Dziewczyny najpierw nie ćwiczą na WF-ie a później płacą za zajęcia i terapie odchudzające.Głupota- trzeba się ruszać ,żeby być zdrowym.
trzeba zmienić system aby dzieci zaczęły ćwiczyć... ocenie powinna podlegać systematyczność ćwiczeń a nie umiejętności!
O i dobrze powiedziane. To, że ktoś nie umie fiknąć gwiazdy nie powinno być powodem do stawiania 1, a już sprawdziany z w-fu są mega śmieszne. To tak jak z muzyką. No ale nasi nauczyciele muzyki i w-fu zwykle uważają się za wielkich mędrców i tym samym swój przedmiot za najważniejszy a nie tędy droga. Trzeba zachęcać a nauczyciele zniechęcają i stąd też są te zwolnienia.
Zgadzam się gościu z 07:09! Idealnie napisane. Niestety taka jest prawda.
Myślę, że to świetny pomysł z tą kampanią- coraz więcej rodziców załatwia swoim dzieciom zwolnienia lekarskie, tylko ciekawe w czyim to interesie? Bo na pewno nie dla dobra dziecka.
Jestem za, ale też te lekcje wyglądają tak: nauczycielka każe ćwiczyć a sama wychodzi, bądź plotkuje z inną nauczycielką a zajęcia organizuje młodzież. Ma to sens? Nauczyciel w-fu też za coś kasę bierze i poza przyjściem do szkoły powinien też ćwiczyć z dzieciakami. No i jest jeszcze jeden problem, nie każdy z nas jest super wysportowany, sprawny fizycznie i tu zamiast dołować i wyśmiewać, bądź pozwalać na wyśmiewanie przez rówieśników powinno się podchodzić bardziej indywidualnie. Nie dziwię się tym zwolnieniom, jak moje dziecko byłoby wyśmiewane też załatwiłabym zwolnienie. A pożytek większy jest z tego, ze dzieciak jeździ na rolkach, rowerze czy idzie na basen. Wcale nie jest tak, że nasze dzieci siedzą przy komputerze, moje dzieci i większość rówieśników spędza czas aktywnie.
Popieram w całości wypowiedź gościa z godz.07:06 to nauczyciele wf nie zachęcają do uczestnictwa w lekcjach,mało angażują się na lekcji, a potem swój "autorytet" budują poprzez wyśmiewanie i zbyt srogie wymagania w stosunku do ćwiczących uczniów.
Jestem osobą po pięćdziesiątce,swoje wf wspominam jak koszmar,moich dzieci wf lepiej gdyby ich nie było,wnuki po wf przychodziły smutne i zdołowane.
Bardzo lubię ruch i obecnie już od kilku lat uczęszczam na zajęcia ruchowe,ale to już nie jest na szczęście szkolny wf.
Nigdy moje dzieci ani wnuki nie miały zwolnień lekarskich z wf,ale teraz zastanawiam się czy nie powinno im się takowych załatwić.
Stop zwolnieniom lekarskim to dobre hasło,ale jest ono w 100 % zależne od nauczycieli,proszę ich z tego rozliczać.My rodzice musimy najpierw załatwiać te nieszczęsne zwolnienia,a po południu wysyłać dzieci na płatne zajęcia ruchowe.
u mojego syna piątoklasisty w-f wygląda tak trener daje im piłkę i mają grać lub biegać kilkanaście kółek to jest różnorodność tych lekcji,dlatego mój syn nie jest chętny ćwiczyć bo po pierwsze nie każdy chłopiec jest fanem piłki nożnej ani biegów długodystansowych on woli ćwiczenia sprawnościowe chciałby aby każda lekcja różniła się od siebie a tu monotonia i nuda
Odnoszę się do wypowiedzi gościa z godz.13:16 w pełni Cię popieram i dodam tylko że po tym graniu w piłkę przez 6 czy 8 lekcji nagle pan czy pani przypominają sobie że trzeba wstawić stopnie za zaliczenie skoku w dal ,skoku przez skrzynię biegu na ileś tam itp.
Bez długiego i mozolnego przygotowania z pomocą i pełnym zaangażowaniem trenerów nawet Justyna Kowalczyk nie osiągnęłaby dobrych wyników.
W zadaniu matematycznym możemy wyręczyć nauczyciela i wytłumaczyć dziecku to czego nie zrozumiał,ale przewidzieć kiedy będzie oceniany skok przez skrzynię i dobrze syna czy córkę do niego przygotować aby nie został wyśmiany przez nauczyciela i w konsekwencji tego przez uczniów to już przyznacie nie jest proste .
Każdy kij ma dwa końce osobiście jestem za zaangażowaniem podczas lekcji nauczyciela jak również za testami sprawności, które powinny być oceniane wg ogólnie przyjętych norm. Ci którzy wyśmiewają i nie angażują się w lekcje to przydupasy dzisiejszych rządzących bo wiedzą że nikt im za takie zachowanie nic nie zrobi. Do tego dochodzi rutyna i mamy obraz dzisiejszego nauczyciela z Ostrowca (nie generalizując). Natomiast młodzież przychodząca z kolczykami po bark, nie związanymi włosami lub bez butów zmiennych i stroju są wykładnikiem dzisiejszego lenistwa.
Nie znam takiej młodzieży, a córka jest w 3gimnazjum i widzę, znam większość jej koleżanek i kolegów z klasy.
A czemu się czepiliście nauczycieli? Z innych przedmiotów też są różni nauczyciele, na ogól znacznie gorsi niż w-f-iści, a jakoś z tych lekcji dzieci nie zwalniacie...
90 procent młodzieży cierpi na wady postawy, a rezygnują z lekcji w F-u. Rodzice im na to pozwalają, a później płacą ZA REHABILITACJE.
W-f nijak nie rozwiązuje problemów z postawą, od tego jest gimnastyka korekcyjna i specjalne ćwiczenia indywidualne. A w-f w szkole to często bieganie bez sensu a n-l nawet dresu nie ma. Swoją drogą plecaki ważące 4gk (tyle nosi codziennie moje dziecko) też pozostawią ślad na kręgosłupie dziecka, ale nasi nauczyciele nie pozwolą przecież, zeby dzieciaki nosiły ksiązki na zmianę i w ławce była jedna książka. Plecaki na kółkach też raczej nie przejdą. W ogóle mam wrażenie, ze nasze szkoły i nauczyciele nie są przyjaźni dzieciom.
Jest proste rozwiązanie. Wystarczy przestać stawiać oceny z wf'u. Nie każdy jest w jednakowym stopniu sprawny ruchowo.
Kto ci naopowiadał, że w-f nie rozwiązuje problemów z postawą? Wiesz skąd biorą się krzywe kręgosłupy? Ano ze zbyt słabych mięśni grzbietu. A czemu dzieci mają zbyt słabe mięśnie grzbietu? Między innymi dlatego, że rodzice zwalniają je z w-fu...
Tak, tak już 7latki mają problemy z postawą. Ba 5latki ale to też przez te zwolnienia. Nauczyciel w-fu się odezwał? Ja w poprzedniej szkole zwolnienie dla córki załatwiłam, a to dlatego, że nauczycielka była tępa i wyśmiewała dzieciaki. Teraz nauczycielka jest świetna i na taki w-f warto chodzić. Ale dobrych nauczycieli jest garsteczka niestety. Ci mądrzejsi nie chcą uczyć w szkole. Logiczne dlaczego...
Wady postawy są od ciągłego siedzenia przed komputerem i grania notorycznego konsola na wygodnej kanapie.