Po blisko 30 latach nieprzerwanej działalności przestał istnieć bar powiedzmy średniej kategorii o wdzięczniej nazwie „Papirzak”.
Swoją nazwę ten popularny bar zawdzięczał temu, że przed tym jak zaczęto w budynku serwować trunki mieścił się tam skup makulatury. Co do dalszego losu pawilonu krążą dwie plotki. Jedna z nich mówi, że „Papirzak” tylko zmienia właściciela. Druga jest bardziej drastyczna, ponieważ według tej wersji budynek jest przeznaczony do rozbiórki. Niektórzy określali bar „Papirzak” mianem kultowego. Był porównywany do nieistniejącej już dawno restauracji „Parkowa” czy „Krakus”- lokali pamiętających tak zwane czasy komuny.
Chłopie, trzymaj się świętokrzyskiego nazewnictwa - "Papirzok"!!!
"Parkowa" to było coś, nie ma porównania do "Papirzoka". A "Papirzok" ma tylu oddanych klientów, że wydaje mi się że jednak będzie dalej funkcjonowała, wystarczy stanąć na przystanku na JP2 i można odbyć ciekawe spotkanie z tamtejszą subkulturą.
A ja w złości na męża po spożyciu wykrzykiwałam - ty pijusie, niedługo w papirzoku będziesz siedział. I co, straciłam jedną kwestię.
Krakus, to była potęga. Najlepsze piwo w mieście, gdy piwa w ogóle nie było na półkach sklepowych. I super lody dla dzieci - bambino na patyku.
To była oaza na pustyni dla większości pacjentów szpitala. W pasiakach na piwo ...
i gdzie teraz te menele się podzieją?będą pewnie stać pod pobliską żabką co niedługo otwierają i wołać"na bułkę" od przechodniów