Tesknie za Ostrowcem....mieszkam teraz za granica.wynajmuje ladne mieszkanie,mam prace, mam w co sie ubrac ,lodówka pelna a jednak brakuje mi czegos.biednie nam sie zylo w Ostrowcu ale czlowiek szczesliwszy byl...bylo z kim pogadac ,pozalic sie nawet i ponarzekac a teraz tutaj ehhh ,,szkoda gadac...
Jak ja to rozumiem....mam podobnie....ten kto nie doświadczył samotności na obczyznie nie wie co to znaczy,mnie również nie jest tu zle ale......
Tęsknisz za narzekaniem i żaleniem się? :D
Wierzę, ze nie jest łatwo ludziom za granicą, którzy mają większą niż przeciętna wrażliwość, ale pomyśl że w tym samym czasie jest tysiące ludzi, takich jak Ty. Może to nie jest super porada, ale zawsze łatwiej się znosi smutek, w którym nie jesteśmy odosobnieni. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Nie szukaj na siłę towarzystwa, bo ważne, aby nie znaleźć fałszywych przyjaciół. Pozdrawiam.
Zgadzam się z tobą, takich ludzi jak ty zrozumie ten "kto je chleb z tego samego pieca".
tam niema sensu juz siedzieć, poniewierka i brak szacunku dla samego siebie.. tutaj się urodziłęm i tu umrę.. przerabiałem to na zachodzie i twardo trzymam się zdania że niema sensu chociaż dużo przeciwników zaraz się znajdzie, te pieniążki nie są warte tego żeby tam siedzieć no może oprócz ludzi którzy czują sie tam jak ryba w wodzie ale ja takich nie znam
Nie zrób tylko takiego błędu jak ja żoną, że też z "tęsknoty" wróciliśmy. Z perspektywy czasu to była nasza najgorsza decyzja w życiu.
Ja też tęsknię za Ostrowcem. Czasem tesknota jest tak silna, ze zaniedbuje pracę, i relacje ze współlokatorami. Uciekam wtedy w samotnosc, zamyslam się i pewnie większość ma mnie za dziwaka? Mieszkam blisko lasu, więc czasem wychodzę do lasu, siadam i rozmyslam. Najgorsze są niedziele.
A my z mężem wróciliśmy właśnie przez tęsknotę i nie żałujemy.
Ja tez tak tęskniłem, ze przerwalem studia i wróciłem z Warszawy, potem Krakowa do Ostrowca. W wawie sie nie odnalazłem przeniosłem sie do Kraka tez sie nie odnalazłem rzuciłem wszystko i wróciłem do Ostrowca. Najlepsza decyzja ever. Pracuje tutaj, studiuje zaocznie w Lublinie i jest super. Ostrowiec jest the best, jeśli chodzi od pon do pt, jednak kompletnie nie służą weekendy w tym miescie bynajmniej dla 22 latka , dlatego wyjezdzam do Lublina. Na majowki, święta, wakacje gdzieś dalej. Ostrowiec uwielbiam za to, ze bez samochodu i komunikacji miejskiej człowiek jest w stanie funkcjonować na 100%. Wszedzie blisko. . Pracy wyjde o 9:40, a 9:45 juz jestem w domu, nie tracę czasu na dojazdy, korki i inne gunwa. Nie ma ścisku, tłoku. Brakuje mi tylko młodych ludzi, bo niestety pozostali mi sami sąsiedzi 60-80 lat. Wyjde na polna i wszystko załatwię na jednej ulicy, sklepy bazarki warzywniaki biedronka bank wszystko co potrzeba
21:48 nie wiem jak długo tu jesteście po powrocie, ale to kwestia czasu jak dojdziecie do tego punktu co my, że to nie było najmądrzejsze posunięcie .
23:23 dobrze ci tu bo jesteś jeszcze bardzo młody i ciesz się tym jak najdłużej możesz. Potem jak założysz rodzinę postrzeganie tego miasta wygląda zupełnie inaczej. Może nawet kiedyś go znienawidzisz.
A ja się z tobą nie zgodzę Piotr.Z mężem mieszkaliśmy w Warszawie i wróciliśmy do ostrowca.To była bardzo dobrą decyzją ,jeśli tu mamy prace i rodzinę to się super mieszka.Na zakupy i inne atrakcje zawsze mogę pojechać do większego miasta.
Do Ostrowca to można wrócić, ale na starość, żeby umrzeć tu gdzie się urodziło, a nie jak się jest młodym i chce się rozwijać osobowo i zawodowo.
No bo wróciłaś z tylko z W-wy i tu się zgodzę, że szału nie ma. Osobiście wolałbym mieszkać tutaj niż W-wie. My z żoną 19 lat temu wyjechaliśmy za granicę do Austrii. Wróciliśmy po trzech latach z cholernie głupiej "tęsknoty"- po prostu "idioci" i oboje wiemy, że to był niestety najgorszy błąd w życiu. Mój brat został tam i widzę po 16 latach, gdzie i na jakim etapie jestem ja ,a gdzie jest on i mówię tutaj o każdym aspekcie życia.
Nawet nasze dorastające dzieci zaczynają to rozumieć, bo zwiedziły już trochę świata między innymi Austrię i widzą jak jest. Wiem, że tu nie zostaną i nie będziemy ich zatrzymywać. Mamy cichą nadzieję, że na "starość" też udamy się za nimi.
Tak, to miasto było dobre do życia ale 30 lat temu a nie teraz. Aktualnie tu jest po prostu kicha i tyle. Wystarczy zresztą spojrzeć na puste ulice wieczorem
Bo 30 lat temu Huta prosperowała na najwyższych obrotach (oba zakłady). Jakby nie Huta to Ostrowiec kończyłby się na Słonecznym, może na Ogrodach, a Stawek i Rosoch nie byłoby w ogóle. Przecież te 2-3 osiedla powstały z powodu Huty i dla Huty.
Zupełnie co innego Warszawa a życie za granicą.Warszawa czy Kraków ...ale jesteś u siebie,za granicą samotność dobija....samotne święta....coś strasznego.
Ale właśnie dla lepszego życia wyjeżdżamy,po cóż innego?Będę tu w DE pracować ale tęsknota w sercu jest..