Witam czy miał ktoś taki problem, po przejechaniu 1000 km od wymiany oleju ( 10w40) w znanej hurtowni , przy temp -15 samochód odmówił posłuszeństwa, mechanik podczas rozbierania silnika złapał się za głowę olej wyglądał jak by ktoś nalał do silnika motodoktora. Auto to golf 4 1,9 tdi kupiony w salonie w jednych rekach od początku z przebiegiem 240000.
juz byl ten watek. kupiles samochod "zrobiony" do sprzedazy. zmieniles olej i po jezdzie. stara sztuczka handlarzy.
musiał dolać własnie nie inaczej:) trzeba już było niezmieniac tylko jezdzic do końca az stanie jeszcze ze 2 latka byś pośmigał
no i co ze z salonu? no i co ze 1 wlasciciel? myslisz ze takich "nie przygotowuja" do sprzedazy jak nie oplaca sie naprawiac?
Czy wy umiecie czytać ze zrozumieniem? Gdzie tam jest napisane,że to świeży zakup. Chyba jeśli ktoś pisze,że kupiony w salonie i w jednych rękach od początku to chyba chodzi o to,że to jego samochód, a w takim przypadku chyba wie co robił a czego nie.
Dokładnie samochod jest u mnie od nowosci ja go kupilem z salonu i wczesniej nie bylo problemow olej wymieniany max co 15 tys
przede wszystkim przy takim przebiegu mój diesel jeździ na pełnym syntetyku , a nie 10w40 , jaki olej wlałeś ?? był z bańki czy z beczki ???
W poprzednim aucie wlałem castrola i po dosłownie dwóch dniach miałem kolejną wymianę ponieważ zrobiła się biała maź i wyprzedzę porady forumowiczów - uszczelka pod głowicą ok oraz auto nie jeżdżone na krótkich odcinkach , olej był wymieniony zrobiona płukanka silnika i znów wymieniony . Auto jeździ do dziś i ma się dobrze , więc pewnie olej był do bani )))) a czy nie zamarzła przypadkiem odma ????
ja mam przy 315 tys pełen syntetyk od wymiany do wymiany nic nie ubywa