Czy ktoś może orientuje się czy nowo przyjęte dzieci ( pierwszoklasiści) przypisani są do klas - wychowawczyń. Dzwoniłam do szkoły ale są panie na pewno na urlopach.
listy mają wisieć od 26 sierpnia
A czy to prawda że dzieci z pierwszej klasy będą "chodzić dwuzmianowo" ?
Jest 8 pierwszych klas.
Myślę, że to nie mamusie a młode nauczycielki, które o pracy w zawodzie mogą zapomnieć. Nikt nie będzie rodził dzieci żeby tłumy osób po pedagogice miały pracę. Dla mnie starszy i doświadczony nauczyciel jest lepszy niż osoby po dzisiejszych prywatnych szkołach.
To samo mi się nasuwa 9:55. Tyle złego o nauczycielach na tym forum się naczytałam, że aż jestem zaskoczona, że wreszcie coś dobrego. Nasze dzieciaki na szczęście uczy jeszcze starsza kadra, większość koło 50 i 50 + Prawda jest taka, że obecne studia , jakie to by nie były to nie te sprzed kilkunastu lat, gdy zdawało się egzaminy wstępne i naprawdę była konkurencja. Teraz uczeni i kierunków, a co za tym idzie i miejsc jest więcej niż studentów. Dobre uczelnie, byle jakie uczelnie, prywatne, zaoczne, wieczorowe itd .... produkują byle jakich fachowców, specjalistów. Brak praktyk, wszystko teoretyczna wiedza.
Gościu z 9:55 oczywiście masz rację, że dużo jest osób po prywatnej lub zaocznej ,,pedagogice" ale jest też dużo młodych nauczycieli, po dobrych szkołach do tego z pasją i świetnym podejściem do dzieci. A niektóre panie nauczycielki ,,wiekowe" nie potrafią komputera włączyć i to nie są żarty. Nie przeczę, że są fajne, doświadczone panie, ale nie popadajmy w skrajności, że jak ktoś młody to się nie nadaje, bo przecież starsze panie też kiedyś były młode....
komputer to nie podstawa nauczania ,są od tego zajęcia komputerowe w szkole
A co byście zaproponowali tym nauczycielom blisko 50 ? Śmierć głodową czy zagraniczne zrywanie owoców ???Państwo zapewniło im pracę do 65 lub 67 lat czy myślicie że z ich aprobatą ....????.Lekarzy też wymieniajmy po 40 latach życia a ekspedientki po 35 -bo milej być obsługiwanym przez młodą osobę.....
Czytam Państwa wpisy i dopiero po nich poczułam się stara. Bo mimo iż mam 51 lat, to do tej pory nie czułam się jak staruszka. I wdaje mi się, że nie wyglądałam jak staruszka. Owszem, pojawiły się gdzieniegdzie zmarszczki, do czytania potrzebuję okularów (ale i młode ososby też nieraz ich potrzebują), figura może też nie taka jak u 16-tki, ale w rozmiar 40 spokojnie się wcisnę, czasem gdzieś strzyknie, z racji pracy bolą kęgi szyjne od nadmiaru pisania, sprawdzania klasówek czy pisania na kompie... Tak..., mimo iż nie uczę informatyki i jestem WIEKOWA, potrafię korzystać z komputera. Z dziećmi i młodzieżą dogaduję się świetnie, mamy wiele wspólnych tematów, potrafię utrzymać w klasie dyscyplinę, ale jak trzeba to jest czas i na żarty. Zabieram swoich wychowanków na wycieczki, robię to wszystko a nawet więcej niż niektóre młodsze koleżanki. Nie wiem co będzie za 5 -10 lat ale zapewniwm, że w obecnej chwili nie ma pomiędzy mną i uczniami tzw. różnicy pokoleń. Jestem na bieżąco z modą, muzyką młodzieżową itp., znam problemy i zainteresowania młodego pokolenia, bo też jestem mamą. I wydaje mi sie, że można być "młodą" 50+ i niekomunikatywną, "podstarzałą" 25+, bo wszystko zależy od charakteru człowieka i tego, czy lubi prace z dziećmi i młodzieżą, a nie od wieku. Dodam, że nauczyciel 50+ to nie tragedia, ale czy wiek 60+ jest odpowiedni do pracy z dziećmi to nie wiem. Bo mam świadomość,że po 60-tce różnie może być i ze zdrowiem i z kondycją.