Mnie wylecial telefon w taksowce, zorientowalem sie zaraz po wyjsciu z niej ale dziwnym trafem nagle zastal wylaczony i nie znalazl sie ...zenada
Pewnie jak wszędzie, jest kilka czarnych owiec w tym zawodzie, ale w większości to uczciwi ludzie. Problem tkwi właśnie w pijanych klientach, którzy gubią telefony, dokumenty w trakcie całonocnej imprezy, a potem jedyne co pamiętają to że wracali taksówką(a czasem nawet nie pamiętają jaką korporacją). Co mi po telefonie, którego można zgłosić kradzież? Nawet na ulicy jak znajdę telefon to tylko mogę oddać na policje bo wystarczy że ktoś zgubił i zgłosił kradzież, a ja sobie narobię kłopotów.
Co do klientów to też można by opowiadać bez końca, ale to co mnie najbardziej boli to że ktoś idzie na impreze, przepije pół wypłaty i nie zostawi sobie w kieszeni 10 zł na taksówkę. Co najlepsze to nie powie tego przed kursem, tylko na koniec ja mam się zastanawiać do zrobić z delikwentem co nie ma kasy. Na weekendzie to norma i większości tych pieniędzy się nie odzyska bo ludzie są niesłowni i nie oddają, chyba że zostawią coś pod zastaw.
Inna kwestia okradania to zamawianie taksówki, a potem klient się rozmyśla i nie dzwoni żeby odwołać. To też jest dla mnie jak kradzież, bo tracę paliwo, czas czekając na klienta. To też jest nagminne szczególnie w weekendy.
Faktem jest że wiele osób nie szanuje nas i naszej pracy.