Czytam Państwa wpisy i dopiero po nich poczułam się stara. Bo mimo iż mam 51 lat, to do tej pory nie czułam się jak staruszka. I wdaje mi się, że nie wyglądałam jak staruszka. Owszem, pojawiły się gdzieniegdzie zmarszczki, do czytania potrzebuję okularów (ale i młode ososby też nieraz ich potrzebują), figura może też nie taka jak u 16-tki, ale w rozmiar 40 spokojnie się wcisnę, czasem gdzieś strzyknie, z racji pracy bolą kęgi szyjne od nadmiaru pisania, sprawdzania klasówek czy pisania na kompie... Tak..., mimo iż nie uczę informatyki i jestem WIEKOWA, potrafię korzystać z komputera. Z dziećmi i młodzieżą dogaduję się świetnie, mamy wiele wspólnych tematów, potrafię utrzymać w klasie dyscyplinę, ale jak trzeba to jest czas i na żarty. Zabieram swoich wychowanków na wycieczki, robię to wszystko a nawet więcej niż niektóre młodsze koleżanki. Nie wiem co będzie za 5 -10 lat ale zapewniwm, że w obecnej chwili nie ma pomiędzy mną i uczniami tzw. różnicy pokoleń. Jestem na bieżąco z modą, muzyką młodzieżową itp., znam problemy i zainteresowania młodego pokolenia, bo też jestem mamą. I wydaje mi sie, że można być "młodą" 50+ i niekomunikatywną, "podstarzałą" 25+, bo wszystko zależy od charakteru człowieka i tego, czy lubi prace z dziećmi i młodzieżą, a nie od wieku. Dodam, że nauczyciel 50+ to nie tragedia, ale czy wiek 60+ jest odpowiedni do pracy z dziećmi to nie wiem. Bo mam świadomość,że po 60-tce różnie może być i ze zdrowiem i z kondycją.
14:23 co ma powiedzieć kierowca, lekarz 60+ czy kasjerka? Nie przesadzajmy, myślę, że i po 60 spokojnie można tą pracę wykonywać.
Czy wy naprawdę nie rozumiecie,że aby uczyć dzieci,trzeba po pierwsze mieć z nimi kontakt dydatkyczny i emocjonalny.W jaki sposób osoba 50+ ma mieć kontakt z dzieckiem 10 letnim?Jak ma zrozumieć jego świat i jego problemy?O czym wy gadacie?Tu nie ma nic do rzeczy,jakie kto skończył studia.Bo wiedze każdy może mieć,wyuczone na pamięć materiał i techniki dydaktyczne.Ale dzieci są dzis inne niż 20 czy 30 lat temu.Dla nich taki nauczyciel nie jest już autorytetem.Prędzej dogadają się z 20 latką,która wychowała się w tych samych czasach co one i wie jak w praktyce dogadać się z grupą dzieci.Oczywiście w każdym środowisku sa czarne owce i są dobrzy i źli nauczyciele.Ale co to za nauczyciel ,który jest oderwany od środowiska w którym naucza,bo to jego praca i na tym się kończy.Owszem,starają się ,ale zawsze będą miec pod górkę z nowym pokoleniem.Wszelkie akcje na rzecz dzieci są robione albo przez studentów,albo młodych ludzi i to jakoś działa.Im cżłowiek starszy,tym jest dalej od jakiejkolwiek pracy z dziećmi,ale pracować trzeba. I nie porównujcie pracy w innych zawodach-to nie ma nic do rzeczy
Idąc Twoim tokiem rozumowania to w żłobkach powinny pracować 12-15 latki bo one by miały najlepszy kontakt z niemowlakami ? Nauczyciele żyją światem swoich podopiecznych i myślę że starają się poznać ich problemy,aczkolwiek nie wszyscy-a Ci po 60 wcale do pracy się nie rwią ale muszą - i tu bym się zastanowił nad tym jak pomóc tej grupie zawodowej odejść na godną emeryturę.Myślę że zaraz pojawią się posty że kierowca, że sprzedawczyni-więc czego forumowicze chcecie młodych czy wiekowo zaawansowanych ????
9:38 niech każdy pracuje tyle samo, a nie dość, ze nauczyciel pracuje po 5h dziennie, mnóstwo wolnego to jeszcze jeden przywilej byś sobie życzyła? Mój ojciec był nauczycielem i naprawdę nie narzekał. Nie był zmęczony, czasu nadmiar, mógł dorabiać jak inni zagranicą a dziś chciałoby się nic nie robić aby wołać od państwa, bo się jakieś tam studia skończyło. Jak nauczycielce jest ciężko po 60 siedzieć za biurkiem to co powiedzą inni, po trudniejszych studiach?
Ca sądzicie o paniach wychowawczyniach do obecnych klas I
SĄ SUPER
Super są ale nie wszystkie
a które nie super,te ze szkoły czy te co przyjdą do nauczania zintegrowanego ?