Ciekawe jest to, że do kontrolowania nie jest potrzebne podejrzenie, monitorowanie jest w trybie ciągłym, banki udostępniają dane.
Pytanie jest takie, kto płaci za tworzenie, udoskonalanie, utrzymanie tych systemów do zaglądania w nasze "prywatne" sprawy?
Za wszystkie narzucone systemy nadzory itp biurokrację zawsze na końcu płaci podatnik albo klienci.
Tak było zawsze i będzie
Jeżeli bankowi hakerzy ukradną pieniądze , bank mówi ,że to były pieniądze klienta i klient musi zwrócić. Żeby ułatwić złodziejom internetowy życie ,banki wprowadziły udzielanie kredytów przez internet, bez wizyty w banku.
W jednym banku można pożyczyć nawet 250 tys. zł.