej wartości jeśli popełnił ktos taki czyn to nigdy nie powinno być zatarcia i tak jest w cywilizowanym świecie. Choć trwająw parlamencie prace nad właśnie takim iwydarzeniami czy należy takie czyny zacierać czy-nie. To są tylko pytania panie Mirku 24. Pytać chyba można na tym forum? Jeśli nawet moja pamięć mogła być zawodna to specjalnie sprawdziłem notatkę o tymczynie zatytułowanym "Horror po Ostrowiecku" z dnia 29.11.1991rok. Gazeta Ostrowiecka powyższy fakt można sprawdzić w bibliotece miejskiej a takżew archiwum "Gazety Ostrowieckiej" Jeśli to nie prawda to proszę panie Mirku 24 zaprzeczyć na tym forum?
STATUS OSOBY PUBLICZNEJ I MEDIA Politycy i osoby publiczne, podlegają ściślejszej kontroli społecznej, między innymi ze strony mediów. Zakres tej kontroli jest w większym stopniu normowany zasadami etycznymi niż prawnymi, a granice dziennikarskiej ciekawości nie są ściśle wyznaczone. Dziennikarze często tłumaczą swoje zainteresowanie życiem prywatnym polityków tym, że jako celebryci, budzą oni ciekawość społeczeństwa. Opinie Polaków w tej kwestii są podzielone. Przeważa jednak pogląd, że dziennikarze nie powinni się zbytnio interesować życiem prywatnym elit politycznych. Około dwóch piątych respondentów (38%) twierdzi, że fakty z prywatnego życia polityków powinny być podawane do publicznej wiadomości tylko wówczas, gdy wpływają one na wykonywane przez nich obowiązki, a co trzeci (34%) uważa, że w ogóle nie powinny być upubliczniane. Co czwarty Polak (25%) jest jednak zdania, że z racji roli, jaką politycy odgrywają, wszelkie informacje na ich temat, także te dotyczące życia osobistego, powinny być powszechnie znane.
Ludzie odzwyczajcie się,że zabraniając internautom krytykować osoby publiczne-robicie krzywdę demokracji. Przecież cała RN SM po wyborze stała się publicznym gremium-przecież biorą forsę za zasiadanie w Radzie Nadzorczej. Wszystkie sprawy związane z ich funkcją do której zostali wybrani podlegają kontroli społecznej i krytykowaniu.Tzn nie udanych posunięć RN.Mało tego ich moralnośc typu wyliczaniu kochanek,przeszłości w życiorysie staje się sprawą publiczną i każdy ma prawo wyrazić pogląd o ich życiorysie? Nie niszczcie demokracji i wolności słowa?
Członku spółdzielni!
W każdej spółdzielni są ruchy kadrowe - ktoś odchodzi na emeryturę, kogoś zwalniają, powstają nowe miejsca pracy.
Czy informacja o wolnych miejscach pracy była w Internecie, lokalnej prasie, na tablicy ogłoszeń w spółdzielni? Czy chciałbyś mieć wiedzę na ten temat, być może, gdybyś wiedział, sam złożyłbyś swoje CV?
Dowiadujesz się, że ludzie są zatrudniani, ale kryteria wyboru tych osób są niejasne. Może dochodzą Cię słuchy, że zatrudnia się tylko znajomych, nie ma konkursów, rozmów kwalifikacyjny?
Chciałbyś to zmienić? Chciałbyś zawsze wiedzieć o wolnych wakatach w Twojej spółdzielni? Chciałbyś mieć pewność, że Zarząd i RN stosują metody fair play?
Przyjdź na Walne! Zmień coś!
Ludzie odzwyczajcie się,że zabraniając internautom krytykować osoby publiczne-robicie krzywdę demokracji. Przecież cała RN SM po wyborze stała się publicznym gremium-przecież biorą forsę za zasiadanie w Radzie Nadzorczej. Wszystkie sprawy związane z ich funkcją do której zostali wybrani podlegają kontroli społecznej i krytykowaniu.Tzn nie udanych posunięć RN.Mało tego ich moralnośc typu wyliczaniu kochanek,przeszłości w życiorysie staje się sprawą publiczną i każdy ma prawo wyrazić pogląd o ich życiorysie? Nie niszczcie demokracji i wolności słowa?
Ludzie odzwyczajcie się,że zabraniając internautom krytykować osoby publiczne-robicie krzywdę demokracji. Przecież cała RN SM po wyborze stała się publicznym gremium-przecież biorą forsę za zasiadanie w Radzie Nadzorczej. Wszystkie sprawy związane z ich funkcją do której zostali wybrani podlegają kontroli społecznej i krytykowaniu.Tzn nie udanych posunięć RN.Mało tego ich moralnośc typu wyliczaniu kochanek,przeszłości w życiorysie staje się sprawą publiczną i każdy ma prawo wyrazić pogląd o ich życiorysie? Nie niszczcie demokracji i wolności słowa?
Ten post jest sprzeczny z Zasadami Forum. Zwróć uwagę, że w poście zn
Ludzie odzwyczajcie się,że zabraniając internautom krytykować osoby publiczne-robicie krzywdę demokracji. Przecież cała RN SM po wyborze stała się publicznym gremium-przecież biorą forsę za zasiadanie w Radzie Nadzorczej. Wszystkie sprawy związane z ich funkcją do której zostali wybrani podlegają kontroli społecznej i krytykowaniu.Tzn nie udanych posunięć RN.Mało tego ich moralnośc typu wyliczaniu kochanek,przeszłości w życiorysie staje się sprawą publiczną i każdy ma prawo wyrazić pogląd o ich życiorysie? Nie niszczcie demokracji i wolności słowa?