Miłość raczej nie ale zakochanie tak - odmienny stan mózgu , podobny do tego jaki osiąga się na haju po amfie lub kokainie - mózg dosłownie zalewają substancje takie jak dopamina , noradrenalina i fenyloetyloamina , pobudzając tzw. ośrodek nagrody. Zakochanie to ostra psychoza na tle seksualnym , tak to określają niektórzy psychiatrzy :)) dlatego człowiek w takim stanie nie myśli racjonalnie. Szczęśliwie z czasem mija, bo by się człowiek wykończył :)
Nieraz przeradza się w trwałe przywiązanie (oksytocyna) co skutkuje długoletnim związkiem.
Uczcie się chemii , kochani - chemia rządzi !
Przejelismy pisownie prezydenta Komorowskiego?