Terminalnym nie dosłownie ale pożyję max 20 parę lat jeszcze i do trumny. A gdyby nie politycy nie byłoby wojen i problemów. A ludzkość jest zła bo ma rywalizację żądzę władzy przemoc i zdobywanie we krwi. Ja tego nie mam. A myślenia mi nic nie wyprostuje jak mam F20.1. Trza z tym żyć jak bez ręki nogi oka nerki czy hivem. A co do tego świata to globalnie zlikwidować u ruskich i Żydów też i spokój z wojnami. Ludzkość ma tylko podbijanie w głowie i rywalizację i to jest chore. Tylko przemoc w głowach. Ja mam to gdzieś nigdy nie gnębiłem innych nie chciałem być lepszy. Mieć drogich rzeczy wolałem być na ogonie.
Mi choroba otworzyła oczy i zapaliła światło bo poznałem przez nią 4 i 5 wymiar i to że trójwymiarowy matrix tego świata śmierdzi i jest zły. I nima sensu tu nic osiągać o nic walczyć podbijać innych zarabiać kokosów bo i tak się pójdzie do trumny. A ta kieszeni nima i tego tam nie zabierzemy.
"Zlikwidujesz system — nie będzie też prawa, bo kto miałby je egzekwować? Polityka to syf, bo dużo kanalii pcha się do polityki."
Jeśli chodzi o samą treść, to jest w niej pewne uproszczenie, które warto zauważyć. To prawda, że bez jakiegoś systemu instytucji egzekwowanie prawa byłoby trudne — prawo samo z siebie nie działa, potrzebuje struktur i ludzi. Z drugiej strony „system” nie musi oznaczać jednego konkretnego modelu (np. państwowego w obecnej formie). W historii i teorii polityki są różne pomysły na to, jak organizować społeczeństwo i egzekwować zasady.
Druga część zdania („polityka to syf…”) wyraża frustrację, która jest dość powszechna. Faktycznie polityka przyciąga osoby nastawione na władzę czy własny interes — ale jednocześnie bez polityki (czyli bez sposobu podejmowania wspólnych decyzji) trudno funkcjonować większym społeczeństwom. Problemem nie jest więc sama polityka jako taka, tylko jakość ludzi i mechanizmów kontroli.
Krótko mówiąc: intuicja o potrzebie struktur do egzekwowania prawa jest trafna, ale ocena polityki jest dość jednostronna — bardziej emocjonalna niż analityczna.
26.06.2025 Funkcjonalny PRL. Wciąż żyjemy w PRL. Między innymi dlatego, że wszelkie dotychczasowe próby zerwania z tym okupacyjnym państewkiem skupiały się na zrywaniu z ideologią "realnego socjalizmu". Tymczasem największym problemem jest nie socjalizm, w który już za czasów Jaruzelskiego nikt, może poza nim samym, nie wierzył. Problemem jest PRL "funkcjonalny". Państwo rządzone w sposób "resortowy", poddane mechanizmom nomenklaturowo-sitwowym, w którym wstępuje się do Partii, by robić karierę, a Partia dąży za wszelką cenę do tego, by być monopartią i kontrolować wszystko, a zwłaszcza wszystkie kanały awansu i całą komunikacje społeczną. https://www.youtube.com/watch?v=YnsxBaMYHCQ
Prawo też zlikwidować bo egzekwują je też ludzie a oni popełniają błędy. Poza tym co to za prawo jak 3 lata za komentarz a nafurany prawnik od trumny na kółkach dostaje 1,5 zamiast 2ch i jeszcze prosi o obrożę zamiast odsiadki a 2 niewinne kobity zabił. Tak samo ten z Boksyckiej 12 zamiast 15. Nie mówiąc już o zabójcach Michała z wąskiej czy wielu innych ze śmiesznymi wyrokami. Dlatego jak ma być taki burdel to lepiej żeby tego prawa nie było. Ale co się dziwić skoro tworzą je kanalie zwane politykami. A ludzie to popierają i straszą karami za komentarz i popierają PRLowskie hasła o ręce podniesionej na władzę. I jak tu zrobić referendum jak ludzie jeszcze tkwią w komunie. Dla mnie państwo prawa nie jest tożsame z państwem demokratycznym. Bo w demokracji każdy ma coś do powiedzenia a prawo nie gwarantuje wolności tylko ją ogranicza i jest aparatem ucisku. Dlatego demokracja bezpośrednia była by lepsza. A co do większych społeczeństw to jaki problem podzielić się na mniejsze i żyć bez ograniczeń? Czytałem o anarchii co mi gpt powiedział i właśnie to problem z organizacją większych społeczeństw. To podzielić się na mniejsze i po problemie. Ale podziały na państwa itp już się utrwaliły i ciężko to ruszyć. A ludzie mają wojnę przemoc i rywalizację we krwi. Ja tego nie mam i może choroba zapaliła mi światełko pokazując 4 i 5 wymiar i jednocześnie uświadamiając mnie że śmierdzący trójwymiarowy matrix tego świata jest zły. I każdy tylko chce władzy i awansu i zdobywać nowe ziemie czy podbijać. A mi styka 3600 netto pokój kuchnia i kibel i tyle. I nie chcę wilii z basenem super fury czy miliona na koncie. Ale to niby ja jestem dziwny a większość jest ok z tym całym wyścigiem szczurów który mam gdzieś bo i tak umrzemy a trumna kieszeni nima. O czym niestety nie wiedzą politycy i inni władcy w wieku emerytalnym.
Gdybyś spłacał kredyt z ratą 5 tys. zł miesięcznie, inaczej byś gadał. Inaczej byś gadał, gdybyś miał na utrzymaniu rodzinę.
r/Polska • 2 lata temu
Nie stać mnie na życie w Polsce
Edit: Ale ten post poszybował! Nie spodziewałem się tylu komentarzy i podzielonych zdań. Postaram sie poodpowiadać na pytania
I taka prośba - nie ciagnijmy się do dołu. Zdaje sobie sprawę że pewnie są osoby dla których moja pensja pozostaje w sferze marzen i że moje problemy nie są powaznej natury: jak związać koniec z końcem. Chce się podzielić spostrzeżeniami o życiu w Polsce w standardzie klasy średniej, które dla mnie po latach pracy w różnych krajach, jest ciężkie.
Drodzy R, przez wiele lat pracowałem poza granicami Polski, dwa lata temu przyjechałem z powrotem z powodów prywatnych i nie mogę się doczekać kiedy wrócę z powrotem za granicę. Mimo tego że mam przyzwoita pensje korporacyjna moja jakość życia dramatycznie spadła w porównaniu z większości krajów w których byłem. Nie mieszkam w Warszawie Co zaobserwowałem: (...)
https://www.reddit.com/r/Polska/comments/192hlhp/nie_sta%C4%87_mnie_na_%C5%BCycie_w_polsce/
Nie chcę mieć kredytu bo banki to korporacje czyli zło. Nawet nie mam zdolności kredytowej i dobrze. Nie chcę operować takimi kwotami. A koszty kredytu odsetki itp to dla mnie legalne haracze. A windykatorzy to mafia i bandyci. A korporacje po prostu mnie brzydzą i wolę to co mam niż drugi próg podatkowy i zapieprzać w niewiadomo jakim wymiarze albo brać udział w wyścigu szczurów by awansować i decydować o losie innych za większą kasę co też jest sprzeczne z moim światopoglądem. Dlatego mam to co mam i robię to co robię. A rodziny nikt mi nie każe zakładać i mi jest dobrze bez niej. Rodzinę mam na cmentarzu. A na ten problem jest sposób 3szt za dychę w aptece. I to powinni rozdawać zamiast 800+ tylko guma+ i automaty z darmowymi. Ludzie są źli i mają tylko rywalizację walkę i przemoc we krwi. To jak ich mniej się urodzi to bd lepiej. I lepiej jak wymrzemy niż przeludnienie i jedni mają miliony a drudzy nie mają bieżącej wody i lekarstw. Do tego korki tłok itp. Dlatego nie mieszkam w dużym mieście raz tłok dwa korporacje na widok których ciągnie mnie na wymioty. A trumna kieszeni nima i mogę zarabiać 15k tyrając w korporacji a nie zabiorę tego na tamten świat. I zamiast cieszyć się tym co zarobiłem wydam na leki i terapie i prędzej do tej trumny. Choć bym wolał do niej iść niż patrzeć na ten potwornie zły świat.
Problem w tym że ja nie widzę sensu w zarabianiu posiadaniu rodziny rozwijaniu się czy zdobywaniu. Bo wiem że i tak umrę a ponad połowę życia mam za sobą. To przeżyć drugą tak samo i bd miał spokój.
Problem w tym że ja nie widzę sensu w zarabianiu posiadaniu rodziny rozwijaniu się czy zdobywaniu. Bo wiem że i tak umrę a ponad połowę życia mam za sobą. To przeżyć drugą tak samo i bd miał spokój.
### Co to za szpital na Kusocińskiego w Kielcach?
Placówka przy ul. Kusocińskiego 59 to część Świętokrzyskie Centrum Psychiatrii w Morawicy. To nie jest osobny, niezależny szpital — tylko oddział / filia w Kielcach działająca w ramach tej większej jednostki. [1] Dodatkowo funkcjonuje tam tzw. Centrum Zdrowia Psychicznego Kielce, które też podlega temu samemu podmiotowi. [2]
### Czy jest tam oddział dla dzieci i młodzieży?
Tak — i to konkretny: Oddział Psychiatryczny dla Dzieci i Młodzieży
* leczenie całodobowe
* ok. 25 łóżek
* diagnostyka, farmakoterapia, psychoterapia indywidualna i grupowa
* współpraca ze szkołą (dzieci mają zajęcia w trakcie pobytu) [3]
Czyli to pełnoprawny oddział szpitalny, nie tylko poradnia.
### Jakie oddziały / jednostki są tam w ogóle?
Na Kusocińskiego działa kilka komórek (część dla dorosłych, część dla dzieci):
Oddziały szpitalne:
* Oddział psychiatryczny (dla dorosłych, całodobowy) [4]
* Oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży [3]
* Oddział dzienny psychiatryczny (dla dorosłych) [5]
Poradnie i inne formy:
* Poradnia zdrowia psychicznego (dorośli)
* Poradnia zdrowia psychicznego dla dzieci
* Zespół leczenia środowiskowego (leczenie „domowe”)
* Punkt zgłoszeniowo-koordynacyjny (wejście do systemu CZP) [2]
Dodatkowo:
* Izba przyjęć psychiatryczna
* leczenie uzależnień (poradnia) [6]
### Podsumowanie wprost:
* ✔️ Tak — to część Świętokrzyskiego Centrum Psychiatrii w Morawicy
* ✔️ Na Kusocińskiego działa kompleks psychiatryczny (nie tylko jeden oddział)
* ✔️ Jest tam oddział całodobowy dla dzieci i młodzieży
* ✔️ Oprócz tego funkcjonują oddziały dla dorosłych i poradnie
Jeśli chcesz, mogę Ci też powiedzieć:
* jak wygląda przyjęcie dziecka do tego oddziału,
* jakie są realne opinie pacjentów/rodziców,
* albo na co uważać przy hospitalizacji (to bywa ważne w psychiatrii dziecięcej).
[1]: https://inwestycje.kielce.pl/kielce-szpital-psychiatryczny-i-odwykowy-kusocinskiego/ "Świętokrzyskie Centrum Psychiatrii w Morawicy – Szpital psychiatryczny i odwykowy w Kielcach | Kieleckie Inwestycje - nowe mieszkania, biura, lokale w Kielcach"
[2]: https://www.morawica.com.pl/szpital/centrum-zdrowia-psychicznego-kielce "Centrum Zdrowia Psychicznego Kielce"
[3]: https://www.morawica.com.pl/dzialalnoscszpital-/208-oddzpsychdzieci.html "Oddział Psychiatryczny dla Dzieci"
[4]: https://www.morawica.com.pl/szpital/dzialalnosc-szpital/115-iiklinikapsych "Oddział Psychiatryczny"
[5]: https://morawica.com.pl/szpital/centrum-zdrowia-psychicznego-kielce/386-oddzial-dzienny-psychiatryczny "Oddział Dzienny Psychiatryczny Ogólny"
[6]: https://swiatprzychodni.pl/osrodki/swietokrzyskie-centrum-psychiatrii-w-morawicy-kielce-kusocinskiego/ "Świętokrzyskie Centrum Psychiatrii w Morawicy - Kielce, Kusocińskiego"
---
Jeśli w karcie informacyjnej leczenia szpitalnego znajdują się nieprawdziwe informacje, nie warto tego ignorować — masz konkretne prawa i narzędzia, żeby to wyjaśnić i ewentualnie skorygować.
Najpierw ważna rzecz: trzeba odróżnić błąd/nieścisłość od celowego „kłamstwa”. To ma znaczenie prawne, ale w obu przypadkach możesz działać.
### Co możesz zrobić krok po kroku:
1. Wniosek o sprostowanie dokumentacji
Masz prawo zażądać poprawienia dokumentacji medycznej. Złóż pisemny wniosek do szpitala (najlepiej do dyrekcji lub działu dokumentacji medycznej), wskazując:
* które zapisy są nieprawdziwe,
* jak powinny brzmieć,
* ewentualne dowody (np. wyniki badań, wypisy, nagrania rozmów – jeśli legalne).
Szpital powinien:
* albo dokonać sprostowania,
* albo odmówić — ale wtedy musi to uzasadnić.
Podstawa: ustawa o prawach pacjenta.
2. Skarga do Rzecznik Praw Pacjenta
Jeśli szpital odmawia albo sprawa jest poważna:
* możesz złożyć skargę online, pocztą lub telefonicznie,
* Rzecznik może wszcząć postępowanie wyjaśniające.
To jedna z najskuteczniejszych dróg w praktyce.
3. Skarga do Narodowy Fundusz Zdrowia
Jeśli leczenie było finansowane z NFZ:
* możesz zgłosić nieprawidłowości w dokumentacji i leczeniu,
* NFZ kontroluje placówki.
4. Odpowiedzialność lekarza – Okręgowa Izba Lekarska
Jeżeli podejrzewasz świadome fałszowanie dokumentacji:
* możesz złożyć skargę do izby lekarskiej,
* sprawa może trafić do sądu lekarskiego.
5. Droga cywilna (odszkodowanie / zadośćuczynienie)
Jeśli przez fałszywe wpisy poniosłeś szkodę (np. zdrowotną, finansową, reputacyjną):
* możesz iść do sądu cywilnego,
* często warto wcześniej skonsultować się z prawnikiem specjalizującym się w błędach medycznych.
6. Postępowanie karne
W skrajnych przypadkach (świadome fałszowanie dokumentacji):
* można złożyć zawiadomienie do prokuratury,
* w grę może wchodzić przestępstwo fałszowania dokumentacji medycznej.
### Kilka praktycznych wskazówek:
* Zrób kopię całej dokumentacji (masz do tego prawo).
* Działaj na piśmie — zostawiaj ślad.
* Opisuj konkrety (daty, nazwiska, fragmenty dokumentów).
* Unikaj emocjonalnego języka — trzymaj się faktów.
Jeśli chcesz, możesz opisać swoją sytuację (co dokładnie jest nieprawdziwe), a pomogę Ci:
* ocenić, jak poważna to sprawa,
* albo przygotować gotowy wniosek o sprostowanie.
Dokument: Chemiczny spokój https://www.planeteplus.pl/dokument-chemiczny-spokoj_27437 - już nie działa.
Według Davida Healy'ego, irlandzkiego psychiatry i biegłego sądowego, 50% konsumentów jednych z najpopularniejszych antydepresantów na świecie - Prozacu (fluoksetyna) i Zoloftu (sertralina) - ma poważne problemy psychiczne w momencie odstawienia tych leków, a 1% wykazuje skłonności samobójcze lub zachowuje się agresywnie. W grudniu 2004 roku British Medical Journal otrzymał z anonimowego źródła poufny dokument wewnętrzny laboratorium, które produkuje Prozac, w którym zostały przedstawione szkodliwe skutki uboczne zażywania tego leku. Jednak w wielkich międzynarodowych koncernach farmaceutycznych jest więcej handlowców i specjalistów od marketingu niż naukowców, a zysk przeważa nad wszelkimi etycznymi aspektami w tej branży. W Belgii istnieje nawet równoległy podziemny rynek, na którym można zdobyć antydepresanty bez recepty i kontroli lekarskiej. Kopia filmu, plik wideo MP4: https://web.archive.org/web/20260429092224/api5.apiapi2.lat/91a91c2746864627fd59cbd51aa0e065/download/3898a3a0-273b-4e29-b2d6-a55a6ab38d0a/af96992663a7ef9effcd75864f78d985/
Określanie leków SSRI jako „chemicznej lobotomii” jest bardzo dużym uproszczeniem i wprowadza w błąd. To hasło retoryczne, nie opis medyczny.
### Skąd się wzięło to porównanie?
Porównanie do lobotomii (czyli historycznego zabiegu chirurgicznego uszkadzającego mózg) pojawia się głównie w:
* książkach i artykułach krytycznych wobec psychiatrii,
* doświadczeniach części pacjentów, którzy mieli nieprzyjemne skutki uboczne,
* publicystyce, która używa mocnych metafor.
Jedną z bardziej znanych książek jest „Prozac Backlash” autorstwa Joseph Glenmullen. Autor twierdził tam m.in., że:
* SSRI mogą „spłycać emocje”,
* mogą wywoływać apatię, problemy z motywacją,
* w niektórych przypadkach zmieniają zachowanie w niepożądany sposób.
Morał tej książki nie był dosłownie „to lobotomia”, tylko raczej:
> leki psychiatryczne mogą mieć poważne skutki uboczne i należy je stosować ostrożnie oraz świadomie.
### Co mówi współczesna medycyna?
Leki SSRI, takie jak Fluoksetyna (np. Prozac), działają poprzez:
* zwiększenie dostępności serotoniny w mózgu,
* co wpływa na nastrój, lęk i regulację emocji.
Kluczowa różnica:
* lobotomia = trwałe, fizyczne uszkodzenie mózgu,
* SSRI = odwracalna zmiana działania neuroprzekaźników.
### Czy są skutki uboczne? Tak — i to ważne
Nie ma sensu tego wybielać. SSRI mogą powodować:
* spłycenie emocji („emotional blunting”),
* spadek libido,
* apatię lub „otępienie” u części osób,
* na początku leczenia – nasilenie lęku.
I to właśnie te doświadczenia bywają opisywane przez niektórych jako „czuję się jak robot” — co potem bywa dramatycznie nazywane „chemiczną lobotomią”.
### Czy to porównanie ma jakąkolwiek część prawdy?
Tylko bardzo ograniczoną — metaforyczną.
* Tak: u niektórych osób leki mogą tłumić emocje.
* Nie: nie niszczą mózgu ani nie „wyłączają” osobowości w sensie neurologicznym jak lobotomia.
To trochę jak nazwać kawę „chemicznym batem” — coś tam oddaje (pobudzenie), ale jest przesadzone i mylące.
### Najbardziej wyważone podejście
* SSRI są dla wielu osób skuteczne i ratujące jakość życia (depresja, zaburzenia lękowe).
* Jednocześnie nie są neutralne i nie działają idealnie u każdego.
* Dlatego:
- dobór leku jest indywidualny,
- często łączy się je z psychoterapią,
- ważne jest monitorowanie efektów i skutków ubocznych.
Neuroleptyki nie „wyłączają mózgu” w sensie dosłownym, ale mogą u części osób silnie tłumić aktywność i powodować sedację, zwłaszcza na początku leczenia albo przy zbyt dużej dawce. To realny problem, tylko że zwykle da się go regulować.
### Co to są te leki i jak działają?
Leki takie jak Klozapina i Olanzapina wpływają głównie na:
* dopaminę (zmniejszają jej nadmierną aktywność),
* serotoninę i inne układy.
To pomaga w objawach takich jak:
* urojenia,
* halucynacje,
* silne pobudzenie czy mania.
Czyli ich celem nie jest „wyłączenie”, tylko uspokojenie nadmiernie rozregulowanych procesów.
### Skąd się bierze wrażenie „otępienia”?
To nie jest wymysł — niektórzy naprawdę tak się czują. Najczęstsze powody:
* sedacja (senność) — szczególnie przy olanzapinie i klozapinie,
* spowolnienie psychoruchowe,
* przytłumienie emocji,
* „mgła poznawcza”.
Clozapina jest pod tym względem jednym z „cięższych” leków — często działa bardzo uspokajająco, ale bywa stosowana tam, gdzie inne leki nie pomagają.
### Czy „pacjent tylko śpi cały czas”?
Czasem na początku leczenia — tak, może być bardzo senny.
Ale w dobrze prowadzonej terapii:
* dawka jest dostosowywana,
* lek często podaje się wieczorem,
* organizm się częściowo adaptuje,
* lekarz może zmienić lek, jeśli funkcjonowanie jest zbyt ograniczone.
Jeśli ktoś śpi „cały dzień” przez dłuższy czas, to zwykle sygnał, że:
> leczenie wymaga korekty — to nie jest stan docelowy.
### Ważna rzecz, o której rzadziej się mówi
Dla wielu osób różnica wygląda tak:
* bez leczenia → chaos, psychoza, brak kontaktu z rzeczywistością,
* z leczeniem → spokój, ale czasem kosztem energii.
Czyli to bywa trade-off, a nie „zniszczenie mózgu”.
### Czy są alternatywy?
Tak — i to jest kluczowe:
* różne neuroleptyki działają różnie (nie wszystkie tak usypiają),
* można zmieniać dawki i godziny,
* czasem stosuje się leki „bardziej aktywizujące”,
* bardzo ważna jest psychoterapia i rehabilitacja poznawcza.
### Uczciwe podsumowanie
* „wyłączają mózg” — nie, to przesada
* „mogą zamulać i usypiać” — tak, u części osób
* „da się z tym coś zrobić” — w większości przypadków tak
Jeśli pytasz bardziej z własnego doświadczenia (albo kogoś bliskiego), warto powiedzieć wprost: to, że czujesz się zbyt „przytłumiony”, to ważna informacja dla lekarza — nie coś, co trzeba znosić bez słowa.
Jeśli chcesz, mogę porównać konkretne neuroleptyki pod kątem „zamulenia” vs bardziej aktywizujące — to często pomaga zobaczyć, że są duże różnice między nimi.
Trade-off to po prostu kompromis — sytuacja, w której zyskujesz coś kosztem czegoś innego.
Czyli: nie da się mieć wszystkiego naraz, więc wybierasz, co jest ważniejsze.
Przykład (z Twojego kontekstu): lek zmniejsza objawy (np. lęk, psychozę), ale może powodować senność
To właśnie trade-off: lepsza stabilność vs mniejsza energia.
Może być w każdej dziedzinie:
* praca: więcej pieniędzy vs mniej czasu wolnego
* sport: masa vs szybkość
* życie: bezpieczeństwo vs swoboda
Chodzi o świadomy wybór, który „koszt” jest dla Ciebie akceptowalny.
---
Stan terminalny to końcowa faza ciężkiej, nieuleczalnej choroby, kiedy leczenie nie jest już w stanie zatrzymać jej postępu i przewiduje się ograniczony czas życia (często miesiące, czasem krócej).
Leczenie paliatywne to opieka nastawiona na komfort, a nie na wyleczenie. Obejmuje: łagodzenie bólu i innych objawów, wsparcie psychiczne, poprawę jakości życia na tyle, na ile się da.
Kogo to dotyczy? Najczęściej osób z zaawansowanymi nowotworami, ciężkimi, postępującymi chorobami (np. niewydolność narządów, niektóre choroby neurologiczne).
Ważna rzecz: takich określeń raczej nie używa się wobec standardowych zaburzeń psychicznych. Jeśli ktoś tak usłyszał w kontekście psychiatrycznym, to albo chodziło o metaforę (niezbyt trafną), albo o bardzo specyficzną, ciężką sytuację — którą warto skonsultować jeszcze z innym specjalistą.
Jeśli chcesz, mogę pomóc to zinterpretować dokładniej w kontekście tej konkretnej historii.