jakich ekspertów? ci od Macierewicza, którzy na podstawie parówki wyjasniali, jak doszło do wybuchu i rozczłonkowania ciał? Ani jeden z tych ekspertów nie jest pilotem wojskowym, cywilnym, inżynierem od lotnictwa? Jeden oszołom Macierewicz twierdzi, ze ma dowody, o ktorych mowi od 3 lat. dlaczego ich nie ujawni, nie przedstawi prokuraturze? Tłumaczenie, ze ktoś jest ekspertem, tylko dlatego, ze dużo lata jako pasażer i widzi jak sie zachowuja skrzydła samolotu jest żenujące.
Dla mnie ekspertami są członkowie komisji, prokuratorzy wojskowi, i ludzie z tytułami profesorów przed nazwiskiem a nie jakis oszołom. Zapomniany Macierewicz, ktorego nikt nie chciał w żadnej parti, dzieki Smoleńskowi znowu wypłynął na czołowki gazet, znowu bryluje. Po trupach do władzy. Dla Pisu kazde śledztwo, przedstawiające inną hipotezę niż pisowska, będa negować jak, ze sfałszowane. Przecież Kaczyńskiego reprezentuje niejaki Pszczółkowski przed trybunałem stano. Od roku Trybunał sie tym zajmuje i nic nowego nie wniesiono do śledztwa.
Wrak przetopić w najbliższej hucie i po problemie. Relikwie nie są potrzebne.
Nikt nigdy tego nie wyjaśni chociażby dla tego że w Polsce nie wolno mówić źle o zmarłych i oni na pewno nie popełnili błędu. Jak już było pisane błędów było mnóstwo począwszy właśnie od spóźnienia się prezydenta. Decyzja o lądowaniu, generał w kokpicie, presja na pilotach itp. Ale u nas są jakieś dziwne zwyczaje, że nieżyjący nie popełniają błędów. To są kluczowe i najważniejsze błędy potem oczywiście dochodzi jakość lotniska, nawigowanie i kontakt z wieżą. Gdyby jednak jak ktoś chciał znaleźć winne konkretne osoby to niestety wina składowa: prezydent, piloci, generał i strona rosyjska. No ale Polacy przecież nie mogli się mylić, szczególnie gdy nie żyją.
Owszem, błędów było mnóstwo. Żadna z teorii tego nie wyklucza. Chodzi jednak o to, że nie zostało jednoznacznie wyjaśnione jaki konkretnie błąd doprowadził do całej katastrofy. Według tego co piszesz, to nawet niestrawność żołądkowa, którą miesiąc wcześniej miał kontroler lotów w Polsce mogła doprowadzić do katastrofy. Nawet jeśli tak było to ja chcę, żeby mi to udowodniono i pociągnięto do odpowiedzialności jego żołądek... Skoro dla ciebie kluczowym błędem było spóźnienie prezydenta na lot, to może mi powiesz, że przez to brzoza urosła o 5 metrów? Fajnie, że wskazano szereg błędów. Teraz niech ktoś wskaże kluczowy błąd, który był BEZPOŚREDNIĄ przyczyną katastrofy... To o czym ty wspomniałeś, to szereg błędów pośrednich, które skutkowały jednym konkretnym błędem, który nie został jasno wskazany.
Jak rodzina z dzieckiem jadąca samochodem rozbija się na drzewie, ponieważ dziecko zaczyna płakać i ojciec się denerwuje, co w połączeniu ze zmęczeniem sprawia, że chce dojechać jak najszybciej na miejsce i traci panowanie nad kierownicą, to błędem, który spowodował wypadek była kaszka, którą dziecko zjadło na śniadanie, czy źle umalowane oczy przez matkę, które doprowadziły dziecko do płaczu?
Czy tak ciężko to zrozumieć, że NIKT nie wskazał konkretnej przyczyny?
I jeszcze najważniejsze. Ja zwolennikiem teorii spiskowych nie jestem. Nie wierzę, w teorię Macierewicza. Skoro jednak się ona pojawiła, to należałoby ją raz na zawsze obalić i zamknąć usta "pisowskim ujadaczom". Tego nikt nie zrobił. Prawdę mówiąc to te parówki Macierewicza są lepszym dowodem na to, że jednak był zamach, niż czyste gadanie, że zamachu nie było. To przynajmniej jest jakiś dowód... Głupi bo głupi, ale jest...
A ty nie rozumiesz, że może nie być jednej konkretnej przyczyny tylko szereg pośrednich w sumie spowodowało tragedię? Najważniejsza i pierwotna przyczyną moim zdaniem to presja na lądowanie za wszelką cenę i brak właściwych priorytetów na pokładzie. W samolocie w powietrzu dowódcą i osobą absolutnie decyzyjną powinien być kapitan - bez względu na to jakie ważne figury ma na pokładzie. I to one mają go słuchać i się podporządkować. A on musi mieć pewność, że za swoje decyzje nie będzie wywalony z pracy jeśli będą one słuszne i zgodne z procedurami. Innymi słowy musi mieć swobodę w podejmowaniu tych decyzji.
A tu tego zabrakło. Po wydarzeniach z Gruzji jeden z pilotów stracił pracę bo odmówił wywylądowania. Prezydent Kaczyński dodatkowo wypomniał mu potem brak odwagi. Drugi pilot tego lotu znalazł się później w feralnym Tupolewie.
Moim zdaniem tu jest pierwotna i najważniejsza przyczyną katastrofy. Reszta to przyczyny dodatkowe. Moim zdaniem jeżeli nie w Smoleńsku to prędzej czy później coś takiego by się wydarzyło - bo los był kuszący już wcześniej - patrz Gruzja.
"los był kuszony " miało być.
Konkretna przyczyna jest zawsze jedna, aczkolwiek może ona wynikać z szeregu różnych błędów... Próbowałem to ci udowodnić na przykładzie rodziny z dzieckiem, ale widocznie nie zrozumiałeś, że w tym przypadku szereg różnych zbiegów okoliczności (zmęczenie, zdenerwowanie, płacz dziecka, nadmierna prędkość) doprowadził do konkretnej przyczyny wypadku - utraty panowania nad samochodem... Tak samo z katastrofami samolotów jest - szereg błędów i niedociągnięć prokuruje jedną konkretną przyczynę katastrofy...
Inaczej mówiąc - te wszystkie raporty przedstawiły przebieg (teoretyczny, bo nadal pojawiają się różne nieścisłości) katastrofy, ale nie podały konkretnej przyczyny.
Dlatego napisałem - przyczyną decydującą była niemożność podjęcia suwerennej decyzji przez kapitana. Stąd wynikały wszystkie błędy proceduralne, które w połączeniu z niesprzyjającymi okolicznościami zewnętrznymi ( zła pogoda, złe lotnisko, itp) doprowadziły do tragedii.
Przyczyną bezpośrednia? Być może błędna decyzja o lądowaniu wbrew zdrowemu rozsądkowi .
Człowieku, po co Ty się wysilasz? Napisałeś z sensem i racjonalnie, a to na tym forum nie spotka się ze zrozumieniem, no może paru osób.
do Gość
Dziś, 11:12
..."Czy tak ciężko to zrozumieć, że NIKT nie wskazał konkretnej przyczyny?"...
Niestety nikt nie wskazał bo PO blokuje międzynarodowe śledztwo.
O to właśnie mi chodzi...
Konkretne przyczyny katastrofy zostały wielokrotnie wymienione. Złamanie obowiązujących procedur przez załogę i jej przełożonych
No cóż tu więcej tłumaczyć to jest twoja teoria, którą popierasz. Inna teoria mówi o złych wskazaniach urządzeń pokładowych (jedna z tych "słusznych", nie ta Macierewicza), według których procedury podejścia zostały zachowane...
nie można wskazać jednego błędu, bo ich było kilkanascie. To była lawina niefortunnych zdarzeń, poczwawszy od tego, ze ten lot nie powinien się odbyć, skonczywszy na tym, ze w kokpicie był Błasik i wywierał presję. Protasiuk wiedział,z e jak nie wyląduje to będzie afera i prawdopodobnie koniec jego kariery w wojsku.
Brniesz dalej w swoją głupotę. Kończę z tłumaczeniem...
Strach ma w oczach tylko jeden facet nie mogący spać z myślą, że a nuż jankesi zrobią prezent i odtajnią jego pogawędkę telefoniczną.
Stare siły powołane znowu pod broń?