Natura skonstruowala ten swiat. Slyszalas cos kiedys o przystosowaniu sie do istniejacych warunkow?
Bzdura jest mowienie, ze kilka % w ta czy tamta strone i zycia by nie bylo. Skoro mozna oddychac 21% tlenu, to mozna i 30% lub 15%. Organizm sie dostosuje. Pewnie gatunki by byly inaczej rozwiniete ale jestem przekonany, ze jesli przez nastepne 10 000 lat % tlenu spadnie do 15%, to organizmy sie do tego przyzwyczaja. Wiesz dlaczego nie mozemy zyc pod woda? Bo nie jestesmy do tego przystosowani tak, jak ryby do zycia na powierzchni.
Ten fizyk o ile istnieje, chcial zaistniec i zaistnial bredzac.
A "wielki konstruktor" obdazyl nas wirusami i chorobami, bo oczywiscie nas kocha. Wiele antybiotykow stracilo skutecznosc, bo wirusy sie przystosowaly. Tak samo przystosuja sie inne gatunki do zmian w przyrodzie albo pojawia sie inne.
Nie wiem jakie studia skończyłeś, ale brakuje Ci wiedzy. Niestety, jesteś zbyt pewny siebie. Prawdziwy naukowiec ma w sobie dużo pokory. Nie mów o koledze,że chce zaistnieć. Tam, gdzie chodzi o wiedzę, nie można zaistnieć. Żaden naukowiec nie stworzył praw, uczeni jedynie w trudzie je ODKRYWAJĄ. kTO ZATEM JEST TWÓRCĄ tych praw? a wracając do Twoich hipotez, wiele jest tam o przystosowaniu. Co powiesz na to, że od początku ludzkości nie stwierdzono istnienia cywilizacji czy choćby narodu, który byłby w całości ateistyczny. Czy zgodnie z tym co głosisz, nie powinieneś się przystosować do zdecydowanej większości? " TRUDNO NIE WIERZYĆ W NIC" śpiewa Sojka. Fakt, albo wierzysz w kogoś Transcendentnego, albo samego siebie stawiasz na miejscu Boga albo innego = też człowieka. Chyba to już przerabialiśmy w historii, a skutki były opłakane. Chyba, że naturę nazwiesz bogiem, tylko, że natura = coś a nie KTOŚ. Życzę dalszego postępowania w rozwoju osobistym.
Tym slowotokiem nie odpowiedzialas na zaden z moich argumentow. Sama postawilas tylko tezy i nawet ich nie uargumentowalas.
Pokory pani katechetko.
I cóż z tego - za chwilę nas nie będzie. Gdyby to było takie genialne to nie byłoby chorób i cierpienia a ludzie umieraliby spokojnie i bezboleśnie w czasie snu, przeżywszy dużo lat.
Radość życia i zachwyt nad światem przeżywa każdy świadomy człowiek, wierzący nie mają na to monopolu
A powiedzmy sobie szczerze - katolicyzm to jedna z bardziej ponurych religii.
Oczywiście. Nawet inne odłamy chrześcijaństwa są bardziej radosne, choćby baptyści.
A najwiecej harmonii i zgody na świat mają w sobie filozofię wschodu. Buddyzm. Zen.
Jasne. ale tylko jeden jest Zbawiciel - Jezus Chrystus. Historycy musieli w końcu przyznać , że to nie jest postać fantasy. A Jemu współcześni nie potrafili złapać Go ani na braku świętości ani mądrości, znacie kogoś równie mądrego i kochającego jak ON?
Oświecić Cię? W Zbawiciela wierzą tylko chrześcijanie...ale ciii. Nie mów nikomu, bo się ta plotka rozniesie. Dla innych to tylko postać historyczna.
O, postać historyczna. Na szczęście! Więcej nie trzeba. To On powiedział: żeby r a d o ś ć Wasza była pełna. Dajcie przykład, że ktoś życzy lepszego rodzaju szczęścia. Nie ma radości bez miłości, bez wolności, czystośći, sprawiedliwości. Jezus tego nie uczy? Jesteśmy do tego stworzeni.
Nie obwiniaj Boga o to co złe. Z wolnej, nieprzymuszonej woli ludzie sprzeciwiają się Bogu. Wierzymy,że Bóg jest Miłością. Gdyby miłość była kochana, świat nadal byłby rajem. Ciągle uczymy się żyć i popełniamy grzechy = krzywdzimy siebie oraz innych. To tyle w największym skr.
Ja Boga o nic nie obwiniam bo w niego nie wierzę. Przyjmuję swiat i życie takie jakie jest, godzę się na wszystko co niesie ze sobą. Nie oczekuję zbawienia. To tak w największym skrócie:)
Jeśli starasz się być dobrym człowiekiem to i tak On sam odnajdzie Ciebie - poznasz to po radości serca. Skoro tak wiele o Nim piszesz, to może oznaczać, że szukasz prawdy o NIM, a to już bRDZO WIELE.
To jest ten problem z wami, wierzącymi. Za nic nie możecie przyjąć do wiadomości innego światopoglądu.
Macie tak sprane mózgi, że nawet nie próbujecie zrozumieć innych. Nie mieści się wam w głowach, że można nie wierzyć w Boga i usiłujecie wtedy przekonać na siłę , że "On i tak Cię kocha".
Dlatego napisałam wyraźnie, że dyskusja nie jest możliwa. C.n.u.
do sądu nie pójdziemy :) Wszystkiego dobrego!
Bez urazy ale ktoś kto głosi wiarę bo to poprawia jego status materialny kompletnie traci w moich oczach wiarygodność bo nie wiem czy szerzy wiarę czy dba o własną kieszeń a niestety kościół katolicki w Polsce to instytucja dość mocno biznesowa z ustalonym cennikiem za usługi.
Uwierz, że nie wszystko w Kościele da się przeliczyć na pieniądze.Tam, gdzie pracujesz z ludźmi i dla ludzi, poświęcasz wiele czasu i sił ( nie mówiąc o ciągłym dokształcaniu). Tego, co najważniejsze nie regulują żadne stawki.Ciebie chyba też nikt nie pyta tu na forum, gdzie i za ile pracujesz i czy zasługujesz i czy jesteś cenionym pracownikiem.A że nazywasz się człowiek to chociaż tyle dałeś się poznać. Piszę bez ironii.
Ale za każdy sakrament jest "cennik" który nazywa się co łaska.