Pamietacie jakie fajne dawniej byly wesela,czy to na dzialkach,w domach,wynajmowanych salach,ten marsz weselny jak grali muzykanci to bylo tak ze az ciary byly,macie jakies fajne wspomnienia?
Moim fajnym wspomnieniem jest pociąg z Przemyśla do Gdyni przez Ostrowiec ok godz 9 rano. kilkakrotnie jechałem tym kursem nad morze :-) Jechaliśmy na stojąco scisnieci jak śledzie, bagaże i alkohol podawalismy sobie przez okno. Niejedna noc na dworcu gdzieś w Polsce, i to miało swój urok :-) Dziś jadą klimatyzowanym autem z punktu a do punktu B po autostradzie i narzekają! A po chwili nie mają co wspominać? To po co na te wakacje jadą?
a na weselach obowiązkowo był podział majątku czyli bijatyki
Zgadzam się z Tobą gościu 07:42. Też lubię sobie powspominać te noce spędzone na dworcach ;) No cóż, przynajmniej jest co wspominać.
Brało sie plecak, pare groszy w kieszeni i szło się w Polskę, czasami autostop kierunek morze, jezioro itp. Pomagało sie w gospodarce gospodarzowi za pare groszy lub jedzenie , spało sie w stodole na sianie i szło sie dalej i tak sie wędrowało z miesiąc aż dotarliśmy do celu nad jakąś wode i biwakowanie do utraty tchu.............
Wspaniałe wspomnienia. Teraz niestety każdy każdemu wilkiem zero wszystkiego-przykre
Baseny na rawszczyżnie to były czasy bardzo miło wspominam,można było siedzieć i siedzieć i nie nudziło się nigdy,szkoda że już tego nie ma ,może ktoś z rządzących naszym miastem się tym zajmie?
Takie wesela na szczęście jeszcze bywają ;)
ja za takimi weselami spędami na wsiach w remizach nie tęsknię. Ot chamstwo, pijanstwo i obrzarstwo swojskimi wyrobami, bigosem i kotlatami mielonymi.
Chamstwo to jest dzisiaj na tych spędach .
też masz za czym tęsknić.
to byly naj,najlepsze czasy,jest co wspominac,ile razy na drugi dzien byl rozwod bo panna mloda obudzila sie gdzie indziej,pamietacie.
jest przynajmniej co wspominac,nie tak jak dzisiejsze wesela,na drugi dzien nie ma o czym gadac,wszystko takie sztuczne ,pod komende,zaplanowane,wyrezyserowane,beznadzieja.
Ja wspominam cudowne czasy Romanowa.Gorące wakacje,tłumy na Romanowie,wypożyczalnia kajaków,czysta woda w Kamiennej,słynna wysepka na rzece ,na której z radością rozbijało się namioty.Gdyby ktoś mi wrócił tamten świat.........chociaz na jeden dzień.
Byłam na weselu wiejskim, gdzie w stodole był zbity podest z desek do tańca, a dookoła ustawione stoły, chyba też zbite na tę okazję i ławki. Grał jakiś wiejski zespół, tańce były przednie, do jedzenia flaki, rosół i schabowy, samodzielnie robione szynki, kiełbasy i inne wędliny, a kobiety ze wsi upiekły ciasta, bimber, a kupna wódka na początek. Były wiejskie przyśpiewki, panny miętolone za stodołą i oczywiście bójka oraz kłótnia rodzinna. Panna młoda zrobiła makijaż mieszając sypki puder z kremem nivea, a tusz do rzęs był w pudełeczku z takim grzebyczkiem, szminka Celia nr 20-pamiętam do dziś. To było najfajniejsze wesele, na jakim byłam. Wszystko szło jak szło, niczego nie dało się przewidzieć. Teraz wszystko wystudiowane, przewidziane, zaplanowane, nic nie może iść niezgodnie z planem. Ale czy to źle?
na romanowie duzo mlodych ludzi aie utopilo i to miejsce zle mi sie wlasnie kojarzy.
A orenzada z saturatora w wąskiej uliczce :-)