MIT O "BUFORZE" I REALIA GEOPOLITYCZNE: CZAS NA TRZEŹWE SPOJRZENIE
W debacie publicznej często powtarza się tezę, jakoby Ukraina była „buforem” bezpieczeństwa, który swoimi działaniami broni Polski przed rosyjską agresją. To narracja nie tylko nieścisła, ale wręcz niebezpieczna, gdyż usypia naszą czujność w kwestiach realnego bezpieczeństwa narodowego. Warto wreszcie odłożyć emocje na bok i spojrzeć na fakty, zamiast powielać wygodne mity. Przede wszystkim musimy uczciwie przyznać, że Ukraina walczy wyłącznie o własne przetrwanie i interesy, a narracja o „obronie Zachodu” to tylko medialna przykrywka, służąca jako tania wymówka do wyłudzania kolejnych miliardów przez sprzedanych polityków od ludzi o lewicowych poglądach, którzy bezkrytycznie powtarzają telewizyjne bzdury, nie potrafiąc samodzielnie myśleć. Warto zrozumieć, że ten konflikt nie zaczął się z dnia na dzień. Wszystko wskazuje na to, że to ukraińska pycha i próby przeprowadzenia czystek etnicznych na Rosjanach, którzy te tereny zamieszkiwali od wieków, doprowadziły do eskalacji. Ukraińcy chcieli zgotować im to samo, co zrobili Polakom na Wołyniu w 1943 roku, a wydarzenia w Odessie, Mariupolu czy Buczy są tego brutalnym świadectwem – to właśnie te działania w końcu wkurwiły rosyjskiego niedźwiedzia.
Dziś sytuacja staje się jeszcze bardziej jaskrawa. Polska pompuje w Ukrainę miliardy, a w zamian dostajemy policzek. Afera po nazwaniu przez ukraińskiego „komika” jednostki imieniem morderców z UPA pokazuje prawdziwe oblicze naszych „sojuszników”. Słuszna decyzja Karola Nawrockiego o odebraniu orderu spotkała się z chamską reakcją, w której padły słowa, że „pierdoli Polskę i Polaków”. Skoro oni plują nam w twarz i machają czerwono-czarną chorągwią, to dlaczego mamy im pomagać? Czas ignorować tego komika-kurdupla, bo jasno widać, że Ukraińcy nas nienawidzą, co powtarzałem od samego początku tego cyrku. Znam historię swojego kraju i doskonale wiem, że kto nie zna własnej historii, nie ma przyszłości. Dzisiaj to stwierdzenie nabiera nowego znaczenia, a tych wszystkich, którzy po takich zniewagach nadal chcą wspierać Ukrainę kosztem Polaków, inaczej niż zdrajcami Polski nazwać nie można.
Musimy też otwarcie mówić o gospodarce. Kryzys energetyczny nadchodzi wielkimi krokami, a my zamiast szukać wrogów tam, gdzie ich nie ma, powinniśmy prowadzić pragmatyczną politykę. W Rosji nie powinniśmy mieć wiecznego wroga, lecz partnera handlowego. To w końcu też Słowianie. Zamiast płacić krocie pośrednikom, powinniśmy od nich kupować ropę i gaz, dbając o dobrobyt polskich rodzin i stabilność naszego przemysłu. Utrzymywanie mitu o „buforze” i wrogości jest wygodne dla polityków, ale dla nas to pułapka. Nasze bezpieczeństwo zależy od siły własnej armii, zabezpieczenia granic i realnej suwerenności. Oczywiście, gdy wróg nadejdzie, my Polacy będziemy się bronić – zawsze żeśmy się bronili i to jest oczywiste. Czas najwyższy jednak przestać patrzeć na politykę przez pryzmat życzeniowego myślenia. Nasze bezpieczeństwo to nasza odpowiedzialność i żadna zewnętrzna wojna tego za nas nie załatwi.
Wczoraj w nocy nad Lubianką w Starachowicach Ukraińcy bili się z Polakami. Nastolatkowie. Było też ostre narzędzie.
To ukraińskie ...wyp....na wojnę do siebie.Tu podskakuje siłowo a tchórze pouciekali żeby nie walczyć.Zamknąć i w... na wojnę.Gowno odwdzięcza się za pomoc.?
Chyba nasi im pokazali gdzie ich miejsce za rozruby.Tu jest Polska I jak przyjechali i dostali pomoc to hą docenić i nie podskakiwać.Ty silny a tchórz który uciekł przed wojną.Do siebie i szanować Polskę i nas!!!
W Starachowicach to pelno ich. Najniebezpieczniejsze miasto w swietokrzyskim
Skąd się wzięła Ukraina ? Korzenie - chazarscy koczownicy i współczesny kult.
Pora wyłożyć na stół twarde fakty historyczne, o których dzisiejsza poprawność polityczna każe milczeć. Jak naprawdę kształtował się ten region i skąd wziął się tamtejszy naród?
Sama nazwa „Ukraina” wywodzi się bezpośrednio z języka polskiego i oznaczała po prostu ziemie leżące „u krainy” – czyli na rubieżach, krańcach Rzeczypospolitej. Były to Dzikie Pola, na które uciekali chłopi, przestępcy i banici z Korony oraz Litwy, szukający wolności przed prawem i pańszczyzną. To właśnie z tych uciekinierów i miksu kulturowego narodzili się Kozacy – formacja zbrojna, a nie prastary naród z własną tradycją państwową.
Co więcej, antropologia i historia pokazują, że tamtejsza ludność słowiańska przez wieki silnie mieszała się z koczownikami, w tym z potężnym kaganatem Chazarów oraz innymi plemionami stepowymi. Ta koczownicza krew i brak zakorzenienia w stabilnej kulturze zachodniej do dziś rezonują w tamtejszej mentalności.
Współczesna Ukraina desperacko szuka mitu założycielskiego, bo nigdy nie miała własnych królów, wielkich dynastii ani ciągłości państwowej. W ramach tego rozpaczliwego szukania punktu zaczepienia, w czasie II wojny światowej tamtejsi nacjonaliści chętnie i gorliwie kolaborowali z Adolfem Hitlerem, licząc na ochłapy z pańskiego stołu III Rzeszy. Z tego potężnego kompleksu i braku prawdziwych, czystych kart historii narodził się potworny, oficjalny kult Stepana Bandery, Romana Szuchewycza i zbrodniarzy z UPA. Na narodowe ołtarze jawnie wyniesiono banderowski nazizm. Najlepszym i najbardziej bezczelnym tego dowodem jest oficjalne nadawanie współczesnym ukraińskim jednostkom wojskowym imion katów odpowiedzialnych za ludobójstwo na Wołyniu.
Żeby utrzymać ten sztuczny twór w całości, tamtejszemu społeczeństwu wpaja się tak ordynarną propagandę, że aż ciężko powstrzymać śmiech. Szyderstwem wieje na kilometr, kiedy słyszy się opowieści niektórych Ukraińców święcie przekonanych, że ich prastarzy przodkowie... własnoręcznie wykopali Morze Czarne. To pokazuje poziom zmanipulowania i odklejenia od jakiejkolwiek logiki.
Ten radykalizm i brak hamulców nie wziął się znikąd. Pamiętamy przecież wydarzenia z Odessy z 2014 roku, gdzie w Domu Związków Zawodowych żywcem spalono ludzi o innych poglądach – to był jasny pokaz, do czego zdolny jest ten szowinizm. Nic dziwnego, że dzisiejsza polityka tego kraju opiera się wyłącznie na bezczelnym żebractwie i przeżerającej wszystko systemowej korupcji, a Rosjanie na tamtych terenach walczą po prostu z odradzającym się faszyzmem. Zjawisko to stało się realnym zagrożeniem, które zamiast zostać potępione, zostało podniesione na Ukrainie do rangi polityki państwowej.
Historii i faktów nie da się oszukać. Dom budowany na fundamencie nazistowskich katów, korupcji i mitomańskich bajek nigdy nie będzie stabilny.
Glosowac na Pana Brauna I KKP i będzie dobrze