[kropla krwi] Ballada o ostatnim tamponie
-
W łazience zimnej jak listopadowy świt,
Gdzie echo niesie każdy nerwowy krok,
Stał samotnie — w maszynie z blachy i szyb,
Ostatni tampon… jak ostatni losu znak.
-
Monety drżały w spoconej dłoni,
Czas płynął szybciej niż zdrowy rozsądek,
Za drzwiami świat, co nic nie rozumie,
A tu — dramat, czerwony początek.
-
Klik. Zgrzyt. Mechanizm zadrżał złowrogo,
Czy wyda skarb, czy połknie nadzieję?
Serce jak werbel, cisza jak trwoga,
I każdy oddech jak wieczność się dzieje.
-
O, wybawienie w kartonowym ciele,
Bohater cichy, bez imienia, bez chwały!
Gdy świat się wali — ty stoisz na czele,
Ostatni tamponie… jedyny, wspaniały!
-
Lecz biada tej, która przyjdzie za chwilę —
Gdy półka pusta, a los nieprzychylny…
Bo jedna zwycięży — i weźmie w swe dłonie
To, co zostało… po wojnie łazienkowej. xD
To nie żadne targi pracy a jedynie spotkanie statystyczne ile osób realnie poszukuje pracy. Tu już nawet z góry można założyć jakie firmy będą mieć swoje stoiska i jak to bardzo poszukują pracowników. Ich ogłoszenia się ciągle przewijają na portalach z ogłoszeniami i w tym nikomu nie potrzebnym urzędzie pracy tylko z nazwy.
To uny te oferty trzymają cały rok (kilka lat) w ukryciu, a potem rzucają je na stół, żeby zrobić patronat? O to tu chodzi czy o co?
Ballada o ostatnim rogaliku łakomczucha
-
W miasteczku, gdzie pachnie cukiernia,
żył łakomczuch – znany z jedzenia bez granic.
Gdy widział słodkości na półkach i ladzie,
to zawsze chciał więcej, bo nie umiał przestać chcieć
-
Pewnego dnia wszedł tam powoli,
bo coś w powietrzu aż kusiło go.
Na białej serwetce, samotny i złoty,
leżał ostatni rogalik – jak małe złoto.
-
Łakomczuch stanął i szerzej otworzył oczy,
bo taki widok zdarza się raz.
Pomyślał: „Ten rogalik będzie mój dzisiaj,
to mój najszczęśliwszy w życiu czas”.
-
Lecz zanim go zdążył dotknąć ręką,
ktoś inny wszedł cicho do środka.
To była staruszka – spokojna i miła,
i wzięła rogalik bez słowa i bez środka.
-
Łakomczuch zamarł. Zrobiło się cicho.
Nawet zegar jakby przestał bić.
I wtedy zrozumiał coś bardzo prostego:
nie wszystko, co chcesz, musi twoje być.
-
Od tej pory, gdy mija cukiernię,
już nie biegnie od razu do drzwi.
Bo wie, że czasem wystarczy popatrzeć,
i nie wszystko trzeba mieć, żeby żyć.
Jak w ukryciu? Te oferty się przewijają tygodniami, miesiącami a nawet latami. A przychodzi taki dzień że trzeba jakoś rozdysponować środki na jakieś wydarzenie to urząd organizuje takową imprezę na której można zobaczyć to samo co widnieje tu i tam.
Mega śmieszna ballada o ostatnim łakomstwie Rogalikowej
-
Mieszkała Rogalikowa w domu przy drodze,
i ciągle coś jadła — o każdej niemal porze.
Gdy widziała słodkości, miękła jej głowa,
i mówiła: „ostatni!” — tak co dzień OdNowa.
-
„Już dość, koniec, basta, już nie jem nic więcej!”
— mówiła… i brała dwa razy więcej.
Bo kiedy widziała pączki i kremy,
to znikały szybciej niż szkolne problemy.
-
Aż raz weszła do sklepu, patrzy — o rety!
Puste wszystkie półki, zniknęły skarpety!
(Bo ktoś nawet skarpety zjadł przez pomyłkę…
albo to był kotek… co bardzo dużą miał ślinkę.)
-
Na środku talerza leżał rogalik,
taki samotny, że aż prawie płakał jak mały migdałek.
-
„To moje ostatnie!” — krzyknęła w zachwycie,
„zjem go powoli… no, może w sekundę skrycie”.
Już rękę wyciąga — już blisko, już chwyta…
gdy wpada do sklepu mała skarżypyta:
-
„A pani tu znowu wykupia słodycze!
Ja wszystko widziałem! Zaraz to wyliczę!
Wczoraj dwa pączki, dziś ciastka co chwila —
czy pani nie mówi: ‘już dość’? choć przez chwilę?”
-
Rogalikowa stanęła zdziwiona ogromnie,
bo nikt jej tak szczerze nie mówił przytomnie.
Spojrzała na dziecko, na rogalik też…
i nagle pomyślała: „no dobrze… no wiesz…”
-
Uśmiechnęła się lekko i rzekła bez złości:
„Masz rację, kochanie, mam trochę słabości.”
I zamiast go schrupać (choć wielką miała chęć),
położyła rogalik — i nie wzięła, więc.
-
I wyszła ze sklepu z pustymi rękami,
i tylko się śmiała sama już z siebie czasami.
A skarżypyta mruknął: „No! Teraz to wiem —
czasem lepiej odpuścić… niż zjeść wszystko, co jest!”
-
Bo puenta jest taka, już każdy to wie:
nie wszystko, co słodkie, od razu się je!
Socjalne madki nie beda robić. Wyslac toto do nowego zakladu piekarniczego
Jak tam targi? Proszę napisać akie firmy i stanowiska są. Niestety nie ma mnie w Ostrowcu i nie mogę być obecny.
Warto poczytać.
11.00 duzo wolnych etatow w urzedach
Wszystko to co jest na OLX, PUP + dodatkowo oferty szkoleń, szkół
Byłem, zobaczyłem, pogadałem i w sumie od nikogo niczego konkretnego się nie dowiedziałem. Od takie spotkania z potencjalnymi pracodawcami face to face. W sumie czego można się było spodziewać?
I żadnych konkretów. Dalej chcą wszystkowiedzących i wszechumiejacych z dużym doświadczeniem do 25 lat . Jest jak było i nic tutaj się nie zmieni. Jedno wielkie targowisko.
Może i targowisko ale cała urzędowa śmietanka zadowolona, pięknie uśmiechnięta do zdjęć i wspólne spijanie sobie z dziubków bo zorganizowali wspaniałą imprezę która przyciągnęła wiele osób zainteresowanych pracą której i tak pewnie nie dostaną xD
Wystarczy zamienić pracujących emerytów, mających dożywotnie posady, na młodych ludzi, szukających pracy i wcale nie gorszych od tych przyspawanych do krzeseł.
Dokładnie tak gościu 19:12/ 19:40. Kolejne impreza za pieniądze podatnika nic nie wnoszaca dla bezrobotnych. A wystarczyłoby powiedzieć do widzenia emerytkom, szczególnie z urzedniczej sitwy