@Przeciwny teoretycznie wszystkie szkoły państwowe są świeckie a w konstytucji jest zapisany rozdział państwa od kościoła.Sam Jezus mówił co boskie Bogu co cesarskie cesarzowi tylko tyle i aż tyle.
@Człowiek – u, my tu o prawimy o religii w szkole, a ty o podatkach.
Gorilla
To akurat mówił Cesarz, ale jestem za tym, aby szkoła i religia były rozdzielone ;)
@?? 8,49 pisałem z pamięci i ciut przekręciłem ale nie tak jak Ty.Jezus mówił o Cezarze a nie Cezar jak Ty piszesz.
" Chrystus powiedział, oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga".
@ Gorilla nauka a religia nie ma po drodze i nigdy nie miała,dobrze wiesz,że to co nie zgadzało się z wykładnią kościoła musiało zniknąć dotyczyło to ludzi jak i przekazów które zostały uznane za niezgodne z kanonem.
Nauka to to co można najczęściej zmierzyć,udowodnić,obliczyć a wiara to coś w co trzeba bezwzględnie i bez zahamowań ślepi wierzyć i nie negować.
Powinno być tak jak zapisano,że szkoła może być udostępniona do nauki religii ale nie powinna być w wykazie nauczania i oceniania,nie powinna być też finansowana przez państwo.Już obecnie wystawia się oceny z nauki koranu a szpital nie dostanie kontraktu jak nie ma księdza na stanie i to nie jest normalne.
Skromne pytanie: czy możesz zmierzyć i obliczyć potencjał Twojej mądrości (nie wiedzy) albo miłości, albo zdolności do poświęcenia, albo głębię Twojej wiary czy niewiary itd. przykłady można mnożyć. Może chcesz obliczyć, ile warte są Twoje cierpienia. Jeżeli jesteś naukowcem, to wiesz, że nauka nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania nurtujące ludzi wszystkich pokoleń. Jeżeli nie mogę zważyć Twojej mądrości - to znaczy, że jej nie ma.To też nie jest kwestią nauki, czy można Ci wierzyć. Dla mnie jesteś mało wiarygodny! Bez urazy :)
Za to katechetka jest wiarygodna. :D Spojrz czym sie zajmujesz, bardziej produktywny jest gosc zbierajacy igliwie w lesie. Twoja praca opiera sie na fikcji i domyslach.
Ania nie ładnie tak obrażać innych. Jeśli to, co robi katechetka służy innym ludziom to znaczy że jednak jest to potrzebne. W przeciwnym wypadku jej zajęcie już dawno nie miałoby racji bytu. To, że dla Ciebie coś jest niepotrzebne nie oznacza że wszyscy myślą tak samo. Ogarnij się dziewczyno i zacznij w końcu myśleć nie tylko o sobie.
Dziękuję Gościu! Dzisiaj przyszły dziewczyny, które skończyły szkołę 5 lat temu. To dopiero niespodzianka. Jeszcze większa była w markecie, gdy student przez godzinę wspominał, w czym pomogła mu katecheza. Za to nie możemy zdradzać z jakimi problemami przychodzą obecni nastoletni. Dobrze, że jest kontakt z gronem pedagogicznym. Ale często jest tak że szukają wsparcia w Bogu. Najczęściej owocnie, bo potem to samo radzą innym. Ale, Aniu, uwierz, pisać anonimowo jest o wiele łatwiej niż stanąć z kimś załamanym, kto nie widzi sensu życia, twarzą w twarz.
O tak,, na pewno wszyscy uwierzą w te wzruszające opowiastki pani katechetki jak to młodzież przychodzi do niej z problemami. Nie uruchamiaj się tak, bo większość forumowiczów doskonale wie jak to wygląda naprawdę. Mamy dzieci w szkołach, mamy znajomych nauczycieli... więc darujmy sobie te głodne kawałki.
Przykro mi, że wasze dzieci oczekują pomocy i nie ma kto się nimi zająć, to może pomogą Twoi znajomi nauczyciele?
Wole pomoc znajomego nauczyciela niz ksiedza Wesolowskiego i jemu podobnych :)
Gościu 08:29 wśród nauczycieli też są różni ludzie, nie zawsze tacy idealni za jakich ich uważasz. Widać, że nie masz pojęcia o życiu, żyjesz nienawiścią do księży i Kościoła a to burzy Twój obiektywizm.
I po co te złośliwości?Jakoś nie widać chrześcijańskiej miłości bliźniego. Złośliwość i uszczypliwość świadczy o frustracji - czy taka osoba nadaje się do pracy z dziećmi? Pani katechetka maluje swój portrecik w barwach pastelowych, jaka to pomocna i mądra a z jej wypowiedzi aż bije coś wrecz odwrotnego.
Moje dzieci, pani katechetko jak mają jakiś problem to przychodzą z tym do mnie albo do mojego męża. I tak się dzieje w każdej normalnej rodzinie. Ksiądz czy katecheta to chyba ostatnia osoba, która przyszłaby na myśl w takiej sytuacji.
No tak, bo najlepiej to pokornie dać się poniżać. O to Ci chodzi gościu 09:18. Złośliwości i uszczypliwości w tym wątku widzę mnóstwo i to bynajmniej nie ze strony osoby, która podpisuje się nickiem katechetka. Jak ktoś ma przysłonięte oczy to wiele nie zobaczy. Moje dzieci też przychodzą do mnie ale wiem, że dużo jest takich, które nie mogą liczyć na swoich rodziców. Co złego w tym, że przychodzą do katechetki czy księdza? Jeśli tylko ktoś chce im pomóc to niech to robi a Tobie nic do tego. Dzieci powierzają swoje problemy tym, którym ufają. Jeśli katechetka chce pomagać to chwała jej za to. Po co ją besztacie i odwracacie kota ogonem?
Dlatego, że nikt nie wierzy w te bajki, które wypisuje. Wszyscy rodzice mający dzieci w wieku szkolnym wiedzą doskonale jak w praktyce wyglądają lekcje religii i co w znakomitej ( niestety) większości reprezentują sobą katecheci. Niekompetencja i zadufanie w sobie to najłagodniejsze określenia.
A pani katechetka poprzez swoje wypowiedzi znakomicie to potwierdza, choć zapewne nie to było jej celem.
Cii. Trzeba sie dowartosciowac i pokazac potrzebe swojej wartosci. Nie ma przykazania "nie klam" :)
Nie chciałam nikogo obrazić, zwlaszcza rodziców, którzy pięknie wychowują wlasne dzieci. Niestety, bardzo często jestem zobowiązana , by wejśc w dramatyczne sytuacje nastolatków, w ich ( czasem bardzo dorosle ) problemy. Oni wlaściwie nie do mnie przychodzą lecz pośrednio w Bogu szukają wyjścia z sytuacji. Nie rozumiem, gdzie tu brak kompetencji czy zadufanie.
Teraz to ja mogłabym być niemiła, ale tu jest tylko jakiś gość, ciężko rozmawiać z anonimem.