Tankując gaz za 2,86 i przez chwilę dziś rano poczułem się sprytnie. Diesel na tej samej tablicy: 8,39. Prawie trzy razy drożej. Wygląda jak wygrana.
Tylko że to jest rzecz, którą widać.
A jest druga, której nie widać. Chleb, który kupuję, przyjechał do sklepu na oleju napędowym. Pustak na budowę domu moich klientów, którzy wzięli kredyt hipoteczny przyjechał na oleju napędowym. Stal, styropian, wylewka, kurierzy,towary do sklepów budowlanych.
Finalnie klienci wydają więcej na budowę, więc mniej zbudują za pieniądze, które dostali.
Nikt Ci za to nie wystawia osobnej faktury.
To po prostu siedzi w cenie końcowej każdego towaru. W każdym paragonie za zakupy. W wycenie od ekipy budowlanej. W tym, ile kosztuje Cię wysłanie paczki itd…
Cena Diesla to cena wszystkiego, co ktoś musiał do Ciebie przywieźć.
I dlatego możesz jeździć na gazie, możesz jeździć elektrykiem, możesz w ogóle nie mieć auta….
I tak płacisz 8,39. Tylko w innym miejscu i z opóźnieniem.
I tak właśnie geopolityka i głupie decyzje podejmowane setki kilometrów stąd wchodzą Ci do portfela przez PARAGON.
Ci na gazie poczują to razem z resztą.
Zaoszczedzone 50 zl a na szlugi po 30 dziennie xd
Stać mnie, to kupuje,jak mnie nie będzie stać to pójdę z buta. Kurwa ludzie nie macie innych problemów, aż takie wasze życie jest nudne i wpierdalacie się do czyjegoś życia?