Tesknie za Ostrowcem....mieszkam teraz za granica.wynajmuje ladne mieszkanie,mam prace, mam w co sie ubrac ,lodówka pelna a jednak brakuje mi czegos.biednie nam sie zylo w Ostrowcu ale czlowiek szczesliwszy byl...bylo z kim pogadac ,pozalic sie nawet i ponarzekac a teraz tutaj ehhh ,,szkoda gadac...
Jak ja to rozumiem....mam podobnie....ten kto nie doświadczył samotności na obczyznie nie wie co to znaczy,mnie również nie jest tu zle ale......
My też z rodziną wróciliśmy 4 lata temu z Irlandii i do tej pory nie żałuje. Jestem u siebie:)
Wszystko zależy od ludzkiego charakteru.
Znam takich, co maja ''wszystko''- dobra prace, płace, zdrowe dzieci i oni zdrowi, dom wakacje co rok za granica i sa ciągle niezadowoleni. Ciagle nieszczęśliwi.
a przeciez wystarczy wyjśc z tej swojej skorupy, nawiązac nowe kontakty, zaprzyjażnic sie i juz jest do kogo sie odezwac, z kims ponarzekac itd.
Latwo powiedzieć wyjdz do ludzi i zaprzyjaznij się...To nie jest tak łatwo na obczyźnie.inna mentalność ,odmienna kultura,poza tym w dzisiejszych czasach ludzie nie są tacy otwarci i chętni na nawiązywanie bliższych znajomości.na osiedlu którym mieszkam ludzie mieszkają po kilka ,kilkanaście lat dom przy domku i nie znają się tylko zwykle hi i tyle ,nie zależy ludziom na utrzymywanie sąsiedzkich kontaktów ,tylko praca dom zakupy praca dom it'd...