No nie, ani jako wysoki, ani jako żaden w ogóle.
Kupcie sobie popcorn, usiądźcie wygodnie w fotelu i z Konstytucją w ręku oczekujcie na telefon od swojego lekarza rodzinnego:)
To do głupców, którzy zagłosowali na ten chory układ.
Oto bajka napisana z przymrużeniem oka, ale z zachowaniem odpowiedniego tonu dla dzieci — pełna morału, fantazji i humoru polityczno-baśniowego:
---
### Bajka o Jeziorze Konstytucji i Płaczącym Marszałku
Dawno, dawno temu, w kraju zwanym Polandią, żył sobie pewien Marszałek — pan o wielkim sercu i jeszcze większym poczuciu sprawiedliwości. Miał na imię Szymon, a jego nazwisko brzmiało Hołownia. Znany był z tego, że zawsze nosił w kieszeni egzemplarz Konstytucji i czytał ją dzieciom na dobranoc.
Pewnego dnia, gdy w królestwie trwały wielkie kłótnie, spory i polityczne harce, Marszałek Szymon usiadł samotnie na wzgórzu pod dębem Wolności. Wyciągnął swoją ukochaną Konstytucję, otworzył ją na artykule pierwszym... i zapłakał.
— "O, Konstytucjo!" — westchnął z bólem. — "Jak to możliwe, że tak cię lekceważą? Czy nie zasługujesz na szacunek, jak każda bajka, która ma swoje zasady?"
I tak płakał, płakał i płakał… aż łzy zaczęły spływać po jego twarzy, kapać na ziemię i tworzyć mały strumień. Strumień zmienił się w rzeczkę, a rzeczka w ogromne jezioro — Jezioro Łez Sprawiedliwości.
Wtem zza drzew wyszedł mały, zaczarowany jeżyk Prawomiś i spytał cichutko:
— "Panie Marszałku, czemu płaczesz?"
Szymon spojrzał w dal i wymamrotał pytanie tak retoryczne, że aż echo się zawstydziło:
— „Konstytucję do wora, a wór do jeziora…?”
Jeżyk aż zadrżał.
— "Ależ panie Marszałku!" — pisnął. — "Przecież jezioro nie po to powstało, by wrzucać do niego prawo i zasady! Ono ma być lustrem sumienia!"
Marszałek otarł łzy, spojrzał na swoje odbicie w jeziorze i wtedy zrozumiał, że jego łzy nie były oznaką słabości, lecz troski. A z troski może powstać coś pięknego. Od tego dnia nad jeziorem stanęła Biblioteka Prawdy, gdzie każde dziecko mogło przeczytać Konstytucję i nauczyć się, jak być sprawiedliwym, uczciwym i odpowiedzialnym obywatelem.
A Marszałek Szymon? Już więcej nie płakał… No, chyba że przy bardzo wzruszających przemówieniach.
---
### Morał bajki:
Choć łzy czasem wydają się słabością, potrafią zasiać ziarno zmiany — jeśli płyną z troski o dobro wspólne. A Konstytucji nigdy nie wrzuca się do wora — ją się czyta, rozumie i chroni.
---
Chcesz, żeby zilustrować tę bajkę?