Baseny na rawszczyżnie to były czasy bardzo miło wspominam,można było siedzieć i siedzieć i nie nudziło się nigdy,szkoda że już tego nie ma ,może ktoś z rządzących naszym miastem się tym zajmie?
Byłam na weselu wiejskim, gdzie w stodole był zbity podest z desek do tańca, a dookoła ustawione stoły, chyba też zbite na tę okazję i ławki. Grał jakiś wiejski zespół, tańce były przednie, do jedzenia flaki, rosół i schabowy, samodzielnie robione szynki, kiełbasy i inne wędliny, a kobiety ze wsi upiekły ciasta, bimber, a kupna wódka na początek. Były wiejskie przyśpiewki, panny miętolone za stodołą i oczywiście bójka oraz kłótnia rodzinna. Panna młoda zrobiła makijaż mieszając sypki puder z kremem nivea, a tusz do rzęs był w pudełeczku z takim grzebyczkiem, szminka Celia nr 20-pamiętam do dziś. To było najfajniejsze wesele, na jakim byłam. Wszystko szło jak szło, niczego nie dało się przewidzieć. Teraz wszystko wystudiowane, przewidziane, zaplanowane, nic nie może iść niezgodnie z planem. Ale czy to źle?
A orenzada z saturatora w wąskiej uliczce :-)
A co dziś jest? Gwałty, morderstwa ,dopalacze i inne środki tumaniące młode umysły.
Brało sie plecak, pare groszy w kieszeni i szło się w Polskę, czasami autostop kierunek morze, jezioro itp. Pomagało sie w gospodarce gospodarzowi za pare groszy lub jedzenie , spało sie w stodole na sianie i szło sie dalej i tak sie wędrowało z miesiąc aż dotarliśmy do celu nad jakąś wode i biwakowanie do utraty tchu.............
Wspaniałe wspomnienia. Teraz niestety każdy każdemu wilkiem zero wszystkiego-przykre
Niektórzy przepili te lata i co tu wspominać.
Oczywiście, że są razem :)
nie jest napewno nie.